pomozcie

03.12.06, 15:53
witam!
mam problem ktory prze niektorych moze zostac uznany za blahy a dla mnie jest
zrodlem nieszczescia przez wikesza czesc czasu. Otoz mimo tego ze mam
kochajcego chlopaka ciagle boje sie ze on mnie zosawi, ze zaczne dla niego
byc nieciakwa, ze nie mam pasji, ze cale moje zycie zaley od niego ,widze ze
go to meczy bo jak mnie poznal to bylam pelna zycia ,usmichnieta i wesola. A
teraz chce na niego przerzucic cala odpowiedzialnosc za moje samopoczucie.
Wiem ze z moimi upiorami musze poradzic sobie sama. Jest mi tak ciezko. Jak
tylko sie nie odezwie czy cos od razu mysle ze mnie nie kocha, ze lepiej mu
bedzie beze mnie, ze jestem dla niego ciezarem..Nie wiem co
robic..histeryzuje. Czuje jak cos dobrego moge ja sama zepsuc swoaja
nieufnoscia i wyolbrzymianiem problemow, bo wiem ze ludzie daja sobie rade w
sytuacjach prawdiziwych nieszczesc. A ja mam dobre zycie. Tylko ciagle sie
boje.Mecze sie. Ciegle chce mi sie plakac. Ciagle bym z nim rozmaiwala. Widze
ze on juz nie wie jak mi pomoc:(
    • jonowo Re: pomozcie 03.12.06, 16:32

      wybierz sie do psychologa, tak sie zaczyna nerwica, potem w przypadku
      prawdziwej trudności zamęczysz sie swoimi myślami i kup sobie wyciag z
      dziurawca to pomaga podobno doraźnie...
      • simply_z Re: pomozcie 03.12.06, 16:43
        z Dziurawca? to na żoładek raczej ,lepsza melissa
    • mercury11 Re: pomozcie 03.12.06, 19:53
      biore tabletki z dziurawca, wrawdzie nieregularnie ale chyba nie tedy droga.
      staram sie organziwac zajecia,zapychac dzien ale zlemysli siedza we mne caly
      czas. Niepokoj i lek, ciagle to czuje. Nie dam rady tak dlugo. Przeciez sama
      sie pograzam bo to moje yslenie i ja moge je zmienic. Ale nie potrafie. Jestem
      jak sparalizowana z leku.
      • jonowo Re: pomozcie 04.12.06, 08:16
        Preparaty z dziurawca trzeba brać regularnie przynajmniej 4 tygodnie, i
        oczywiście zwracać uwagę czy mają działanie gastrologiczne czy neurologiczne.
        Twoje lęki są nerwicowe i zapychanie dnia nic tu nie pomoże... porozmawiaj z
        partnerem o swoich obawach, jeżeli Cię zrozumie to może bardzo pomóc i naprawde
        dobrze Ci radze albo zakończ tą znajomość albo wybierz sie do psychologa.
        Szkoda zdrowia, potem bedzie tylko gorzej.
        • twitti Re: pomozcie 04.12.06, 08:29
          ja mysle ze jednak powinnas sie wybrac do psychologa, bo sama rozwalisz wasz
          zwiazek. Z reszta wiesz co robisz zle tylko nie umiesz sobie z tym poradzic.
        • warsawvoice Re: pomozcie 04.12.06, 09:55
          z dziurawcem trzeba ciut uwazac bo obniza dzialanie srodkow
          antykoncepcyjnych ...
    • ms_mroofka Re: pomozcie 04.12.06, 09:50
      ze nie mam pasji, ze cale moje zycie zaley od niego ,widze ze
      > go to meczy bo jak mnie poznal to bylam pelna zycia ,usmichnieta i wesola. A
      > teraz chce na niego przerzucic cala odpowiedzialnosc za moje samopoczucie.
      > Wiem ze z moimi upiorami musze poradzic sobie sama. Jest mi tak ciezko. Jak
      > tylko sie nie odezwie czy cos od razu mysle ze mnie nie kocha, ze lepiej mu
      > bedzie beze mnie, ze jestem dla niego ciezarem..Nie wiem co
      > robic..histeryzuje. Czuje jak cos dobrego moge ja sama zepsuc swoaja
      > nieufnoscia i wyolbrzymianiem problemow, bo wiem ze ludzie daja sobie rade w
      > sytuacjach prawdiziwych nieszczesc. A ja mam dobre zycie. Tylko ciagle sie
      > boje.Mecze sie. Ciegle chce mi sie plakac. Ciagle bym z nim rozmaiwala. Widze
      > ze on juz nie wie jak mi pomoc:(


