I w ten sposób mój facet poszedł na łowy...

09.12.06, 20:37
...za moją zgodą...

Porażka?

Ponieważ nie chciałam się z nim spotkać, uznał, że idzie do pubu ze znajomymi,
żeby potroszczyć się o ich przyjaźń...
No cóż. Ponieważ ja za 30 minut wybieram się do przyjaciółki, raczej powinnam
się tym nie przejąć.

A jednak kur...wica mnie bierze, że on się będzie świetnie zabawiał przy piwku
z koleżankami i najlepszym kumplem...

Oczywiście to moja wina, wiem wiem...
    • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:41
      Ale dlaczego od razu na łowy? :)
      • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:42
        A co się robi w pubie pełnym fajnych panienek z najlepszym kumplem?
        Myślałam, że czaruje owe dziewice... :)
      • avital84 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:42
        hehe...to samo w tym samym czasie napisaliśmy...piwo:)
        • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:43
          Ha ha ha :)
          • eliminantka Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 22:01
            Myślę że problem tkwi w tym że Ty idziesz do przyjaciółki, a On do pubu.
            Będziesz siedziała z przyjaciółką i albo poprostu popijając to i tamto
            (aczkolwiek niekoniecznie) rozmowa zejdzie na temat "o wszystkim i o niczym",
            albo też poprostu będziesz wyżalała sie nad sobą (bo od tego ma się
            przyjaciół), a On ..no jak to w pubie..muzyka, zadbane kobiety, znajomi
            koledzy, piwo...Samo życie niestety:( Myślę że wieczór typowo rozrywkowy (nie w
            4 ścianach przyjacielskiego domu, ale może wraz z przyjaciółką w jakimś lokalu
            dobrze Ci zrobi). I wierz mi piszę to z własnego doświadczenia. Bo był w moim
            życiu również taki okres że wydawało mi się że jak On idzie sie zabawiać w
            weekendowy wieczór to ja tez mogę , ba ..nawet mi to pomoże i nastrój
            poprawi..następnie trafiałam do kumpeli..jedno piwo, drugie piwo...i mimo
            włączonej muzyki, bratniej duszy..nie pomagało nic..On ciągle bawił się lepiej
            niż ja..:(
            Ale życzę powodzenia i żeby to co napisałam nie miało nic wspólnego z Twoim
            przypadkiem :)
    • avital84 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:41
      Ale dlaczego odrazu na łowy?
      • o_takie_o Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:42
        Ale dlaczego od razu na łowy ??? ;)
      • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:42
        Ja byłam pierwsza :))))
      • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:43
        Bo zrobił to ze złości.
        Zawsze jak powiem, że nie mam dziś wieczorem czasu dla niego, idzie pobalować i
        wraca napity i szczęśliwy jak nigdy...
        • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:44
          To co, w domu ma siedzieć? :)
          • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:46
            Ja nie idę z przyjaciółką i tzrema super przystojniakami na drinki, tylko na
            babskie pogaduchy.
            A on ze złości idzie specjalnie z dziewczynami, a nie do kumpla na mecz i piwo
            (jak zwykle).
            • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:53
              Ale dlaczego myślisz, że to na złość tobie?
              • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:55
                Bo tylko wtedy, kiedy ja nie mam czasu, on wychodzi z koleżankami.
                Raz na miesiąc średnio.

                A zwykle chadza do kumpla na piwo oglądać mecz, albo zostaje w domu i ogląda
                filmy z samolotami :)
                • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:58
                  Nie bardzo wiem, dlaczego razem jesteście, ale to twoja sprawa :)
        • avital84 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:44
          Szczęśliwy, bo ma procenty we krwi;)
          • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:47
            No niestety on ma takie chore sytuacje, że później piszą do niego jakieś
            napalone panienki: "Pamiętasz mnie, z pubu, w sobotę?"

            Ostatnio nawet natknęłam się na jakieś super foto podpisane: "Twoja Kasia".
            Ponieważ używamy jednej, firmowej skrzynki mailowej.
    • jasny_dzien Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:46
      Moja dziewczyna w ostatniej chwili zrezygnowała z odwiedzin u mnie, więc ja zaraz wychodzę. Wieczór
      spędzę z koleżanką, która od dwóch tygodni na to czeka. Coś za coś.
      • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:48
        On też tak robi. "Coś za coś".

        Wredny złośliwiec.
    • nutopia Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:48
      jestem_nieszczesliwa napisała:

      > ...za moją zgodą...
      >
      > Porażka?
      >
      > Ponieważ nie chciałam się z nim spotkać, uznał, że idzie do pubu ze znajomymi,
      > żeby potroszczyć się o ich przyjaźń...
      > No cóż. Ponieważ ja za 30 minut wybieram się do przyjaciółki, raczej powinnam
      > się tym nie przejąć.
      >
      > A jednak kur...wica mnie bierze, że on się będzie świetnie zabawiał przy piwku
      > z koleżankami i najlepszym kumplem...
      >
      > Oczywiście to moja wina, wiem wiem...

      Twoja wina. Mogłaś mu przecież uwiązać 100 kg kulę u nogi...
      • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:49
        Wiesz no...
        Nie jest miło następnego ranka odczytać maila, między zamówieniami ze sklepu,
        "To kiedy następny raz?"

        Znam go tyle, że wiem, że to babiarz...
        • nutopia Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:51
          jestem_nieszczesliwa napisała:

          > Wiesz no...
          > Nie jest miło następnego ranka odczytać maila, między zamówieniami ze sklepu,
          > "To kiedy następny raz?"
          >
          > Znam go tyle, że wiem, że to babiarz...


          dlatego mówię. Uzyj kuli.

        • angoisse Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:52
          jestem_nieszczesliwa napisała:
          >
          > Znam go tyle, że wiem, że to babiarz...


          a to na pewno jeszcze twój facet?
          • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:53
            Jak jest z daleka ode mnie być może nie mój...
            Nie wiem co i z kim robi jak jest w pubie.

            Mogę tylko podejrzewać po tych słodkich słówkach.
            • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:56
              Bardzo dziwny ten wasz związek... Właściwie tak, jakby go nie było. Sądząc po
              twoich postach.
            • angoisse Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:58
              raz - jak ty nie masz dla niego czasu w sobotni wieczor to on ma prawo go
              spedzic bez ciebie ze znajomymi
              dwa- jakby moj facet wracał pijany po nocnym imprezowaniu a jakies napalone
              panienki slaly za nim sms-y to po drugim takim razie potłukłby się na schodach
              odbity od drzwi.
    • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:51
      No ok, może dramatyzuję...
      • nutopia Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:52
        jestem_nieszczesliwa napisała:

        > No ok, może dramatyzuję...

        uff:) to chciałam usłyszeć:)
      • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:55
        Następnym razem ty się umów w pubie i już :)
        • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:56
          Nie cierpię pubów.
          Jestem uczulona na jeden ze składników papierosów, a tam tego od cholery.

          Chyba, że jakiś pub z miejscem dla niepalących.
      • jasny_dzien Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:55
        Niekoniecznie, może wcale o Tobie nie pomyśli przez ten czas, albo będziesz tylko przelotnym cieniem,
        gdy przypadkowo padnie Twoje imię, za to dla niego błyszczeć będą oczy innych dziewczyn.
        • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 20:57
          No cóż. Teraz to ja wychodzę.
          Napiszę Wam rano, podbijając ten wątek, jak skończyła się jego zabawa :)
          No i moja ;)
          • trypel Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 09.12.06, 23:32
            Jak się cieszę że zechciało mi się jeszcze odpalić kompa o tej porze :) i od
            razu taki rozweselający wątek...
            W środę byłem w lemonie - jak to w tygodniu - jakieś 80 % klienteli to samotne
            babki - a my z kumplami pilismy piwo i gadaliśmy... bo nie ma to jak raz na
            jakiś czas spotkać się z starymi kumplami w knajpie... bez podrywania
            kogokolwiek... bez rzucania spojrzeń na boki itd
            a ta od razu "na łowy"...


    • lattimer Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 01:42
      jej, moge spytac - nie wiem jak tu dziala opcja prv, ale to chyba nie bedzie
      krepujace pytanie - ile jestescie ze soba i ile mniej wiecej macie lat:D

      sama zachowuje sie jak "dziecko" :P

      • horpyna4 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 09:21
        Raczej jak pies ogrodnika.
    • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:10
      To NIESTETY Was BARDZO zmartwię.
      Oczywiście ON wrócił wczoraj pijany, a na jego tapecie w telefonie znalazło się
      zdjęcie jego i jakiejś siksy w niedwuznacznej sytuacji.
      Rano poszedł po bułki i zrobił śniadanie.
      Przyniósł mi do łóżka z tekstem "PRZEPRASZAM" i wyszedł.

      DO TEJ PORY GO NIE MA!

      I co ja mam myśleć?!
      Jestem psem ogrodnika?
      Dzieckiem?

      To ja wracam pijana po spotkaniach z jakimiś dziwkami?!

      No przepraszam, ale ja wiem, kiedy on idzie na piwo, a kiedy "się rozerwać".

      Pozdrawiam wszystkie szowinistyczne świnie.
      • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:12
        Ale jakiej niedwuznacznej sytuacji??
        • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:31
          Pocałunku.
          Nie w policzek.
          • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:36
            Super masz faceta, nie ma co.
            • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:40
              "Byłem pijany, nic się nie stało."
              • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:41
                Po raz kolejny napiszę to samo - nie rozumiem, na jakich zasadach wy ze sobą
                jesteście :)
                • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:44
                  I dlatego jestem nieszczęśliwa.
                  Bo nawet jakbym sobie żyły wypruwała, żeby było lepiej, albo inaczej, on i tak
                  zrobi swoje.
                  • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:45
                    No to zerwij :)
      • trypel Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:36
        jestem_nieszczesliwa napisała:


        > To ja wracam pijana po spotkaniach z jakimiś dziwkami?!


        Rozumiem że jesteś zwolenniczką teorii że wszystkie kobiety poza Tobą (i ew. T
        matką i siostrą to dziwki ?)
        Daj mu do przeczytania ten temat - jak ma coś w głowie to da sobie z Tobą spokój
        czego mu życze z całego serca...
        • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:38
          Niestety on spotyka się właśnie z dziwkami.
          Normalne dziewczyny (bo nie nazwę ich kobietami, bo to byłaby obraza dla połowy
          tego forum), nie przystawiają się do każdego faceta wszędzie i kiedy się da.
          • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:39
            Ale to tylko od niego zależy, czy na to pozwoli, czy nie.
            • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:42
              Pisałam już, że to babiarz.
              I dla niego to ''nic'' wielkiego.

              Na początku żyliśmy w takich stosunkach, że on miał DUUŻO przyjaciółeczek, z
              którymi wychodził, spotykał się, zapraszał do domu itp. Przyzwyczaiłam się do
              tych kilku.
              W końcu nie mogłam mu zabronić spotkań z "przyjaciółkami".

              Ale ostatnio to już nie są przyjaciółki.
              Tylko koleżanki przyjaciółek.
              Napalone.
              • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:44
                Twój facet to jakiś mister universum? :) Bo jakoś nie chce mi się wierzyć w to,
                że wszystkie na niego lecą :)
                • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:51
                  Jest przystojny, ale on jest super zabawny, rozrywkowy i w ogóle.
                  Sama go poznawałam jako takiego fajnego chłopaka, który zawsze jest uśmiechnięty.
                  Tylko wtedy był wolny, więc sobie go zgarnęłam :)
                • trypel Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:52
                  Czy ty jesteś od niego uzależniona?? Bo jeśli to prawda co piszesz ( w co trudno
                  uwierzyć) to po cholerę z nim jesteś? Mam kumpli co zdradzają żony ale wtedy
                  zdjecia i dowody są ukrywane w takie miejsca że oni sami nie mogą tego potem
                  odnaleźć :) a jesli on to robi na pokaz to może o coś mu chodzi???? nie prościej
                  pogadac??
                  • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:55
                    Niestety on wraca do domu tak pijany, że nie jest w stanie nic powiedzieć, tylko
                    idzie spać.
                    Myślę, że nawet nie wie co się dzieje i te zdjęcia to nie specjalnie przez niego.

                    Dziś przyszedł, przeprosił i wyszedł.
                    Jak wróci oczywiście mogę z nim pogadać, ale to nic nie da.
                    Powie, że nic nie pamięta i nic się takiego nie stało.

                    Jak zapytam o zdjęcie to powie, że to miało być w żartach.
                  • qw994 Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 10:55
                    Może chce, żeby nieszczęśliwa z nim zerwała? Czasami bycie tą bierną stroną
                    jest wygodne, bo można wejść w rolę ofiary :)
                    • trypel Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 11:03
                      na 90% qw ma rację w tej sytuacji - facet trafił na mega łatwowierną laskę
                      (wybacz ale gadanina o tym że nie pamięta a Ty wierzysz mnie w tym utwierdza),
                      facet chce odejść - Ty tego nie przyjmujesz do wiadomości więc robi wszystko
                      zebyś sama odeszła...
                      10% szansy że żyjecie w chorym związku i się w tym spełniacie - w każdym razie
                      on (Ty też skoro akceptujesz)
                      • jestem_nieszczesliwa Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 11:05
                        Dzięki...........
                        • trypel Re: I w ten sposób mój facet poszedł na łowy... 10.12.06, 11:09
                          Nie ma co dziękować - trzeba znaleźć siłę żeby kopnąć go w tyłek i ie popełnić
                          takich błędów następnym razem.
    • e.kobietka Dlaczego od razu na lowy? 10.12.06, 16:30
      Dobrze, ze idzie zabawic sie z przyjaciolmi.
      Chcesz sama spotykac sie ze swoimi przyjaciolmi i on tez ma prawo do spotykania
      ze swoimi.
      Zreszta nie mozna zyc tylko soba we dwoje. Z czasem nie moglibyscie na siebie
      spojrzec. Moze juz tak dzieje sie i dlatego tyle w was goryczy i zlosci?
      Nie musi isc z jakimis kolezankami, aby zdradzic ciebie. Nie zyje na odludnej
      wyspie i na kazdym kroku moze kogos poznac.
      Jesli bedziesz tak zachowywala sie, to on jeszcze szybciej wyfrunie spod twoich
      skrzydel.
      Kto wytrzyma dlugo na lancuchu?
      Tak jak pies, ktory uwiazany jest zly i probuje zerwac lancuch.

      Albo, zalezy mu na tobie, albo lepiej niech poszuka sobie inna. Sila i tak nie
      zatrzymasz go przy sobie.
      Trzeba pozwolic wyfrunac ptakowi. Jesli wroci, to znaczy ze jest twoj:)
      • simply_z Re: Dlaczego od razu na lowy? 10.12.06, 16:39
        myśle,ze sie załamal ta kupą
Inne wątki na temat:
Pełna wersja