praca a wychowywanie dzieci

09.01.07, 21:53
Jak podchodzicie to tego zagadnienia? Jestem ciekawa Waszych opinii :)

Ja nie chciałabym, żeby moje dzieci chodziły do żłobka. Uważam, że to nie
jest odpowiednie miejsce dla maluchów - mają tam za mało miłości, interakcji.
Wydaje mi się, że nie są szczęśliwe. Mam również wątpliwości, co do
przedszkola. Jeszcze do niedawna myślałam, że to bardzo ważne, żeby posyłać
tam dziecko. Potem miałam praktyki w przedszkolach i... No, powstało dużo
wątpliwości w mojej głowie. Myślę, że przedszkole jest potrzebne, ale nie
każdy trzylatek się do niego nadaje i nie wiem, czy dobrze jest, jeśli
dziecko siedzi tam aż do 17. Skłaniam się ku myśli o zrezygnowaniu w dużej
mierze z kariery. Szczególnie, że będę pedagogiem, więc w pewnym sensie będę
mogła spełniać się zawodowo wychowując własne dzieci ;)

Podkreślam od razu, że zakładam ten wątek tylko dlatego, że jestem ciekawa,
jak Wy na to patrzycie, jakie macie związane z tym doświadczenia. Absolutnie
nie chcę nic nikomu narzucać ani upierać, że każda matka powinna rezygnować z
kariery na rzecz swoich dzieci. Wydaje mi się, że taka decyzja może być dobra
tylko, jeśli dana kobieta mogłaby być szczęśliwa w takim układzie.
    • zerozdziwien Re: praca a wychowywanie dzieci 09.01.07, 21:59
      kwestia oddania dziecka do przedszkola czy żłobka to nie koniecznie chęć jak
      najszybszego powrotu do pracy i konynuowania kariery,to po prostu konieczność
      zarabiania pieniędzy ... szkoda dziecka,ale z czegoś trzeba żyć
      • trusia29 Re: praca a wychowywanie dzieci 14.01.07, 17:57
        zerozdziwien napisała:

        > kwestia oddania dziecka do przedszkola czy żłobka to nie koniecznie chęć jak
        > najszybszego powrotu do pracy i konynuowania kariery,to po prostu konieczność
        > zarabiania pieniędzy ... szkoda dziecka,ale z czegoś trzeba żyć

        w moim przypadku bylaby to chęć powrotu do pracy, podobnie jak u mojej mamy -
        wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim, co nie oznacza że żłobek lub
        przedszkole mi zaszkodzily...
    • nieszkasob Re: praca a wychowywanie dzieci 09.01.07, 22:06
      niestety - coś za coś. Ale mozna znalezć kompromis. U mnie sprawdziła sie
      opiekunka - przedszkolanka z ogromnym doswiadczeniem i super podejściem do
      dzieci - moja prywatna SuperNiania. Do pracy wróciłam jak Mały miał 10,5
      miesiąca ale na 1/2 etatu (pracowałam co drugi dzień w tygodniu 7-14). Teraz
      (mały ma 2 lata) pracuje 4 dni w tygodniu (wolna sroda) i ten układ sie
      sprawdza. Teraz jestem w ciązy wiec od sierpnia znów bede w domu. co do
      przedszkola to zobaczymy ale pewnie bedzie chodził.
      Nie chcę robić kariery ale lubie swoją pracę i myśle, że dziecko przez nią nie
      ucierpiało.
      Pozdrawiam,
      • maretina ps 09.01.07, 22:13
        do przedszkola zapisze, ale to jeszcze odlegla przyszlosc.
    • maretina Re: praca a wychowywanie dzieci 09.01.07, 22:12
      pracuje. synkiem ( 16 miesiecy) zajmuje sie niania.nie dlabym rady siedziec w
      domu. nie robie zadnej wielkiej kariery, po prostu lubie to co robie, lubie
      spotykac sie z ludzmi, robic cos innego niz zmina pieluch czy zbw w chowanego:)
      kazda mama powinna wybrac to w czym poczuje sie lepiej, nie ma sensu robic z
      siebie meczennicy pod szyldem" poswiecam sie dla dziecka".wazna jest harmonia.
      mtka tez czlowiek, zeby dziecko bylo szczesliwe-ona musi byc szczesliwa.to
      naczynia polaczone, mimo brku pepowiny.
    • silic Re: praca a wychowywanie dzieci 09.01.07, 22:26
      choć to było dawno, to bardzo dobrze wspominam czasy gdy chodziłem do
      przedszkola. Zaliczyłem "pełny cykl" i kontakty z innymi dziećmi były bardzo
      sympatyczne :)
      • anulex Re: praca a wychowywanie dzieci 09.01.07, 22:44
        Może podejście do przedszkola zależy od doświadczeń w dzieciństwie? Ja
        zaczynałam dostawać histerii już w samochodzie, w windzie wyłam, a potem
        łapałam mamę i nie chciałam puścić ;)

