Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". dziś!

21.01.07, 13:16
Chcę dzisiaj z Nią poważnie i szczerze pogadać.
Bo deklaracje o więcej niekłóceniu się, rozmowy o ośiwadczynach itp. można
wsadzić sobie w buty, jeśli:

- Co kilka dni kłócimy się (a właściwie ona wybucha)-po tym jak ją zdenerwuję
swoim pytaniem , tekstem, zachowaniem. TO ONA PIERWSZA WYBUCHA I BURZY
ATMOSFERĘ.
- Co jakiś czas widzę, że SKORO JĄ TAK DRAŻNIĘ, TO ONA MNIE NIE POKOCHA
SZCZERZE - bo Miłość to kochać drugą osobę z jej wadami -
A JA SIĘ NIE ZMIENIĘ-NAWET Z MIŁOŚCI!

Chcę postawić sprawę tak:
-albo chce być ze mną, i mnie kocha-TAKIM JAKIM JESTEM- i zrozumie ze nie
jestem ideałem.
-albo puszczam Ją szukać swojego ideału

(Mimo, że Ją kocham)
    • yukikoneko Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:19
      hmmm... a skoro ona ma akceptować twoje wady to dlaczego ty nie możesz
      zaakceptować jej wybuchowego charakteru?

      czy to nie powinno działać w dwie strony?

      pozdrawiam

      yu.

      PS. a krąży taka wieść gminna, że to tylko kobiety zawsze chcą rozmawiać o
      związkach :)
      • blondi_dor Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:29
        > hmmm... a skoro ona ma akceptować twoje wady to dlaczego ty nie możesz
        > zaakceptować jej wybuchowego charakteru?
        >
        > czy to nie powinno działać w dwie strony?

        Masz rację-to powinno działać w obie strony.

        I mogę zaakceptować jej wybuchowy charakter.

        Ale problem tkwi wtym,że JĄ DRAŻNI I WYWOŁUJE TE REAKCJE- JA, moje zachowanie.
        • isabelle7 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:38
          blondi_dor napisał:

          > > hmmm... a skoro ona ma akceptować twoje wady to dlaczego ty nie możesz
          > > zaakceptować jej wybuchowego charakteru?
          > >
          > > czy to nie powinno działać w dwie strony?
          >
          > Masz rację-to powinno działać w obie strony.
          >
          > I mogę zaakceptować jej wybuchowy charakter.
          >
          > Ale problem tkwi wtym,że JĄ DRAŻNI I WYWOŁUJE TE REAKCJE- JA, moje zachowanie.



          ale jeżeli np ja wiem, że zdrażni go np moje bibieloty to staram się tego nie
          robic. To samo on np wie, że drażni mnie np nie składanie ubrań to stara się
          tego nie robić.
          przykładów masę.
          A człowiek jak ma wolę budowania to buduje. I nie chodzi tu o zmienianie
          siebie, ale budowanie:)
          Np ona nie lubi gotować. Ale.. jak on wraca o 22 to wie, że ona musi
          ugotować,nawet chce, bo wie, że mąz będzie głodny. Kobieta niedojrzała powie-
          nie umiem, gotuj sobie sam. Widziały gały co brały - wiedział ze ona nie lubi
          gotowac. Ale.. Miłosc to budowanie i własnie pierwsza linijka, ze ona mowi
          wiem, ze bedzie głodny zrobie cos do jedzenia:) a przeciez ona poprzez ten czyn
          nie polubi gotowania. Nie lubi go nadal. Ale kocha męża i ma wolę budowania.
          • blondi_dor Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:47
            Tak?
            To masz

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=55765070
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=51076299&a=51076299
    • brak-chmur Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:22
      Jeśli ją naprawdę kochasz , to "swojego ideału" już nie znajdziesz, bo właśnie
      pozwalasz go sobie "puścić".....
      Miłość spotyka się raz, czasem dwa razy w życiu.
      Walcz o tą miłość , która jest zamiast łudzić się , że spotkasz nową, bo to może
      się nigdy nie zdażyć.
      • blondi_dor Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:33
        No trochę Twoja odpowiedź nie dotyczy mojego problemu i sprawy.

        Jeśli ją naprawdę kochasz , to "swojego ideału" już nie znajdziesz, bo właśnie
        > pozwalasz go sobie "puścić".....

        ???

