romans biurowy za i przeciw...

25.11.06, 14:31
Witam drogie Panie! czy mialyscie kiedys do czynienia z tzw. romansem
biurowym i jakie były tego skutki czy kosekwencej. czy to cos zmienilo w
waszych relacjach w pracy?a moze poznalyscie swoich meżów w pracy?mnie sie
taki jeden z pracy podoba, dodam tyko ze oboje jestesmy stanu wolnego i co tu
robic....;)
    • napoleo Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 14:36
      Jak wolny i fajny to bierz się za niego.
      • ewazdrzewa7 Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 14:54
        mówisz.... a nóż widelec cos w tych niebieskich oczach fajnego jest...
    • sabriel Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 14:54
      Jak jest dobrze miedzy ludźmi to jest dobrze,a jak sie zaczyna psuć to niestety
      jest tragicznie.Ja się musiałam zwolnić z pracy bo już nie mogłam na niego patrzeć.
      • ewazdrzewa7 Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 14:56
        o matko rzeczywiście trauma, a ja jestem nowa w pracy i nie chcialabym sie
        zwalniac-narazie czyli podejrzewam ze energii mi wystarczy na jakies max 2
        lata...
        • sabriel Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 15:00
          Nie zawsze musi tak sie kończyć,to raczej ekstremalna sytuacja.Ale jak jedna ze
          stron już nie czuje tego co wcześniej(powiedzmy, że przejrzała na oczy),a druga
          nie przyjmuje tego do wiadomości,jest upierdliwa,namolna i robi ci na
          złość,podkłada świnie.
          To co innego pozostaje? Trzeba sie ewakuować,zwłaszcza jak ta druga strona ma
          mocniejszą pozycję.
          • ewazdrzewa7 Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 15:10
            rzeczywiście zwłaszcza jak ta druga strona ma mocniejsza pozycje- nie ma to jak
            wykorzystywac swoje stanowisko... mam nadzieje ze koniec konców cieszysz sie z
            takiego obrotu sprawy....
            • sabriel Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 15:18
              Tak,cieszę.Nie powinnam w ogóle w to wchodzić,no ale jak sie człowiek zakocha to
              ma klapki na oczach.Ta osoba nie była moim przełożonym,miała inne stanowisko,ale
              więcej do powiedzenia w firmie niż ja.
              • evcia33 Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 16:27
                Ja ze swoim mezem poznalismy sie w pracy. Obydwoje bylismy wolni.Związek
                ukrywalismy przez rok. Po wyjsciu na jaw troche sie na nas mszczono.Kiedsy
                dowiedziano ze się pobieramy było to zaskoczenie, ale wiele osób cieszyło się.
                • ewazdrzewa7 Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 16:56
                  i co dlaej ze soba pracujecie?
                • warsawia Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 18:15
                  Dlugo to trwalo zanim zaczeliscie sie spotykac? Czy zaiskrzylo od razu? A moze
                  jedna strona bardziej chciala niz druga?
                  • zimowa30 Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 18:16
                    Gorzej jeżeli ta jedna strona nie jest wolna ... tzn.ma kogos(i nie mowie,ze
                    meza czy zone a po prostu kogos)
                    • zimowa30 Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 18:21
                      ale to w sumie nie na temat,bo moja sytuacja akurat nie ma miejsca w pracy,ale
                      tak mi sie jakos skojarzylo,ze ciezko jest miec na oku zajetego :(
    • niech_bedzie_x wlasnie mam taki romans 25.11.06, 19:18
      Flirt zacząl sie dwa lata temu, najpierw taki niewinny, po pól roku sie
      pocalowaliśmy po raz pierwszy (po imprezie odprowadził mnie do domu), ciagnęło
      się to jeszcze jakiś czas a od pól roku jest coraz intensywniejsze... dodam, że
