aszika
27.12.06, 20:41
Co za życie!
Straciłam trzeciego kumpla, a to tylko przez jego głupotę…
Tak dokładnie! Mam tego dosyć…, ale od porządku.
Odkąd pamiętam miałam świetny kontakt z facetami, co za tym idzie –
- miałam więcej kumpli niż koleżanek, przyjaciół niż przyjaciółek,
Po prostu więcej znajomych płci męskiej
Jak wiadomo nie ze wszystkimi znajomymi utrzymujemy kontakty do końca życia,
to też część tych znajomości się rozpadła.
Została mi jedna przyjaciółka od serca i trzech przyjaciół.
Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że faceci nie potrafią się przyjaźnić z
kobietami,
A to dlatego ze każdy z nich prędzej czy później zakochał się :/
I jak tu żyć?
Siedziałam z nimi na piwie, zwierzałam się z miłosnych podbojów- podobnie jak
oni mi
Wściekałam na nich, gdy miałam okres, itd.
Aż pewnego dnia jeden oznajmia, że zrywa zaręczyny – przezemnie
Drugi przychodzi z bukietem kwiatów – a to nie były moje imieniny
Trzeci dostał objawienia, że jestem najważniejsza w jego życiu..
I co? Przyjaciel to przyjaciel, nic więcej, facet, któremu faktycznie można
zaufać, ale kompletnie nie w moim typie i na pewno nie zakochałabym się w
takim…
Wszyscy po tym jak dostali czarną polewkę, odeszli, już tak nie rozmawiamy, z
wieloletniej przyażni znajomość przerodziła się tylko na „cześć”.
Przykre, nie mam już swoich przyjaciół, pewnie już ich nie odzyskam, bo ich
męska duma została urażona…
Co teraz zrobić? Przepraszać? Prosić? Już sama nie wiem… zależy mi na nich,
ale kompletnie nie wiem jak powinnam się zachować.