      Co to znaczy, ze przerzucasz na niego odpowiedzialnosc za swoje samopoczucie?
      Oczywiscie, jest za nie tez odpowiedzialny.
      Boisz sie, ze Cie zostawi? To juz, pakuj sie i odwrot. Prawdopodobnie go nie
      kochasz, albo w inny sposob jestes wobec niego nieuczciwa i boisz sie, ze to
      zrozumie. Bez watpienia jest w tym zwiazku cos niedobrego.
      Co to znaczy, ze nie masz pasji? Powinniscie obydwoje zastanowic sie nad
      zorganizowaniem Twojego wlasnego swiata. Niech to bedzie cokolwiek.
      Psycholog? Nauczy Cie tylko jak chlopakiem manipulowac.
    • mercury11 Re: pomozcie 04.12.06, 17:45
      nie jest tak jakw poscie powyzej. Kocham go z calego serca. Gdy bylismy przez 3
      miesiac razem, tzn mieszkalismy na wakacjach razem bylo cudownie. Teraz
      mieszkamu w innych miastach a ja oczekuje do niego ze mi to wynagrodzi. Ze
      bedzie dzwonil i dawal mi odczuc ze jest ze mna nie tylko w weekndy(widujemy
      sie co weeknd na 2,3 dni) tylko caly czas. On gdy sie uczy to zamyka sie w
      sowim swiecie i ma do zycia podejscie zadaniowe. A ja cierpie jak nie zadzwoni
      czy nie odbirzez telefonu choc wiem ze czesto zostawia go w domu bo takie ma
      przyzwyczajenie z przeszlosci. Kocham go bardzo i wierze ze on mnie tez. Czuje
      to jak jestemy razem. Nie chce se oszukiwac. Moj problem polega na tym ze
      wlasnie za wiele mu z siebie dalam. Wlascwie jak na tacy. W zdnycm wypadku nie
      jestem wobec niego nieuczciwa. W zwaizku zaczyna sie zle dziac, bo mamy inne
      potzreby bliskosci chyba...Tylko ze jak jest sie z kims tu i teraz na miejscu
      mozna wszytsko wyjasnic a nie popadac jak ja w domysly. W dodatku ja generalnie
      mam niskie poczucie wlasnej wartosci i nie wyobrazam juz sobie sibie bez niego.
      Czuje wieczny ciagly lek. W niekotrych momentacj,jak sie wygadam przyjaciolce
      albo na chlodno pomsyle, to wiem ze on nie mysli o takich rzeczach. Ze np chce
      miec wszytsko zalatwione bo wetdy moze przyjechac na 1 dzien dluzej. Ale
      pozniej znowu strach...ze przezb te np 2 dni juz o mnie zapomnial i juz nie
      kocha. Wiem ze nie lubi gdy jestem taka smutna, stara sie zmienic ale to nie
      latwe. Wiem tez ze nie chce zebym byla z jego powodu nieszczesliwa. Wiem tez,
      co mnie drazni, ze on nie lubi sie zle czuc. To mnie boli bo mimo ze jest
      jednynakiem to jak ze mna jest to hierarchia wartosci powinna ulec jakies choc
      delikatnej zmienie. Jak sie widzimy to jest tak zdrowo. Troche razem toche ze
      znajopmymi. Nie chce sie docinac od swiata. Ale tesknie i nie wiem czy zwiake
      na doelglosc jest dla mnie. Im bardziej go kocham imbardziej wierze tym
      bardziej cierpie. Zle sie czuje. A nie oge zrezygnowac z milosci tylko dlatego
      ze mieszkamy w innyc miastach. Tym bardziej ze z moblinoscia nie ma problemu. i
      uwazam takie roziwaznie za tchorzostwo.
    • kiss-of-life Re: pomozcie 04.12.06, 18:12
      Rety, to dokładnie przypomina moją historię. Mój związek skończył się właśnie w
      taki sposób. Wyleczyłam się już z tego, Bogu dzięki. Już nie boli. Dziś już
      wiem, że mężczyzna to tylko ta "wisienka na torcie", że muszę być dla siebie
      przyjacielem, że muszę się rozwijać, dbać o siebie, polegać na sobie, stawiać
      sobie cele. Jak najszybciej weź się w garść i pracuj nad sobą, ratuj co się da
      zanim będzie za późno. Mocno trzymam za Ciebie kciuki :)
      • po.rzeczka Re: pomozcie 04.12.06, 18:38
        Moim zdaniem rozmowa z psychologiem jest najlepszym wyjściem.Szukaj,aż trafisz
        na takiego specjaliste,do którego bedziesz miec zaufanie.Mam podobne lęki,ale
        nie tak silne.To często ma związek z rozstaniem rodziców lub czyms podobnym.Poza
        tym zwiazek na odleglosc moze byc taki przez krotki czas,w miare mozliwosci z
        gory okreslony.Ale u Ciebie to sprawa drugorzedna,chyba.
    • nicky44 Re: pomozcie 05.12.06, 06:01
      Ty chyb a wdepresję wpadasz, brak ci pewności siebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja