kochanki tez cierpią..na własne życzenie

29.12.06, 23:08
Pomyliłam się, i teraz jest miźłe , na własne życzenie. To trwało rok, było cudownie jak gdybyn odkryła drugą połówkę-w każdej dziedzinie i byłoby wspaniale gdyby nie to ,ze ja od lat wielu mężata a o on żonaty. Układ był jasny i prosty , nic nie chciałam a zwłaszca burzyć małżeństwa-wystarczały mi, nam, spotkania raz na jakiś czas , rozmowy, to dawało siłę by jakoś żyć. Czego oczekiwałam- może zabrzmi głupio ale lojalnośći i myśałam że jestem dla niego ważna. Zona zaczęła cos podejrzewać...bardzo łatwo ograniczył nasze kontakty, dla mnie zbyt łatwo, jak na pozbawienie sie możłiwości kontaktu z bliską sobie osobą.....nie chce takiego udawanego uczucia, ryzykowałam tyle samo co on....jest mi po prosty źle...wiem sama jestem sobie winna...nie wiem czy definitywnie zakończyć związek, boję się...bo go kocham ale moja ...duma
    • iberia30 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 29.12.06, 23:16
      ostatniraz7 napisała:

      >> , boję się...bo go kocham ale moja ...duma

      a Twoj maz?Chyba jemu przysiegalas....
      • ostatniraz7 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 29.12.06, 23:21
        przysięgałam.,,mój mąz to fantastyczny człowiek ale to dłuższa histria..kiedyś nie zawiódł-tak moze domorosła psychologia ale szukałam u kochanka poczucia bezpieczeństwa ,które znajdowam ..widac fałszywie..oczywiście,ze miał wyrzuty sumienia bo przecież nie takiego postępowania po mnie się spodziewał, ale w pewnym momencie uznałam,ze chce od zycia odrobinę szczęścia
        • magister_dixit Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 29.12.06, 23:25
          Na miejscu męża wreczylbym ci bez mrugnięcia zgrabniutki pozew o rozwód :]
          • kotbehemot6 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 29.12.06, 23:35
            a doczytałeś ze facet ją kiedyś zawiódł...jak ja lubię takie łatwe wydawanie wyroków:((
            • magister_dixit Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 29.12.06, 23:40
              Toż to nie wyrok, tylko wyzwolenie :)
              • kotbehemot6 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 29.12.06, 23:41
                eee.... niby dla kogo ?????coś mi sie nie wydaje
            • tracer81 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 01:23
              >a doczytałeś ze facet ją kiedyś zawiódł...jak ja lubię takie łatwe wydawanie wyroków:((

              Ojej to straszne- i tak mu zaraz rogi doprawiać. Niektórzy nie mają godności- jak masz kochanka to bierzesz rózwód z mężem- nie nauczyli Cię w domu co to uczciwość?
        • konrado80 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 01:28
          to trzeba bylo porozmawiac z mezem o tym, a jak to by nie pomoglo, to wtedy
          rozwod i znalezc innego, ale tez wolnego...
          ale po co takm zrobic, znalezc kochanka/kochanke jest o wiele prostrze. az
          zalosc bierze...
        • iberia30 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 14:00
          ostatniraz7 napisała:

          > przysięgałam.

          no i...?znaczy puste slowa tak?

          >,,mój mąz to fantastyczny człowiek ale to dłuższa histria..kiedyś
          > nie zawiódł


          i to cie ma usprawidliwic????a ty jestes taka idealna?nigdy nie popelnilas
          bledu??

          >-tak moze domorosła psychologia ale szukałam u kochanka poczucia bez
          > pieczeństwa ,

          a maz ci tego nie dal ?
          • ostatniraz7 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 14:12
            > przysięgałam.
            >
            > no i...?znaczy puste slowa tak?

            nie czuję sie z tym dobrze....i to jest właśnie odpowiedz na następne pytanie.właśnie popełniłam błąd.....

