Zycie w samotnosci :(

01.01.07, 18:34
Mialam chlopaka - myslalam, tego jedynego, bylismy ze soba 4 lata,
mieszkalismy od 2,wiadomo czasem gorzej czasem lepiej, ale ogolnie ok - j tak
myslalam.
gotowalam mu prawie codziennie obiady, sniadania, itp. sprzatalam dom zawsze,
byl bardzo chory na poczatku tamtego roku (dALEJ JEST, B. POWAZNA SMIERTELNA
CHOROBA), opiekowalam sie nim zawsze do pracy pozniej szpitala, itp. nikt z
jego tzw. przyjaciol i rodziny nawet raz (!!!) nie odwiedzi go przez te 3
mies.. powiedzialam mu, zeby sie okreslil, czy chce byc ze mna cz nie -
zareczyny, nie!! slub, zeby mi dal jakies zapewnienie. Aha, poniewaz
wychodzil z kolegami na pare dni bez dania znaku zycia, pil, jezdzil na
wakacje sam z kolegami, narkotyki tez byly, a mnie nigdy nie przedstawil
swojej rodzinie czy kolegom - inne dziewczyny jego przyjaciol z nimi
wychodzily, ale nie ja. A on, ze nie jest gotowy.
Ja powiedzialam, ze daje mu rok na zastanowienie sie czy jest czy nie.
Myslalam, ze to co da. Dodam, ze ja mam 23 a on 30 lat. Nic. Wczoraj wiec sie
wyprowadzilam i.............. strasznie za nim tesknie .......... on chce
zebysmy byli razem, ale bez deklaracji................ mi na to honor nie
pozwala............ ale tak strasznie esknie........ :(((
    • qui_pro_quo Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 18:39
      Jeśli tęsknisz to kochasz, wróć do niego, wykrzycz mu to wszystko i szukajcie
      konsensusu.
      • ssenga Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 18:40
        Haha :) Dobra rada ;)
      • asiulka81 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 18:41
        bzdura. co z tego ze ona kocha, teskni i wroci do niego. jak on nie chce to ona
        go do niczego nie zmusi. tylko cierpi biedne dziewcze. a on by ja pewnie znowu
        wykorzystywal. tak to jest jak czlowiek traci kontrole nad uczuciami.
      • martinek23 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 18:42
        Wlasnie przedwczoraj wykrzyczalam i mu wszystko powiedzialam, a on na to, ze
        mnie kocha, ale nie jest gotowy...
        • ssenga Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 18:43
          Mój facet też by się zapierał nogami, jakbym mu dała warunek.
          Ślub, albo rozstanie.

          Obawiam się, że wybrałby to drugie.
          • tygrysio_misio Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 18:47
            oj baby nie znacie starych sposobow na to?

            przeciez zmuszanie jeszcze bardzej odpycha...

            a tak przypadkowa ciaza...od tysiecy lat dziala :D
            • ostryga81 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 18:51
              Ja nie chcialabym miec dziecka z takim facetem:

              czy chce byc ze mna cz nie -
              zareczyny, nie!! slub, zeby mi dal jakies zapewnienie. Aha, poniewaz
              wychodzil z kolegami na pare dni bez dania znaku zycia, pil, jezdzil na
              wakacje sam z kolegami, narkotyki tez byly, a mnie nigdy nie przedstawil
              swojej rodzinie czy kolegom - inne dziewczyny jego przyjaciol z nimi
              wychodzily, ale nie ja. A on, ze nie jest gotowy.
              • qui_pro_quo Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 18:55
                No w sumie tez bym nie była z takim facetem. Ide spać, może później będę pisała
                z większym sensem.
        • ostryga81 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 18:48
          Jestem w stanie zrozumiec, ze facet nie chce slubu..
          Ale przepraszam, co dla niego znacza slowa: Kocham Cie??

          Nie przedstawia Cie swoim znajomym, rodzinie.
          Tak nie zachowuje sie osoba ktora kocha.
          Zreszta sproboj odpowiedziec sama sobie na to pytanie...
    • mruufcia Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 18:49
      Czy ze strachu przed samotnością chcesz zniszczyć swoje życie z takim pasożytem?
      Jego rodzina i przyjaciele musieli już przekonać się jaki on jest.
      Ale, trafił na Ciebie. Tacy zawsze znajdą swojego żywiciela.
      Narkotyki i te pijackie wypady.
      Najlepiej idź od razu na terapię, bo jesteś współuzależniona.
      Jemu nie pomożesz, ale pomyśl w końcu o sobie.
      A, tak nawiasem, czy sama nie pochodzisz z takiej rodziny?

      Tak mało Ci daje i nie szanuje Ciebie, a Ty wciąż chcesz z nim być?

      • martinek23 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 19:12
        Wiesz mruufciu, wlasnie pochodze z wrecz kompletnie odwrotnej rodziny - mama z
        tatem bardzo sie kochaj, i zawsze bylo ok, nikt nigdy mnienie uderzyl, a moj
        facet popchnal - ale w sumie ja go zdenerwowalam. Hmm.. ale to brzmi... w sumie
        teraz jak to zdanie czytam to nie wierze, ze ja to pisze.. Wiem, masz racje, ze
        mnie nie szanuje - w zasadzie wszyscy moi znajomi juz dawno mi to mowili, ale
        milosc jest slepa... Hmm... musze sie nauczyc zyc sama... ale mi tak ciezko
        jest... :(((((
        • ostryga81 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 19:14
          Lepiej teraz podjac taka decyzje niz za 5 lat.

          Jestes jeszcze bardzo mloda, na pewno wielka milosc jeszcze przed Toba :)
        • bonammi Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 20:48
          Daj sobie z nim spokój, raz na zawsze. Można nie przedstawić kogoś rodzinie i
          znajomym, ale przez pierwsze 4 miesiące, a nie 4 lata!!!!
        • xtrin Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 23:33
          > a moj facet popchnal - ale w sumie ja go zdenerwowalam

          Sama zdajesz sobie sprawę z tego jak to brzmi. A brzmi to potwornie - nie tylko
          sam niedopuszczalny fakt przemocy, ale i to, że starasz się go tłumaczyć. To
          jest początek drogi na dno.
          Gdy będziesz się łamać wtedy może przypomnij sobie co napisałaś - być może Ci da
          siłę, by wytrwać bez niego. Czas leczy.
    • qw994 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 19:05
      Bardzo dobrze zrobiłaś. Z czasem docenisz swoją decyzję.
    • beatrycze123 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 19:18
      Nie wracaj do niego. Jak znajdziesz innego to zapomnisz, klin klinem.
      Przeraża mnie sytuacja, jaka opisałaś, To nie jest normalne ani on cię nie kocha.
    • asiulka81 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 19:20
      a w ogole to facet ma niezly tupet! nie dosc ze nie przedstawil Cie znajomym
      ani rodzinie, co ewidentnie swiadczy, iz nie myslal o Tobie powaznie(!!!) to
      jeszcze chce byc z Toba "bez deklaracji". no co za swinia! i co za tupet ma!!!
      wrrrrrrrrrr!!!
    • izabellaz1 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 19:27
      martinek23 napisała:

      > zareczyny, nie!! slub, zeby mi dal jakies zapewnienie. Aha, poniewaz
      > wychodzil z kolegami na pare dni bez dania znaku zycia, pil, jezdzil na
      > wakacje sam z kolegami, narkotyki tez byly,

      Jest bardzo poważnie, "śmiertelnie" chory i tak baluje?
      Dziwne
      • martinek23 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 20:11
        Tak wlasnie dokladnie bylo, jk tlko czul sie troszek lepiej - ze mial sile, to
        wychodzil z kolegami, blowal itp. Dokladnie tak bylo.
        • qw994 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 20:21
          Świetny kandydat na męża, nie ma co :)
    • bibi81 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 21:05
      I bardzo dobrze zrobiłaś!!! Ja przeszłam to samo w ostatnia srode. Koles
      twierdzil ze zastanawial sie czy ze mna byc, a na Sylwestra pojechal ze swoimi
      kolezankami bi one nie maja oczekiwan wobec niego. Egoista i tyle. Juz nie
      licze ze wroci choc tak wybrzmiala nasza ostatnia rozmowa. Jest mi cholernie
      ciezko, ale wiem ze MUSZE TO PRZEZYC. Jestem od Ciebie 2 lata starsza i i to
      mnie tez poglebia, ale mowie Ci to co jest naprawde rozsadne: NIE WARTO
      POSWIECAC SIE DLA KUTASA KTORY MA CIE GLEBOKO GDZIES! Przez ostatnie 1,5
      miesiaca rwalam sobie wlosy z glowy a on sobie rwal inna dupe. Jesli nie walczy
      o ciebie - nie trac czasu, tylko Alleluja i do przodu!! Na pewno znajdzie sie
      ktos kto Cie kiedys doceni. Zycze Powodzenia i trzymama kciuki za Ciebie!!
      • uyu Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 21:29
        martinek,
        a moze powinnas napisac tak:
        byl sobie nieodpowiedzialny facet, ktory mial szczescie i trafil w swoim
        nieuporzadkowanym i rozrywkowym zyciu na naiwna nianke, praczke, kuchte,
        sprzataczke, pielegniarke (niepotrzebne skreslic, to czego nie wymienilam
        dopisac)itp.
        Nigdy nie zastanowilas sie nad tym, ze jemu jest z toba bardzo wygodnie?
        Tego rodzaju typom bardzo latwo jest powiedziec "kocham cie" - o wiele trudniej
        dac z siebie cokolwiek.
        Odeszlas. To doskonale, bo w koncu zadzialal w tobie mechanizm samoobronny.
        Odejdz jak najdalej jak to jest mozliwe. Zapamietaj ten epizod jako
        doswiadczenie i zacznij zyc sama bez ulegania wszechobecnej w pl
        teorii "swietych portek" tzn. pokutujacemu w spoleczenstwie przekonaniu, ze
        kobieta bez mezczyzny nic nie jest warta.
        Zycie jest bardziej niz krotkie i czas uplywa bardzo szybko. Szczegolnie dla
        kobiet. Dobrze, ze obudzilas sie z tego koszmaru i dobrze, ze na czas, a nie z
        reka w nocniku - bo ku temu zmierzalas.
        Zycze powodzenia i spotkania kogos wartosciowego. Zwyklego, normalnego
        mezczyzne. O idealach nie marz, bo takich nie ma.
        Powodzenia :))
      • martinek23 Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 22:32
        kochani, dziekuje bardzo za wszystkie dobre slowa :) macie swieta racje. bibi81
        pierwszy raz od wielu miesiecy sie usmiechnelam, jak czytalm Twoja odpowiedz,
        dziekuje :), ps. pzepraszam za wszystkie literowki, nie mam polskich znakow
    • svarowski Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 22:18
      honorowa babka z ciebie
    • womann Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 23:13
      Droga Martinek23!!

      Nigdy nie zrozumiem czemu ludziom bardziej zalezy na honorze, godności, ba!
      nawet ślubie niż na Danej Osobie... A gdyby tak On Cię rzucił i nie chciał być
      z Tobą?? Cieszyłabyś się?? Pewnie,ze nie!! Więc pakuj sie od nowa i wracaj do
      Niego póki jeszcze ktoś chce Cie przytulać... mnie Moja Miłość Życia nie chce,
      wiec wiem co mówie. Pozdrawiam:*
    • xtrin Re: Zycie w samotnosci :( 01.01.07, 23:39
      Martinek,

      Wytrwaj bez niego.
      Tutaj nawet nie sam brak zaręczyn i deklaracji jest najważniejszy (choć
      symptomatyczny), ale to, że całym swoim zachowaniem facet prezentuje to gdzie
      Cię ma. I ogólnie z opisu wynika, że nieciekawy typek.
      Jesteś bardzo młoda, masz bardzo wiele fo zaoferowania - znajdziesz o wiele
      lepszego. Tego typa olej bo na nic innego nie załuguje. Będzie bardzo ciężko na
      początku, ale jeżeli znajdziesz siłę to zobaczysz o ile będzie łatwiej bez
      niego. I nie daj się przypadkiem zrobić "na litość" - że on taki biedny, chory,
      potrzebuje pomocy.

      Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja