Moja kobieta i jej problemy

29.12.06, 13:08
Poznałem jakieś pół roku temu dziewczyne. Ładna, śliczna, mądra - ideał.
Problem w tym, że ona ma całą masę problemów. Od samego początku nie
ukrywała, że nie wyleczyła się jeszcze z poprzedniego związku i kocha tamtego
faceta, z tego powodu niczego mi nie obiecuje. I ja to zaakceptowałem.
Problem 2: ona ma cała masę kompleksów. Z tego, co się zoriętowałem, wpędza
je w nie jej matka. Dziewczynie wydaje się, że ma za gruby brzuch, za toporne
nogi itd. ostatnio jest załąmana, bo przytyła. Rzeczywiście nie należy do
chudych czy superekstra szczuplutkich, ale bez przesady - nie jest też gruba.
Jest w sam raz.
Problem trzeci jest taki, że ona mi nie ufa. Raz przejechała się na facecie i
teraz nie ufa mi, bo to sprawa w miarę świeza.
Zastanawiam się, czy poprostu nie przystopować, nie dać jej czasu, zeby
doszła do ładu z samą sobą. Kumpel mowi, ze jeżeli ona sama sobie nie poradzi
ze swoimi problemami, to nikt jej nie pomoże. A poza tym tak naprawdę, nie
wiem, kim dla niej jestem. Facetem? Przyjacielem? - chyba ani jedno ani
drugie, bo ona zwiazku nie deklaruje, a ufać mi nie ufa. Co z nią zrobic? I
nie pytam, co ona ma robic, tylko co ja?
    • kot212 Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 13:35
      Cześć jeśli ją kochasz to najpierw bardzo spokojnie z nią porozmawiaj o tym,że
      to że jeśli zraził ja poprzedni facet nie znaczy ,że ty taki jesteś,a co do jej
      kompleksów to uważm,że bardzo fajnym pomysłem byłoby to żebyś kupił jej jakiś
      fajny ciuszek(np.bluzeczka lub sweterek w ulubionym kolorze) i jak już jej dasz
      ten prezent to powiedz,że naprawdę ok wygląda,że bardzo Ci to odpowiada.
      (oczywiście najpierw sprawdz jakie rozmiary nosi.)jestem pewna,że ten gest
      bedzie dla niej bardzo przyjemny i po części zrozumie,że ona podoba Ci się taką
      jaką jest.Moim zdaniem pomysł kolegi jest zły z tym danie sobie czasu,bo
      kobieta może to żle odebrac,(że masz jej dośc,czy coś takiego).Mam nadzieje,że
      moje rady pomogą.POZDRAWIAM CIEPLUTKO.Pa.
      • kot212 Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 13:39
        Staraj się być dla niej oparciem,bądz ciepły.ona to wszystko sobie poukłada,gdy
        zobaczy,że mimo wszystkich problemów jestes z nią.i będzie naprawdę dobrze.
    • grzeszny-aniol Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 13:40
      szczerze? wg mnie taka laska raczej zachowuje sie w taki sposob po to aby ktos
      na nie zwrocil uwage. A ze swoich bzdurnych pseudo problemow nie wyleczy sie tak
      szybko.
      Moze mowie brutalnie ale znam osobe prawie identyczna jak ta kobieta o ktorej
      piszesz...
      • tamara33 Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 13:46
        Pora dorosnąć.
      • kasianorwegia Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 17:25
        zgadzam sie z Toba.ja tez znam taki typ kobiety.emocjonalne wampiry.jak juz
        wyssie z ciebie cala twoja dobroc i sile,to przerzuca sie na kogos innego.ja
        bym raczej radzila koledze zastanowic sie co go tak w niej pociaga...bo jest
        taka bezbonna?!zastanow sie w co sie pakujesz zanim bedzie za pozno!
        jak narazie,ona Cie poprostu zwodzi.... i trzyma Cie na dystans,zostawiajac
        sobie furtke(moze byly bedzie chcial wrocic?!).daj sobie na wstrzymanie.i nie
        rob nic.
        pozdrawiam
    • eluch_a Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 15:58
      Trochę cierpliwości i czasu. Nie zostawiaj jej, bo dopiero moze się podłamać.
      • 83kimi Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 16:20
        Bądż miły, praw jej komplementy, rozpieszczaj ją - zaproś ją do knajpki, kup
        kwiaty, czekoladki (i powiedz, że nie chcesz, by się odchudzała), sprawiaj jej
        drobne przyjemności, a jednocześnie nie narzucaj się - daj jej czas, by
        poukładała się ze wszystkim.
        Większość kobiet ma kompleksy, które ujawniają się zwłaszcza przed okresem. Ja
        np normalnie jestem zadowolona ze swojego wyglądu, ale przed okresem zawsze
        płaczę mojego chłopakowi, że jestem brzydka, że nie podoba mi się to i tamto...
        i on zawsze mnie przytula, mówi, że jestem piękna i jest mi lepiej, ale za
        miesiąc jest tak samo. Więc u kobiet to normalne. Pokaż jej, że Ci się podoba.
        Może zrób jej zdjęcie i postaw sobie w ramce na biurku? :-)
    • jezeli.tylko.ja Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 17:19
      Wiesz, ja ja chyba troche rozumiem... i rozumiem tez ze dlaniej nie sa to
      jakies wymyslone problemy tylko cos co nie daje jej zyc w pelni.

