koval.q
21.12.06, 08:53
Tak a propos ankiet aborcyjnej. Widzę, że coraz większa część naszego
społeczeństwa jest coraz bardziej tolerancyjna i bardzo dobrze. Mam nadzieję,
ze zgodzicie się ze mną, kiedy powiem, ze dziecko i zarodek to nie tylko
sprawa kobiety, ale w takim samym stopniu dotyczy ona mężczyzny (pomijając
oczywiście dolegliwości związane z ciążą i porodem). Ale wszelkie konsekwencje
emocjonalne, psychiczne czy finansowe mężczyzna ponosi w takim samym stopniu
jak kobieta.
Czy waszym zdaniem mężczyzna ma moralne prawo domagać się przerwania ciąży
przed 3 miesiącem, tak samo jak może zrobić to kobieta? Kobiety przerywają
ciąże z różnych powodów, nie ma co zatem robić z mężczyzn robotów, dawców
nasienia i kapitału. My też mamy emocje i zwyczajnie, jakiś mężczyzna może nie
czuć się gotowy do tego by być ojcem, nie chce tej odpowiedzialności, albo
wreszcie nie chce przez ćwierć wieku płacić na dziecko z którym emocjonalnie
nic go nie łączy.
Oczywistym faktem jest, że nikt nie może zmusić kobiety do aborcji, choć to
jest też niesprawiedliwe, bo kobieta może przerwać ciążę bez zgody ojca
dziecka. Ale w takim wypadku można przeprowadzić "aborcję prawną", czyli jeśli
kobieta mimo wszystko zdecyduje się na urodzenie dziecka, to ona i tylko ona
ponosi wszelkie tego konsekwencje. Z prawnego punktu widzenia dziecko dla
mężczyzny nie istnieje, nie ma on do niego żadnych praw, ale kobieta tez wobec
mężczyzny nie może wysuwać żadnych roszczeń.
Chodzi o zwyczajne zrównanie praw, bo w tej kwestii mężczyźni są w oczywisty
sposób dyskryminowani. Kobieta jeśli chce to może urodzić dziecko, jeśli nie
to, nie. A mężczyzna nie ma wyboru, decyduje za niego kobieta i nawet jeśli
odejdzie to i tak później przez blisko 25 lat musi płacić na dziecko którego
nie chciał. Zabawił się z panienką na dyskotece jedna noc, seks bez
zobowiązań, a konsekwencje tego ponosi przez bardzo długi czas. Czy nie
uważacie ze danie takiego prawa mężczyźnie było by sprawiedliwe? Dlaczego
kobieta ma móc wybierać, a mężczyzna musi się z tą decyzja pogodzić? To jawna
dyskryminacja!