Co za życie!

27.12.06, 20:41
Co za życie!
Straciłam trzeciego kumpla, a to tylko przez jego głupotę…
Tak dokładnie! Mam tego dosyć…, ale od porządku.
Odkąd pamiętam miałam świetny kontakt z facetami, co za tym idzie –
- miałam więcej kumpli niż koleżanek, przyjaciół niż przyjaciółek,
Po prostu więcej znajomych płci męskiej
Jak wiadomo nie ze wszystkimi znajomymi utrzymujemy kontakty do końca życia,
to też część tych znajomości się rozpadła.
Została mi jedna przyjaciółka od serca i trzech przyjaciół.
Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że faceci nie potrafią się przyjaźnić z
kobietami,
A to dlatego ze każdy z nich prędzej czy później zakochał się :/
I jak tu żyć?
Siedziałam z nimi na piwie, zwierzałam się z miłosnych podbojów- podobnie jak
oni mi
Wściekałam na nich, gdy miałam okres, itd.
Aż pewnego dnia jeden oznajmia, że zrywa zaręczyny – przezemnie
Drugi przychodzi z bukietem kwiatów – a to nie były moje imieniny
Trzeci dostał objawienia, że jestem najważniejsza w jego życiu..
I co? Przyjaciel to przyjaciel, nic więcej, facet, któremu faktycznie można
zaufać, ale kompletnie nie w moim typie i na pewno nie zakochałabym się w
takim…
Wszyscy po tym jak dostali czarną polewkę, odeszli, już tak nie rozmawiamy, z
wieloletniej przyażni znajomość przerodziła się tylko na „cześć”.
Przykre, nie mam już swoich przyjaciół, pewnie już ich nie odzyskam, bo ich
męska duma została urażona…
Co teraz zrobić? Przepraszać? Prosić? Już sama nie wiem… zależy mi na nich,
ale kompletnie nie wiem jak powinnam się zachować.

    • iberia30 Re: Co za życie! 27.12.06, 20:44
      bo najlepszym przyjacielem kobiety jest...gej.
      "Nie bedzie przyjacielem ten, kto moze byc kochankiem"-swiete slowa.
      • aszika Re: Co za życie! 27.12.06, 20:49
        > bo najlepszym przyjacielem kobiety jest...gej

        Tak, słyszałam :)
        I mogłabym mieć takiego przyjaciela... tylko gdzie go znajde?
        • iberia30 Re: Co za życie! 27.12.06, 20:52
          aszika napisała:

          > > bo najlepszym przyjacielem kobiety jest...gej
          >
          > Tak, słyszałam :)

          widocznie cos w tym jest :-)

          > I mogłabym mieć takiego przyjaciela... tylko gdzie go znajde?
          www.geje.pl?
          • aszika Re: Co za życie! 27.12.06, 20:56
            I tak wyskocze z pytaniem "Kto zostanie moim przyjacielem?", głupio tak
            trochę;)
            • iberia30 Re: Co za życie! 27.12.06, 21:02
              jak nie srobujesz to sie nie dowiesz :-)
    • grzeszny-aniol Re: Co za życie! 27.12.06, 22:20
      Nie istnieje przyjazn damsko-meska wiem to po sobie:(
      • aszika Re: Co za życie! 27.12.06, 22:32
        tzn że nie ma rady żebym wróciła do poprzedniego stanu? Szkoda...
    • kozborn Re: Co za życie! 27.12.06, 22:40
      Tak, zgadzam się co do geja. Tzn. może nie najlepszym przyjacielem kobiety w
      ogóle - bo chyba kobieta może być równie dobrą kandydatką - ale z pewnością może
      zaoferować najlepszą przyjaźń, na jaką stać faceta w relacji damsko-męskiej. Ja
      też nie wierzę w przyjaźń damsko-męską. Podobną historię przeżyła moja obecna
      dziewczyna. Najlepsza koleżanka wszystkich facetów z klasy. I większość się w
      niej w końcu zakochiwała. Ale ona nadal wierzy, że taka przyjaźń jest możliwa.
      Tak przynajmniej mi się zdaje. Dla mnie to bujda na resorach. Nie ma bata, w
      końcu ktoś pomyśli o łóżku. Z reguły facet. Mnie takie eksperymenta też nie
      wychodziły.
    • jarod17 Re: Co za życie! 27.12.06, 23:42
      A ja teraz mam podobna sytuacje, jestem dlugo z dziewczyna a moja przyjaciolka
      mowi mi po piwach co prawda, ale to przynajmniej wiem ze prawda. W kazdym razie
      mowi ze chce ze mna byc... Ja ja uwielbiam, ale nie w ten sposob.Jutro mam z nia
      porozmawiac i mam problem. Nie chce stracic przyjaciolki.
    • glamourous Re: Co za życie! 28.12.06, 01:50
      Tez mialam pare takich jazd z moimi przyjaciolmi - facetami. I mam spopsob na to
      jak wyjsc z tego "z twarza" i nie stracic takiego kumpla. Nie dawac wprost
      czarnej polewki, tylko obrocic to w zart, ale nie chamski, tylko taki cieply -
      facet zrozumie ze niekoniecznie chcesz z nim byc, ale jest szansa ze nie poczuje
      sie az tak urazony, zeby zerwac znajomosc. Grunt to zalatwic z cieplem i
      przymruzeniem oka, a nie radykalnie splawiac nieszczesnika.
      Co do jednego zgadzam sie. Mnie tez nie zdarzyla sie bezinteresowna przyjazn z
      facetem, zawsze predzej czy pozniej okazywalo sie ze taki przyjaciel jest w
      gruncie rzeczy zainteresowany mna jako kobieta. W ogole taka instytucja jak
      przyjazn damsko-meska jest chyba utopia. Tak sobie mysle ze z ktorejs ze stron
      sytuacja zawsze musi sie chyba zdegenerowac...
      • aszika Re: Co za życie! 28.12.06, 02:21
        Ach... Ta "czarna polewka" to tak w przenośni była użyta...:)
        Chodziło mi o to, że ich odrzuciłam. Oczywiście, że nie odskoczyłam jak
        poparzona od żadnego z nich, nazywając ich napaleńcami. Pierwszemu starałam się
        spokojnie wytłumaczyć…
        Drugą sytuację obróciłam w żart – jak najbardziej. Ten żart, jednak nie
        spotkał się z uśmiechem na jego twarzy lecz ze smutkiem, więc znów starałam się
        to spokojnie wytłumaczyć…
        Za to trzeci… lepiej nie mówić.
        Chodzi o to, że wszyscy trzej to silne, dominujące osobowości, „prawdziwi
        faceci z jajami”, dlatego poczuli się urażeni, myślę ze byli zbyt pewni siebie.

        Chciałabym odbudować tą przyjaźń na nowo, ponieważ to bardzo wartościowi
        mężczyźni, życzę im z całego serca jak najlepiej, natomiast nie wiem jak im
        wytłumaczyć to, że u mojego boku miłości nie zaznają.
        Niestety, Niestety z tego, co tu piszecie, wywnioskowałam, że nie dam rady
        wrócić do tego, co było:(
Pełna wersja