      Ja rozstalam sie z facetem 1, 5 roku temu, pseudoprzyjazn zakonczylam dopiero
      jakies 2 miesiace temu. I dopiero teraz widze jak duzo czasu bedzie potrzebne
      zeby sie w pelni otrzasnac... On mnie zdradzil...ale tak na prawde pojelam ze
      to nie byla taka mini znajomosc jak to przedstawil, na dodatek przed moimi
      znajomymi robil ze mnie chisteryczke, wariatke. Dla samej siebie bylam zerem.
      Co do brzucha... to ja mam wrecz obsesje na jego punkcie... nie wiem czy
      obsesja to nie za malo powiedziane!! Mam taki ksztalt kregoslupa, ze zawsze
      bedzie lekko wystajacy, ale jeszcze skoki wagi wcale mu nie pomagaja...
      Awersja do seksu po porzednim zwiazku. Strach przed tym, ze facet bedzie cpal
      czy za duzo pil jak facet z ktorym staralam sie stworzyc kolejny zwiazek to
      wszystko powoduje, ze tak ciezko mi uwiezyc, ze jeszcze cos bedzie...
      Daj jej czas... ona z czasem uwiezy Ci. Ale najpierw musi zaakceptowac sama
      siebie... moze musi cos w sobie zmienic?? Z wygladu, mi to pomoglo... nawet
      bardzo. Bylam zahukana przez faceta blondyneczka...zapuszczalam wlosy dla
      niego. Kolezanki zaprowadzily mnie do fryzjera, skrocilam wlosy na do ramion,
      tato ufarbowal mi wlosy na brazowo... teraz patrzac na zdjecia z tamtych czasow
      wiem, ze tu stoi ktos inny, ze duzo sie zmienilo...

      "Kumpel mowi, ze jeżeli ona sama sobie nie poradzi
      ze swoimi problemami, to nikt jej nie pomoże"
      I twoj kumpel ma racje... ale to nie znaczy ze musisz ja porzucic... badz obok,
      takim osobom jak ona, bardzo jest potrzebny ktos kto wyciagnie pomocna dlon,
      czy podsunie ramie do wyplakanie gdy trzeba... :)
    • mahadeva Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 17:21
      a Ty kim chcesz dla niej byc??
      zawsze mozecie sie zaprzyjaznic :)
    • node Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 18:01
      Pozbadz sie chwasta jak najszybciej. Ty sie starasz a ona kocha innego...
      sprobuj popatrzec na to z boku!

      Kompleksy, wieczne pocieszanie, a ona nic z siebie nie daje... zwykla
      manipulatorka i histeryczka. Robi z ciebie zwyklego wala.

      Rada
      • zdzichu-nr1 Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 18:16
        node napisał:

        > Pozbadz sie chwasta jak najszybciej. Ty sie starasz a ona kocha innego...
        > sprobuj popatrzec na to z boku!
        >
        > Kompleksy, wieczne pocieszanie, a ona nic z siebie nie daje... zwykla
        > manipulatorka i histeryczka. Robi z ciebie zwyklego wala.
        >
        > Rada
    • edka-schizofredka Przez kolano i przylac to ja do pionu doprowadzi;) 29.12.06, 18:03