        Poważnie, to zgadzam się, że są dzieci, które świetnie odnajdują się w
        przedszkolu. Są i takie, które sobie z tym nie radzą. Jeśli moje dziecko będzie
        mówiło "Mama! Ja chcę do przedszkola!", to nie będę bronić ;) Ale perspektywa
        oddawania go na tyle godzin pod opiekę obcej baby mnie przeraża. Szczególnie,
        że nie ma zbyt wielu dobrych przedszkolanek i czasem trudno jest ocenić z
        zewnątrz jak dana kobieta obchodzi się z dziećmi.
        • silic Re: praca a wychowywanie dzieci 09.01.07, 22:57
          Wiesz, ja akurat swoich przedszkolanek nie nazwałbym jakoś super dobrymi :).
          Fakt , to były inne czasy i dostanie linijką po łpach czy pośladkach nie robiło
          problemu.
          Myślę, że mało które dziecko bedzie miało łatwo z szybką akceptacją przedszkola
          - szczególnie ten początkek, gdy rodzic je zostawia i odchodzi. Też chyba się
          boczyłem na początku ale potem przedszkole to było to (może poza leżakowaniem i
          niektórymi posiłkami ;)). Myślę, że przebywanie w grupie dzieci, na co po za
          przedszkolem jest dużo mniejsza szansa, jest raczej kożystne i na dłuższą metę
          dziecko będzie zadowolone. Jak ja sobie przypomnę co myśmy tam
          wyprawiali...ważne że wszystcy żyją ;)
          • trypel Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 08:30
            Dla mojej małej najgorszą karą było postraszenie - jak będziesz niegrzeczna to
            nie pójdziesz do przedszkola. Uwielbiała przebywać z innymi dziećmi.
            A wcześniej... z matką była do 6 miesiaca, potem opiekunka (do dzisiaj opiekunka
            jest tą najbardziej ukochaną babcią) i to opiekunka przez średnio 10-11 godz
            dziennie...
            I mimo tego chyba póki co nie mogę narzekać na kontakt z dzieckiem (matka chyba
            też)
          • anulex Re: praca a wychowywanie dzieci 11.01.07, 23:10
            Zgadzam się, że wiele dzieci jest zadowolonych :), ale widziałam i dzieciaki
            (3latki), które po trzech tygodniach wciąż nie mogły się pogodzić z nowymi
            warunkami i wydaje mi się, że w ich wypadku należałoby odłożyć moment pójścia
            do przedszkola, o ile rodzice mają taką możliwość.

            Jak dziecku się podoba w przedszkolu, niech chodzi. Może się tam spotkać z
            bardzo różnymi sytuacjami, ale takie doświadczenia raczej go nie zabiją, więc
            zapewne wzmocnią ;) Dla wielu dzieci lepiej jest, jeśli chodzą do przedszkola,
            niż jeśli spędzają czas z rodzicami, którzy niebardzo nadają się do swojej
            roli. Dodatkowo badania wykazują, że matki pracujące poświęcają swoim
            przedszkolakom porównywalną ilość czasu co matki niepracujące (Nie wiem, jak to
            możliwe, ale tak wyliczyli).

            Jednak dla mnie 3 godzinki wieczorem i weekendy to zdecydowanie za krótko, jak
            na kontakty z dzieckiem i mam nadzieję, że skrócenie czasu spędzanego w
            przedszkolu da mi większą kontrolę nad jego wychowaniem (łudzę się, że ominie
            mnie tendencja do poświęcania dziecku małej ilości czasu mimo braku aktywności
            zawodowej).
    • feminasapiens Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 09:26
      Moje zdanie: do wieku dwóch-trzech lat dziecko powinno przebywać z matką (lub
      ojcem) w domu plus normalne kontakty rówieśnicze (piaskownica itp.).

      Trzylatek jest trochę za mały na pójście do przedszkola (chyba że na 4 godziny,
      ale tego nie jestem pewna), ale może zostać w domu z fajną nianią. Mama może
      już iść do pracy.
      Idealny wiek na zaczynanie przedszkola to 4 latka, na początek oswajanie (razem
      z mamą), potem na 4 godziny, a po jakimś czasie dopiero pełny wymiar.
      Idealnie byłoby zabierać dziecko z przedszkola ok. 15.

