wściekła za kwiaty

IP: 195.94.215.* 09.04.03, 14:48
Dzień dobry,
Chciałbym poprosić wszystkie Panie o opinię odnośnie poniżej opisanej
sytuacji. Otóż 14 lutego przesłałem koleżance anonimowo bukiet kwiatów. W
odpowiedzi przesłała mi maila o treści brzmiącej mniej więcej następująco:
"Wiem, że to głupie, ale czy w jakiś szczególny sposób postanowiłeś uczcić
mnie i Walentynki? :) Prowadzę pewne dochodzenie i stąd to pytanie."
Problem w tym, że reakcja na pozytywną odpowiedź już bynajmniej taka sama nie
była. Dlaczego czternastego; czy sądziłem, że mnie rozpozna po koślawym sercu
(zleciłem firmie, aby do bukietu dołączyli bilecik z serduszkiem -
ostatecznie kwiatom wręczane przez pośrednika zawsze powinien towarzyszyć
bilecik, a korzystając z kwiaciarni wysyłkowej trudno samemu wszystkiego
doglądać i ewentualnie poprawiać); co miały oznaczać czerwień i żółć - czy
zazdrość (poprosiłem, aby róże były bordowe raczej niż karminowe - tak, jak
lubi, natomiast zastanawia mnie, ilu mężczyzn zdaje sobie sprawę z konotacji
związanych z żółtą barwą, a nawet jeśli ktoś o tym wie (sam kiedyś coś chyba
słyszałem, ale zapomniałem nie przywiązując wagi do tego typu drobnostek) to
do jakiego stopnia się tym kieruje; poza tym Ona lubi żółty kolor, inaczej
nie miałaby go w swoim pokoju)... I tak dalej. W rezultacie wyszło na to, że
jest albo wściekła, albo obrażona. Nawet przesłałem Jej później maila z
przeprosinami, na którego nie otrzymałem odpowiedzi.
No dobrze, a teraz dlaczego o tym wszystkim piszę. Otóż chciałbym poprosić
Panie odwiedzające to forum o skomentowanie, czym Waszym zdaniem mogłem
wywołać powyżej zrelacjonowaną reakcję. Sam mam parę pomysłów, ale w tym
przypadku cenne będą opinie płci przeciwnej. Raczej nie można powiedzieć,
żeby mnie nie lubiła (przynajmniej przed tym zdarzeniem), więc ten argument
odpada, ale pozostaje zapewne wiele innych.
W każdym razie już w życiu nie wyślę żadnej kobiecie kwiatów.
Będę niezmiernie wdzięczny za wszystkie odpowiedzi.
Z życzeniami zdrowych, ciepłych, rodzinnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy
M.
    • fjufju zaraz zaraz, zaraz... 09.04.03, 14:55
      to znaczy co oznaczaja zólte kwiaty? i znaczy si ekobieta sie wsciekła bo te
      zółte kwiaty cos oznaczały, a to niewypada? czy ja dobrze zrozumiałem?
      • dobre_duchy Re: zaraz zaraz, zaraz... 09.04.03, 15:04
        Cześć,
        dobrze zrozumialeś :)
        w zapomnianym języku "mowy kiatów", który w swoich pamiętnikach miały wszystkie
        rozedrgane pensjonarki na prowincji było tak:
        czerwony kwiatek - miłość, żółty - zazdrość, niebieski lub biały - niewinność,
        róża - pragnę kwiatu twej miłości, lilia - idę do zakonu, a więc nic z tego ;)
        Dzisiaj, w dobie kwiatowych kompozycji z liści kapusty i sznurka, ten jakże
        subtelny język odchodzi w zapomnienie.

        Duchy.
        • daffne Re: zaraz zaraz, zaraz... 10.04.03, 00:13
          dobre_duchy napisała:

          > Cześć,
          > dobrze zrozumialeś :)
          > w zapomnianym języku "mowy kiatów", który w swoich pamiętnikach miały wszystkie
          >
          > rozedrgane pensjonarki na prowincji było tak:
          > czerwony kwiatek - miłość, żółty - zazdrość, niebieski lub biały - niewinność,
          > róża - pragnę kwiatu twej miłości, lilia - idę do zakonu, a więc nic z tego ;)
          > Dzisiaj, w dobie kwiatowych kompozycji z liści kapusty i sznurka, ten jakże
          > subtelny język odchodzi w zapomnienie.
          >
          > Duchy.
          -------------------
          Hmm Hmm Hmm hihi ja znam troche inaczej... :)
          Rzeczywiscie czerwony kwiatek to milosc, zolty jest zdradliwy, bialy niewinny ..
          Roza - bardzo Cie kocham jestes najwazniejsza, lilia jestem niewinny...
          A tak w ogole jestem kobiete ale nie rozumiem Twojej kolezanki .Powinna cieszyc sie z faktu obdarowania kwiatami...
          ZApytaj ja moze o to w realu , przez maile raczej trudno wyczuc czyis humor czy nastawienie.Mysle , iz powinno sie wszystko wyjasnic...jesli nie , to nigdy nie rezygnuj z wysylania kwiatkow innej kobiecie , inna by szczesliwoscia grzeszyla:)
          Pozdrowionka:)
          • Gość: baffled Re: zaraz zaraz, zaraz... IP: 195.94.215.* 10.04.03, 12:40
            taak, tylko że po tym całym zajściu nie mam szczególnej ochoty na osobiste
            spotkanie...
            M.
            • Gość: dominik Re: zaraz zaraz, zaraz... IP: *.bphpbk.pl 15.04.03, 10:13
              Gość portalu: baffled napisał(a):

              > taak, tylko że po tym całym zajściu nie mam szczególnej ochoty na osobiste
              > spotkanie...
              > M.

              jesli nie masz ochoty na osobiste spotkanie to czemu zawracasz głowę??? bądź
              mężczyzną i walcz jeśli Ci zależy, jeśli nie... nie rozumiem po co to
              opisujesz :-|
      • Gość: baffled Re: zaraz zaraz, zaraz... IP: 195.94.215.* 10.04.03, 10:28
        Sam chciałbym wiedzieć.
        M.
    • dobre_duchy Re: wściekła za kwiaty 09.04.03, 14:59
      Cześć,
      rzeczywiście - chyba się o coś koleżanka obraziła. Może chciała właśnie uwieść
      kolegę z pracy, a tu nagle bach! - wpada posłanieć i wręcza jej piękny bukiet!
      Może to nie była właściwa koleżanka dla Ciebie? Nie zawracaj sobie nią głowy,
      bo się psychicznie wykończysz dociekaniami.
      Z decyzją o niewysyłaniu kwiatów też radzę poczekać - ja w tym wcieleniu jestem
      kobietą i uwielbiam kwiaty. Do dziś pamiętam wielki bukiet czerownych róż, jaki
      przyniósł mi kolega właśnie na 18-te urodziny :)

      Trzymaj się,
      Duchy :)
    • ellenai Re: wściekła za kwiaty 09.04.03, 17:17

    • clarissa_dalloway Re: wściekła za kwiaty 09.04.03, 19:59
      Mając spore doświadczenie w byciu kobietą zmuszona jestem powiedzieć :nie
      rozumiem.
      • Gość: radek Re: wściekła za kwiaty IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.04.03, 12:51
        Co za baba.
        Dostała kwiaty i jeszcze marudzi.
        Znajdź sobie mądrzejszą.
        • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: 195.94.215.* 15.04.03, 09:11
          Hm. Może w tym rzecz, że to ja jestem dla Niej za głupi :) That's an idea :)
          M.
          • Gość: dominik Re: wściekła za kwiaty IP: *.bphpbk.pl 15.04.03, 10:20
            za głupi to może nie jesteś ale chyba troszke za bardzo zakompleksiony...
            więcej pewności siebie. moja rada: zmień się bo taką postawą nic nie osiągniesz!

            poza tym mam wrażenie, że przyczyna jej reakcji leży gdzieś "poza" całą opisaną
            sytuacją...
      • Gość: iwona Re: wściekła za kwiaty IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.03, 15:45
        Ani ja a tez jestem kobieta
        Czy to na pewno byla dziewczyna, ta do ktorej wyslal kwiaty?
    • Gość: miregal Re: wściekła za kwiaty IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 14:27
      dziwna jakas ta kolezanka, nie zawracaj sobie nia glowy, ja jak dostaje kwiaty
      to uwazam to za bardzo mily gest i dziekuje.
    • thefiskus Re: wściekła za kwiaty 11.04.03, 18:11
      Czesc,
      Przede wszystkim - podales troche za malo szczegolow - skad wiesz, ze byla
      wsciekla/obrazona. Przypuszczam, ze nie opierasz sie jedynie na tresci pytan.
      Te same pytania mogly swiadczyc zarowno o tym, ze jej sie pomysl spodobal jak
      i o tym, ze ow pomysl nie przypadl jej do gustu - w zaleznosci od tego w
      jakiej formie zostaly zadane.

