scandia
16.01.07, 01:11
Drogie Panie,
mam problem, otóż taka sytuacja sie "zrobiła", kobieta z która spedzilem
ostatnie 16 miesiecy, bywalo roznie jak to w zwiazkach, ale nigdy nie bylo
jakiejs zdrady, czy czegos bardziej hardcorowego. Od ostatnich minium 2
tygodni zadnej klotni, wszystko okej, i nagle pewnego pieknego dnia dostaje
sms'a, "musimy pogadac". Dala mi kosza, podala kilka powodów, które
podwazylem, to podala jeszcze inne, i rowniez byly "za slabe" na zerwanie. Nie
jestesmy juz razem tydzien, ja bardzo tesknie, chcialbym zrobic wszystko, ale
ona juz nic a nic nie chce. Nie ma nikogo, raczej chodzi jej o "niezaleznosc",
jej kolezanki troche pomogly jej w dojsciu do takiego zdania. Za chiny nie
moge jednak pojac, kiedy prawidziwa milosc moze zgasnac tak nagle? Kilka dni
wczesniej sie kochalismy, wszystko bylo okej, spotykalismy sie, rozmawialismy,
mowilismy sobie czule slowka. Kobiety? Jak to z wami jest? I jeszcze jedno,
ostatnio dowiedziala sie, ze spotkalem sie z jej kolezankami, przyznala, ze
jest zazdrosna o mnie! Dawala oznaki, ze chcialby wrocic, potem po "rozmowach
z owymi kolezankami" znowu zmienila zdanie... YYyyy?! No i co teraz robic? CO
mam przez to rozumiec? CO moge teraz zrobic? Poradzcie mi. Ma ktos jakis pomysl?