            >
            > >-tak moze domorosła psychologia ale szukałam u kochanka poczucia bez
            > > pieczeństwa ,
            >
            > a maz ci tego nie dal ?
            >nie nie dał, albo inaczej dał złudzenie bezpieczeństwa, które prysnęło jak bańka mydlana i wierz nie życzę nikomu takich tarapatów w jakie nas wpędził.....ale w łąśnie w tym najcięższym okresie stałam murem za nimi razem z nim...moze właśnie dlatego jak ustały burze potrzebowłam chwili zapomnienia, nie wiem i nie oczekuję głaskania po główce, ale też jednoznaczne opinie też nie są na miejscu-życie czasami stawia takie wyzwania na które nogdy byśmy nie wpadli i nie zawsze zdajemy egzamin na 5
    • yagiennka Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 01:01
      Ręce i nogi opadają. Jak ci źle to się rozwiedź kobieto! Albo się deko postaraj
      i przypomnij sobie za kogo i dlaczego wyszłaś za mąż. I nie niszcz czyjegoś
      małżeństwa jak już swoje niszczysz. Nie ma prostych i jasnych układów jak
      wplątujesz w to 2 rodziny, jest to podłe, egoistyczne i w 99% przypadków
      prowadzi do katastrofy. Pomyśl sobie ile osób krzywdzisz przy okazji to może się
      lepiej poczujesz.
    • loreta_jang Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 01:18
      No, jak w sam raz post, na który z przyjemnością odpowiem: I dobrze zrobił, a
      ty mu daj spokój.

      Właśnie zapytałam godzinę temu swojego męża, czy czasem gdzieś nie wyjeżdża, bo
      robi się na bóstwo - owszem, wyjeżdża. Dokąd? A, w góry. Z kim - nie muszę
      akurat pytać. Ma kochankę od czterech lat, o której uczucia bardzo się
      troszczy. Kiedy miał zamiar mi powiedzieć? Jutro, przed wyjazdem. Na jak długo?
      No, sylwester w niedzielę, w nowy rok pociągi nie jeżdżą (?), więc 2-go.
      Spoko.
      Czemu się nie rozwiodę? Bo go kocham, bo mamy wspólne sprawy, bo nas nie stać
      na rozwód, bo nie chcę rozbijać rodziny naszemu dziecku, które urodziłam z
      niemałym trudem po trzech nieudanych ciążach, bo on ma firmę, która nie
      przynosi zysku, więc wpadłby w jeszcze większe kłopoty, bo nasi rodzice nie
      mają pojęcia, że sprawy między nami tak wyglądają, bo kiedy panienka jest w
      Krakowie na studiach, to on ze mną normalnie żyje, a ja wtedy żyję nadzieją, że
      z nią skończył, bo nie mam odwagi się rozwieść, bo pracuję w wolnym zawodzie i
      nie mam pewnych pieniędzy, bo, bo, bo.

      Odpieprzcie się od żonatych mężczyzn. Nie ma przyjaźni między kobietą i
      mężczyzną.
      • kalina.tt Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 11:32
        Sory ale jeśli mąż cie nie kocha mniej pretensje do niego, a przede wszytskim do
        matki natury (bo ta chemia czasem krótko trwa) a nie do bogu ducha winnej
        dziewczyny. Myślisz, ze jeśli ona się 'odpieprzy' to zacznie się u ciebie
        sielanka? Bzudra nad bzdurami.
        Czemu większość zdradzanych kobiet obarcza winą te drugie?
        • kotbehemot6 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 11:44
          hehe...najbardziej mi sie zawsze podoba zwrot "odpieprzcie sie od zonatych"-tak tak.widzę te czyhające kobiety na tych biednych, bezwolnych żonatych, co to nawet nie wiedza jak i już siup sa zaciagani do łózka- no biedacy po prostu.....a moze by ak sie zapytać dlaczego to wolą inna pania od prawowitej żony ,hę????? Ktoś kiedys napisał,że mężczyzna nigdy nie zdradzi inteligentnej, fascynującej kobiety i wierzcie drogie zdadzane,ze tak jest. wszystkie zdradzane kobiety które zman to niesety w przeważającej części głupawe gęsi z pretensjami..aż się dziwę ,ze mężowi etak długo z nimi wytrzymywali
          • klorynda Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 12:48
            ja byłam kochanka pzrez dwa lata i bardzo mi taki ukłąd przez długi czas
            odpowiadał, potem zapragnęłam normalnego życia ( jestem wolną osoba ) i
            powiedziałam mu ze to koniec. On wszelkimi siłami próbował mnie zatrzymac przy
            sobie, a nawet poprosił o czas aby mógł zmienic swoje życie. Ma żonę od 10 lat
            i dziecko. Oczywiście wcale nic nie chce zmieniac tylko to był wybieg aby mnie
            zatrzymać przy sobie. twierdzi ze jestem miłościa jego zycia i powiem szczerze
            ze wierze w to, ale tez wiem że za dużó ma do stracenia. Pzrede wszystkim to
            dziecko jest miłościa jego życia a na dodoatek to żona utrzymuje dom, ma bardzo
            dobrze płatny zawód no i na nią jest wszytsko pzrepisane. Ja byłam kochanką na
            własne życzenie i sama to skończyłam. Tesknię za nim i bardzo mi go brakuje,
            ale musze sie nauczyc życ bez niego. Takie związki nie maja szans na
            przetrwanie, bo albo kochanka zaczyna stawiac żadania albo żona zaczyna sie
            domyslac i facet oczywiście zrywa z kochanką, albo tak jak było u mnie,
            zapragnęłam mieć bliska osobę przy sobie. Ja nie żałuje tych dwóch lat i nie
            miałm poczucia winy (rozbijanie rodziny). Niewiernego męża nikt nie zmuszał, a
            żony powoinny sie zastanowić dlaczego szukał miłosci gdzies na boku...nic sie
            nie dzieje bez przyczyny.
            • yagiennka Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 13:05
              W takim układzie wszyscy sa winni, i kochanka i mąż i żona - chociaz ta ostatnia
              zapewne najmniej. Kochanka bo szuka żonatych zamaist jak normalny człowiek
              poszukac sobie faceta wolnego, bo nie myśli o konsekwencjach, bo jest głupia,
              nie ma wyobraźni, rozbija rodzinę. Facet bo rozbija swoją rodzinę, przysprza jej
              cierpień, bo kłamie, oszukuje, nie ma godności i honoru, bo jest tchórz. Żona bo
              nie widzi co się dzieje z jej małżeństwem, bo nie weźmie faceta za łeb i nie
              powie mu albo ja i dzieci albo spadaj i nie wracaj. 90% facetów zapewne by
              zerwało z kochanką i wybrało rodzinę. Trójkat to najwieksza głupota w jaką
              mozna się wpakowac.
              • konrado80 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 13:37
                ludziom brakuje odwagi zeby porozmawiac i probowac naprawic to co zaczyna nam
                nie pasowac, o czego zaczyna brakowac, oczywiscie jest czasem tez tak ze nie da
                sie czegos naprawic, ale wtedy trzeba podjac decyzje i pozegnac sie, bo po co
                tkwic w czyms co nie sprawia nam radosci?? ale to jest zwykle brak odwagi...
                latwiej jest zdradzic...
          • cojestdoktorku Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 13:09
            > Ktoś kiedys napisał,że mężczyzna nigdy nie zdradzi inteligentnej, fascynującej
            > kobiety i wierzcie drogie zdadzane,ze tak jest.

            nie jest, taka też moze zdradzic
            bo ta druga może być głupią gęsią ale mieć wspaniałe wielkie balony
            albo wspaniałe długie nogi

            >wszystkie zdradzane kobiety które zman to niesety w przeważającej części
            >głupawe gęsi z pretensjami..aż się dziwę ,ze mężowi etak długo z nimi
            >wytrzymywali

            mężczyźni zdradzają głupie gęsi z głupimi gęsiami
            to że jakaś gęś jest zdradzana nie oznacza że nią się nie może zainteresować
            inny facet który będzie zdradzał swoją geś :)
            • baba67 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 13:21
              Cyce jak balony to obsesja niektorych facetow. Sama znalam jednego, ktory mila
              zgrabna, ladna mila i inteligentna zone, a jak zobaczyl cyce wieksze od DD to po
              prostu szalal.
              Dadam ze osoba znana swego czasu w szolbyznesie. Nawet bardzo .
      • baba67 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 13:26
        Nie moge wyjsc ze zdumienia, ze Ty cos takiego tolerujesz. Nie moje zycie nie
        moja broszka.
        Tylko nie rozumiem, jesli firma meza nie przynosi zyskow,to dlaczego
        twierdzisz, ze sie go trzymasz ze wzgledow finansowych ?
        Czyli on w te gory za Twoje jedzie? Albo Tobie mowi, ze nie ma na dom, a na
        wyjazdy ma ?
        Kiedy czytam takie posty jak Twoj, to robie sie feministka...
      • kotbehemot6 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 13:49
        Czemu się nie rozwiodę? Bo go kocham, bo mamy wspólne sprawy, bo nas nie stać
        na rozwód, bo nie chcę rozbijać rodziny naszemu dziecku, które urodziłam z

        Wybacz ale to jest hipokryzja jakich mało- rodzoina już jest rozbita, i dziecko doskonale czuje atmosferę w domu, prze dziećmi nic sie nie ukryje..nie zapewniasz dziecku domu tylko tworzysz fałszywy obraz rzeczywistości i bardzo nieciekawy wzorzec do naśladowania dla dziecka...nie stac cie na rozwód- pożyczę Ci te 600 zł-.....
        • baba67 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 14:00
          Tez tak uwazam. Podejrzewam, ze to jest jeden z tych przypadkow, ze gdyby zona
          zlapala za fraki i postawila jakies ultimatum, facet potulnie wybralby rodzine.
          Dziewczyno jesli nie stac Cie na rozwod, to niechze Cie bedzie stac przynajmniej
          na uczciwosc wobec siebie-nie zaslaniaj sie dzieckim i rodzicami- po prostu
          panicznie boisz sie zmiany i nic nie przedsiewezmiesz ze zwyklego strachu.

          A facet ma wszystko-rodzinke cieply domek z kochajaca zoneczka w lozeczku a na
          deser kochanke.Bez niewygodnych pytan.Bez jakichkolwiek prob zachowania pozorow.
          Bezwstydnie.Nie wiem, ja musialabym byc zobledzona, zeby kogos takiego kochac.

          W ogole w glowie mi sie nie moze pomiescic sytuacja, ze moj maz moglby gdzies
          jechac bezze mnie i dziecka. Chyba, ze w podroz sluzbowa.Choc wiem i ze i takie
          "podroze sluzbowe" bywaja.
      • iberia30 Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 14:04
        loreta_jang napisała:
        >
        > robi się na bóstwo - owszem, wyjeżdża. Dokąd? A, w góry. Z kim - nie muszę
        > akurat pytać. Ma kochankę od czterech lat, o której uczucia bardzo się
        > troszczy. Kiedy miał zamiar mi powiedzieć? Jutro, przed wyjazdem. Na jak
        długo?No, sylwester w niedzielę, w nowy rok pociągi nie jeżdżą (?), więc 2-go.
        > Spoko.

        skoro taki uklad ci pasuje to zyj sobie w tej obludzie.

        > Czemu się nie rozwiodę? Bo go kocham,


        nie myl milosci z przyzwyczajeniem....

        > bo mamy wspólne sprawy, bo nas nie stać

        no bardzo powazne to sa powody....

        > na rozwód, bo nie chcę rozbijać rodziny naszemu dziecku, które urodziłam z
        > niemałym trudem po trzech nieudanych ciążach,

        wybacz ale ten argument jest naprawde smieszny, nie chcialabym byc dzieckiem
        wychowywanym w tak zaklamanej rodzinie jak wasza.Naporawde myslisz, ze dziecko
        nie wyczuwa tego co jest albo tego czego nie am meidzy rodzicami???O slodka
        naiwnosci....

        >bo on ma firmę, która nie przynosi zysku, więc wpadłby w jeszcze większe
        kłopoty,

        coz za wspanialomyslnosc z twej strony....


        > bo nasi rodzice nie mają pojęcia, że sprawy między nami tak wyglądają, bo
        kiedy panienka jest w Krakowie na studiach, to on ze mną normalnie żyje, a ja
        wtedy żyję nadzieją, że z nią skończył,

        nie ma jak robienie dobrej miny do zlej gry...tylko predzej czy pozniej takie
        udawanie sie msci w najmniej oczekiwanym momencie.

        > bo nie mam odwagi się rozwieść, bo pracuję w wolnym zawodzie i
        > nie mam pewnych pieniędzy, bo, bo, bo.

        jasne, nie am to jak wynajdywac sobie pseudopowody, zycie w hipokryzji jest
        znacznie prostsze.

        > Odpieprzcie się od żonatych mężczyzn.

        a moze powinnas zaapelowac do zonatych aby byli wierni?
    • mahadeva Re: kochanki tez cierpią..na własne życzenie 30.12.06, 19:04
      no wiesz, jest opcja, ze on to zrobil ze strachu przed utrata zony - zona to
      cenne dobro i trzeba o nie dbac, gdy juz sie ja ma, bo inaczej znow trzeba sie
      wysilic i starac o nastepna :)

      a le ogolenie mowiac niestety wiekszosc relacji jest bardzo powierzchownych,
      unikam facetow, ktorzy tarktuja mnie tylko jako maszyne seksualna, dla mnie
      glebokie relacje to najcenniejsza rzecz w zyciu i tylko takie mam
Pełna wersja