      • su650 Re: Przez kolano i przylac to ja do pionu doprowa 29.12.06, 18:54
        jezu, ludzie, dziewczyne facet zdradził, związek jej ię rozpadl, matka ją
        dołuje nic dziwnego, że jej samoocena raczkuje gdzieś po podłodze. Z drugiej
        strony, tak to już zazwyczaj w zyciu bywa, że i ktoś jest dla nas milszy, tym
        bardziej nas męczy. Dla mnie nie mac nic gorszego niż upierdliwy facet. Może
        gdybyś jej sprzedał małego kopniaka, to w końcu by się ocknęła, zapomniała o
        problemach i zrozumiała, na czym jej zależy? Bo to bez sensu biegać za kimś,
        kto być może ma cie delikatnie mówiąc w nosie..? Może jej terapia szokowa jest
        potrzebna..?
    • rapsodiagitana Re: Moja kobieta i jej problemy 29.12.06, 19:55
      Brzmi to wszystko strasznie toksycznie. I obawiam się, że dość beznadziejnie -
      jak się zaangażujesz i będziesz starał się zaleczyć jej kompleksy i rany po
      nieudanym związku - ona dostanie skrzydeł i rzuci się w ramiona jakiegoś innego
      przystojniaka. Oczywiście gwarantując Ci wieczną przyjaźń, oddanie i wdzięczność :>
      Bo szczerze mówiąc, zadurzenie, zakochanie, miłość, czy jak to nazwiemy,
      zazwyczaj nakłada klapki na oczy, dodaje pewności siebie i niweluje problemy ze
      sobą. Przynajmniej na początku. Jeśli ona tak nie reaguje - znaczy, że nie
      kocha. Jesteś jej potrzebny, żeby podreperować zranione ego. Ale uczucia z jej
      strony tu nie ma... Jeśli się jeszcze nie zaangażowałeś, to uciekaj.
    • agnies_87 Re: Moja kobieta i jej problemy 01.01.07, 20:06
      Może nie naciskaj na nią, niech się dzieje co chce.
      • aniiatka Re: Moja kobieta i jej problemy 01.01.07, 22:19
        powinienes dac jej troche czasu, bo szkoda nerwow na jej kaprysy, kłopoty z
        psycha Jest przykladem laski ktora sama nie wei czego chce a zawraca ci głowe i
        szuka pocieszenia. Wyluzuj i nie angażuj się.
        • jeerling Re: Moja kobieta i jej problemy 08.01.07, 15:38
          heh... zanam to. dla wlasnego dobra nie angażuj sie w to. Wiem z własnego
          doświadczenia. Jestem kobieta i tacy faceci są dobrym lekarstwem, wyciągną z
          kompleksów, są mili... a później...buuum i wielkie rozczarowanie dla faceta.
    • lewania rozmowa i wsparcie... 08.01.07, 15:58
      przede wszystkim rozmawiaj z nia o swoich przemysleniach na ten temat. Staraj
      sie sklonic ja do zrzuczenia tego co w sobie gleboko zamknela.

      Twoj kolega nie ma racji - osoba ma szanse sie wyleczyc tylko jesli ma wsparcie
      w bliskiej osobie niezaleznie od tego czy bedzie to partner czy przyjaciel.
      Jesli dasz jej czas do dojscia do ladu, to moze byc gorzej. Wkreci sobie wtedy,
      ze nikt juz jej nie chce nawet ty i wogole jaka jest gruba i beznadziejna. Znam
      to z autopsji ;)

      Co do jej kompleksow proponuje urlop w Anglii. Mi pomoglo. w Polsce zawsze nie
      pasowalam do ogolnie przyjetych standardow ze swoimi ksztaltami. Tutaj czuje
      sie niesamowicie seksowna i atrakcyjna. Nie znaczy to, ze nie chcialabym
      wygladac lepiej... Wazne jest to, ze moje kompleksy nie utrudniaja mi zycia jak
      kiedy mieszkalam w Polsce. Do tego dochodzi moj maz, ktory ranek zaczyna mowiac
      mi jaka sliczna jestem i jak mnie kocha. Jest to bardzo budujace.

      Wydaje mi sie, ze dziewczyna ma szanse na wyzdrowienie jesli znajdzie takiego
      partnera jak ja. Kwestia tylko czy ty jestes takim pratnerem? Tego wszystkiego
      nie da sie wyleczyc z dnia na dzien, ale jest to mozliwe.

      Zycze powodzenia
Pełna wersja