      Uważam że powyższy system jest najlepszy dla dziecka.
      Wiadomo, że w życiu nie ma nic idealnie, stąd każdy ustala swoje możliwości i
      priorytety. Nie każdego stać na życie z jednej pensji przez kilka lat.

      Pozdrawiam

      mama dwóch świetnych chłopaków (12 i 9 lat)
    • nutopia Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 09:45
      anulex ja bylam typowym dzieckiem żłobkowo-przedszkolnym i zobacz jaka fajna
      babka ze mnie wyrosła:)
      tak serio to za żłobkiem nie jestem ale za przedzkolem jak najbardziej!
      mam 6-letnią córkę
    • ewik_75 Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 11:17
      A ja sobie nie wyborażam nie wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim.
      Niania - i trudno...
      • maretina Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 11:43
        ewik_75 napisała:

        > A ja sobie nie wyborażam nie wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim.
        > Niania - i trudno...
        powinno byc Nania i FAJNIE. mam boska nianie, synek ja uwielbia. do domu wracam
        przed 16. z niania dziecko jest od 8.
        siedzenie w domu z malym dzieckiem i ciagle guganie odmozdza. nie ma co sie
        oszukiwac.
        • trypel Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 11:59
          maretina napisała:


          > siedzenie w domu z malym dzieckiem i ciagle guganie odmozdza.
          >

          Brawo!!! :):):)
          Oby więcej kobiet tak myślało...
        • ewik_75 Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 12:04
          maretina napisała:


          > siedzenie w domu z malym dzieckiem i ciagle guganie odmozdza. nie ma co sie
          > oszukiwac.
          >

          Uff.. dobrze, że nie jestem sama w tych poglądach ;)
        • feminasapiens Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 12:46
          maretina napisała:


          > siedzenie w domu z malym dzieckiem i ciagle guganie odmozdza. nie ma co sie
          > oszukiwac.
          >
          Nie zgadzam się z Tobą, Maretina, że "siedzenie" w domu z małym dzieckiem
          odmóżdża.
          Wszystko zależy od człowieka (matki/ojca dziecka), jak wykorzysta ten czas.

          Przebywając w domu "na wychowawczym" można się rozwijać mimo braku pracy
          zawodowej.
          Jak dziecko śpi czy jesteś na spacerze z maluchem (piaskownica, ławeczka, plac
          zabaw) - maluch się bawi w piachu (oczywiście jednym okiem trzeba kontrolować
          sytuację) albo śpi w wózku, ty możesz poczytać ciekawą nie-odmóżdżającą
          książkę.
          W czasie drzemki (czasem i dwa razy dziennie po kilka godzin) można śmiało
          posurfować po sieci lub obejrzeć ciekawy program w tv (i nie mówię tu o
          długaśnych bezpłciowych serialach dla odmóżdżonych).

          Poza tym chyba taka młoda matka nie jest uwiązana kajdanami domu. Można nawet
          raz na tydzień (albo częściej - jak ktoś lubi) wyskoczyć wieczorkiem na
          spotkanie z przyjaciółmi. Babcia będzie zachwycona a jak nie babcia to załatwić
          nianię czy poprosić zaprzyjaźnioną mamę albo ciocię.

          Wszystko zależy od ciebie jak wykorzystasz swój czas.

          Dla mnie (a przerwę w pracy "na dzieci" miałam 6-letnią) ten czas spędzony z
          nimi był na swój sposób magiczny.
          Wiem że pierwsze 3 lata życia to dla malucha najważniejszy czas kiedy buduje
          się więź i kształtuje się jego charakter, emocjonalność, stosunek do ludzi i
          wiele innych ważnych cech na całe życie.
          Nie mogę się zgodzić na to że wychowywanie dzieci odmóżdża. Widocznie ktoś po
          prostu nie potrafi czerpać z tego radości i satysfakcji.
          To smutne.
          • maretina Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 22:41
            feminasapiens napisała:

