mercury11
03.12.06, 15:53
witam!
mam problem ktory prze niektorych moze zostac uznany za blahy a dla mnie jest
zrodlem nieszczescia przez wikesza czesc czasu. Otoz mimo tego ze mam
kochajcego chlopaka ciagle boje sie ze on mnie zosawi, ze zaczne dla niego
byc nieciakwa, ze nie mam pasji, ze cale moje zycie zaley od niego ,widze ze
go to meczy bo jak mnie poznal to bylam pelna zycia ,usmichnieta i wesola. A
teraz chce na niego przerzucic cala odpowiedzialnosc za moje samopoczucie.
Wiem ze z moimi upiorami musze poradzic sobie sama. Jest mi tak ciezko. Jak
tylko sie nie odezwie czy cos od razu mysle ze mnie nie kocha, ze lepiej mu
bedzie beze mnie, ze jestem dla niego ciezarem..Nie wiem co
robic..histeryzuje. Czuje jak cos dobrego moge ja sama zepsuc swoaja
nieufnoscia i wyolbrzymianiem problemow, bo wiem ze ludzie daja sobie rade w
sytuacjach prawdiziwych nieszczesc. A ja mam dobre zycie. Tylko ciagle sie
boje.Mecze sie. Ciegle chce mi sie plakac. Ciagle bym z nim rozmaiwala. Widze
ze on juz nie wie jak mi pomoc:(