buraczek86
02.01.07, 23:17
Moja niesmialosc w stosunku do ludzi zaczyna irytowac mnie sama!! nawet na
kase mnie dzisiaj pan doktorek ciachnal a ja nawet nic nie powiedzialam tylko
zaplacilam tyle, ile chcial! Potrzebne byly mi korepetycje z pewnego
przedmiotu, powysylalam pytania do ludzi z internetowych ogloszen, odezwaly
sie tylko dwie osoby ;/ wiec umowilam sie na lekcje do faceta, ktory jak sie
okazalo jest wykladowca z mojej uczelni, za godzine liczyl sobie 35 zl,
wolalabym taniej ale czas mnie goni i nikt sie nie zglasza ;] wiec poszlam.
Ze za godzine bierze 35 zl to bylo napisane w ogloszeniu a i jeszcze napisal
mi to w smsie dwa razy. Pod koniec lekcji okazalo sie, ze minely 2 godziny i
gosc przy placeniu powiedzial, ze minely niecale 3 godziny i ze to byloby no
100zl.... i co - i wyciagnelam pieniadze i zaplacilam i poszlam, a po wyjsciu
zaczelam pluc sobie w brode ze nie potrafie nic powiedziec, konkretniej sie
zapytac i ze zaplacilam tyle, ile mi zaspiewal - a zaspiewal ewidentnie za
duzo. Z drugiej strony skad np mam wiedziec, czy kiedys nie przyjdzie mi miec
jakichs zajec z tym gosciem, zreszta ogolnie wiadomo ze tego typu
korepetytorzy zdzieraja, kiedys jak musialam chodzic na korepetycje z majcy
przed egzaminami na studia babka zaspiewala sobie 100zl za godzine!! -
tez ,,wykladowczyni", tato powiedzial, ze dostac sie na studia to wazne,
korki sa przejsciowe i zaplaci...mniejsza z tym. Zaplacilam i poszlam i jak
wracalam zaczelam sobie liczyc, ze raz - nie dopytalam sie, czy jego
stawka ,,za godzine" to jest za zegarowa, czy za 45 min - uwazam, ze to
nieuczciwe ale wyszlo z moich obliczen, ze najwyrazniej bral 35zl za 45 min,
wiec jesli siedzialam dwie zegarowe to niech mu bedzie - 35zl+35zl plus te
jeszcze pol godziny - czyli 17,50 - powinnam zaplacic niecale 90zl a i to nie
siedzialam tych dodatkowych 30 min a mniej - jakies 10 min... wiec nawet to
mu sie nie nalezalo, nie dosc ze zdarl ze mnie bo postanowil brac za 45 a nie
za 60 min to i tak ejszcze sobie do tego na okraglo doliczyl!!! zastanawialam
sie, czy on mnie oszwabil czy to ja nie umiem liczyc, a moze wygladam na taka
co liczyc nie potrafi - bo w sumie humanistka jestem - i zaspiewal tyle a ja
grzecznie zaplacilam, bez zbednych pytan typu ,,a, to za 45 min , tak? " czy
cos w tym stylu.... eh ;(((( a facet fajnie tlumaczyl, zrozumialam wszystko i
poszlabym jeszcze raz ale za taka kase ... Boze, jaka ja niezyciowa jestem ;
((((