Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kobiete

18.01.07, 11:01
Dzis przyszla mi do glowy mysl, aby to tutaj napisac.otoz dawno temu
zauwazylam taka tendencje... wezmy za wzor rodzine z malym dzieckiem, dajmy
na to z dziewczynką.co kupuje sie takiej dziewczynce jako zabawke??
-lalkę-niemowlę(dziecko 3-6 lat dostaje lalke niemowle!!!!)
-wozek do tej lalki(malenkie dziecko bawi sie wozkiem i nasladuje tak jakby
wlasne macierzynstwo!!!)
-zestaw kubkow talerzy i garnkow z plastiku
-plastikowe namiastki zelazka czajnika pralki
ponadto:
-dziewczynka zawsze ma byc grzeczna i nie pyskowac
-nie powinna sie za bardzo wychylac,, miec wlasnego zdania
-powinna najpierw myslec o innych dopiero potem o sobie
i wiele innych

gdy ma sie chlopca:
-kupuje sie mu jako zabawke samochodziki..resoraki itd.
-pilki nozne itd

prezenty dla dziewczynek zwiazane sa z obowiazkami(sa ich namiastka i
wyrabiaja w podswiadomosci dziewczynek przekonanie o ich roli spolecznej oraz
obowiazkach matki i zony....prezenty kupowane chlopcom ucza ich przywiazania
do zabawek w podobnym stylu. natomiast nie ucza obowiazkow....czyz nie??
sprobujcie sobie wyobrazic że swoim synalkom darujecie z okazji mikolajek
lalkę-niemowlę
    • alpepe Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 11:24
      wszystko pięknie ładnie, tylko mi przyszła do głowy taka myśl, że nie masz w
      domu dziecka, córki. Ja mam. Wraz z mężem postanowiliśmy, że nie będziemy jej
      wtłaczać w ramy pt. dziewczynka, ale niestety, moje dziecko ma b. silną
      identyfikację z własną płcią, chce się ubierać jak kobieta, malować, chodzić w
      butach na obcasach, być gospodynią domową itp. Od własnej matki tego nie wzięła,
      zaznaczę. Moja córka po prostu nie interesuje się zabawkami uchodzącymi za
      chłopięce, choć ma parę resoraków (odziedziczone po wujkach). Mówi, że jest
      dziewczynką, mamą itp. Marzyła o kuchence zabawkowej, zabawkowym AGD, wózkach i
      lalkach. Czy w imię sprzeciwiania się stereotypom mam jej zabronić bawić się,
      jak chce?
      • izabellaz1 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 11:28
        hihi no ja dokładnie jak Ty mam tak w domu:)
        Napisałam to niżej:)
    • izabellaz1 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 11:26
      Wiesz co? Tak myślałam jak nie miałam swojego dziecka:)
      Byłam przekonana o postępującej indoktrynacji, ukrytym programie uczenia i
      przyporządkowywaniu określonych ról społecznych.
      Jak ja byłam mała nie lubiłam specjalnie bawić się lalkami. Miałam bębenek, łuk
      i strzały, armatkę na piłki itd. Właśnie tak chciałam wychować swoje dziecko i
      takie zabawki kupować.
      Urodziła mi się właśnie córeczka. Poza zabawkami takimi jak samochodzik czy
      klocki itd. zaczęła sama interesować się lalkami i plastikowymi garnuszkami:)
      Nikt Jej tego nie uczył. Na rozumienie reklam jest jescze za mała - zresztą nie
      ogląda ich (ma 16 miesięcy). Wkłada lalę do wózeczka, karmi misia pustą
      łyżeczką:) To chyba jest jakaś pamięć gatunkowa. Nie umiem tego inaczej
      wytłumaczyć:)
    • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 11:45
      tylko co do tego maja zabawki? dziewczynki chcą lalki to je dostają, chłopcy
      chca piłke to tez ją dostają. Nie wiem jak u innych, ale pamiętam, ze ja jak
      byłem mały, to mogłem cały dzień spędzić poza domem, jeździliśmy na rowerach
      bawiąc się w policjantów i złodziei, mieliśmy "wojny" graliśmy w piłkę,
      bawiliśmy się żołnierzykami itp... Dziewczynki choć mogły robić to samo, bo
      rowerki też każda miała, ganiac za soba z patykami udającymi karabiny tez mogły
      i piłki tez im nikt nie bronił, ale jednak tego nie robiły. Bawiły sie lalkami,
      grały "w gumę" czy skakały na skakankach, ale typowo chłopiece zabawy ich nie
      interesowały, tak jak nas skakanie na skakance czy lalki? Uważam że zabawki nie
      mają nic do rzeczy, a wciskanie komuś na siłę czy to zestawu rzołnierzyków czy
      lalki barbi nie ma większego sensu. może czas sie pogodzić z tym, że tak jak
      kobiety i mężczyźni się róznią, tak samo różnią sie małe dziewczynki i chłopcy i
      nic tego nie zmieni. Jednych fascynuja lalki, innych bujki i walki na patyki.
    • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 11:52
      E, to różnie bywa. Nie stereotypizujmy :) Nich każdy ma to, co chce i tyle,
      myślę, że to na tym powinno polegać.
      Ps. Ja to lubię dawać zabawki praktyczne i uniseksowe - jak klocki :)
    • xtrin Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 11:55
      Ja jako dziecko miałam głównie misie, lalek niezbyt wiele i nigdy "niemowląt".
      Za to zawsze był rower(ek), dużo klocków, piłki. Uwielbiałam kolejkę
      elektryczną. Gdy nieco podrosłam ojciec kupował mi zestawy "mały mechanik", a
      jak byłam bardzo grzeczna pozwalał malować ścieżki na płytkach elektronicznych.
      Nie czuję się przez to wszystko mniej kobieca :).

