Gość: hora
IP: *.home.net.pl
20.05.01, 18:08
Dzieki inspiracji Sary proponuje rozpoczac dyskusje o definicji i obliczach
feminizmu. Ja zwyklam odrozniac feminizm z lat 60., ktorego sednem bylo
rownouprawnienie, a takze krytykowana pogon za meskimi wzorcami, oraz
postfeminizm, ktory kladzie nacisk na kobiecy pierwiastek, kobieca psychike,
doswiadczenie i kulture. Sadzilam, ze ten nurt jest obecnie dominujacy, ale
czytam wlasnie zupelnie nowa ksiazke Bem "Meskosc kobiecosc. Roznice wynikajace
z plci". Pisala o niej Kinga Dunin w "W tenisowkach" i miala racje, ze tytul
jest mylacy.
Tak czy owak uwazam, ze oba nurty mozna zaakceptowac i polaczyc.
Rownouprawnienie - w prawie, polityce i ogolnie zyciu publicznym, silna,
niezalezna kobiecosc w kulturze , przyjazniach kobiecych i wychowaniu dziewczat
(jak w ksiazce Angeliki Aliti "Dzika kobieta" - polecam), a w domu - wedle
uznania.
Licze sie jednak z tym, ze to moze sie okazac do pogodzenia jedynie w mojej
glowie.
Jestem poczatkujaca feministka, czytam mnostwo ksiazek i zgadzam sie z kazda w
trakcie jej czytania. Niestety, wiele tez i postaw w nich zawartych wyklucza
sie wzajemnie. Dlatego ciesze sie, Saro, ze chcesz na ten temat porozmawiac.
Pozdrowienia. hora