halberek
03.12.06, 11:22
halo, dziewczyny, jestem w stanie założyć się, że znacie ten problem.
staram sie walczyć z tym, żeby nie doprowadzało mnie to do pasji, staram się
nawet akceptować fakt, że od momentu kiedy on przed komputerem usiadzie, do
momentu, kiedy od niego odejdzie z wlasnej nieprzymuszonej woli mija 6 do 7
godzin. ale wczorak byli u nas znajomi, w pewnym momencie widzę, że on na
chwilę wycofał się w kierunku swojego komputera, żeby zobaczyć co słychać u
hirołsów.
co robicie, żeby z tym przeżyć ?
co robicie np. rano, kiedy on kładzie się spać o 4,00 - 5,00 a wam w zlewie
rośnie sterta niepozmywanych naczyń, pomimo tego, że wczoraj gotowałyście obiad ?
chwilami to jest czarujący człowiek, ale chyba pójdę dzisiaj sama do kina.