smutny_groszek
21.12.06, 17:51
Może od początku...
Jesteśmy niecałe dwa lata razem, a od niespełna trzech tygodni mieszkamy
razem. Myślałam, że jak już będzie miejsce i zawsze trochę czasu dla siebie
to będziemy się kochać częściej niż dotychczas... oboje tak sądziliśmy. Czyli
przynajmniej ze dwa razy w tygodniu. Niestety, mija już drugi tydzień od
kiedy kochaliśmy się po raz ostatni :( Parę dni temu mój partner najpierw był
gotowy, a chwilę później "zaniemógł". Jak twierdzi sam nie rozumie
dlaczego.
Nie brak mi nowych pomysłów, jestem otwarta, uwielbiam sex.... ale wygląda na
to, że on już mnie nie pragnie :( Mówi, że tak to bywa, że nowa sytuacja, że
to dlatego że mamy się na codzień i jest inaczej niż jak czeka się na
zbliżenie, bo ten ktoś nie jest "na wyciągnięcie ręki".
Co mam teraz zrobić? Wyprowadzić się, mimo że się kochamy czy czekać aż
zaczniemy szukać przygód na boku i się ranić? Łudzę się, że może to
jednorazowa niemoc. Powiedział żebyśmy dali sobie czas, żeby oswoić się z
nową sytuacją, żebym była cierpliwa. Nie wiem jak się mam zachowywać, boję
się że znów mnie "odtrąci", że znów będę czuła się nieatrakcyjna, że mnie nie
pragnie (sam zresztą tez niczego nie inicjuje - nie przytula, nie całuje
namiętnie, nie dotyka itd.) dlatego sama też unikam dwuznacznych sytuacji,
nie chcę żby czył że go przymuszam. Nie wiem, może on nie życzy sobie moich
pieszczot? Pogubiłam się i nic nie rozumiem, nie wiem co robić? Boję się, że
będzie tylko gorzej, bo przecież za miesiąc nie stanę się dla niego
mniej "opatrzona", codzienna - wprost przeciwnie :(
Proszę o porady, może któraś ma takie doświadczenie za sobą, może wie jak
można nam pomóc?