      Zolte roze umiesciles w bukiecie, bo wiesz, ze taki kolor sie jej podoba, nie
      dlatego, ze oznaczaja zazdrosc. Wystarczylo napisac to raz, krotko, jasno i
      dobitnie, jesli jest godna Twojej uwagi to powinna reprezentowac jakis poziom
      i zrozumiec wytlumaczenie.

      Za co przepraszales?! Za to, ze zrobiles mily gest w jej strone ktorego ona
      nie uszanowala? Litosci! Podjales decyzje o wyslaniu kwiatow, uznales, ze
      takie kolory beda najlepsze i tyle. S-v nie zabrania wysylania zoltych
      kwiatow. Nawet gdyby faktycznie oznaczaly one zazdrosc to nie byloby powodow
      do przeprosin. Jesli nie uznajesz swojej winy (a ewidentnie taki jest
      przypadek - inaczej nie pisalbys na forum) to nie wolno Ci przepraszac, ani
      tlumaczyc sie, gdyz z samej definicji przeprosiny to prośba o darowanie komuś
      winy.

      Kim Ty jestes? Mezczyzna, czy wyfeminizowanym flakiem? Na wypadek gdybys nie
      wiedzial - ten pierwszy nie boi podejmowac sie w zyciu decyzji ("meska
      decyzja", slyszales takie pojecie?), a drugi gdy juz zdobedzie sie na odwage
      to przy najmniejszym oporze z drugiej strony zawija ogon, przeprasza i ucieka.

      Jesli decydujesz sie na cos w stosunku do dziewczyny i spotkasz sie z
      nieprzychylna odpowiedzia to, o ile nie bylo to pobicie, wyzwiska i temu
      podobne, nie przepraszaj, nie tlumacz sie. Zaprosiles na randke i odmowila?
      Zdecydowales sie na pocalunek? Wyslales kwiaty? To byla decyzja która z
      pewnością miała solidne podłoże i nie ma absolutnie żadnego powodu do tego
      abyś czuł się źle z powodu jej podjęcia.

      I na koniec - NIGDY NIE WYSYŁAJ DZIEWCZYNIE KWIATÓW. Ani prezentów. Czy
      życzeń. I nie wyznawaj miłości jako pierwszy. A przynajmniej nie tej z którą
      nie jesteś w stałym związku. To może spotkać się z jedną reakcją: "To bardzo
      MIŁO z Twojej strony, ale ja nic do Ciebie nie czuję, mam nadzieję, że
      pozostaniemy przyjaciółmi". Przy czym tej drugiej części nie usłyszysz
      zazwyczaj, ale będzie w mocy. Dlaczego?

      Kobiety dzielą mężczyzn między innymi na dwie grupy - kochanków i przyjaciół.
      Żeby nie zagłębiać się w szczegóły: kochanek może być przyjacielem, wtedy mamy
      udany związek, przyjaciel nie jest materiałem na kochanka. Jeszcze raz:
      przyjaciel nie jest materiałem na kochanka. Gdy już raz zostaniesz
      zakwalifikowany do drugiej grupy to już nie ma odwrotu (niektórym się udaje,
      niektórzy też wygrywają w totka), sprawa przegrana, możesz iść szukać kogo
      innego.

      Znasz dziewczynę z pracy. Załóżmy wariant optymistyczny, czyli, że zna Cię
      jeszcze na tyle słabo, że nie zakwalifikowała do grupy przyjaciół (do strefy
      kochanków na pewno nie, bo wtedy nie musiałbyś wysyłać kwiatów). Mamy 14
      lutego, a Ty wysyłasz jej kwiaty.

      SPLAT!

      Rozbijasz się jak owad o szybę samochodu pędzącego po autostradzie. W jednej
      chwili pokazałeś jej swoje najgorsze cechy jako mężczyzny. Brak pewności
      siebie, zdecydowania, przywiązania do własnych wartości.. Brak kręgosłupa!
      Gdybyś go miał to podszedłbyś do niej przy jakiejś okazji i poprostu umówił
      się, lub przynajmniej podpisał ten cholerny bukiet! A przeprosiny po tym
      wszystkim tylko potwierdzają pierwsze wrażenie. Tak, w tym momencie stałeś się
      jej PRZYJACIELEM, bo meteriałem na kochanka na pewno nie. Jak ona ma szukać w
      Tobie oparcia i opieki jeśli wykazałeś brak tak ważnych męskich cech? Trafiłeś
      do strefy przyjaciół z której nie ma już odwrotu.

      Pomyśl, że dziewczyna do której nic nie czujesz (niezbyt urodziwa, przeciętnie
      inteligentna) nagle zaczyna do Ciebie startować. Czy to zmieni Twoje uczucia?
      Nie, bo trafiła już do Twojej strefy przyjaciół (u mężczyzn to wygląda
      odrobinę inaczej, mnej rygorystycznie).

      Konkluzja. Nie przepraszaj, nie tłumacz się. Nie dawaj przyjaciółkom kwiatów,
      nie wyznawaj pierwszy miłości. Gdy trafisz do strefy przyjaciół - zmień obiekt
      zainteresowań, bo z tego już nic nie wyjdzie. A.. i nie pytaj nigdy kobiet o
      rady w tych sprawach, bo one nie mają doświadczenia w związkach z kobietami.

      Mam nadzieję, że Panie z forum skomentują to co napisałem (mimo ostatniego
      zdania:)

      pozdrawiam
      Fiskus, The
      • aise_ thefiscus 12.04.03, 14:26
        bardzo fajna analiza. nie do konca sie z tym zgadzam, ale tak czy siak cos
        jest w tym Twoim podziale na przyjaciół i kochanków...
        :-)

        bez względu jednak na to wszystko dziewczyna zachowała sie (bardzo delikatnie
        rzecz ujmując) idiotycznie. obrazić się za mily gest? rozpatrywać kolor
        kwiatów? zastanawiac się czy serduszko jest krzywe czy proste?

        od razu przypomina mi sie historia opowiedziana przez pewnego mojego
        znajomego, ktory zaprosil dziewczynę do bardzo porządnej restauracji. dość
        miło spędzili czas, rozmawiali, pełna frajda w ogóle, po czym ja odprowadził
        do domu.
        następnego dnia zadzwonił żeby podziekowac za miły wieczór i usłyszał, że:
        jedzenie było fatalne i jeśli chce ja nastepnym razem zaprosić niech lepiej
        wybiera miejsca. a poza tym to czy on nie wie, że ona nie lubi tej kuchni?
        nawet nie podziekowała...

        słuchajac takich historii zastanawiam sie jak to jest, że ludzie mają tak
        nierówno...
        • anahella Re: thefiscus 12.04.03, 15:28
          aise_ napisała:
          > następnego dnia zadzwonił żeby podziekowac za miły wieczór i usłyszał, że:
          > jedzenie było fatalne i jeśli chce ja nastepnym razem zaprosić niech lepiej
          > wybiera miejsca. a poza tym to czy on nie wie, że ona nie lubi tej kuchni?
          > nawet nie podziekowała...

          No i dlaczego odprowadzil ja na piechote albo zwyklym jakims samochodem a nie
          zlota kareta z 6 konmi i czemu po kolacji zabraklo serenady pod balkonem?

          Hehehehehhe niektore to naprawde maja wymagania:> Chyba ja jako kobieta jestem
          zbyt prosta i za kawe w McDonaldzie dziekuje rownie uprzejmie co za dobra
          kolacje w restauracji.
        • thefiskus Re: thefiscus 12.04.03, 19:43
          > bardzo fajna analiza. nie do konca sie z tym zgadzam, ale tak czy siak cos
          > jest w tym Twoim podziale na przyjaciół i kochanków...
          > :-)

          nie do konca się zgadzasz... moze spotkamy się i podyskutujemy o
          szczegółach? :-)

          > bez względu jednak na to wszystko dziewczyna zachowała sie (bardzo
          delikatnie
          > rzecz ujmując) idiotycznie. obrazić się za mily gest? rozpatrywać kolor
          > kwiatów? zastanawiac się czy serduszko jest krzywe czy proste?

          tak, oczywiście masz rację. skupiłem się na skomentowaniu reakcji baffleda
          gdyż niezmiernie przypomina ona moje zachowanie jeszcze sprzed paru miesięcy.

          dziewczyna zdecydowanie nie powinna była denerwować się na baffleda z powodu
          tego gestu.

          > następnego dnia zadzwonił żeby podziekowac za miły wieczór i usłyszał, że:
          > jedzenie było fatalne i jeśli chce ja nastepnym razem zaprosić niech lepiej
          > wybiera miejsca. a poza tym to czy on nie wie, że ona nie lubi tej kuchni?
          > nawet nie podziekowała...

          słyszałem podobne historie, cóż różni są ludzie. najważniejsze jest by mieć
          pewne wartości i nigdy na nieodpowiednią reakcję z drugiej strony nie
          odpowiadać złością ani skruchą.

          pozdrawiam
          Fiskus, The
      • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: *.dwi.uw.edu.pl 14.04.03, 09:29
        > Za co przepraszales?!

        Gdybym wiedział, za co, cały ten wątek nigdy by nie powstał. Mogę jedynie snuć
        przypuszczenia. Jednak zazwyczaj jeśli z jakichś powodów ma miejsce, jak to
        mówi mój brat, "głupia sprawa", staram się przeprosić pierwszy niezależnie od
        tego, czy uważam, że to ja zawiniłem, czy druga osoba. Działam tak przynajmniej
        z trzech względów. Primo, w każdej napietej sytuacji nie ma jednego winnego. To
        mogą być proporcje 99% vs 1% winy, ale przynajmniej ten 1% zawsze tam jest.
        Secundo, skoro tak, to można za ten procent winy przeprosić. Przynajmniej
        samopoczucie może Ci się nieco poprawić. Tertio, gdy dwie osoby się do siebie
        nie odzywają, sytuacja może się ciągnąć miesiącami, zaś gdy pierwszy
        wyciągniesz rękę masz (zazwyczaj sporą, choć w tym wypadku okazało się inaczej)
        szansę szybko doprowadzić do pogodzenia. Nie uważam w takim przypadku
        przeprosin za słabość. Wręcz przeciwnie: pomyśl, ile osób przeprasza, kiedy
        uważają drugą za winną? Ba, nawet te z 99% winy nie zawsze są do tego zdolne...

        Pozdrawiam
        M.
        • thefiskus Re: wściekła za kwiaty 14.04.03, 19:14
          Primo, jesli przepraszasz a nie uznajesz swojej winy to sa to przeprosiny
          nieszczere. Secundo - nie chodzi o to, ze dwie osoby musza sie do siebie nie
          odzywac, konflikt mozna rozwiazac bez przeprosin od ktorejkolwiek ze stron.
          Mozesz przyznac, ze rozumiesz czemu druga strona zareagowala tak, a nie
          inaczej, ale nie poczuwasz sie do winy za zaistniala sytuacje. Ewentualnie
          stwierdzic, ze klotnia jest bezcelowa i pogodzic sie bez ustalania winnego.
          Tertio - w momencie gdy przepraszasz uznajesz swoja porazke. Jesli
          natychmiastowe wycofywanie sie ze swojego zdania przy najmniejszym oporze nie
          jest oznaka slabosci to ja nie wiem co jest.

          Jasne - mozesz przyjac postawe konformistyczna i isc przez cale zycie dajac
          sobie narzucac wole innych osob, bo tym de facto jest przepraszanie bez
          postawienia oporu. Licz sie jednak z tym, ze wtedy bedziesz wykorzystywany
          przez innych. I bedziesz postrzegany jako osoba slaba, bez wlasnych wartosci.

          Osobiscie, gdybym byl w Twojej sytuacji (tj, tuz po wyslaniu kwiatow, przed
          przeprosinami) to wyjasnilbym co mialem na mysli przez zolty kolor i na tym
          zakonczyl dyskusje. Bez usprawiedliwiania sie, bez przepraszania. Jesli
          obdarowana (nieslusznie jak juz ustalilismy) ma pretensje - to bylby to jej
          problem, nie moj, bo ja uwazalbym sprawe za zamknieta. A tak - to Ty masz
          klopot, to Ty piszesz na forum, mimo, ze nie Ty zawiniles.

          Teraz jednak nie jest nic co jestes w stanie zrobic. Nie mozesz pokazac, ze
          masz inne zdanie, bo juz przeprosiles i wyjdzie na to, ze oprocz wad ktore juz
          pokazales nie jestes jeszcze konsekwentny w podejmowaniu decyzji. Tak wiec -
          nie przejmuj sie tym wszystkim, bo nie masz na to wplywu. Hit the road jack..

          pozdrawiam,
          Fiskus, The
          • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: 195.117.255.* 15.04.03, 15:23
            Byłbyś niezłym consiliere. Pozwolisz jednak, że się z Tobą nie zgodzę i będę
            kontynuował ten jakże wciągający dialog :).
            A więc od początku. Nie piszę dlatego, żebym miał problem. Gdybym miał,
            zwróciłbym się do psychologa ;). Po prostu interesują mnie reakcje innych, i to
            reakcje zróżnicowane, takie, jakie właśnie się na tym forum pojawiły (w tym
            również takie, z którymi niekoniecznie muszę się zgadzać).
            Uważasz przepraszanie za winę, do której się nie poczuwamy, za
            nieszczere. W takim razie za nieszczere musisz uznać również większość zachowań
            wynikających z konwenansów społecznych i zasad savoir-vivre'u. Kelner w
            restauracji może uważać Ciebie za śmiecia, ponieważ zamiast w garniturze od
            Bossa przyszedłeś w sweterku wydzierganym przez babcię, a on rychło spodziewa
            się biznesmenów z Kaliningradu i woli, żeby Ciebie nie widzieli, ale nie
            będziesz od niego oczekiwał, żeby Ci to dał do zrozumienia. Jeśli sąsiadka za
            ścianą Twojej sypialni do godziny pierwszej w nocy słucha Radia o. Rydzyka na
            decybelach przekraczających dopuszczalną normę, następnego ranka nie zostawisz
            odcisku swojego glana na jej szczęce i nie będziesz jej życzył wiecznego
            odpoczynku, tylko najwyżej miłego dnia. Powiesz 'Dzień dobry' profesorowi,
            który Twoim zdaniem niesprawiedliwie zaniżył Ci ocenę, ponieważ tego Ciebie
            nauczono. Będziesz też postępował zgodnie ze starą wschodnią maksymą 'Bądź miły
            dla swoich wrogów'. OK, podłożysz im paczkę semtexu pod beemką, ale wcześniej
            zaprosisz na lunch do renomowanej knajpy. Skąd wiesz, co o Tobie myśli Twój
            rozmówca, kiedy się do Ciebie uśmiecha? Większość zachowań to maski przybierane
            w teatrze codziennego życia. Z tym, że niektórzy zakładają je okazjonalnie,
            inni zaś w ogóle nie zdejmują...
            Ponadto, jak już wyżej zaznaczyłem, w sytuacji konfliktowej nikt nie
            jest bez winy. Jeśli małżonka robi Ci awanturę, ponieważ jej coś powiedziałeś,
            a ona to inaczej zrozumiała i wyszło z tego poważne nieporozumienie, mogło to
            być spowodowane np. faktem, że była zajęta innymi sprawami, kiedy do niej
            mówiłeś, i może należało upewnić się, czy zrozumiała informację zgodnie z
            Twoimi intencjami. W sytuacji, od której rozpoczął się ten cały wątek z ręki
            mogę Ci podać przynajmniej dwa powody, dlaczego wysłanie tych kwiatów mogło być
            niewskazane. Może moja Koleżanka np. miała na kogoś oko i po otrzymaniu tego
            bukietu pomyślała, że to od niego, a tutaj zawód... Albo może pomyślała, że
            muszę czegoś od Niej chcieć... etc. Więc przeprosiny mogą tutaj oznaczać mniej
            więcej: 'Nie wiem, dlaczego jesteś na mnie zła, ale w każdym razie za to
            przepraszam. Nie miałem złych intencji.' Taka wypowiedź jednocześnie ma sporą
            szansę doprowadzić do szybkiego pogodzenia. Kiedyś Przyjaciółkę, z którą
            korespondowałem, głęboko uraziła treść jednego z moich listów i w rezultacie
            Jej odpowiedź była praktycznie zerwaniem znajomości odpisałem, dokładniej
            tłumacząc, o co mi chodziło i przepraszając, na co ona natychmiast
            odpowiedziała z jeszcze wylewniejszymi przeprosinami. W ten sposób sytuacja
            błyskawicznie wróciła do normy (no, prawie :)). Sugerowałbyś zamiast tego
            darowanie sobie? Nawet, jeśli niczego nie osiągniesz, zyskasz chociaż spokój i
            świadomość, że ze swojej strony zrobiłeś wszystko, aby być w porządku.
            OK, teraz zapewne powrócisz do swojego argumentu, że przepraszanie
            (szczególnie w takiej sytuacji jak powyższa) stanowi oznakę słabości. O, nie,
            nie. Po pierwsze, 'przepraszam' to tylko słowo, ale niekoniecznie łatwe słowo
            (choć oczywiście niekwestionowalnie łatwiej je napisać niż powiedzieć podczas
            rozmowy w cztery oczy). Poza tym przypomnij sobie np. scenę z 'Ojca
            chrzestnego' Coppoli, rozgrywającej się przed sycylijską oberżą. Michael
            Corleone zwraca się w niej do właściciela karczmy słowami 'I apologize if I
            offended you.' Zauważ: nie jest to 'Przepraszam, że pana uraziłem'
            tylko 'Przepraszam, JEŻELI pana uraziłem'. On nie poczuwa się do winy, a mimo
            to wypowiada te słowa. I to nie jest już ten grzeczny college boy z wesela
            swojej siostry; to człowiek, który zastrzelił Solozza i McCluskey'a i
            bynajmniej nie ma zamiaru na tym poprzestać. Uznasz go za człowieka słabego?
            Abstrahując teraz od sytuacji opisanej w wątku rozpoczynającym tę dyskusję. OK,
            możesz grać twardziela i czekać, aż to kobiety same zaczną wzdychać i zdychać z
            miłości do Ciebie, ale aby do tego doszło zazwyczaj (racja, zazwyczaj, nie
            zawsze) należy je wcześniej świadomie bądź nie zachęcić. Możesz też trafić nie
            do tej, na której Ci zależy, a wtedy może ona nawet stać się wysoce
            irytująca... Corleone nie czeka, aż może Kay zrobi pierwszy krok po okresie
            długiej rozłąki, tylko sam mówi jej, że jej potrzebuje. (Ot, sorry za te
            nawiązania, ale akurat film Coppoli dobrze ilustruje moje argumenty :)).
            W ogóle nie wysyłałem tych kwiatów, żeby coś zyskać. Po prostu chciałem
            podarować bukiet lubianej osobie. Finito. Obdarowywanie bukietem kobiety np. w
            nadziei, że pójdzie z Tobą do łóżka, jest mało ekonomiczne - za cenę takiego
            bukietu możesz miło spędzić czas z paroma panienkami, jeśli jesteś
            zainteresowany takim biznesem, i możesz wtedy sobie dobrać odpowiedni
            asortyment. W tym przypadku nic takiego nie miało miejsca, ale większość z nas
            przyzwyczaiła się podejrzewać, że nie ma nic za darmo, więc jeśli ktoś coś dla
            Ciebie robi, musi odnosić z tego jakąś korzyść. A może korzyścią tą jest po
            prostu radość ze sprawienia komuś przyjemności? W ogóle żółte były chyba nie
            same kwiaty, a dekoracja; podałem kwiaciarni kolory, które Koleżanka lubi, żeby
            wiedzieli, jakie dobrać dodatki. Same róże były czerwone. Chociaż bukietu i tak
            osobiście nie widziałem - tak już działają kwiaciarnie wysyłkowe. Można tylko
            im zaufać; w tym przypadku firma cieszy sie bardzo dobrą renomą, więc nie
            sądzę, żeby sobie pozwolili na 'odwalenie fuchy'. A mimo to Koleżanka się
            obraziła. Nie było tu żadnego 'return to sender' z dorzuconymi skorpionami,
            tylko cisza. Chociaż cisza sama w sobie nie jest taka zła...
            Nie sądzę, aby powyższe argumenty zweryfikowały Twój osąd, ale mimo
            wszystko cenię dobrą wymianę poglądów.
            Pozdrawiam
            M.
            • thefiskus Re: wściekła za kwiaty 15.04.03, 21:22
              Drogi baffledzie. Zasady savoir-vivre nie sprzeciwiaja sie asertywnosci. Gdy
              bede probowal wejsc do ekskluzywnej restauracji w sweterku to obsluga
              uprzejmie poinformuje mnie, ze wymagany jest okreslony stroj. Zostane
              poinformowany o obowiazkowym krawacie lub innej czyms podobnym. I da mi do
              zrozumienia gdy zachowam sie nieodpowiednio, moze nawet wyprosi, wszystko bez
              naruszenia zasad s-v.
              Jesli sasiadka bedzie sluchac radia do pierwszej w nocy to zapukam do niej u
              uprzejmie zwroce jej uwage, ze po 22 obowiazuje cisza nocna i jej halasy mi
              przeszkadzaja. Takze bez naruszenia zasad s-v.
              Jesli profesor zanizy mi ocene to bede probowac ja podwyzyc, jesli nie zgodzi
              sie - trudno, ma do tego prawo.
              Kelner nie przeprosi mnie za to, ze wyprosi mnie z restauracji. Ja nie
              przeprosze staruszki za to, ze chce spac w nocy, oraz nie przeprosze profesora
              za to, ze ubiegam sie o wyzsza ocene. Mimo to wszyscy zachowamy sie zgodnie z
              zasadami s-v. Bede uprzejmy, ale bede bronic swoich racji. Dopoki bede uwazac,
              ze jest to godne zachodu. Jesli babcia bedzie wciaz sluchac radia to wezwe
              policje, jesli profesor nie podwyzszy mi oceny to prawdopodobnie zrezygnuje
              gdyz nie bede chcial na to tracic czasu, lub pojde na egzamin poprawkowy.

              Wlasnie - skad mam wiedziec co mysli o mnie twoj rozmowca gdy sie do mnie
              usmiecha? Pomijajac pozostale elementy mowy ciala. Nie lubie takich ludzi.
              Zdecydowanie bardziej szanuje osoby ktore potrafia wygarnac mi cos prosto z
              mostu niz te ktore ukrywaja sie za maska. Te drugie tworza nieprzyjemne
              sytuacje przez ktore nie mam ochoty sie z nimi spotykac, te pierwsze
              uzdrawiaja sytuacje, bo przynajmniej wiem co do mnie czuja.

              I nie chodzi tu o s-v. Mozna absolutnie kulturalnie powiedziec drugiej osoby,
              ze sie jej nienawidzi.

              Odnosnie kwiatow.

              Slyszalem kiedys, ze za wszystkie wojny na swiecie odpowiadaja matki, bo to
              one rodza zolnierzy. Czy one tez powinny przepraszac?

              Wina - czyn, postępek, zachowanie uznane za wykroczenie, sprzeczne z normami
              obyczajowymi, moralnymi, z przepisami prawa; przewinienie, grzech, występek.

              To jest definicja slownikowa. Jak widzisz negatywny skutek akcji nie oznacza
              winy. Moge doprowadzic do smierci czlowieka i byc niewinny.

              Przeprosiny to prosba o odpuszczenie winy (definicja slownikowa). Jesli jestes
              niewinny, bo nie zlamales norm wysylajac kwiaty to przeprosiny sa nie na
              miejscu.

              Odnosnie Twojej przyjaciolki. Skad wiesz, ze to przeprosiny, a nie jasne
              wyjasnienie sytuacji zalagodzilo spor? Nie - nie sugerowalbym "darowania
              sobie". Sugerowalbym wyjasnienie sytuacji, ale przyznanie sie do winy jedynie
              wtedy gdy postapilem niewlasciwie. Nie gdy w skutek mojej wypowiedzi kogos
              urazilem lub doprowadzilem do konfliktu.

              Czasem trzeba byc stanowczym. Jesli jestem przekonany o mojej racji to nie
              bede przepraszac. Stwierdze, ze w tym miejscu nie dojdziemy do porozumienia,
              wiec dyskusja nie ma sensu lub, gdy druga strona bedzie drazyc temat -
              pozegnamy sie. Strace paru znajomych, ale bede mogl kazdemu spojrzec w oczy,
              bo bede wiedzial, ze nie mam przed nim nic do ukrycia.

              Odnosnie przepraszania jako oznaki slabosci. Unikasz konfliktu ukrywajac
              niezadowolenie. To jest oznaka slabosci. Jesli nie to powiedz mi co jest.
              Przepraszam to jest slowo. Wypowiedziec jest je latwo. Wiele trudniej jest
              jego unikac. Gdy powiem "przepraszam" konflikt sie konczy, ja przyznalem sie
              do winy, moze druga osoba pozniej tez. Gdy nie przeprosze to musze udzwignac
              konsekwencje. Nie przepraszanie jest o wiele trudniejsze niz konformizm.

              Odnosnie 'Ojca chrzestnego'. Wiesz czemu tam przeprosiny mialy efekt? Bo nie
              przepraszano bez powodu. To byla sprawa honoru. Czy przypominasz sobie scene w
              ktorej gangsterzy przepraszali czlowieka ktorego mieli zabic? "I am sorry, but
              I have to kill you". Nie? Ja tez nie. Przypuszczam, ze takiej sceny nie bylo.


              Nie chodzi tu o granie twardziela. Nie da sie grac, bo to widac. Chodzi o
              posiadanie pewnych zasad, asertywnosc. Jesli ja przepraszam to ma to
              znaczenie, bo nie przepraszam z byle powodu, gdy nie poczuwam sie do winy i
              gdy nie czuje, ze zrobie wszystko aby podobna sytuacja sie nie powtorzyla.

              Tak - kobiety nie zaczna same do mnie wzdychac. Jak juz powiedzialem - to do
              mezczyzny nalezy pierwszy krok. Wazne zeby to byl odpowiedni krok, wykonany z
              wyczuciem i odpowiednia sila.

              Dobrze, ze poruszasz temat 'Ojca chrzestnego'. Miekkie gesty tamtych ludzi
              mialy taka sile wlasnie dlatego, ze byly tak sporadyczne. Kiedy Corleone mowil
              Kay, ze jej potrzebuje to mialo to taka sile wlasnie dlatego, ze wczesniej
              jawil sie jako mezczyzna z kregoslupem.
              Jesli zaczynasz interakcje z kobieta od oznak slabosci to wezmie Cie za
              slabego i odrzuci. Jesli pozniej okazesz raz na jakis czas oznake slabosci -
              to wywrze na niej wrazenie.

              Nie wysylales tych kwiatow zeby cos zyskac? To czemu akurat jej je wyslales?
              To jest Twoja najblizsza przyjaciolka? Jesli nie to czemu nie Twojej
              najblizszej przyjaciolce? Czy to nie ona bardziej zaslugiwalaby na kwiaty?

              To serduszko dolaczone do kwiatow mnie zastanawia. Wydawalo mi sie, ze to jest
              symbol milosci, ale musialem cos pomylic skoro te kwiaty byly wyslane poprostu
              jako mily gest.

              Nie oszukuj siebie i nas (forumowiczow). Wyslales jej kwiaty, bo liczyles na
              to, ze zyskasz u niej plusa. Powiesz mi, ze sadziles, iz ona nigdy sie nie
              dowie o sprawcy?

              > obraziła. Nie było tu żadnego 'return to sender' z dorzuconymi skorpionami,
              > tylko cisza. Chociaż cisza sama w sobie nie jest taka zła...

              Jeszcze raz - byla tylko cisza? I to wszystko na czym opierasz stwierdzenie,
              ze sie obrazila? Odrzucila Cie i tyle. Moze to nie byla zlosc tylko
              zazenowanie, lub niezrecznosc sytuacji. Ktore pogorszyly jeszcze Twoje
              przeprosiny.


              pozdrawiam
              Fiskus, The
              • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: 195.94.215.* 16.04.03, 09:19
                > Jeszcze raz - byla tylko cisza? I to wszystko na czym opierasz stwierdzenie,
                > ze sie obrazila? Odrzucila Cie i tyle. Moze to nie byla zlosc tylko
                > zazenowanie, lub niezrecznosc sytuacji. Ktore pogorszyly jeszcze Twoje
                > przeprosiny.

                Cisza ta poprzedzona była serią krótkich, acz zajadłych maili :)
                M.
                • thefiskus Re: wściekła za kwiaty 16.04.03, 14:54
                  Zgadzam sie, EOT :)

                  pozdrawiam
                  Fiskus, The
              • Gość: Aneczka Re: wściekła za kwiaty IP: *.adm.us.edu.pl 17.04.03, 13:15
                Drogi Fiskusie,
                Czy Ty jesteś mężczyzną czy kobietą? (Hm... jak zresztą miałbyś to udowodnić
                via Internet?)
                Dlatego się zastanawiam, bo Twoje wypowiedzi zrobiły na nas (na mnie i na
                koleżance) ogromne wrażenie... ;-)
                No i tak się zastanawiamy, czy mężczyzna może być taki... taki inteligentny?
                wrażliwy? no i w ogóle...
                Ja myśle, że tak. Koleżanka twierdzi, że nie (czyli, że podszywasz się pod
                mężczyznę, fałszywa kobieto!!!)
                No coż... nigdy sie nie przekonamy...
                Pozdrawiam
                Aneczka, która chętnie by przyjęła bukiecik od Fiskusa, The
                • thefiskus Re: wściekła za kwiaty 18.04.03, 14:52
                  Dziekuje za komplementy. A na kwiatki to trzeba sobie zasluzyc :)

                  pozdrawiam
                  Fiskus, The
              • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: *.dwi.uw.edu.pl / 192.168.0.* 23.04.03, 09:41
                > Odnosnie 'Ojca chrzestnego'. Wiesz czemu tam przeprosiny mialy efekt? Bo nie
                > przepraszano bez powodu. To byla sprawa honoru.

                Tego nie neguję, co nie zmienia faktu, że Michael przeprasza za coś, do czego
                się nie poczuwa. Moje 'przepraszam' również było zamierzone jako "Przepraszam
                JEŚLI Ciebie uraziłem". Bynajmniej się z niczego nie wycofywałem, ani wtedy,
                ani teraz. Natomiast napisane przeze mnie w pierwszym poście zdanie "Już nigdy
                żadnej kobiecie nie wyślę kwiatów" było świadomym zabiegiem retorycznym,
                hiperbolą pomyślaną jako celowa prowokacja. Najwyraźniej zresztą skuteczna.
                Pozdrawiam
                M.
            • thefiskus Re: wściekła za kwiaty 15.04.03, 21:39
              Drogi baffledzie. Zasady savoir-vivre nie sprzeciwiaja sie asertywnosci. Gdy
              bede probowal wejsc do ekskluzywnej restauracji w sweterku to obsluga
              uprzejmie poinformuje mnie, ze wymagany jest okreslony stroj. Zostane
              poinformowany o obowiazkowym krawacie lub innej czyms podobnym. I da mi do
              zrozumienia gdy zachowam sie nieodpowiednio, moze nawet wyprosi, wszystko bez
              naruszenia zasad s-v.
              Jesli sasiadka bedzie sluchac radia do pierwszej w nocy to zapukam do niej u
              uprzejmie zwroce jej uwage, ze po 22 obowiazuje cisza nocna i jej halasy mi
              przeszkadzaja. Takze bez naruszenia zasad s-v.
              Jesli profesor zanizy mi ocene to bede probowac ja podwyzyc, jesli nie zgodzi
              sie - trudno, ma do tego prawo.
              Kelner nie przeprosi mnie za to, ze wyprosi mnie z restauracji. Ja nie
              przeprosze staruszki za to, ze chce spac w nocy, oraz nie przeprosze profesora
              za to, ze ubiegam sie o wyzsza ocene. Mimo to wszyscy zachowamy sie zgodnie z
              zasadami s-v. Bede uprzejmy, ale bede bronic swoich racji. Dopoki bede uwazac,
              ze jest to godne zachodu. Jesli babcia bedzie wciaz sluchac radia to wezwe
              policje, jesli profesor nie podwyzszy mi oceny to prawdopodobnie zrezygnuje
              gdyz nie bede chcial na to tracic czasu, lub pojde na egzamin poprawkowy.

              Wlasnie - skad mam wiedziec co mysli o mnie twoj rozmowca gdy sie do mnie
              usmiecha? Pomijajac pozostale elementy mowy ciala. Nie lubie takich ludzi.
              Zdecydowanie bardziej szanuje osoby ktore potrafia wygarnac mi cos prosto z
              mostu niz te ktore ukrywaja sie za maska. Te drugie tworza nieprzyjemne
              sytuacje przez ktore nie mam ochoty sie z nimi spotykac, te pierwsze
              uzdrawiaja sytuacje, bo przynajmniej wiem co do mnie czuja.

              I nie chodzi tu o s-v. Mozna absolutnie kulturalnie powiedziec drugiej osoby,
              ze sie jej nienawidzi.

              Odnosnie kwiatow.

              Slyszalem kiedys, ze za wszystkie wojny na swiecie odpowiadaja matki, bo to
              one rodza zolnierzy. Czy one tez powinny przepraszac?

              Wina - czyn, postępek, zachowanie uznane za wykroczenie, sprzeczne z normami
              obyczajowymi, moralnymi, z przepisami prawa; przewinienie, grzech, występek.

              To jest definicja slownikowa. Jak widzisz negatywny skutek akcji nie oznacza
              winy. Moge doprowadzic do smierci czlowieka i byc niewinny.

              Przeprosiny to prosba o odpuszczenie winy (definicja slownikowa). Jesli jestes
              niewinny, bo nie zlamales norm wysylajac kwiaty to przeprosiny sa nie na
              miejscu.

              Odnosnie Twojej przyjaciolki. Skad wiesz, ze to przeprosiny, a nie jasne
              wyjasnienie sytuacji zalagodzilo spor? Nie - nie sugerowalbym "darowania
              sobie". Sugerowalbym wyjasnienie sytuacji, ale przyznanie sie do winy jedynie
              wtedy gdy postapilem niewlasciwie. Nie gdy w skutek mojej wypowiedzi kogos
              urazilem lub doprowadzilem do konfliktu.

              Czasem trzeba byc stanowczym. Jesli jestem przekonany o mojej racji to nie
              bede przepraszac. Stwierdze, ze w tym miejscu nie dojdziemy do porozumienia,
              wiec dyskusja nie ma sensu lub, gdy druga strona bedzie drazyc temat -
              pozegnamy sie. Strace paru znajomych, ale bede mogl kazdemu spojrzec w oczy,
              bo bede wiedzial, ze nie mam przed nim nic do ukrycia.

              Odnosnie przepraszania jako oznaki slabosci. Unikasz konfliktu ukrywajac
              niezadowolenie. To jest oznaka slabosci. Jesli nie to powiedz mi co jest.
              Przepraszam to jest slowo. Wypowiedziec jest je latwo. Wiele trudniej jest
              jego unikac. Gdy powiem "przepraszam" konflikt sie konczy, ja przyznalem sie
              do winy, moze druga osoba pozniej tez. Gdy nie przeprosze to musze udzwignac
              konsekwencje. Nie przepraszanie jest o wiele trudniejsze niz konformizm.

              Odnosnie 'Ojca chrzestnego'. Wiesz czemu tam przeprosiny mialy efekt? Bo nie
              przepraszano bez powodu. To byla sprawa honoru. Czy przypominasz sobie scene w
              ktorej gangsterzy przepraszali czlowieka ktorego mieli zabic? "I am sorry, but
              I have to kill you". Nie? Ja tez nie. Przypuszczam, ze takiej sceny nie bylo.


              Nie chodzi tu o granie twardziela. Nie da sie grac, bo to widac. Chodzi o
              posiadanie pewnych zasad, asertywnosc. Jesli ja przepraszam to ma to
              znaczenie, bo nie przepraszam z byle powodu, gdy nie poczuwam sie do winy i
              gdy nie czuje, ze zrobie wszystko aby podobna sytuacja sie nie powtorzyla.

              Tak - kobiety nie zaczna same do mnie wzdychac. Jak juz powiedzialem - to do
              mezczyzny nalezy pierwszy krok. Wazne zeby to byl odpowiedni krok, wykonany z
              wyczuciem i odpowiednia sila.

              Dobrze, ze poruszasz temat 'Ojca chrzestnego'. Miekkie gesty tamtych ludzi
              mialy taka sile wlasnie dlatego, ze byly tak sporadyczne. Kiedy Corleone mowil
              Kay, ze jej potrzebuje to mialo to taka sile wlasnie dlatego, ze wczesniej
              jawil sie jako mezczyzna z kregoslupem.
              Jesli zaczynasz interakcje z kobieta od oznak slabosci to wezmie Cie za
              slabego i odrzuci. Jesli pozniej okazesz raz na jakis czas oznake slabosci -
              to wywrze na niej wrazenie.

              Nie wysylales tych kwiatow zeby cos zyskac? To czemu akurat jej je wyslales?
              To jest Twoja najblizsza przyjaciolka? Jesli nie to czemu nie Twojej
              najblizszej przyjaciolce? Czy to nie ona bardziej zaslugiwalaby na kwiaty?

              To serduszko dolaczone do kwiatow mnie zastanawia. Wydawalo mi sie, ze to jest
              symbol milosci, ale musialem cos pomylic skoro te kwiaty byly wyslane poprostu
              jako mily gest.

              Nie oszukuj siebie i nas (forumowiczow). Wyslales jej kwiaty, bo liczyles na
              to, ze zyskasz u niej plusa. Powiesz mi, ze sadziles, iz ona nigdy sie nie
              dowie o sprawcy?

              > obraziła. Nie było tu żadnego 'return to sender' z dorzuconymi skorpionami,
              > tylko cisza. Chociaż cisza sama w sobie nie jest taka zła...

              Jeszcze raz - byla tylko cisza? I to wszystko na czym opierasz stwierdzenie,
              ze sie obrazila? Odrzucila Cie i tyle. Moze to nie byla zlosc tylko
              zazenowanie, lub niezrecznosc sytuacji. Ktore pogorszyly jeszcze Twoje
              przeprosiny.


              pozdrawiam
              Fiskus, The
            • thefiskus Re: wściekła za kwiaty 15.04.03, 21:42
              Jeszcze jedno :)

              wiem.onet.pl/wiem/00aa9e.html
              Asertywność, umiejętność otwartego i bezpośredniego wyrażania swoich myśli,
              uczuć, przekonań lub pragnień, ale w sposób respektujący uczucia, poglądy i
              opinie drugiego człowieka (rozmówcy). Asertywność jest ważna w sytuacjach
              konfliktowych, pozwala osiągnąć kompromis, bez rezygnacji z uznawanych
              wartości. Przydatna szczególnie w sytuacji, gdy trzeba komuś odmówić. Odmowa
              staje się wtedy zwięzłym i stanowczym komunikatem, zawierającym słowo “nie” i
              krótkie wyjaśnienie przyczyn odmowy, ale bez agresji, złości czy
              usprawiedliwień. Asertywność pomaga oprzeć się naciskom np. w sprawie
              narkotyków, papierosów, alkoholu.

              pozdrawiam
              Fiskus, The
              • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: 195.94.215.* 16.04.03, 09:24
                Sorry, ale mówiąc (znowu) słowami Corleone, w tym momencie obrażasz moją
                inteligencję :) Znam definicję asertywności.
                Pozdrawiam
                M.
                • Gość: KAcper Perchke Re: wściekła za kwiaty IP: *.cdmpekao.com.pl 16.04.03, 15:29
                  baffled napsal:

                  > [...], w tym momencie obrażasz moją
                  > inteligencję :) Znam definicję asertywności.

                  Dupek jestes.

                  Howgh.

                  KAcper
                • thefiskus Re: wściekła za kwiaty 16.04.03, 17:55
                  > Sorry, ale mówiąc (znowu) słowami Corleone, w tym momencie obrażasz moją
                  > inteligencję :) Znam definicję asertywności.

                  Jestes pewien? Bo nawet w encyklopedii napisane jest, ze asertywnosc (czyli
                  owe nie przepraszanie o ktorym wspominalem) prowadzi do lagodzenia sytuacji
                  konfliktowych. A to, jak mi sie wydaje, stoi w sprzeczosci z Twoimi
                  pogladami :)

                  Nie bede juz dalej zabierac udzialu w dyskusji. Przedstawilem swoj punkt
                  widzenia. A "Ojciec chrzestny" to dobry film, poprosze Cie jeszcze o to, abys
                  nastepny raz ogladajac go popatrzyl na niego biorac pod uwage moj punkt
                  widzenia.

                  pozdrawiam
                  Fiskus, The
                  • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: *.dwi.uw.edu.pl / 192.168.0.* 23.04.03, 09:33
                    Drogi Fiskusie,
                    Sam również nie mam zamiaru przeciągać niniejszej polemiki. Pragnę jednak
                    zauważyć, że to Ty pierwszy użyłeś pojęcia asertywności. Termin ten jest
                    adekwatny raczej w sytuacji odmowy, a takowa nie miała miejsca w konkretnie
                    omawianym zdarzeniu (najwyżej w dygresyjnej scenie, w której obsługa kelnerska
                    grzecznie wyprasza Cie z lokalu).
                    Pozdrawiam
                    M.
            • tassman WYPASIONE POSTY STUDENTA 16.04.03, 13:27
              Gość portalu: baffled

              Studi,

              Za duzo główkujesz i myslisz - przez co mało i słabo działasz - czego efektem
              są te Twoje (przez duze T - a jak szacuneczek dla kolegi w mordę
              misa...)'wypasione' posty. Facet przestań sie tak zamęczac i dręczyć nonstop.
              Działaj! To takie proste. A juz na wiosnę......phi!!

              Pozdrawiam
              tassman:) (admin hahahaha)
        • Gość: dominik Re: wściekła za kwiaty IP: *.bphpbk.pl 15.04.03, 10:53

          > szansę szybko doprowadzić do pogodzenia. Nie uważam w takim przypadku
          > przeprosin za słabość. Wręcz przeciwnie: pomyśl, ile osób przeprasza, kiedy
          > uważają drugą za winną? Ba, nawet te z 99% winy nie zawsze są do tego zdolne..

          OK. tylko co z tego patrząc na ogólny bilans... nie dość że nic nie ugrałeś to
          jeszcze straciłeś. dla niej nie jesteś już interesujący - czy taki efekt
          chciałeś osiągnąć?

          btw ile masz lat?
          • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: 195.94.215.* 15.04.03, 12:51
            Mylnie zakładasz, że chciałem coś ugrać :) A mój wiek nie powinien Ciebie
            interesować :)
            Pozdrawiam
            M.
            • thefiskus Re: wściekła za kwiaty 15.04.03, 14:40
              Gość portalu: baffled napisał(a):

              > Mylnie zakładasz, że chciałem coś ugrać :) A mój wiek nie powinien Ciebie
              > interesować :)
              > Pozdrawiam
              > M.
            • thefiskus Re: wściekła za kwiaty 15.04.03, 14:40
              > Mylnie zakładasz, że chciałem coś ugrać :) A mój wiek nie powinien Ciebie
              > interesować :)

              C'mon - ja tez sie nad Twoim wiekiem zastanawialem :)
              • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: 195.117.255.* 15.04.03, 15:26
                won, pedofile :D
          • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: 195.94.215.* 15.04.03, 12:52
            Poza tym: zyskałem dobre samopoczucie :)
            M.
    • helaraja Re:Hej, Baffled 12.04.03, 15:41
      Nie rezygnuj z wysyłania dziewczynom kwiatów. To, że trafiłeś na prostaczkę,
      nie powinno Cię zrażać. Jeśli jedno doświadczenie może tak wpłynąć na Twoje
      zachowanie, mam propozycję: wyślij kwiaty mnie! Ja uwielbiam je wszystkie! W
      nagrodę tak Cię dowartościuję, że postanowisz zawsze w ten sposób zdobywać
      kobiety:)))
    • kocurek_bury Re: wściekła za kwiaty 14.04.03, 09:57
      Mój kochany mężczyzna wczoraj przyniósł mi pięć żółtych żonkili i ustawił je
      na stoliku przy moim łóżku, gdy jeszcze spałam, tak, ze były pierwszą rzeczą,
      jaką rano zobaczyłam. Nie lubię żółtego, nie przepadam za żonkilami, w dodatku
      były ustawione w zwykłej szklance (bo skąd w męskim mieszkaniu wazonik?) I co
      z tego? Ucieszyłam się z tych badylków jak z najwspanialszego kosza róż:-) Bo
      chodzi o to, że to On... dla mnie... i tylko to jest ważne. Reakcja kobiety, o
      której piszesz, nie jest, obawiam się, reakcją na kwiaty, lecz na Twoją osobę -
      po prostu chyba źle trafiłeś. Ona najzwyczjniej nie jest kobietą dla Ciebie, i
      chyba dobrze, bo klasy to ona nie ma... Pozdrawiam. Trzymaj się!
    • tassman na prośbę Studenta - tassman:) 14.04.03, 10:11
      Student (bo myslę, że to ty zainicjowałeś tę "he-she" akcję),

      BĄDŹ MĘŻCZYZNĄ !!!!!!!!
      Przecież takie akcje wykonuje się w realu 'LIVE' a nie przez jakiegos pachołka
      który musi jej zatargać wazon z kwiatami. Trzeba było wskoczyć w gajerek
      uprzednio odwiedziwszy prysznic i fryzjera, kupić jakiś wystrzałowy bukiet,
      uśmiech na twarzy - i rura do owej Damy twego serca !!!
      A ty spieprzyłeś taka akcję, nie wykonując jej osobiście. Po co był ten goniec?
      Z twojego postu wynika (na mój nos) że już kiedys robiłeś "podjazdy" do tej
      dziewoi, ale raczej nieudane. A może juz kiedys czoś zaczynaliście razem, ale
      to COŚ nie wykluło sie do końca z "jajka" i owa dama nosi z tego powodu uraz w
      sercu do Cię?
      Eeeeeeee co ma żółta barwa kwiatka do tej akcji? Słuchaj jakby Cię ta
      dziewczyna chciała, to nawet jakbys się u niej pojawił w tłustym t-shircie z
      wypalonymi pod pachami dziurami, w ufajdanych bokserkach, w dziurawych
      skarpetach, z fryzurą nie pierwszej świeżości, z bukietem przypominającym
      raczej miotłę niz bukiet - to gwarantuję Ci że najpierw wybuchnęła by lekko
      zszokowana śmiechem a potem przyjęła by Twą marną, oszczędnej urody postać z
      otwartym sercem.
      Bierz się więc w garść, nie dzwoń do niej tylko sie pofatyguj osobiście z
      przeprosinami za nietakt i bedzie GIT.
      Jak tego nie zrobisz to jej rana bedzie krwawić, a ty okażesz się zwykłymi
      troczkami od kaleson.

      Pozdrawiam
      tassman:)
    • Gość: jaaaaaa wsciekla???? IP: *.chello.pl 15.04.03, 09:52
      A ja uwazam, ze to swietny sposob na wreczenie kwiatow. Mysle, ze Twoja
      wybranka powinna byc bardzo szczesliwa. Dlaczego nie jest.....?
      Nie wiem, byc moze tak na prawde nie lubi Cie, a kwiaty byly wymowka do
      zerwania kontaktu z Toba. Kobieta jak chce zerwac z mezczyzna, zawsze tak
      zrobi, zeby wyszlo, ze to wina mezczyzny i zeby on czul sie winny za cala
      zaistniala sytuacje.
      Bo nie sadze, by az tak bardzo wziela sobie do serca "zolty" kolor roz.

      Powodzenia
    • Gość: R2rek :) IP: *.interserv.net.pl / 192.168.3.* 15.04.03, 10:37
      www.arturobrzut.prv.pl

      I takie mniej więcej jest moje zdanie :))))

      podpisano: Wielbiciel Kobiecych Zachowań

      PS: Części możecie nie załapać, sorki, ale tam jest dużo wycieczek do moch
      znajomych, których nikt obcy nie jest w stanie zrozumieć...
    • Gość: iwona Re: wściekła za kwiaty IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 15:09
      Dziwna ta twoja kolezanka, bo normalnie bukiet kwiatow powinien wywolywac
      raczej radosc i euforie a nie wscieklosc. Rzeczywiscie, kolor zolty znaczy
      zazdrosc ale nie tylko bo zolte roze wyrazaja subtelny odcien miedzy sympatia a
      miloscia (czerwone wyrazaja milosc!!!!!)
      Niezaleznie od wszystkiego kolezanka nie miala powodu sie wsciec
      Normalne kobiety uwielbiaja dostawac kwiaty wiec ty bukiet wyslales
      niewlasciwej osobie

      pozdrawiam
      iwona
      • Gość: Anja Re: wściekła za kwiaty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.03, 15:39
        A czy ta koleżanka jest wolna? Nie ma chłopaka, męża, narzeczonego? Bo wówczas
        taka niezręczność, ale nie obrażanie się, byłoby zrozumiałe!
        Co innego lubić kolegę z pracy (mając kogoś bliskiego), a co innego otrzymywać
        od niego kwiaty.
    • Gość: Anna Re: wściekła za kwiaty IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.04.03, 15:57
      Czytając wszystkich tutaj, rozumiem, że marzeniem większości kobiet jest być
      obsypywaną kwiatami. Ale wyobraźcie sobie taką sytuację: jesteście na uczelni,
      normalny, zalatany, męczący dzień, po którym jeszcze idziecie do pracy. Nagle
      szuka cię z obłędem w oku sekretarka wydziału, wyciąga z wykładu, robi ci
      obciach przed całą grupą i wykładowcą, bo posłaniec przyniósł kwiaty. Ogromny
      bukiet, który waży około 5 kilo, ma niemal 1,5 metra długości. Co z nim zrobić?
      Wnieść na salę wykładową? Bzdura, wykładowca wyrzuci za drzwi, i tak jest już
      wkurzony, że wyszłaś z wykładu. Ubłagać panie sekretarki, żeby przetrzymały do
      końca dnia? Same mają tak małe biuro, że nie da rady nawet wieszaka wcisnąć.
      Nosić go ze sobą po mieście, w środkach komunikacji miejskiej, a potem robić
      sobie wstyd w pracy, gdzie się pracuje dorywczo i chce wyrobić sobie wizerunek
      profesjonalnej osoby, co by cię przyjęli na stałe gdy skończysz studia?
      Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że człowiek, który robi tak "urocze"
      wybryki jest sympatycznym, miłym, ale nierozgarniętym, i przez to cholernie
      irytującym matołkiem, którego nie masz serca zmieszać z błotem i raz na zawsze
      odstawić od piersi, ale któremu tłumaczyłaś wiele razy, że nigdy w życiu, nie
      będzie nawet szansy, że potraktujesz go jak potencjalnego mężczyznę życia.

      No i co, czy wtedy też uznacie, że to wspaniały pomysł? I powinien nadal
      wysyłać kwiaty, bo w końcu zmiękczy jej serce? jak dla mnie pomysł jest
      wybitnie głupi - na wszystko jest czas i miejsce, a ludzie z klasą potrafią to
      dostrzec.

      • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: 195.94.215.* 16.04.03, 09:28
        Tak, z tą tylko różnicą, że akurat ten bukiet został dostarczony do Jej domu :)
        Pozdrawiam
        M.
        • Gość: Anna Re: wściekła za kwiaty IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.04.03, 10:10
          Ale ja nie o tobie! To tylko przykład durnego obsypywania kwiatami - nie zawsze
          i wszędzie będzie to mile widziane. A trzeba jeszcze brać pod uwagę, że
          kosztowne gesty wywołują w obdarowanym znienacka jedną reakcję: on będzie
          chciał rewanżu... i gęsia skórka człowieka oblatuje. Może to o to chodziło?
          Nie ma czegoś takiego jak bezinteresowne prezenty - niektórzy chcą w zamian
          tylko dobrego słowa, ale jest ono w jakiś sposób już wymuszone, a obdarowany
          głupio się czuje, że nie może się zrewanżować.

    • Gość: Brulion Re: wściekła za kwiaty IP: *.impaq.com.pl 16.04.03, 12:23
      To cos dziwnego. Kobiety uwielbiaja kwiaty.
      Mozna je dac praktycznie kazdej kobiecie.
      Sprobuj wyjasnic sprawe ale nie mailowo (To amatorszczyzna ;))).
      Radzilbym uciekac od takiej kobiety. Bo jesli tak reaguje na mile gesty
      potrafiac je odebrac negatywnie to na przyszlosc ciagle bedziesz mial rozstroj
      nerwowy zastanawiajac sie za co moze sie znowu obrazic. W takim zwiazku nie da
      sie zyc.
      Zgadza sie ze niektorzy moga byc skrepowani drogim prezentem ale bez przesady
      to byly tylko kwiaty, a nie pierscionek zareczynowy. ;)
      Dziewczyna traktuje sama siebie zbyt powaznie jakas niewyluzowana.
      pozdrawiam
    • Gość: KAcper Perschke Re: wściekła za kwiaty IP: *.cdmpekao.com.pl 16.04.03, 15:24
      Gość portalu: baffled napisał(a):

      > [...]
      > czym Waszym zdaniem mogłem wywołać powyżej
      zrelacjonowaną reakcję.
      > Sam mam parę pomysłów,
      > [...]

      Zamiast miec pomysly lepiej bys zapytal samej
      zainteresowanej.

      Jesli umiecie sie dogadac, to nie rob z siebie idioty na
      news'ach i www.
      Jesli nie umiecie sie dogadac, to zostaw ja.
      Jesli bardzo brakuje Ci potwierdzenia to udaj sie do
      dobrego psychologa.

      KAcper
      • Gość: baffled Re: wściekła za kwiaty IP: *.dwi.uw.edu.pl / 192.168.0.* 23.04.03, 09:54
        > Zamiast miec pomysly lepiej bys zapytal samej
        > zainteresowanej.
        > Jesli umiecie sie dogadac, to nie rob z siebie idioty na
        > news'ach i www.

        To swoją drogą i nie wiesz, czy tak nie zrobiłem. A jeśli nawet nie zrobiłem,
        mogłem mieć ku temu uzasadniony powód. Jeśli zaś zrobiłem, równoległa dyskusja
        na forum nie stoi z tym w sprzeczności. Ostatecznie ideą przewodnią forum jest
        wymiana wiedzy, informacji, opinii, komentarzy i każdy, kto uzna za stosowne,
        może się wypowiedzieć, zarówno Ty, jak i ja.

        > Jesli bardzo brakuje Ci potwierdzenia to udaj sie do
        > dobrego psychologa.

        Widać natomiast, że nie jesteś w stanie przeczytać i zrozumieć wypowiedzi,
        które komentujesz (vide mój post z dn. 15-04-2003 15:23). Jeśli maklerzy CDM
        Pekao analizują wyniki finansowe spółek giełdowych z wnikliwością podobną
        Twojej i w godzinach pracy zajmują się lekturą i odpowiadaniem na posty z nie
        swojej dziedziny, to zaczynam się zastanawiać, czy swoje papiery wartościowe
        powierzam właściwej instytucji.
        M.
        (Vivant argumenta ad personam! ;))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja