chooligan
05.01.07, 10:38
Byłem prawie tydzień na wyspach. To co zobaczyłem do dziś odbija się traumą
na mojej psychice. Bezczelne, grube, brzydkie i niechlujne stworzenia chyba
tylko na przekór zarejestrowane jako "kobieta" podczas urodzin (zamiast UFOk),
notorycznie demonstrowały swój nędzny żywot:
- jak miałem odrobinę kremu do golenia na uchu
- jak wychodziłem ze stacji benzynowej z wódką
- jak odmówiłem jazdy taksówką gdzie kierowcą była gadająca do siebie angielka
- wreszcie jak zobaczyłem gigantycznego traktora w bazie moich POLSKICH kumpli
z którego wysiadła jakaś daunowata lala i zaczęła się drzeć przez chyba 10
minut "Mike!!!!!!! Mike!!!!! Mike!!!!!!!!!!! etc etc...
ponieważ koledzy byli w robocie to ja wyszedłem uspokoić wariatkę, a ta do
mnie "możesz pozbierać ziemnianki jakie mi pospadały z przyczepy, są wasze"
A ja do niej "a gdzie jest Ashby?" (Widziałem takie znaki w okolicy)
a ona zbaraniała i uciekła. Co za dno!!!