        Jeśli ktoś dość często wybucha na Twoje zachowania i powoduje kłótnie - to co
        ma do tego prawdziwa miłość, ideał ???
        • brak-chmur Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:39
          Jeśli ktoś często wybucha, to znaczy, że mu ZALEŻY()
          Gdyby tak nie było, już dawno poszedł/ła by sobie precz, szukać szczęścia.
          Sorry, że spytam, ale jesteś chyba bardzo młody?
          • blondi_dor Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:42
            Mi zależy a nie wybucham!!!

            Nie jestem bardzo młody.
            (Tyle że to moja pierwsza Miłość)
            • isabelle7 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:48
              blondi_dor napisał:

              > Mi zależy a nie wybucham!!!
              to prawda jak kocha to bardzo do żywego czyli do serca dotykają ją kwestie,
              które już wyjaśniła z Tobą( kto jets niedojrząły a kto dojrzały), a Ty nadal
              mówisz, że Beta ma racje, że kazdy niedojrzały tylko ona super.
              Dziwisz sie, że ją to dotyka? Że wybucha?
              :)
              Nie wybuchasz?:)
              A to jak w kwietniu napisała na wystawie fotografinczje w książce
              fotografikowi? Az nie chciałes sie spotkac:P
              >
              > Nie jestem bardzo młody.
              > (Tyle że to moja pierwsza Miłość)
              Pierwsza Miłość. A skoro tak to dbajcie o nią oboje. Ludziom zdarzają się
              miłości. A Miłość? Tylko nielicznym:)
              Miłość nie szuka swego, jest szczera, mowi co czuje. Kocha cała sobą.
              I wie, że jej poglądy i twoje są unikatowe, głębsze od tych ludzi co wokół.
              Osób 3;)
              Zatem po co o nich mówić/trzeba ich wyeliminować.

            • brak-chmur Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:49
              Nie wybuchasz , bo reagujesz inaczej, masz innych charakter, jesteś innym
              człowiekiem.:)
              Miłość to spotkanie dwóch światów, czasem bardzo odmiennych , ale właśnie
              dlatego tak znakomicie się uzupełniajacych:)
              • isabelle7 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:57
                brak-chmur napisała:

                > Nie wybuchasz , bo reagujesz inaczej, masz innych charakter, jesteś innym
                > człowiekiem.:)
                > Miłość to spotkanie dwóch światów, czasem bardzo odmiennych , ale właśnie
                > dlatego tak znakomicie się uzupełniajacych:)
                >
                to prawda:)
                Ponadto ona już mówiła co ją boli (niedojrzałośći teorie betay:)
                A jesli widzi, że nadal popierasz Beate i jej swiatopogląd
                to jak widzi to wybucha

                • brak-chmur Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:59
                  Sorry, ale jestem niezorientowana....
                  Kim jest Beata i jaką rolę odgrywa w życiu tej pary?
                  • isabelle7 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 14:04
                    brak-chmur napisała:

                    > Sorry, ale jestem niezorientowana....
                    > Kim jest Beata i jaką rolę odgrywa w życiu tej pary?
                    :)
                    Kobietą na 1 miesiąc, noc
                    Ale ma tyle zawiści,że obwinia Ukochanego- jego o swoje wąłsne wybory. nazywa
                    niedojrzałym. A on jets bardzo dojrzały:)
                    Za duzo sie odzywa, mowi swoje teorie, które ma ja sie nijak do zycia, miłosci:)
                    Aby ukryc swoje wyrachowanie rzekla: ja nie miałam insytnku macierzysnkiego, i
                    mysle ze dzieci same wybieraja rodzicow.
                    A fakty, daty i to co wiedziała mowia same za siebie - chciała ciążą wygryzc
                    inną. udało się jej to. Ale nie zdobyła jego serca.. pokiereszowała go..
    • isabelle7 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:29
      ja mysle, ze drazni ją osoba 3. Jej zdanie np niedojrząły
      I to, ze Ty taki mądry facet powielsza zdanie tej osoby
      Zatem ona nie chce zmieniac Ciebie, ale własnie te 3 osobe.
      Widzisz nie mozna zyc w 3, chodiz o priorytey
      osoba 3 ma inne, niedojrzałe jak zycie pokazało wartosci, a wy oboje macie
      dojrzałe, cenne wartosci
      Zatem wyeliminuj to co masz jako "naleciałosc" z tej osoby 3.
      I nie wiem o co tyle krzyku.
      bardziej słuchaj to co mowi ukochana, a nie to co mowi osoba 3.
      To własnie postawa tej osoby burzy waszą miłośc, spokoj
      Ona zna Ciebie jaki byłeś zanim osoba 3 tak bardzo postawą szantazu i łez oraz
      manipulacji w stylu - jestem sama, ja ci urodizłam dziecko!!- czytaj masz byc
      ze mną
      Wie jak bardzo dojrzale się zachowywałes. Jak jako jedyny potrafiłes cos
      zobaczyc w danej osobie i ja poprzec,a potem sie okazywało, ze ta osoba byla
      wysoko:0 masz nosa do ludzi. Tylko niektoryz usypiaja twa czujnosc, bo ufasz
      im, bo.. znamy sie tyle lkat.. Znasz nie ich, a ich nature ktorą chca ci
      pokazac - osoba 3.
      Ona nie jets wiarygodna i niedpojrzała bo- ona moze oceniac, a le juz jej nie
      mozna. Typowe zachowanie dziecka
      Zapomnij co ci nagała itp
      Jak np ktos zapisze cie na kurs wbrew twojej woli, tego co lubisz to jak sie
      zachowujesz? no wlasnie złosc, taka niepewnosc, czujesz, ze to nie to, ze juz
      na starcie ci zle, tracisz grunt itp To normlane zachowanie. jelsi kocha sie
      narty to kurs na łyzwy juz nie cieszy. To samo, takie same relacje i
      zachowania, emocje towarzysza gdy - umiera ktos, zenimy sie na hama nie z tymi,
      których kochamy, mamy dzieci nie z tymi, ktorych kochamy. Potrzeba czasu aby
      zaakcetowac to. Ale osoba zawistna powie ze złosci- badz z emna, jest dziecko,
      jestes niedojrząły itp Ale jak ja ktos zgwałci i jets dziecko.. to taka kobieta
      nie umiejac zaapcetowac tej sytuacji ma prawo usunac ciaze itp I nikt nie mowi:
      dojrzej w koncu masz dziecko itp.

      Była u psychologow ale co ona z nimi robiła? Chyba nie uczyla sie psychologii,
      bo nagina wszytsko na swoja strone.
      Chyba lezała na kozetce i sex uprawiała.
      wyeliminuj te babe - osobe 3. jej gadki, zdania, teorie, tylko mącą i mieszają
      między wami
      Moze tak oboje z ukochaną poznacie teorie osob bardziej mądrzjeszch? np Monika,
      Daga, Kasia, Gosia itp? czemu ona tak z buciorami na hama wlazła nie tylko do
      twojego zycia, ale jak sie okazuje do Waszego zycia? Nie pozowl na to.
      Osoba dojrzała, nie mowi: a teraz to nie zobaczysz dziecka - w odwecie, z
      zawisci, ze masz inną. lanie na tyłek by jej sie przydał.
      • blondi_dor Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:37
        A czy możesz to na moją mowę ?
        • isabelle7 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:43
          Tak. Bądz sobą:)
          I twórz związek z Nią:)
          A zatem na pytanie czemu tyle pań?
          Bo jak człowiek raz kochał to potem cięzko zalezc miłość. Jets sie w
          niezwiązkach, co i dzisiejszym kobietom odpowiada.
          Mnie nigdy subsytuty nie odpowiadłay, a zaeby tworzyc zwiazek musza kochac
          obioje, aby to stwierdzci potrzeba czasu, musza byc zesoba. I to o wiele dłuzje
          niz 1 miesiac jak to było z A. Zwiazek dla mnie to rok, dwa, czasu gdzie ludzie
          znaja sie, kochaja jak np z Agą 9 miesiecy

          Bądz sobą. Nie miej przed oczyma słow osoby 3 beaty:P która wiedziała na co
          idzie, a teraz chce aby była powazana itp. teraz dba o reputacje. A czemu
          wczesniej o nia nie dbała? czemu wczesniej nie mowiła skrzywdziłes mnie, bo
          byłes 1 mies i spals ze mna - 01/02. Tylko wielce w 03. Bo to jej ego- boli, ze
          wygrała inna a nie ona Bogini z Londynu.

          • blondi_dor Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 13:49
            Ty coś piłaś? Czy wąchałaś? :D

            • isabelle7 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 14:01
              Tak Boisson D'AMor:)

    • blondi_dor Re: A może Ja 21.01.07, 13:53
      jestem na tyle słaby i ciotą,
      że nie potrafię otwarcie powiedzieć:
      ZLE MI Z TYM, ZE ona na mnie krzyczy i tak wybucha z mojego powodu!
      • isabelle7 Re: A może Ja 21.01.07, 14:00
        blondi_dor napisał:

        > jestem na tyle słaby i ciotą,
        > że nie potrafię otwarcie powiedzieć:
        Nie.
        Ale musisz być stanowczy co do betay, jak zacyzna manipulowac.. ja sama wiesz a
        ty mnie ksyrzwdziels itp
        To z grubej rury - a czemu tak nie mowilas w 02? przestan, odgrywasz sie. Nie
        zachowuj sie jaka Mała. Wiedziałas na co idziesz

        albo
        nie ona ma wujka, nie musisz sie z nia spotykac
        - Nie badz dziecinna, dziecko nie mieszaj w nasze sprawy. Jestem z inną i sie
        odgrywasz, dorosnij!!


        > ZLE MI Z TYM, ZE ona na mnie krzyczy i tak wybucha z mojego powodu!

        Wybucha z jej powodu, tego, ze cie beta krzywdzi... powoduje, ze obwiniasz sie
        za swiadomwe wybory Beaty.

    • jakub_234 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 14:04
      Blondi moze terapeuta nie jestem, ale moge ci doradzic w tej kwesti, bo moja
      byla byla identyczna. Draznilem ja praktycznie wsztstkim, a moje wyciagniecie
      reki i tak nic nie pomagala. Wiesz mi, ze znosilem takie kaprysy baaardzo
      dlugo. Dziewczyna nie wiedziala czego chce, chciala sie bawic, wydawac
      pieniadze, chodzic na imprezy z innymi itd...Kochalem ja bardzo! Mimo wszystko
      nerwy mi puscily, bo ktoregos piekego poranko powiedzialem sobie "kurw.a ile
      tak mozna?". Zwiazek prysl. Byly lzy, byl smutek, bylo wiele czasu na
      zastanowienie sie. Jednak gdy spotkalem inna dziewczyne, ktora byla calkiem
      inna. I jesli mowilem, ze kochalem ta eks...to chyba nie znalem nawet znaczenia
      tego slowa.
      Moja rada. Nie mecz sie w toksycznym zwiazku, ktorego nie chcesz miec. Wiem, ze
      ci zalezy. Ale jej nie. Daj sobie spokoj i ja olej.
      • jakub_234 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 14:06
        sorki za takie bledy...ale to wynik nie przyzwyczajenia sie do nowej klaw.
      • isabelle7 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 14:08
        całkiem inna?
        ale wiesz kazda kobieta jak kocha to na widok teorii eksktóre tak chętnie wzial
        do serca ukochany, a ktore maja sie nijak do rzeczywistosci dostałaby jak to on
        mowi- alerggi

        kazda ktora kocha na slowa- teraz mam kawe z inną
        reguje tak samo, bo kocha
        zetka, ja

        jak sie kocha nikt nie jest wazniejszy
        a co wazne nie mozna dac po sobie jezdzic niedojrzałej kobiecie. Za jej wybory,
        decyzje zyciowe ktos zostaje okrelsany mianem - nie chesz byc ze mna? jestes
        niedojrzały!

        gdyby faktycznie był niedojrzały kazałby jej migusiem usuwac. A to ona widzac
        co narobiła i ze on bedzie z eks ktoa chciala wygryzc spotkala sie i rzekla ze
        usunie...


        na pal z takimi babami
        Sa bardzo niedojrzałe
        • jakub_234 Re: Ważna rozmowa o "być albo nie być związku". d 21.01.07, 14:13
          mylisz sie.
          Moja eks kochala slowami. Moja obecna kocha sercem.
          obydwie sa inne. Dlatego jesli uwazalem, ze kochalem tamta to sie chyba
          mylilem. Bo tak naprawde zastanawiam sie dlaczego ja sie dla niej tak
          poswiecalem skoro traktowalem mnie jak zero? Moze kochalem jej cialo, moze
          kochalem ja, bo sie tak cholernie zauroczylem? Nie wiem...Ale to bylo calkiem
          co innego.
      • blondi_dor Re:m.in. Do Isabelle7 21.01.07, 14:23
        Moja dziewcczyna była m.in przeciwna moim wizytom u psychologa (które przeceiż
        miały mi pomóc, mi, tej "ukochanej" osobie).
        Przerwałem, bo obiecałem, ze bede sie starał nie chodzić (Głupi byłem ze sie
        zgodziłem)

        A teraz objawy nerwicy sie nasiliły, i zamierzam zapisac si edo
        psychoterapeuty, czy na grupę.

        Jak ostatnio wspomniałm o tym - to rzuciął słuchawką!

        I dizsiaj chcę jej o tym powiedzieć.

        I na tym , ma polegać Miłość-ze ona mnie szantzuje ze mnie rzuci,jak ja się
        zapisże do psychologa??????
        • jakub_234 Re:m.in. Do Isabelle7 21.01.07, 14:27
          czlowieku ona wogole cie nie szanuje! Po co ci ktos taki?
          • blondi_dor Re:m.in. Do Isabelle7 21.01.07, 14:28
            Podobasz mi się:) Masz jaja!

            A ile "wytrzymałeś" z tamtą poprzednią?

            Ja jestem z Moją 16 miesięcy
            • jakub_234 Re:m.in. Do Isabelle7 21.01.07, 14:30
              2 lata. ale nie mowie, ze z nia wytrzymywalem :] ja po prostu bylem idiota :D
              • blondi_dor Re:m.in. Do Isabelle7 21.01.07, 14:37
                Haha!

                No ale powiedz mi mój drogi. Z czego ta nasza "ślepota" wynika?
                Może obydwaj widzieliśmy/widzimy w tychKobietach obiekt seksu (takie
                przeyziemne a prawdziwe).

                Ja wiem Kubuś ze ja mogę drażnic swoim zachowaniem, i pewnei tak jest. Ona tez
                mnie drażni swoim. ALe ja na NIą nie krzyczę. A ona NON STOP DEPCZE MOJE
                UCZUCIA! krzycząc na mnie czasem!

                A OTO RZECZY KTORE JEJ WE MNIE PRZESZKADZAŁY/JĄ:
                -nie podobało jej się ze siedze długo w lazience( stara historia)-juz Jej to
                przeszło o dziwo!
                -że nie jestem aktywnym katolikiem ( i ze min, nasmiemaw się z księzy, KOsicoła
                itp)
                - ze nie jestem prezedsiębiorczym gosciem,znającym się na samochodach, że się
                nie che tym zainteresować.
                -że chodzę do psychologa, i DALEJ chcę tam chodzić
                -ze nie jestem częśceij wesoły, rozmowny, (m.in na Śiwętach BOżeonarodzeniowych
                u jej rodizny - o co ZROBIŁA MI AWANTURĘ-ze zamknąłem się w sobie w czasie
                swiat i mało gadalem-przyznaje sie be zbica ze tak było)

                i... to chyba wszystko
                • jakub_234 Re:m.in. Do Isabelle7 21.01.07, 14:45
                  Sluchaj nie nie bede decydowac za ciebie. Masz swoje lata, wiec powinienes
                  wiedziec co jest dla ciebie dobre a co zle. Ja juz mialem swoje "olsnienie',
                  moze ty tez niedlugo je dostaniesz.
                  Jedno jest pewne...obiecalem sobie, ze juz zadna kobieta nie bedzie po mnie
                  jezdzic. I wiesz jak na tym wychodze? LEPIEJ!
    • blondi_dor A oto rzeczy, które Jej we mnie przeszkadzają: 21.01.07, 14:38
      A OTO RZECZY KTORE JEJ WE MNIE PRZESZKADZAŁY/JĄ:
      -nie podobało jej się ze siedze długo w lazience( stara historia)-juz Jej to
      przeszło o dziwo!
      -że nie jestem aktywnym katolikiem ( i ze min, nasmiemaw się z księzy, KOsicoła
      itp)
      - ze nie jestem prezedsiębiorczym gosciem,znającym się na samochodach, że się
      nie che tym zainteresować.
      -że chodzę do psychologa, i DALEJ chcę tam chodzić
      -ze nie jestem częśceij wesoły, rozmowny, (m.in na Śiwętach BOżeonarodzeniowych
      u jej rodizny - o co ZROBIŁA MI AWANTURĘ-ze zamknąłem się w sobie w czasie
      swiat i mało gadalem-przyznaje sie be zbica ze tak było)

      i... to chyba wszystko
Pełna wersja