      Faktem jednak, że coś takiego istnieje. Podobnie jak znana sprawa z
      elementarzem: "Ala z mamą gotują obiad, a tata z Pawłem bawią składają model
      samolotu".
      • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 11:58
        pewnie dlatego, że pawel nie chciałby gotować obiadu, a Ale samoloty intersuja
        tak samo, jak jej ojca balet klasyczny :)))
        • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 12:14
          A Ala chciała gotować obiad? I też wcześniej nic nie jest napisane o tym, że
          nie interesuje się samolotami.
          Może nikt jej nie zapytał po prostu. Podli rodzice.
          • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 12:17
            kohol, bez urazy, ale ty masz tak feministycznie skrzywioną osobowość, że nie
            chcę sie wdawac w dyskusje bo co najwyżej wywiąże się z tego kłótnia a na końcu
            i tak mnie wytniesz. Jak ktoś ma problemy z tym że Ala gotuje obiad a paweł
            skleja samoloty, to niech sobie założy własne wydawnictwo, wtedy Paweł z ojcem
            będą prali gotowali i sprzątali a mama z Alą zdobywała mount everest.
            • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 12:22
              Roqeryp, bez urazy, ale w ogóle nie załapałeś :)
              Jeśli Ty sobie gdybasz, to dlaczego kto inny nie może?
              • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 12:25
                > Roqeryp, bez urazy, ale w ogóle nie załapałeś :)
                > Jeśli Ty sobie gdybasz, to dlaczego kto inny nie może?

                nie gdybam, tylko pisze jak jest. To prawda uogólnienia, ale inaczej się nie da,
                choć wiem, że na tym forum niektóre osoby tego nie lubią. A prawda jest taka, że
                przecietną dzieczynkę sklejanie samolotów interesuje mniej niż przeciętnego
                chłopca, tak samo jak prawdą jest, ze przeciętnego chłopca gotowanie interesuje
                mniej niz przeciętna dziewczynkę i raczej nic tego nie zmieni
                • izabellaz1 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 12:33
                  roqeryp78 napisał:

                  > A prawda jest taka, że
                  > przecietną dzieczynkę sklejanie samolotów interesuje mniej niż przeciętnego
                  > chłopca, tak samo jak prawdą jest, ze przeciętnego chłopca gotowanie interesuje
                  > mniej niz przeciętna dziewczynkę i raczej nic tego nie zmieni

                  No coś w tym jest:)
                  W kibucu próbowali wychowywać chłopców i dziewczynki jednakowo no i co? Starali
                  się starali a i tak dziewczynki same zaczynały odłączać się od chłopców,
                  odgrywać role mam, bawić się w udawane gotowanie, przytulanie lalek etc.
                  Były łagodniejsze i bardziej "empatyczne" od chłopców.
                  • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 12:35
                    > No coś w tym jest:)
                    > W kibucu próbowali wychowywać chłopców i dziewczynki jednakowo no i co? Starali
                    > się starali a i tak dziewczynki same zaczynały odłączać się od chłopców,
                    > odgrywać role mam, bawić się w udawane gotowanie, przytulanie lalek etc.
                    > Były łagodniejsze i bardziej "empatyczne" od chłopców.

                    i o tym własnie piszę, ale do niektórych feministek to nie dociera, nie wiem
                    dlaczego. jak chcecie to wychowujcie swoich synów jak dziewczynki, nic mi do
                    tego. Kiedyś was z pewnością podziękują :)
                    • izabellaz1 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 12:53
                      Wiesz poprostu wypierają ze świadomości, że naprawdę istnieje coś takiego jak
                      płeć mózgu. Nie przytaczam jakichś wyjątków bo one zawsze się znajdą ale reguła
                      zdaję się tak wyglądać.

                      Przyznam jednak szczerze, że irytują mnie takie "czytanki", że mama siedzi w
                      kuchni a tata pomaga w lekcjach bo to znowu nie jest regułą. Bywa, że mama jest
                      lepsza z matmy a tata lepiej gotuje:D
                      Tak jak poranne programy w TV dla dzieci. Do niedawna siedziałam w domu bo
                      zajmowałam się córeczką. Oglądałyśmy sobie Domowe Przedszkole, Jedyneczkę itd. i
                      tam bardzo często pojawiają się słowa: "poproście Wasze mamy albo babcie" -
                      chodziło o wbicie jajka do miski,wycięcie czegoś z kartony etc. albo "mamy widzą
                      a opowiecie to Waszym tatusiom kiedy wrócą z pracy" - w domyśle mamy siedzą w domu.
                      O, takie sytuacje mnie irytują ale z faktem, że dziewczynki interesują się same
                      bez sugestii lalkami czy plastikowymi garnkami, zakładają torebki a chłopcy
                      śmieciarami nie spieram się bo widzę po moim dziecku, że to prawda:)
                      • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:10
                        nie oszukujmy się, mówią "poproście mamy" bo to mamy głównie zajmują się małymi
                        dziecimi a ojcowie sa w pracy. Sama zresztą napisałaś, że siedziałaś w domu :)))
                        Co więc mieli powiedzieć: "zadzwoncie po ojców do pracy niech przyjadą i pomogą
                        was stłuc jajko:? :)))
                        • izabellaz1 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:19
                          Nie ale to nie były czynności, które trzeba było wykonać akurat w tamtym
                          momencie. Chodzi głównie o to, że media niejako odbierają wagę roli ojca w
                          wychowaniu dziecka. Mój mąż bardzo lubi bawić się z córką. Niejednokrotnie
                          robimy to razem. Razem też często gotujemy. Jest wtedy przyjemniej, więcej czasu
                          spędzamy wszyscy ze sobą i szybciej idzie praca w domu:)
                    • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:02
                      A ktoś ma tu zamiar wychowywac chłopców jak dziewczynki? No litości, Kolego :)
                      • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:08
                        > A ktoś ma tu zamiar wychowywac chłopców jak dziewczynki? No litości, Kolego :)

