angelam
09.12.06, 18:26
Bylo to dosc dawno i w tedy nie moglam o tym myslec, a teraz sie z tego
smieje...
Bylam w tedy mala dziewczynka i nie myslalam o milosci racjonalnie. Chodzilam
codziennie do kosciola. Ksiadz mnie zobaczyl i zabral tam gdzie sie
przebiera. Spytal sie mnie czy chcialabym byc ministrantem! Ja sie zgodzilam.
Szczerze to chodzilam w tedy do 3 klasy podstawowki:P. Na drugi dzien
zaczelam slozyc do mszy. Bylo w sumie ok. Slozylam z chlopakami. Jeden byl
takim dowcipnisiem. Ja sie w nim zauroczylam, myslalam ,ze to milosc...
Pewnego dzia spytal sie, czy moze mnie odprowadzic do domu. Zgodzilam sie.
Nastepnego dnia znow mnie odprowadzal i po drodze centralnie sie mnie
spytal "Chcesz ze mna chodzic". Ja zaszokowana i zauroczona nie wiedzialam co
powiedziec. On zaczal gadac cos tam ze wiele dziewczyn dalo mu kosza...
Umowilismy sie ze dam mu odpowiedz w sobote.
W sobote powiedzialam mu "tak" i tego potem gorzko zalowalam...
On niewiem z kad wytrzasna moj numer i do mnie zadzwonil z pytaniem "Czy
wyjdziesz?". Ja sie zawsze zgadzalam, bez wzgledu na okolicznosci. W szkole
zostalam wyzucona z grupy dziewczyn ktore robily kronike klasy, bo sie z nim
spotkalam. Zawsze szlismy pod taka brzoze rosnaza samotnie na polu. gadalismy
tam o jakis glupotach. W szkole zaczeli mnie wyzywac. Niewiem z kad oni to
wiedzieli. To wyzywanie mnie i jego przeszlo w okropny koszmar. Potem okazalo
sie ze on wszystko wypeplal swojemu "przyjacielowi" z klasy.
W koncu zaczelam go olewac. On dzwonil do mnie, a ja caly czas mowilam ze nie
mam czasu. W koncu po paru tygodniach wykrecania sie, zgodzilam sie na
spotkanie i to byl moj drugi blad. Teraz nie poszlismy pod brzoze tylko
siadlismy pod taki krzaczek malin. Tam przylapali mnie dwaj koledzy z klasy.
W szkole mialam potem przerabane.
On pomimo wszystko dzwonil zeby sie zpodkac. Ja znowu go olewalam. Trwalo to
tak dobre 2 miesiace. On w koncu pewnego dnia zadzwonil ja go olalam, a on ze
mna zerwal. Wcale mnie to nie wzruszylo, nie poryczalam sie... Szczerze
mowiac mialam uczucie jak bym w koncu sie od czegos uwolnila, co mi bardzo
przeszkadzalo...
Ta historia byla z mojego zycia... Tak naprawde tutaj po raz pierwszy ja
opisalam, bo wczesniej nikomu jej tak naprawde nie opowiadalam.
Dzięki:)