izabellaz1
15.01.07, 20:41
Dziewczyny wczoraj mną wstrząsnęło. Oboje z mężem przez pół drogi drżeliśmy ze
złości. Staliśmy pod daszkiem przy windzie do metra czekając na tramwaj bo
padało na Bankowym. Nagle nadjeżdża kobieta z wózkiem, obok niej idzie
4-letnia na oko dziewczynka i jakiś facet (aż nie wiem czy to był jej facet
czy dorosły syn). Dość ostro skręciła tym wózkiem i dziecko potknęło się o
koło i upadło twarzą uderzając się o metalowy śmietnik. Zaczęło płakać. I
wiecie co ten babsztyl zrobił?! Szarpnął tą dzieciaczynę za rękę, że myślałam,
że Jej wykręciła i zaczęła okładać to dziecko bo się przewróciło!!!
Rozmawiałam wtedy przez telefon i niewiele pamiętałam z rozmowy bo po prostu
przestałam słuchać. Mój mąż zaczął tej babie zwracać uwagę i ja też się
dołączyłam. Żachnęła się tylko i ze złością odfuknęła, że to nie nasza sprawa
i wsiadła czym prędzej do windy. Bardzo żałowałam, że nie było na miejscu
policji a trzymać na siłę tej kobiety nie zamierzaliśmy do przyjazdu
odpowiednich służb bo sami byliśmy z dzieckiem. Wstrząsające!!!
Domyślam się, że ta kobieta sama w życiu nie raz dostała i nie potrafi inaczej
ale wtedy myślę, że powinna być jakaś kontrola urodzin. Wiem, że nie powinnam
tak mówić ale wewnętrznie cała byłam rozedrgana nie mówiąc o moim mężu, który
strasznie jest uwrażliwiony na krzywdę dziecka.
Uffff ulżyło mi jak wyrzuciłam to z siebie...