                        jako "przodowej" feministce pewnie Ci się to nie spodoba, ale tak się akurat
                        przyjeło, że to mama gotuje obiad, a ojciec tylko wtedy kiedy musi. Stawianie
                        więc synka w kuchni razem z mamusią, a córeczkę wysyłanie do garażu by sobie z
                        jcem postukała w samochód jest własnie taką nienaturalną zamianą ról, czy ci się
                        to podoba czy nie :)
                        • xtrin Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:15
                          > Stawianie więc synka w kuchni razem z mamusią, a córeczkę wysyłanie
                          > do garażu by sobie z ojcem postukała w samochód jest własnie taką
                          > nienaturalną zamianą ról, czy ci się to podoba czy nie :)

                          Jako dziecko uwielbiałam pomagać ojcu przy samochodzie :).

                          A co do stawiania w kuchni, przy pralce czy desce do prasowania absolutnie
                          stawiać trzeba i synka i córkę, żeby później nie było, że nie potrafi sobie nic
                          ugotować, a jak mu/jej się koszula pobrudzi to prędzej kupi nową niż starą
                          wypierze. To jest kalectwo bez względu na płeć.
                          • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:22
                            > A co do stawiania w kuchni, przy pralce czy desce do prasowania absolutnie
                            > stawiać trzeba i synka i córkę, żeby później nie było, że nie potrafi sobie nic
                            > ugotować, a jak mu/jej się koszula pobrudzi to prędzej kupi nową niż starą
                            > wypierze. To jest kalectwo bez względu na płeć.

                            wrzucenie kilku szmat do pralki a później przejechanie zelazkiem ukonczenia
                            studiów podyplomowych chyba nie wymaga? każdy średnio inteligentny człowiek to
                            potafi, tylko że niektórym się nie chce i juz prędzej zaniosą do pralni niz sami
                            wypiorą
                            • xtrin Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 15:26
                              Oj, znam wielu takich inteligentnych, zdawałoby się wszechstronnie
                              rozgarniętych, nawet po studiach podyplomowych, co mają poważne problemy z
                              "wrzuceniem kilku szmat do pralki", że o "przejechaniu żelazkiem" nie wspomnę.
                        • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:21
                          Jeśli u Ciebie się to przyjęło i to działa - super.
                          Jesli u kogoś przyjęło się, że wszyscy gotują obiad, a potem kto chce - stuka
                          sobie w garażu i to działa - to wg mnie też jest super (jeśli wg Ciebie jest to
                          nienaturalne - współczuję).
                          Jeśli tata i syn gotują obiad, a w tym czasie mama i córka grają w scrabble i
                          to działa - nie mam powodu uważać tej sytuacji za chorą czy nienaturalną, choć
                          pewnie Tobie się to nie podoba.
                          Dlaczego nie może każdy robić tego, co woli? Zawsze postępujesz tak, jak
                          średnia społeczeństwa - czy tak, jak sam uważasz za stosowne? Ja robię tak, jak
                          mi pasuje, i to świetnie działa :)
                          • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:25
                            współczuć mi nie musisz, poza tym nie piszę o sobie tylko o ogóle, znów
                            uogólniam, ale ciężko mi pisac o kazdym z 38 mln polaków więc mam nadzieje że
                            rozumiesz?

                            > Dlaczego nie może każdy robić tego, co woli? Zawsze postępujesz tak, jak
                            > średnia społeczeństwa - czy tak, jak sam uważasz za stosowne? Ja robię tak, jak
                            >
                            > mi pasuje, i to świetnie działa :)

                            bo w życiu sa sytuacje, że trzeba robić nawet to czego się nie woli, tak już
                            jest i koniec. A jeśli ty się znasz na wszystkim i potrafisz prac, sprzątac
                            gotowac, wymienić olej w samochodzie, przykręcić zawiasy itp to bardzo dobrze,
                            większość niestety nie jest aż tak zdolna
                            • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:34
                              Sugerowanie jednak komuś, że sytuacja u niego jest chora albo nienormalna (bo
                              ma inaczej niż Ty), albo że ktoś ma problemy, bo jest, jaki jest - i jeszcze
                              uważanie, że to jest ok - to jest wg mnie godne współczucia.
                              • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:04
                                ja niczego ci nie sugeruję, rób co chcesz Twoja sprawa,ale nie wciskajcie też
                                ludzią kitu, że jak w książce matka gotuje z córką, albo córka bawi się barbi
                                albo jeszcze czyms innym jest niezdrowa. Bo jest jak najbardziej normalna i oto
                                mi cały czas chodzi.
                                • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:09
                                  Dziękuję za pozwolenie.
                                  Ps. "Ludziom".
                                  • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:20
                                    > Dziękuję za pozwolenie.

                                    nie ma za co

                                    > Ps. "Ludziom".

                                    mam nadzieję, ze to nie jedyny ortograf jaki u mnie zauwazyłaś, bo do tej pory
                                    zrobiłem ich już dziesiątki :)
                                    • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:25
                                      Zwykłe ortografy wybaczam, bo to się zdarza, ale na "tym ludzią", "tym
                                      kobietą", "z kąt jesteś" i "flustrację" jestem szczególnie wyczulona :)
                                      • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:27
                                        > Zwykłe ortografy wybaczam, bo to się zdarza, ale na "tym ludzią", "tym
                                        > kobietą", "z kąt jesteś" i "flustrację" jestem szczególnie wyczulona :)

                                        zupełnie niepotrzebnie, grunt że wiesz o co chodzi :)
                                        trochę to wstyd nie umieć pisac bez błędów we własnym języku, ale na cholere
                                        komu dwa u, dwa ż, dwa ch i jeszcze pare innych? :)))
                • justysialek Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 12:50
                  Upraszczasz i się denerwujesz, że kobitki protestują!
                  Czemu w książeczce nie może być, że rodzice gotują a Ala i Paweł bawią sie
                  klockami. Albo, że tata i Paweł sklejaja te swoje samoloty, a mama i Ala malują
                  obrazki?!
                  Czy mama musi koniecznie być w tej kuchni sama zamknięta?! To jest tworzenie
                  negatywnych stereotypów, bo tu nie chodzi o zainteresowania, tylko o to, że
                  tata z synem się bawią podczas gdy mama z córką w kuchni zapi...
                  A tak na marginesie - to ciekawe skąd masz inf na temat zainteresowań
                  przeciętnej kobiety, bo wszystkie kobitki jakie znam nie znosza gotować! Robią
                  to, bo muszą, albo w ogóle nie gotują!
                  • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:06
                    > Upraszczasz i się denerwujesz, że kobitki protestują!
                    > Czemu w książeczce nie może być, że rodzice gotują a Ala i Paweł bawią sie
                    > klockami.

                    pewnie dlatego, że rodzice razem nie gotują :) po co przekłamywac rzeczywistośc?

                    > Czy mama musi koniecznie być w tej kuchni sama zamknięta?! To jest tworzenie
                    > negatywnych stereotypów, bo tu nie chodzi o zainteresowania, tylko o to, że
                    > tata z synem się bawią podczas gdy mama z córką w kuchni zapi...

                    ja wiem, że wy wszystkie marzycie o partnerstwie, tylko, rzadko kiedy tak jest
                    :) Nic z tym nie zrobisz. Szwedki chciały zrobić ze swoich mężów partnerów i
                    pewnie dlatego 75 % małżeństw się rozpada. Jak widac nie każdy jest stworzony do
                    partnerstwa:)

                    > A tak na marginesie - to ciekawe skąd masz inf na temat zainteresowań
                    > przeciętnej kobiety, bo wszystkie kobitki jakie znam nie znosza gotować! Robią
                    > to, bo muszą, albo w ogóle nie gotują!

                    czy ja gdziekoliwek napisałem że lubią gotować. Twierdzę tylko, ze córka jeśli
                    jz będzie miała wybór, to woli "pomagać" matce w kuchni, niż sklejać sokolwiek z
                    ojcem, choć wyjątki się zdarzają
                    • izabellaz1 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:23
                      roqeryp78 napisał:

                      > pewnie dlatego, że rodzice razem nie gotują :) po co przekłamywac rzeczywistośc
                      > ?

                      Tu się mylisz. Zapraszam do Ciebie.

                      Wiesz tak czytam te Twoje wypowiedzi i kohol zarzucasz feministyczne poglądy ale
                      za Tobą unosi się jakby lekki sfoncik szowinizmu:P
                      Statystycznie rzecz ujmując może nie gotują co nie znaczy, że takich
                      małżeństw/par nie ma.
                      • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:00
                        ja nie mam nic przeciwko partnerstwie, pisałem tylko, że nie wszyscy to
                        akceptuja a mam wrażenie, ze feministki chcą wszystkim to narzucić jako jedyne
                        słuszne rozwiązanie.

                        co do kohol to nie zarzucam jej feminizmu, ona sama otwarcie i wielokrotnie
                        wcześniej to przyznawała :)
                    • justysialek Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:37
                      roqeryp78 napisał:
                      > pewnie dlatego, że rodzice razem nie gotują :) po co przekłamywac
                      rzeczywistośc?

                      No nie! teraz to mnie rozłożyłeś na łopatki! Wnioskuję, że w twoim domu tylko
                      mama gotowała, a ty i twój tata siedzieliście w garażu...
                      Widzisz, to nie koniecznie musi oznaczać, że we wszystkich rodzinach tak jest!
                      U mnie w domu rodzice gotowali na zmianę lub razem!
                      W moim własnym domu to mój mąż gotuje!!! lub robimy to razem (ja gotuję kiepsko
                      i do tego nie znosze tej czynności, więc robię co innego).
                      U mojej cioci gotuje jej 20 letni syn - lubi!!! a jego mama mu pomaga.

                      ja wiem, że wy wszystkie marzycie o partnerstwie, tylko, rzadko kiedy tak jest
                      > :) Nic z tym nie zrobisz.

                      No wiesz, mój mąż jest moim partnerem, więc nie jest to tylko moje marzenie a
                      rzeczywistość i nic więcej już nie musze z tym robić.
                      Nie projektuj na mnie i wszystkich innych swojego własnego pragnienia o braku
                      partnerstwa i zachowaniu tradycyjnych ról w związku!

                      • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:02
                        > No nie! teraz to mnie rozłożyłeś na łopatki! Wnioskuję, że w twoim domu tylko
                        > mama gotowała, a ty i twój tata siedzieliście w garażu...
                        > Widzisz, to nie koniecznie musi oznaczać, że we wszystkich rodzinach tak jest!
                        > U mnie w domu rodzice gotowali na zmianę lub razem!
                        > W moim własnym domu to mój mąż gotuje!!! lub robimy to razem (ja gotuję kiepsko
                        >
                        > i do tego nie znosze tej czynności, więc robię co innego).
                        > U mojej cioci gotuje jej 20 letni syn - lubi!!! a jego mama mu pomaga.


                        nie pisze o sobie, tylko o większosci, jak mi nie wierzysz, to zajrzyj na stronę
                        GUSu i się dowiesz kto częściej się zamuje domem :)


                        > No wiesz, mój mąż jest moim partnerem, więc nie jest to tylko moje marzenie a
                        > rzeczywistość i nic więcej już nie musze z tym robić.
                        > Nie projektuj na mnie i wszystkich innych swojego własnego pragnienia o braku
                        > partnerstwa i zachowaniu tradycyjnych ról w związku!