            >
            > Przebywając w domu "na wychowawczym" można się rozwijać mimo braku pracy
            > zawodowej.
            oczywiscie, noc jest dluga. mozna wtedy ogladac tv, czytc ksiazki, isc na nocne
            studia itp.wlasnie zasnal moj 16 miesieczny synek. wsstal o 7 rno, w dzien spal
            raz ok 60 minut. po prostu mopzn oszalec od masy czasu jaka zostaje na rozwoj,
            no i ta piaskownica.... hmmm kuszaca propozyja, ale nie zima ani nie wtedy kiedy
            leje itp. gdyby nie to, ze mam nianie, nie mialabym kiedy zrobic zakupow. zaraz
            ide gotowac obiad na jutro, pewnie skoncze ok 24, prysznic, ok 1 zasne. jestem
            padnieta. nie wiem o jakim rozwoju mowisz... jak boga kocham. moze gdyby doba
            miala wiecej godzin a dziecko bylo mniej pracochlonne to wtedy pewnie tak.
            wiesz kiedy mam czas na czytanie? jak maly sie kapie. siadam sobie na sedes (
            opuszczona klapa:D), i wtedy mam cale 20 minut dla siebie:) szal po prostu.
            kilkanascie stron dziennie:)
            > Jak dziecko śpi czy jesteś na spacerze z maluchem (piaskownica, ławeczka, plac
            > zabaw) - maluch się bawi w piachu (oczywiście jednym okiem trzeba kontrolować
            > sytuację) albo śpi w wózku, ty możesz poczytać ciekawą nie-odmóżdżającą
            > książkę.
            o czytaniu pisalam wyzej, o tym ile spi moje dziecko tez. nie wiem jakie Ty masz
            dziecko, ale moje przestalo spokojnie siedziec w wozku jak skonczylo 6 miesiecy:)
            > W czasie drzemki (czasem i dwa razy dziennie po kilka godzin)
            daj spokoj, tak spia noworodki i kilkumiesieczne dzieci. roczniak spiacy kilka
            razy po kilka godzin? BAJKA.

            >można śmiało
            > posurfować po sieci lub obejrzeć ciekawy program w tv (i nie mówię tu o
            > długaśnych bezpłciowych serialach dla odmóżdżonych).
            fakt, moge sobie teraz ogladac... ale mam ciekwych programow... no no no, a sily
            mam tyle, ze po prostu usiasc nie moge bo energia mnie rozpiera;)
            > Poza tym chyba taka młoda matka nie jest uwiązana kajdanami domu. Można nawet
            > raz na tydzień (albo częściej - jak ktoś lubi) wyskoczyć wieczorkiem na
            > spotkanie z przyjaciółmi. Babcia będzie zachwycona a jak nie babcia to załatwić
            >
            > nianię czy poprosić zaprzyjaźnioną mamę albo ciocię.
            wiesz dzieci maja to do siebie, ze njbardziej na swiecie kochaja rodzicow. moje
            babcie pracuja. nie maja czasu na iedzenie z wnukiem, niania? czasami ja
            wynajmuje dodatkowo, ale to KOSZTUJE, a poza tym moj synek nie lubi jak mu sie
            zmienia rytm dnia. wieczorem ma byc mama i tata, musi po nas poskakac, zeby
            pojsc spac. ja musze go wykapac, tata musi sie z nim pobawic. dopiero tak mozna
            zakonczyc dzien, zeby syn byl szczesliwy.
            dltego wole prace, knajpy przestaly mnie bawic dawno temu... no i nie ma w nich
            nic rozwijajacego. na taniec na rurze jetem juz pewnie za stara, bo 30 na karku:D
            >
            > Wszystko zależy od ciebie jak wykorzystasz swój czas.
            no pewnie, pisalam Ci, ile czasu w dzien spi moje dziecko. a tak to nie ma
            przebacz: zabwa w chowanego, w berka, czytanie ksiazeczek, ogladanie teletubisi,
            pilnowanie go, zeby sobie krzywdy nie zrobil, bo w ciagu minuty obskoczy kilka
            miejsc. oczami nie nadazam za nim!
            > Dla mnie (a przerwę w pracy "na dzieci" miałam 6-letnią) ten czas spędzony z
            > nimi był na swój sposób magiczny.
            super, ale to bylo dla CIEBIE. ja uwazam, ze kobieta, ktora spedzi kilka lat w
            domu, wypada z rynku pracy ( tej atrakcyjnej),przez kilka lat wszystko sie zmienia.
            > Wiem że pierwsze 3 lata życia to dla malucha najważniejszy czas kiedy buduje
            > się więź i kształtuje się jego charakter, emocjonalność, stosunek do ludzi i
            > wiele innych ważnych cech na całe życie.
            pewnie. moj syn swietnie sie rozwija. jest rezolutnym, madrym chlopcem.
            > Nie mogę się zgodzić na to że wychowywanie dzieci odmóżdża.nie napisalam, ze
            wychowywanie dzieci odmozdza. napisalam, ze zajmowanie sie tylko dziecmi i domem
            odmozdza.to roznica.
            >Widocznie ktoś po
            > prostu nie potrafi czerpać z tego radości i satysfakcji.
            bzdura. mam radosc i satysfakcje, kiedy wraca,m do domu steskniona cle
            popoludnie do poznych godzin nocnych poswiecam tylko dziecku. zasypia
            szczesliwe, ja tez mimo zmeczenia. a rano ide z radoscia do pracy. synek nie
            placze, robi mi papa i mowi "ceść":)
            > To smutne.
            co jest smutne? moim zdaniem zycie kury domowej. umrlabym na depresje ssiedzac w
            domu a moj mz moglby ze mna pogadac tylko o tym co dzis zrobil maly albo po ile
            ryba w hipermrkecie.
    • yagiennka Wszystko da się pogodzic 10.01.07, 11:31
      Do żlobka? Tez bym nie chciała bo tak małe dzieci potrzebują jeszcze dużej
      obecności matki. Natomiast do przedszkola jak najbardziej, wskazane i oddam.
      Dzieco uczy sie już socjalizacji, życia w grupie, w społeczeństwie. Wychowywane
      w domu do okresu szkolnego rosną na dzikuski, sa niezaradne, nadwrażliwe,
      trudniej sobie radzą w grupie równeisników i to powie kazdy psycholog.
      Jestem przeciwko poświęcaniu sie dla kogokolwiek, również dzieci bo z tego
      zwykle nic dobrego nie wynika. Każdy ma parwo do swojego szczęścia i nie powinno
      sie życ zyciem innych. Moja praca zawodowa tez jest dla mnie wazna.
      • anulex Re: Wszystko da się pogodzic 11.01.07, 22:11
        Nie jest jednoznaczne, na ile przedszkole pomaga w późniejszych kontaktach
        społecznych. Jestem studentką pedagogiki. Będę pisać pracę magistrską na ten
        temat.

        Również jestem przeciwna poświęcaniu się. Dlatego jeśli matka ma się z
        dzieckiem w domu męczyć, to lepiej i dla niej i dla dziecka, żeby poszła do
        pracy. Co innego, jeśli odnajduje się w roli "kury domowej".
        • yagiennka Re: Wszystko da się pogodzic 14.01.07, 21:20
          Taka jest opinia wśród psychologów, bardziej interesuje mnie opinia psychologa
          dziecięcego niż pedagoga. Na zdrowy rozum raczej pomagają niz przeszkadzaja. To
          się nazywa socjalizacja.
          • anulex Re: Wszystko da się pogodzic 14.01.07, 22:40
            Mnie w tym wypadku interesują wyniki badań. Kiedy będę miała je w ręce, będę
            mogła się wypowiadać. Mam jak najgorsze zdanie o ludziach, którzy swoje
            gdybanie przedstawiają jako fakty naukowe.

            Swoją drogą bardzo mnie ciekawi - dlaczego bardziej cenisz opinię psychologa
            dziecięcego niż pedagoga?

            ---
            Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
    • bri Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 11:38
      Moja córka poszła do żłobka jak miała roczek. Byłoby super gdyby nie chorowała.
      Chodzi do małego, prywatne żłobka i wydaje się, że bardzo jej się tam podoba.
    • saskiaplus1 Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 13:25
      Mnie odmóżdża praca, dom i dzieci jednocześnie. Nie wyrabiam i wieczorem, kiedy
      młody zaśnie, nie chce mi się nawet czytać. Kiedy jestem na urlopie i siedzę
      cały dzień z małym, to przynajmniej sobie poczytam na spacerze albo do poduszki,
      a tak? Ale nie ma lekko i na życie trzeba zarabiać, bo mąż, choć tyra jak
      dziki, to jest dopiero na początku zawodowej kariery...
      Chciałabym zostać w domu z dziećmi (właśnie czekam na drugie:) aż skończą 3
      lata. Pracę mam taką, że nie dam rady się w nią zaangażować na serio, kiedy
      muszę mieć wolne popołudnia i weekendy, bo wiadomo - rodzina jest ważniejsza.
      Pracuję więc, bo muszę, ale ani to kariera, ani wychowywanie dzieci. Krótko
      mówiąc: nic porządnie. Nie muszę chyba wspominać, że to dość frustrujące.
      • nanadomi Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 14:25
        Macie fajnie ,że pracujecie,ja również bym chciała pracowac no ale niestety
        daleko mi do tego.Mam 2 córki w wieku 2 i 4 lata,cały czas spędzam z nimi i nie
        jest aż tak żle jak ktoś to napisał odmóżdża.Ja osobiście starszej nie pośle do
        przedszkola,powodemjest to ,że ma kłopoty z mową i sądzę,że zle by tolerowali ją
        inne dzieci. W dalekiej przyszłosci może zacznę pracować ale jak narazie nie
        myslę o tym. Druga sprawa jest taka,że mieszkam poza miastem na malutkiej wiosce
        i ciężko by było znależć nianie ,której chciało by się dojeżdżać do mnie...
        • robin2510 Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 18:11
          Pracuję odkąd córka skończyła 5.5 m-ca . Nie wyobrażam sobie siedzenia w domu z
          dzieckiem, ja nie z tych....
          • jdbad Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 20:54
            Juz pisałam, że żłobki to nic strasznego, a przedszkola to już w ogóle są
            fajne. Sama to lubiłam.I proszę, nie nazywajcie kobiet tam pracujących babami!
            • fe77 Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 21:41
              Ja pracowałam odkąd mały skończył dziewięć miesięcy. Na początku po pięć
              godzin ,zatrudniłam nianię,super dziewczyna, trochę sie nauczyła co to jest
              dziecko, mały ją uwielbia do tej pory... Teraz ma trzy lata i chodzi do
              przedszkola. Jak miał 19 miesięcy to go zapisałam. Przedszkole państwowe, na
              początku zaprowadzalam go na godzinę, póżniej dwie itd, aż do 15-tej.Teraz nie
              wyobraża sobie życia bez kolegów i koleżanek z przedszkola. Dodam, że nigdy nie
              zdarzyło mi się zmuszać go do pójścia, dwa razy nie chciał isć, to został w domu
              (ale mam własną firmę więc czasem mogę sobie na to pozwolić:). Nie było łatwo,
              czasem siedziałam nocami, ale to wszystko zależy od rodzica... Jak boi się
              posłać dziecko do żłobka/przedszkola to dziecko to wyczuje i nastawi się
              negatywnie.ja np. nienawidziłam przedszkola, i jak wchodzę odprowadzać syna to
              robi mi sie niedobrze:)odnosnie pracy czy siedzenia w domu z dzieckiem, to nie
              ma złotego środka. Czasami chcę pracować a czasami tęsknie ,żeby być w domu z
              dzieckiem... a miało być tak pieknie:)
              • fe77 Re: praca a wychowywanie dzieci 10.01.07, 21:59
                Dodam jeszcze, że babki w przedszkolu to złote kobiety. W grupie mojego dziecka
                jest 27 małych urwisów i dwie panie się nimi zajmują. Za ok. 800 zł na
                ręke.Nigdy mój mały nie mówił, że którejś nie lubi. No ale może tak nie jest
                wszędzie???Nie powiem, żeby był zaniedbywany albo niedopilnowany. Raz jak się
                zdarzyło, że obie były na zwolnieniu i przyszła jakaś inna pani na zastępstwo
                odebrałam go z przedszkola zapłakanego, bo tu cytuję: ,,nikt go nie ukochał".
                Daje synowi to ,co tylko mogę, tak jak każda matka ale też pamiętam o sobie i
                mój syn to akceptuje. Gdyby tego nie robił zrezygnowalabym z pracy i starałabym
                się nauczyć go, że mama ma tez prawo do szczęścia.
                • patrycja855 Re: praca a wychowywanie dzieci 11.01.07, 19:25
                  > Daje synowi to ,co tylko mogę
                  A może tylko ci się tak wydaje, pewnie możesz dać wiecej tylko niechcesz
                  zrezygnować z wygody dla siebie
                  • maretina Re: praca a wychowywanie dzieci 11.01.07, 22:03
                    patrycja855 napisała:

                    > A może tylko ci się tak wydaje, pewnie możesz dać wiecej tylko niechcesz
                    > zrezygnować z wygody dla siebie
                    masz niezle zadatki na toksyczna mame.
                    kobieta po urodzeniu dziecka tez jest czlowiekiem, zapamietaj to. po porodzie
                    nadal nalezy Ci sie odpoczynek, ksiazka, sex z partnerem, zabawa raz na jakis
                    czas, kilka godzin wolnych wieczorem itd...nawet najukochnsza istota na swiecie
                    musi miec swoje granice.
                    dziecko sie wychowuje a nie robi sie wszystko czego ono sie domaga, bo pozniej
                    doczekaszn sie potworka. milosc? tak, ale madra a nie slepa i bez ograniczen.
                    • trypel Re: praca a wychowywanie dzieci 11.01.07, 23:32
                      Dokładnie. A np urlop to ma być wypoczynek, w zwiazku z tym zabieranie niemowląt
                      ze sobą i udawanie ża się świetnie razem wypoczywa zawsze mnie bawiło.
                      • wzr1 Re: praca a wychowywanie dzieci 13.01.07, 00:10
                        > Dokładnie. A np urlop to ma być wypoczynek, w zwiazku z tym zabieranie
                        niemowlą
                        > t
                        > ze sobą i udawanie ża się świetnie razem wypoczywa zawsze mnie bawiło
                        Jeżeli jest sie egoistą to faktycznie trzeba udawać, ale naprawdę kochająca
                        matka nie musi odpoczywać od dziecka
                        • maretina Re: praca a wychowywanie dzieci 14.01.07, 17:31
                          nie zostwiam dziecka na dluzej niz 8 godzin. nie umiem i nie chce.
                  • piekielnica1 Re: praca a wychowywanie dzieci 14.01.07, 12:00
                    > A może tylko ci się tak wydaje, pewnie możesz dać wiecej tylko niechcesz
                    > zrezygnować z wygody dla siebie

                    Patrycjo ja jestem młodą babcią i czasami zajmuję się moją wnuczką.
                    Kiedyś latem poszłam z nią do piaskownicy i ręce mi opadły.
                    Było tam sporo maluchów, które okładały się łopatkami, sypały sobie wzajemnie
                    piach do oczu, a młode mamusie siedziały w grupce na ławeczce, paliły
                    papierochy, plotkowały i tylko czasami wrzeszczały: "Patryk przestań bo ci
                    wie...dolę w du.ę to się uspokoisz".
                    Uważam, że moja wnuczka, którą opiekowała się ukochana niania a teraz chodzi do
                    przedszkola dostaje więcej miłości, uwagi i zainteresowania swoich
                    zapracowanych rodziców niż te dzieci z piaskownicy z niepracującymi "matkami"
            • anulex Re: praca a wychowywanie dzieci 11.01.07, 22:39
              Jdbad,

              Na pedagogikę dość łatwo się dostać i bardzo trudno z niej wylecieć. Nie
              wszyscy studiujący edukację początkową marzą o pracy w przedszkolach. Wielu
              trafia tam przez przypadek, bo nigdzie indziej ich nie chcieli. To z reguły nie
              są dobrzy pracownicy. Bywa, że w przedszkolach pracują złote kobiety. Z
              powołaniem i odpowiednimi umiejętnościami. Takie, które na tyle kochają swoją
              pracę, że są gotowe pozostać w zawodzie nawet za grosze lub mają bogatych
              partnerów i niska pensja nie jest dla nich frustrująca. Jednak jest ich
              niewiele. Dodatkowo niejedną z nich z czasem zniszczy presja środowiska (inne
              nauczycielki wcale się nie cieszą, jak ktoś wychodzi poza szereg), brak
              poważania społecznego, walka z rodzicami, brak kasy - wypalenie zawodowe to
              bardzo poważny problem w przypadku przedszkolanek. I z małej grupy robi się
              jeszcze mniejsza. Bywają anioły. Niestety nie ma ich wiele.

              O paniach pracujących w żłobkach się nie wypowiadam, bo nigdy nie miałam z nimi
              bliższej styczności.
        • anulex Re: praca a wychowywanie dzieci 11.01.07, 22:48
          Nanadomi,

          Nie wiem, jakiego rodzaju kłopoty ma Twoja córka, ale mam nadzieję, że widział
          ją lekarz lub logopeda? Na ogół zaleca się, żeby dzieci z problemami z mową
          miały duży kontakt z rówieśnikami i w ogóle wychodziły do ludzi, bo to
          stymuluje ich rozwój. Na praktykach miałam w swojej grupie dwoje dzieci z
          problemami z mową i oboje świetnie sobie radzili z kontaktami społecznymi.
          Pewnie nie zawsze tak jest - sytuacja zależy od samego dziecka i grupy, na
          którą akurat się trafi.
      • echtom Re: praca a wychowywanie dzieci 13.01.07, 09:52
        Wreszcie jakiś głos rozsądku w tej akademickiej dyskusji. Dzieci są małe bardzo
        krótko i warto się wtedy nimi nacieszyć, a na pracę zostanie później całe
        życie. Ja sobie kiedyś zaplanowałam, że urodzę dwoje dzieci rok po roku i
        zostanę z nimi w domu, aż młodsze skończy 3 lata. Pierwszą część planu
        wykonałam, drugą brutalnie zweryfikowało tzw. życie - musiałam iść do pracy,
        gdy mała miała 9 miesięcy. I dokładnie tak jak Ty - padałam ze zmęczenia,
        książki czytałam tylko w czasie urlopu i generalnie miałam wszystkiego dosyć.
        Po 2 latach urodziłam trzecie dziecko, wróciłam do pracy po 4 miesiącach
        macierzyńskiego i to już był zupełny dramat. Ze zdumieniem czytam wypowiedzi,
        że uczestniczenie w rozwoju własnego dziecka jest odmóżdżaniem i stratą czasu -
        to przecież najbardziej fascynująca z życiowych przygód. Bez sensu jest
        decydować się na dziecko z założeniem, że wychowa je ktoś inny, a ja się od
        czasu do czasu z nim pobawię i pochwalę w pracy, że mam.
        • maretina Re: praca a wychowywanie dzieci 14.01.07, 18:58
          fajnie, ze jestes szczesliwa...
          ten model nie jest dla mnie, nie dosc, ze troje dzieci, to jeszcze dwoje rok po
          roku. zalamalabym ssie. uwazam, ze macierzystwo i szczescie nie powinno polegac
          na padaniu na twarz ze zmeczenia.
          owszem dziecko to masa nowych doswidczen, pozytywnych uczuc ale i frustracji.
          pewnie to jakos ubopgaca, glownie wewnetrznie, tylko ubogacenie wewnetrzne
          potencjalny pracodawca ma gdzies. w jego oczach kobieta, ktora kilka lat
          spedzila w domu gugajac, piorac i haftujac jest uwsteczniona. pewnie, ze nie
          cofnela sie rozumem do epoki kamienia lupanego, ale nie wierze zadnejj kobiecie,
          ktora powie, ze ma tyle samo czasu (na rozwoj swojej osobowosci, podnosszenie
          kwalifikacji, na pasje, hobby) co przed urodzeniem. jesli ktos chce siedziec w
          domu: tak, nawet zdecydowanie, bo kazdy powinien podazac swoja droga, ale nie ma
          sensu udowadniac, ze jest sie nadczlowiekiem.
          3 dzieci, w domu blysk, rodzina bez frustracji, zdowolona, bez braku kasy. to
          mit. nie mozna miec wszystkiego, jesli wszystko spoczywa na barkach jednej
          osoby.... bo domyslam sie, ze druga polowa w tym czasie pracuje. a jesli matka
          jest zmeczona, to na pewno nie rozwija sie. marzy o chwili spokoju i dodatkowej
          godzinie ssnu a nie o kursie angielskiego czy przeczytaniu nowej ksiazki umberto
          eco.
          • fe77 Re: praca a wychowywanie dzieci 14.01.07, 21:03
            zgadzam się w 100 %.
            A moj syn jak chce cos ekstra to mówi: mama idź do pracy po pieniądze:(
            ale do tego, że pracuję przyzwyczajał sie stopniowo. Co innego praca tatusia-
            tu nigdy nie ma wątpliwości, od urodzenia dziecka tata był w pracy i teraz
            małego to nie dziwi. Co dało powody by samej też bez wyrzutów sumienia wyjść do
            ludzi. I dodam jeszcze, że podziwiam kobiety, ktore chcą być w domu z dzieckiem
            cały czas. Nie za miłość do potomstwa bo tą ma każda matka tylko za wyrzeczenie
            się siebie. Nie każdą kobietę stać na to, mnie nie, ale jestem z tym
            szczęśliwsza:)
          • echtom Re: praca a wychowywanie dzieci 14.01.07, 21:16
            Domu na błysk nigdy nie miałam. A pracę po kilku latach "siedzenia w domu"
            znalazłam bez trudu, bo miałam dobre kwalifikacje ze studiów i trafiłam w niszę
            rynkową. Ale przyznaję, że na początku lat 90-tych było łatwiej.
    • ada11152 Re: praca a wychowywanie dzieci 14.01.07, 15:51
      wiesz co ja tez jestem pedagogiem i socjoterapeutą, mam małe dzieci 3,5 i 11
      mies. ale mam dośc siedzenia w domu i wychowywania dzieci. to nie jest uwierz mi
      praktyka zawodowa, ja jako pedagog w domu się uwsteczniam i zapominam co to jest
      praca. przemyśl to jeszcze.
    • iberia.pl Re: praca a wychowywanie dzieci 14.01.07, 17:53
      zlobek-NIE

      babcia + niania = TAK i to nie po to by robic kariere ale po prostu nie
      wysiedzialabym w domu 3 lat, podejrzewam, ze macierzynski i powrot do firmy na
      3/4 etatu.

      przedszkole jak najbardziej tak, moze niekoniecznie juz dziecko 3 letnie-bo
      poniekad jest to kwestia indywidualna.
    • ania.silenter Re: praca a wychowywanie dzieci 14.01.07, 18:50
      Moimi córkami (prawie 3 lata i 20 miesięcy) zajmuje się niania (po
      macierzyńskich wracałam do pracy). Żłobek odpada, bo Ola jest wcześniakiem i
      jest chorowita, niani szukaliśmy długo ale opłaciło się - dziewczynki bardzo ją
      lubią:))). We wrześniu Olunia idzie do przedszkola - nania zostaje z Adusią, no
      i będzie Olę odbierać np. około 14.00.
      pozdrawiam
Pełna wersja