granat.k1
23.01.07, 14:28
Tak się wlaśnie zastanawiam co to właściwie znaczy. Często mówimy
chciałabym/chciałbym być z kimś. Na początku znajomości jest euforia
zauroczenie a potem rutyna. Dzien wyglada tak samo. Spotkania z tym lub z tą
nieczym sie od siebie nie róznia. Kolacja tu czy tam. Obiad u niej czy u
niego. Sex w takiej czy innej pozycji. To wszystko przestaje miec znaczenie i
staje sie takie jakies puste bez wyrazu. I co ludzie sa ze soba bo sie boja
byc sami lub ze strachu przed samotnością. Ale czy przypadkiem i w związku
gdzie już wszystko jest znane, sprobowane ludzie ni stają sie tylko
postaciami tej samej bajki? Czy być ze sobą to żyć z kimś razem ale prawie
obok, żyć w rutynie?