                        pochwalisz się jak będziesz miała 70 lat i tego samego męża. Teraz nie masz się
                        czym chwalić :)
                        • justysialek Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 15:43
                          > pochwalisz się jak będziesz miała 70 lat i tego samego męża. Teraz nie masz
                          się
                          > czym chwalić :)

                          No tak, bo ty jesteś medium, znasz przyszłość i ogólnie - wiesz lepiej! Super.
                          Mi nie wolno sie chwalić całkowicie partnerskim związkiem, ty natomiast możesz
                          sie chwalić tym, że partnerstwo jest wg ciebie głupie!

                          A i jeszcze zapomniałam dodać, że u moich teściów też jest związek
                          partnerski!!! Razem gotują i sprzatają, a maja powyżej 50tki oboje i ponad 25
                          letni staż małżeński. Moi rodzice tez są po ślubie ponad 20 lat i jakoś sa w
                          stanie życ po "partnersku".

                          zyczę ci troche więcej optymizmu i wiary w ludzi. I dodam, że aby związek
                          partnerski istniał, to najpierw trzeba go chcieć.
                • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 12:54
                  Widzisz, to pewnie też kwestia specyficznego środowiska wychowania :)
                  Uogólnienia to przekleństwo. Gdyby tam było coś o tym, że się rodzice rozwodzą
                  i oczywiście mama dostaje dzieci pod opiekę, a ojciec musi płacić alimenty -
                  przeciętenie tak jest - też by mi się nie podobało.
                  A dzieci będą same wybierać, czym chcą się bawić, w obowiązkach zawsze w domu u
                  mnie panowało partnerstwo, jakoś nie mieliśmy i nie mamy z tym problemu :)
                  • izabellaz1 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 12:58
                    Otóż to:)!
                    Partnerstwo i umiar we wszystkim. Dziewcznka może się pobawić lalką a potem
                    klockami. Chłopiec może pojeździć po dywanie śmieciarą albo skleić samolot a
                    potem pomóc mamie w kuchni przy jakichś prostych czynnościach. Wszystko zależy
                    od tego jak rodzice dzielą się obowiązkami w domu czyli jakie wzorce asymilują
                    dzieci w środowisku rodzinnym i w jaki sposób rodzice przekazują im propozycję
                    pomocy w pracach domowych i jak je argumentują:)
                  • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:02
                    uogólnienia to przelkeństwo? Na uogólnieniach opiera się statystyka, i
                    uogólnienia są chyba normalne i oczywiste. Jest 6,5 mld ludzi nie ta się każdego
                    traktowac indywidualnie to chyba oczyiste? Tak samo jak jest oczywiste, że to
                    chłopcy częściej się biją, częsćei jsa agresywni itd... Wiem, wiem, nie zawsze,
                    ale jednak częściej. U ciebie moze i panowało partnerswo, ale to nie oznacza, że
                    tówj syn będzie preferował taki sam model? i co wtedy mu każesz się
                    podporządkować? Troche chore, kazdy ma prawo zyć tak jak chce, dziewczynka
                    przciez zołnierzyków nikt nie broni, a jednak wybierają lalki.
                    • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:13
                      Statystyka na uogólnieniach? No nie wiem. Chyba że bierze się pod uwagę tylko
                      modalną albo średnią - zalezy, jak bardzo ktoś chce wchodzić w temat,
                      oczywiście.
                      Tak, każę się synowi podporządkować - jeśli robimy coś w domu - to wszyscy coś
                      robią, myślę, że to normalna sprawa, że każdy robi to, co potrafi, to, co lubi
                      albo to, czego nie lubi najmniej (czyli np. pranie nastawiam ja, bo mąż ma
                      problem z kolorami, prasuje mąż, bo choć oboje tego nie lubimy, to on do tego
                      ma mniejszą niechęć, gotujemy razem, bo choć nie potrafimy - dobrze się oboje
                      przy tym bawimy itd.). Dobrze wiemy, jakie błędy rodzice męża popełnili przy
                      jego wychowywaniu - zmieniamy to, co możemy, akceptujemy to, czego zmienić nie
                      potrafimy.
                      A jeśli ktoś chce się bawić, to się bawi też tym, co lubi. Nikt nikomu niczego
                      nie narzuca, prosta sprawa.
                      Jeśli uważasz, że to chore - masz do tego pełne prawo.
                      • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:20
                        miałem na mysli to, jak Twój syn będzie dorosły i pewnego dnia pomysli sobie, że
                        matka zrobiła z niego takiego kapcia, że ma dość :) Wtedy go chyba nie zmusisz
                        do tego by prał sprzątał i gotował? :)))

                        Co do wychowania Twojego męża to nie wiem czy tylko on miał problemy, jak ktoś
                        jest feministką to tez najlepeij pewnie nie miał :)

                        Czy uważam ze to chore? Dla mnie tak bo ja nie akceptuję takiego "PARTNERSTWA",
                        czyli, że wszyscy robią wszystko, ale dla Ciebie już chore być nie musi.
                        • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:31
                          Widzisz, jak mój syn będzie dorosły, to już go nic nie nauczę ani do niczego go
                          zmuszać nie będę. Wolę jednak, żeby wiedział, jak się nastawia zmywarkę, jak
                          się robi pizzę i jak się wiesza pranie. Jeśli od tego uzna, że jest "kapciem" -
                          trudno, wtedy będę się martwić, że po żadnym z nas nie odziedziczył
                          inteligencji ;)
                          Nie miałam problemów - i niestety musisz przyjąć to do wiadomosci na "słowo
                          honoru".
                          Tym niemniej cieszę się, że nareszcie dostrzegłeś, że ludzie mogą być różni
                          (akceptować lub nieakceptować partnerstwa) i być z tych różnic zadowoleni :)
                          • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:58
                            czy ja powiedziałem kiedykoliwek ze nie akceptuję partnerstwa u innych ludzi?
                            niech kazdy sobie robi co chce, denerwują mnie tylko te feministyczne brednie,
                            gdzie taki model narzuca się jako jedyny słuszny i sprawieliwy. Normalny
                            czlowiek pewnie by nawet uwagi nie zwrócił na to że ala jest z mama w kuchni a
                            piotrek skleja samolot, ale nie feministki, niedość że zauważyły to jeszcze
                            uważają to za seksistowskie. Trochę to chore, nie uważasz? I nie chce cię
                            przekonywac, ale wierz mi na słowo że dzieczynki różnią się od chłopców i na
                            ogół interesują się innymi rzeczami.

                            P.S.
                            Do zorbienia pizzy albo powieszenia prania nie trzeba być geniuszem i nie trzeba
                            przechodzić 20 letniego szkolenia :)
                            • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:09
                              To prawda, nie napisałeś, że nie akceptujesz, napisałeś tylko, że jest to
                              chore/nienaturalne :)
                              Nie narzucam tego jako jedyny i sprawiedliwy, jeśli coś takiego gdzieś w moich
                              wypowiedziach wyczytałeś - przykro mi. Wielokrotnie pisałam, że jeśli ktoś ma
                              inaczej i się świetnie w tym czuje - to super, nie obrażam nikogo i nie
                              twierdzę, że masz problemy, a stosunki u Ciebie w domu są chore/nienaturalne.
                              To raczej - przykro mi to pisać - w Twoich wypowiedziach widać narzucanie
                              jednego, zdrowego, normalnego porządku świata.
                              Nie pisz, co by normalny człowiek gdzies zobaczył, bo niestety tego nie wiesz,
                              a pisząc tak - obrażasz wiele osób, które zobaczyły gdzieś co innego niż Ty - i
                              nie uważam, by to było chore.
                              • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:22
                                > To prawda, nie napisałeś, że nie akceptujesz, napisałeś tylko, że jest to
                                > chore/nienaturalne :)

                                napisałem, ze chore jest kiedy wszyscy robią wszystko, a to róznica.

                                > Nie narzucam tego jako jedyny i sprawiedliwy, jeśli coś takiego gdzieś w moich
                                > wypowiedziach wyczytałeś - przykro mi. Wielokrotnie pisałam, że jeśli ktoś ma
                                > inaczej i się świetnie w tym czuje - to super, nie obrażam nikogo i nie
                                > twierdzę, że masz problemy, a stosunki u Ciebie w domu są chore/nienaturalne.

                                czyli nie przeszkadza ci to, że w książe mama gotuje? To dobrze, bo już się
                                zaczynałem bać.

                                > To raczej - przykro mi to pisać - w Twoich wypowiedziach widać narzucanie
                                > jednego, zdrowego, normalnego porządku świata.

                                ja swoje zdanie mam i nikomu niczego nie narzucam. nie uważam tez jakoby taka
                                książka, lalka barbi czy inny tego typu wynalazem był zły i trzeba było to
                                zmienić, więc chyba nie mam problemu, raczej Ty go masz.
                                • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:39
                                  Wiesz co, ani razu nie napisałam, ze masz problem, ani że Twój model jest chory
                                  czy nienaturalny, ani że normalny człowiek patrzy na coś tak, podczas gdy Ty -
                                  inaczej. I tak, mam z tym problem, bo jakoś dobrze mi się nie rozmawia z kimś,
                                  kto obraża mnie czy moich rodziców, którzy wychowali mnie tak czy inaczej.
                                  Swoje zdanie możesz mieć, oczywiście, ale jeżeli w ten sposób lubisz prowadzić
                                  dyskusje i mimo sugestii nie potrafisz tego zmienić - to nia mamy o czym
                                  rozmawiać.
                                  Uznaj, że uciekłam z pola walki albo że jestem słaba, albo że zachowałam się
                                  jak typowa feministka - whatever, jak Ci będzie wygodniej myśleć.
                                  • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:45
                                    a w którym miejscu ja obrażam ciebie czy twoich rodziców? Śmieszna dla mnie było
                                    tylko to, gdy napisałaś, ze rodzice Twojego męza żle go wychowali i wy tego
                                    samego błędu nie popełnicie :))) To naprawdę mnie rozbawiło, tym bardziej, że
                                    bez problemu przychodzi Ci ocena rodziców męza a swoim nie masz nic do
                                    zarzucenia, ale to w sumie twoja sprawa, no i Twojego męża. Jesli zna Twoje
                                    zdanie w tej sprawie i uważa że jest ok to ... wasza sprawa :)

                                    > Swoje zdanie możesz mieć, oczywiście, ale jeżeli w ten sposób lubisz prowadzić
                                    > dyskusje i mimo sugestii nie potrafisz tego zmienić - to nia mamy o czym
                                    > rozmawiać.

                                    do mnie sugestie nie docierają, muszisz mówić wprost


                                    > Uznaj, że uciekłam z pola walki albo że jestem słaba, albo że zachowałam się
                                    > jak typowa feministka - whatever, jak Ci będzie wygodniej myśleć.

                                    nie musze niczego uznawać, bo jeszcze w zyciu z żadną feminstką nie doszedlem do
                                    porozumienia, nie miałem się więc co łudzić ze i tym razem będzie inaczej
                                    • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:52
                                      Tak, co do tego, jak widzimy podejście rodziców (zwłaszcza mamy) mojego męża do
                                      wychowywania dzieci - tak, mamy co do niego z mężem podobne zdanie, jeśli Cię
                                      to śmieszy - Twoja sprawa.
                                      W domu moich rodziców obowiązywało partnerstwo takie, jak je opisuję, taki
                                      model, jaki oceniasz jako nienaturalny. Jeśli to też Cię bawi - proszę bardzo :)
                            • xtrin Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 18:51
                              > niech kazdy sobie robi co chce, denerwują mnie tylko te feministyczne brednie,
                              > gdzie taki model narzuca się jako jedyny słuszny i sprawieliwy.

                              Co do sprawiedliwości to ponad wszelką wątpliwość i bez względu na światopogląd
                              ciężko za "sprawiedliwe" uznać to, że mama z Alą pracują (na całą rodzinę), a
                              tata z Pawłem się bawią.
                              Swoją drogą ciekawe, że denerwuje Cię narzucanie modelu, jaki Tobie nie
                              odpowiada, a jak się narzuca model Tobie odpowiadający to wszystko jest ok.

                              > Normalny czlowiek pewnie by nawet uwagi nie zwrócił na to że ala jest
                              > z mama w kuchni a piotrek skleja samolot

                              W pojedynczym miejscu - oczywiście nie. Ale gdy ten obrazek powtarza się ciągle
                              i wszędzie to każdy "normalny człowiek" zauważy, że coś jest nie tak.

                              A dlaczego nie może być tak: mama z Pawłem gotują obiad, a Ala z tatą bawią się
                              klockami. A na następnej stronie: Ala z tatą zmywają, a mama z Pawłem grają w
                              piłkę. Prawda, że ładniej?
                      • frutinka Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:24
                        Troszkę z innej beczki, ale też o zabawkach. Ja już od dawna zastanawiałam się
                        nad wpływaem zabawki typu Barbie na nas - kobiety. Nie wiem jak jest teraz, ale
                        gdy ja byłam dzieckiem furorę robiła właśnie Barbie. I tak sobie myślę, że
                        nieźle poorało nam to psychikę. Od najmłodszych lat wciśnięto nam w głowy, żr
                        powinnyśmy byc długonogimi, chudymi Barbie z słodką twarzą. I choć nienależę do
                        najgłupszych w tym aspekcie czasem wydaję się sobie beznadziejnie głupia - choć
                        wiem, że wyglądam dobrze (to nie moje zdanie, lecz innych; również
                        profesjonalistów, którzy namawiali do modelingu) wiecznie się sama ze sobą
                        ścigam o lepszy wygląd. Może początki wzięły się z Barbie, kto wie...
                        • roqeryp78 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:26
                          a chłopcom to się niby nic nie wciska do głowy? To oni powinni być zawsze
                          najsilniejści, najlepsi, najszybsi itp...
                        • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:38
                          Miałam Barbie. Nie pamiętam, czy i jak ja się nią bawiłam, ale wiem z
                          pewnością, że był to w klasie pewien symbol, hm, prestiżu i statusu. Chyba
                          inaczej to było traktowane w USA, gdzie Barbie była pewnie w każdym domu - u
                          nas Barbie była czymś cennym i rzadkim, raczej sie z nią człowiek obnosił niż
                          nią bawił.
        • xtrin Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 18:44
          > pewnie dlatego, że pawel nie chciałby gotować obiadu

          A skąd pomysł, że Ala chce?
    • yagiennka Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 13:56
      No jakby nie było to jest prawda, od dziecka uczy się pewnych ról społęcznych i
      zachowań, możliwe że jakby dziewczynkom kupowac samochody a chłopcom lalki to
      wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej :)) A nawet jest to pewne, psychologia już
      przebadała ten temat. Zachowań i ról uczymy się, nie sa one wcale dane nam
      wrodzone. Raczej zależą od kuluty.
      Moja siostra bawiła się samochodami :) Ja lalkami ale bardziej niz się bawiłąm
      to rysowałam, całe komiksy których bohaterami były zwierzęta. Nie zostałam
      weterynarzem a moja siostra nie została mechanikiem samochodowym ;)
      • jdbad Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:08
        Jako dziewczynka, bawiłam się z innymi koleżankami w policjantów i złodziei i
        indian. Z kolegami też. Lalek jakoś nie używałam i nie pamiętam tego typu zabaw
        z koleżankami.
        • kohol Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 14:15
          Miałam i lalki, i samochodziki. Najbardziej lubiłam klocki i kolejkę, i zabawę
          w nagrywanie audycji radiowych na magnetofon szpulowy :)
    • aquira Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 15:10
      A ja kiedy byłam dzieckiem po prostu uwielbiałam lalki! Nikt mi nigdy nie
      narzucał czym mam się bawić:) Czasem bawiłam się samochodzikami w domu, ale
      bardziej podobała mi się zabawa w "dom". Sama mówiłam rodzicom jaki prezent chcę
      dostać na urodziny, czy gwiazdkę.
      Co do:
      > -dziewczynka zawsze ma byc grzeczna i nie pyskowac
      > -nie powinna sie za bardzo wychylac,, miec wlasnego zdania
      > -powinna najpierw myslec o innych dopiero potem o sobie
      Nie zgadzam się. Zawsze miałam własne zdanie, nikt mi nie mówił, że mam ciągle
      myśleć tylko o innych, a nigdy o sobie. A co do tej "grzeczności" - rodzice
      starają się wychować dzieci tak, by nie sprawiały kłopotów (np. w przedszkolu) i
      nie grymasiły, niezależnie od płci (nie mówiąc o pyskowaniu). Kto chce, żeby
      jego dziecko było niegrzeczne? :>
    • sumire Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 15:23
      ja już kiedyś gdzieś z podobną teorią się zetknęłam i nie przeczę, że w jakimś
      stopniu jest prawdziwa (zwłaszcza, że stereotypy nie są takie do końca złe -
      porządkują nam świat), ale jednak mocno uogólnia - no i zakłada, że dziecko
      jest kompletnie bezwolne. sama miałam lalkę-niemowlaka, ale bardzo taką
      chciałam i męczyłam o nią rodziców wytrwale :) z drugiej strony natomiast
      miałam pełno samochodzików, wóz strażacki (fajnie jeździł) i mnóstwo innych
      zabawek 'raczej' chłopięcych, bo takie mi się podobały i już. fakt, miałam
      posługujące się stereotypami ciotki, które uważały, że dziewczynka powinna
      bawić się lalkami, więc mnie nimi obdarowywały. a ja miałam tendencję do
      ciskania darowanych lalek w kąt po tym, jak już im poobcinałam włosy ;)
      toteż, jeśli mój synek któregoś dnia zapragnie zestawu plastikowych garnków,
      kupię mu, nie będę się upierała przy piłce do nogi.
    • kaktusik0 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 15:36
      miałam lalki, a i tak bawiłam się tylko samochodami. Miałam wózek dla lalek i woziłam nim moje autka :D. Miałam klocki, zestaw młodego elektryka i stolarza.
      wybierałam do zabawy te zabawki które mi się podobały. Pamiętam że lalki zawsze leżały na szafie.
      Myślę że to jakimi zabawkami się dziecko bawi zależy w dużym stopniu od samego dziecka. W końcu dziecko też ogląda zabawki w sklepach, przedszkolu, u innych dzieci. Nie jest całkiem zamknięte i odcięte od świata i skazane tylko na to co rodzice mu przyniosą.
    • martini.wnm Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 16:01
      Tak już jesteśmy zbudowane drogie panie i żadna feministka nie przekona mnie, że
      tak nie jest.

      Przeciętna kobieta ma biologiczne predyspozycje do opiekowania się innymi czy
      zajmowania się dzieciakami. Oczywiście niektóre z nas mają dużo większe tego
      typu zdolności, inne duzo lepiej funkcjonują w świecie rywalizacji i robienia
      tzw. kariery.

      Eksperyment: dziewczynkom dano do zabawy samochodziki. Nie było jednak wyścigów
      tylko zaraz powstał tata samochodzik, mama samochodzik i dziecko samochodzik.

      Ps. Ja bawiłam się lalkami rzadko, częściej grałam w piłkę albo układałam puzzle.
      • xtrin Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 18:54
        > Eksperyment: dziewczynkom dano do zabawy samochodziki. Nie było jednak wyścigów
        > tylko zaraz powstał tata samochodzik, mama samochodzik i dziecko samochodzik.

        A ile lat wcześniej spędziły bawiąc się lalkami?
    • xtrin Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 18.01.07, 18:57
      A tak z drugiej strony...
      Jeżeli już dziewczynka będzie się bawić "chłopskimi" zabawkami to zostanie to
      raczej potraktowane z przymrużeniem oka. Jeżeli natomiast chłopiec będzie się
      bawił lalką to z miejsca uznaje się, że coś z nim nie tak.
    • betty88 Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 19.01.07, 00:31
      Wątek trochę nie na temat,ale ciekawi mnie zdanie innych...
      Co powiecie kiedy 6-letnia dziewczynka czeka na moment kiedy rodzice wyjdą z domu...Następnie włącza tv czekając na jakieś "rozbierane" filmy...garnuszki służące do zabaw mini kuchenką,schowane za kusym swterkiem robią jej za piersi,których jeszcze rzecz jasna nie ma i dotyka ich,wiedząc po trosze intuicyjnie,a po trosze z filmów,jak się je powinno dotykaćI wyobraza sobie siebie za kilka lat,marzy o kochaniu się z mężczyzną,z chłopcem..z kimkolwiek kogo kiedyś pokocha."Umawia"się na randki rozmawiając sama ze sobą,udająć,że obok stoi ON i patrzy na nią z pożądaniemTa podciąga sukienkę i udaje,że pali papierosa trzymając w zębach ołówek...Po domu chodzi w szpilkach mamy,podkrada jej szminki,maluje się...za 3 lata w 9r.ż.dostaje okres...Znam taki przypadek-Co Waszym zdaniem z takiej dziewczynki wyrośnie?;)Nie wspomniałam jeszcze o innych niegrzecznych zabawach...;)
      • jace_k00 Piszesz o sobie? :-))))))) 19.01.07, 11:19
        ja myślałem że dziewczynki są grzeczne, a do tego sześciolatka, juz całkiem nie
        rozumiem :))))
        • betty88 Re: Piszesz o sobie? :-))))))) 19.01.07, 11:47
          O sobie,a co:P
          Ciekawa jestem jak opinie innych pokryją się z rzeczywistością:P
          • jace_k00 Re: Piszesz o sobie? :-))))))) 19.01.07, 13:00
            > O sobie,a co:P
            > Ciekawa jestem jak opinie innych pokryją się z rzeczywistością:P

            jeśli 88 przy Twoim nicku to rok urodzenia, to jesteś już pełnoletnia, nic więc
            nie stoi na przeszkodzie by realizować marzenia. Już nie musisz kubeczków macać
            zamiast piersi, już nie musisz marzyć, że kochasz się z facetem, mam tylko
            nadzieję, że przynajmniej papierosów nie palisz ;)))

            Na marginesie to niezłe z Ciebie ziółko było ;)
            • betty88 Re: Piszesz o sobie? :-))))))) 19.01.07, 13:47
              Papierosów nie palę i już nie marzę,a realizuję!:)
              Mój Ukochany także jest zdania,że niezłe ze mnie było i jest nadal ziółko:P
              Hihihi<rotfl>
    • eluch_a Re: Zabawki w dziecinstwie a wplyw na dorosla kob 19.01.07, 11:20
      Ja zawsze dostawałam pluszowe zwierzaki. Lalkami nie chciałam się bawić.
Pełna wersja