      oboje jestesmy w stalych związkach (ja od pól roku mam męza). Nie spałam z nim,
      ale nasze pieszczoty sa daleko posunięte i nie wykluczam, ze kiedyś to sie
      stanie...nic z tego nie rozumiem, nie umiem sprecyzować uczuc ani swoich do
      niego a ni jego do mnie, coraz bardziej się gubię ale to jest tak silne... i
      nie dawajcie mi porad moralnych - wiem, że to co robie jest złe ale nie umiem
      tego przerwać
      • warsawia Re: wlasnie mam taki romans 25.11.06, 19:22
        Jak wygladal ten niewinny flirt?
        • niech_bedzie_x Re: wlasnie mam taki romans 25.11.06, 19:35
          to były zwykle rozmowy, z czasem coraz dłuższe, czasem komplement, zwykla
          troska o samopoczucie drugiej strony, zainteresowanie jej problemami itd... i
          wciagalismy sie w to oboje coraz bardziej... byly momenty, że próbowaliśmy to
          przerwać (glównie ja próbowalam), ale bez skutku... wytrzymywaliśmy tydzień,
          dwa, najwyzej miesiąc...zreszta walczymy z tym oboje, mimo tak silnego pociagu,
          nie doszlo do pelnego seksu... naprawde sie pogubiłam
      • ewazdrzewa7 Re: wlasnie mam taki romans 25.11.06, 19:24
        no ale wiesz ze tak długo to tego kryc sie nie da- ktoś was wcześniej czy
        poźniej przyuważy,,,,
        • niech_bedzie_x Re: wlasnie mam taki romans 25.11.06, 19:29
          wiem, juz to sie stalo - widzial nas jego najlepszy kumpel (pracujacy z nami),
          nikomu nie powiedział, ale w końcu sie to wyda... mam pustke w glowie, totalna
          pustkę... wiem, ze nie moglabym byc z tym człowiekiem z wielu róznych powodów
          (mamy podobne, wybuchowe charaktery ale inne podejscie do codziennego zycia,
          pieniędzy i itd), zresztą nie kocham go chyba (?), ale strasznie się wzajemnie
          pociągamy, jestem totalnie zagubiona...
    • niech_bedzie_x Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 19:38
      najgorsze jest to, że ja chce byc z moim meżem, a nie umiem zrezygnowac z
      tamtego, wiem że to nienormalne...
    • dziewczyna.szefa Re: romans biurowy za i przeciw... 25.11.06, 20:10
      plusy: motylki w brzuchu, penis wiadomo gdzie, duzo emocji.
      minusy: kac na koniec i niemoznosc totalnego zakonczenia znajomosci.
      Ogolnie - chyba nie....
    • qw994 Re: romans biurowy za i przeciw... 26.11.06, 11:09
      Podobno mnóstwo par zawiązuje się w pracy.
      Ale ja chyba bym nie chciała. Nie wyobrażam sobie, że związek się kończy, a ja
      muszę widywać się z tą osobą, czy mi się to podoba, czy nie. Poza tym romanse
      biurowe są zwkle wdzięcznym tematem plotek korytarzowych.
    • ewazdrzewa7 Re: romans biurowy za i przeciw... 26.11.06, 13:51
      wiecie co ja przemyslalam sprawe i ja tez chyba nie-za duzo trudności i
      wszytskie brudy na wierzchu a ja tak nie lubiue
      • sabriel Re: romans biurowy za i przeciw... 26.11.06, 14:51
        Ja bym jednak zaryzykowała,a co tam,jak facet jest fajny to może warto.
        Chyba lepiej żałować, że coś się zrobiło,niż że sie nie zrobiło kompletnie
        nic,nie spróbowało nawet.
        • karmapa5 Re: romans biurowy za i przeciw... 26.11.06, 14:55
          sabriel napisała:

          > Ja bym jednak zaryzykowała,a co tam,jak facet jest fajny to może warto.
          > Chyba lepiej żałować, że coś się zrobiło,niż że sie nie zrobiło kompletnie
          > nic,nie spróbowało nawet.

          Właśnie, brawa dla sabriel. Droga autorko wątku, jeśli możesz złapać szczęście,
          to łap i nie zważaj na komentarze widzów.
          • ewazdrzewa7 Re: romans biurowy za i przeciw... 26.11.06, 15:21
            mysle ze szczesciu trzeba pomagac i moze to dobrze ze w pracy sie poznalismy a
            ze nie poznalismy sie wcale...prawdaż?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja