kozborn
04.01.07, 01:02
Jak się uprze, to nie pozostaje mi nic innego jak "udeptywanie", tzn. muszę
naśladować udeptującego kota. Siadam na łóżku, tyłek na piętach znaczy się,
biorę poduszkę i pięściami ją ugniatam z rozczulającym spojrzeniem. Tak jak
robią to koty z różnymi miękkimi rzeczami... Wybaczony najgorszy grzech. Do
tego momentu jest nieubłagana. Czasem też pomagają nic nierozumiejące miny
Ralpa Wigguma z Simpsonów (kojarzycie tego mega-debila z klasy Barta?). Czasem
wystarczy powiedzieć Ralphowym głosikiem "I'm Idaho", albo "Miss Hoover? I
don't have red crayon, I ate it".