max.quid
23.11.06, 15:11
Witam,
Przeglądając forum natrafiłem na wątki o zapłodnieniu In Vitro. Jeśli chodzi o
pary bezpłodne, to w sumie dzisiaj prawie nikt nie ma problemu z akceptacją
tej metody, jeśli zaś chodzi o samotne kobiety, to przeciwników i
przeciwniczek jest trochę więcej, ale z tego co wywnioskowałem, większość i
tak akceptuje zapłodnienie In Vitro. Argumenty są bardzo różne, najczęściej
wymieniany jest bardzo silny instynkt macierzyński, w niektórych przypadkach
wiek kobiety itd...
Co zatem myślicie o sytuacji, w której to samotny mężczyzna "sprawi" sobie
dziecko. Problem z oczywistych względów jest trochę bardziej skomplikowany,
choćby od strony technicznej, ale w obecnych czasach jest możliwy do rozwiązania.
Technicznie sprawa z "matkami zastępczymi" przedstawia się tak: do macicy
kobiety wprowadzana jest zapłodniona komórka jajowa od innej kobiety, ta przed
zabiegiem podpisuje odpowiednie papiery i w gruncie rzeczy nie ma żadnych
prawa do dziecka. Dziecko więc zarówno pod względem genetycznym jak i prawnym
"należy" do innej kobiety i mężczyzny. Tak samo jak istnieje bank spermy, tak
samo można sobie kupić komórkę jajową, następnie "kupić" matkę zastępczą a po
9 miesiącach jest dziecko.
Jak widać granice biologiczne zostały zamazane i obecnie (odpowiednio majętny)
samotny mężczyzna również może sobie zrobić dziecko. O stronę techniczną nie
pytam bo wszystko jasne, pytam jak oceniacie takie praktyki pod względem
moralnym. Mężczyźni zazwyczaj mają mniejszą potrzebę posiadania dziecka niż
kobiety, ale zdarzają się i tacy którzy bardzo chcą a odpowiedniej matki nie
znaleźli. Mają po 30 kilka lat i chcą zostać ojcami. Czy tak samo jak samotne
kobiety, samotni mężczyźni też mają do tego prawo?
Czekam na Wasze opinie.
P.S.
Na koniec może wyjaśnię dlaczego pytam. Otóż w obecnych czasach jest coraz
więcej ludzi samotnych, zarówno kobiet jak i mężczyzn, zapewne takich ludzi
będzie coraz więcej. Obecnie normą staje się, że samotne kobiety po 30.
poddają się zabiegowi zapłodnienia In Vitro, o samotnych mężczyznach którzy
tez chcą mieć dziecko raczej się nie słyszy, ale to nie znaczy, że takowi nie
istnieją. Pytanie o "zastępcze matki" pojawiło się u mnie po rozmowie z
przyjacielem, który ten temat poruszył i z tego co nieśmiało przyznał, sam
zastanawia się nad takim rozwiązaniem, gdyż nie wieży już w to ze spotka
odpowiednią kobietę, a dziadkiem dla własnego dziecka być nie chce. Z jednej
strony go rozumiem, ale z drugiej mam spore wątpliwości właśnie natury
moralnej. Co Wy o tym myślicie?
Pozdrawiam
Max