tracja4
10.01.07, 21:41
Zakładam, ze Simon zarażał, bo był wściekły, że sam ma HIV.
To teraz załóżmy, że ktoś pójdzie zrobić sobie test - anonimowy - po czym
wkurzony też zacznie zarażać. I to już będzie w świetle prawa nieświadome? Bo
jak udowodnią, że był świadomy choroby, skoro test jest anonimowy? Czy może w
chwili doręcznia wyników łapie się delikwenta i wysyła do psychologa, lekarza
czy coś takiego?
Bądź co bądź trzeba używać prezerwatyw, to już wszyscy wiedzą, ale poza tym -
co to ma niby być to świadome zarażanie?