mariannka1
17.01.07, 11:00
Nie jest to wątek ani o zdradzie ani o porzuceniu ;)Wczoraj doznałam
szoku...Musze sie wygadac bo nie wiem co mam o tym myslec.Otóż moj facet w
rozmowie ze mna powiedział cos co dosłownie mnie zwalło z nóg...sprawa
dotyczyła kasy,oboje jestesmy dopiero co po studiach, z tym ze ja pracuje juz
od dawna zaś on oddaje sie slodkiemu lenistwu na koszt rodziny...wczoraj moj
luby powiedział o swoich dziadkach jako o starych prykach, którzy mają na
koncie kupe kasy a jemu załują kilkuset złotych na coś tam...zaszokowało mnie
to w jaki sposob wyraził sie o swoich dziadkach,i to ze w ogole nie mysli o
tym zeby sam na cos zarobić a nie wyciągac łapę do starych ludzi...pozniej
przyczepil sie tez do mnie, a własciwie do tego ze nie moge liczyc na rodzinę
jesli chodzi o pomoc finansową,bo rodzice zyją bardzo skromnie (wczesniej mu
to nie przeszkadzało)Zapytałam czy ma w planach wspólne mieszkanie,
powiedział ze tak ale jesli wezmę kredyt na mieszkanie albo rodzice
sprzedadzą swoje i kupią dwie kawalerki!!...poczułam sie tak jakby ktos wylał
mi na głowę kubeł zimnej wody.Jesteśmy razem ponad dwa lata, bywało róznie
ale po wczorajszej rozmowie albo raczej po tym jak wysłuchałam jego monologu
autentycznie przestałam mieć ochotę na spotkanie się z nim...jestem w szoku
ze facet z którym jestem moze miec takie podejście do życia...