Przysluga...?

23.01.07, 18:15
Moj ukochany zadzwonil do mnie w poludnie i zaproponowal, ze dzisiaj z pracy
odbierze mnie jego mama, bo bedzie niedaleko i szybciej bede w domu... Koncze
prace o 17, jest 18, a ja nadal czekam... Owszem, dzwonila, ze jest korek,
ale ja o tej porze bylabym juz w domu... Poplakalam sie ze zlosci... Mam juz
dosc... A musze jeszcze zrobic zakupy (chcialam je zrobic wczoraj, ale
spieszylismy sie do domu, bo trzeba bylo nakarmic psy). Jak bedzie mial
wiecej takich pomyslow, to go chyba udusze! I jak ja mam na niego nie
nawrzeszczec?
    • qw994 Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:17
      A to jego wina, że jest korek??? Zastanów się, dziewczyno.
      • trypel Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:19
        Jutro znajdziesz znów powod do nawrzeszczenia - będą śnieżyce - równie
        racjonalny powod jak dzisiaj :)
    • kaktusik0 Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:18
      chciał dobrze. nie złość się i głowa do góry. nie zbawi Cię ta jedna godzina. :)
    • nutopia Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:18
      magdzik1 napisała:

      > Moj ukochany zadzwonil do mnie w poludnie i zaproponowal, ze dzisiaj z pracy
      > odbierze mnie jego mama, bo bedzie niedaleko i szybciej bede w domu... Koncze
      > prace o 17, jest 18, a ja nadal czekam... Owszem, dzwonila, ze jest korek,
      > ale ja o tej porze bylabym juz w domu... Poplakalam sie ze zlosci... Mam juz
      > dosc... A musze jeszcze zrobic zakupy (chcialam je zrobic wczoraj, ale
      > spieszylismy sie do domu, bo trzeba bylo nakarmic psy). Jak bedzie mial
      > wiecej takich pomyslow, to go chyba udusze! I jak ja mam na niego nie
      > nawrzeszczec?

      a masz jeszcze jakieś problemy, czy tylko ten? ot durny jeleń pomóc
      chcial....nie powinien się martwić tylko kupić ci dekadowkę
    • iberia.pl Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:18
      i to jest powod by zakladac watek na forum?Babo, inni by musieli x watkow
      dziennie zakladac pepku swiata.
    • maupawczerwonym Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:20
      magdzik1 napisała:

      > Moj ukochany zadzwonil do mnie w poludnie i zaproponowal, ze dzisiaj z pracy
      > odbierze mnie jego mama, bo bedzie niedaleko i szybciej bede w domu... Koncze
      > prace o 17, jest 18, a ja nadal czekam... Owszem, dzwonila, ze jest korek,
      > ale ja o tej porze bylabym juz w domu... Poplakalam sie ze zlosci...

      A może z głupoty? Widzisz, co się dzieje za oknem? Śnieg pada, teściowa/świekra
      mogła utkwić w korku i jak sama piszesz - utkwiła. Ty byś TEŻ utkwiła. Twój
      ukochany TEŻ by utkwił.

      > Mam juz
      > dosc... A musze jeszcze zrobic zakupy (chcialam je zrobic wczoraj, ale
      > spieszylismy sie do domu, bo trzeba bylo nakarmic psy).

      Nikt ci nie każe mieć psów i je karmić kosztem innych spraw.

      > Jak bedzie mial
      > wiecej takich pomyslow, to go chyba udusze! I jak ja mam na niego nie
      > nawrzeszczec?

      Normalnie. Chyba, że to twoja natura - ale w takim razie nie zazdroszczę Twojemu
      "ukochanemu".
      • magdzik1 Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:27
        Bardzo trafny nick, nie ma co
    • magdzik1 Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:25
      Ale o co wam chodzi? Ja go o nic nie prosilam! Wole jezdzic tramwajem i jest w
      porzadku! On sie mnie nie zapytal czy chce, zeby mnie odebrala z pracy, tylko
      mnie poinformowal po fakcie! A korek jest owszem, tylko ze zamiast po mnie
      przyjechac, to pojechala najpierw w 10 innych miejsc! Ja dawno bym juz zrobila
      zakupy i ruszyla do domu, a tak jestem w lesie tylko dlatego, ze sie na ten
      glupi pomysl zgodzilam...
      • sir.vimes Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:27
        Następnym razem podziękuj i ruszaj sama w drogę. Wiem jakie to irytujące, gdy
        trzeba być "wdzięcznym" za bezsensowną "pomoc".
      • qw994 Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:31
        To trzeba było się nie godzić! Do kogo ty masz pretensje?
      • nutopia Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:36
        magdzik1 napisała:

        a tak jestem w lesie tylko dlatego, ze sie na ten glupi pomysl zgodzilam...

        czyli kto jest głupi?...
    • annna84 Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:39
      Biedny facet, że też musiał trafić na taką egoistkę;/
      • sir.vimes Re: Przysluga...? 23.01.07, 18:52
        Oj, strasznie biedny, rzeczywiście. Za to ty pewnie byłabyś dla niego jak mamcia
        i na zawsze zapomniała o sobie.
        • annna84 Re: Przysluga...? 23.01.07, 19:00
          sir.vimes napisała:

          > Oj, strasznie biedny, rzeczywiście. Za to ty pewnie byłabyś dla niego jak
          mamci
          > a
          > i na zawsze zapomniała o sobie.

          Jakoś nie bardzo rozumiem co masz na mysli i co twój post ma do tej sytuacji?
          • sir.vimes Re: Przysluga...? 23.01.07, 19:04
            Wiem, że nie rozumiesz i niespecjalnie mnie to martwi.

            Nie ma nic złego w irytacji autorki wątku bezsensownym czekaniem - szczególnie,
            że śpieszy się do obowiązkow domowych. No, rzeczywiście, straszna egoistka.
            • annna84 Re: Przysluga...? 23.01.07, 19:10
              sir.vimes napisała:

              > Nie ma nic złego w irytacji autorki wątku bezsensownym czekaniem -
              szczególnie,
              > że śpieszy się do obowiązkow domowych. No, rzeczywiście, straszna egoistka.

              W irytacji bezsensownym czekaniem nie ma nic złego. Ale wrzeszczeć na faceta,
              który chciał dobrze to już lekka przesada, to chyba nie jego wina, że są korki
              nie sądzisz?
              • sir.vimes Re: Przysluga...? 24.01.07, 10:33
                Wrzeszczeć niekoniecznie, to prawda. Ale być zirytowaną jest dozwolone.
            • fe77 Re: Przysluga...? 23.01.07, 19:13
              Nie przejmuj się i nie daj się wmanewrować następnym razem.
              Chyba za bardzo chcesz być dla wszystkich w porządku. Bądz w porządku dla
              siebie i następnym razem odmów albo skłam, że coś tam... a na faceta nie
              wrzeszcz, nic to nie da.
              A jak do Ciebie teściowa dzwoniła to o której, o 17-tej, czy za pieć
              osiemnasta, bo to też różnica...
              • magdzik1 Re: Przysluga...? 24.01.07, 10:23
                Zadzwonila o 17:20, ze juz zaraz bedzie, bo byla w firmie obok, no to czekalam.
                Przyjechala o 18:30... Ja oczywiscie sie usmiechalam i dziekowalam, ze
                przyjechala, bo nie wypada inaczej... A na ukochanego nie nakrzyczalam, bo
                zanim sie z nim zobaczylam, to mi przeszlo. Zreszta on sie sam zdenerwowal na
                matke, ale wytlumaczylam mu ze nic sie nie stalo, zeby go jeszcze bardziej nie
                nakrecac... Wiec chyba nie taka ze mnie egoistka, jak niektore osoby uwazaja?
                Zreszta to byl moj pierwszy i ostatni post na tematy osobiste - mialam zly
                dzien i musialam sie wygadac, a zostalam przez kilka osob zlinczowana i wyzwana
                od najgorszych... Niewazne... Mam nadzieje ze jak wy bedziecie mialy zly dzien,
                to ktos wam na tym forum pomoze, chociaz dobrym slowem, za ktore ja osobiscie
                dziekuje fe77 i innym osobom, ktore rozumieja ze nie kazdy dzien to bajka.
                Milego dnia.
                • extreme_honey Re: Przysluga...? 24.01.07, 10:30
                  No i proszę, czasem forum się przydaje bo gdybyś tutaj nie odreagowała,
                  dostałoby się ukochanemu :)
                  Również życzę miłego dnia !
                • nutopia Re: Przysluga...? 24.01.07, 10:38
                  magdzik1 napisała:

                  > Zadzwonila o 17:20, ze juz zaraz bedzie, bo byla w firmie obok, no to
                  czekalam.
                  >
                  > Przyjechala o 18:30... Ja oczywiscie sie usmiechalam i dziekowalam, ze
                  > przyjechala, bo nie wypada inaczej... A na ukochanego nie nakrzyczalam, bo
                  > zanim sie z nim zobaczylam, to mi przeszlo. Zreszta on sie sam zdenerwowal na
                  > matke, ale wytlumaczylam mu ze nic sie nie stalo, zeby go jeszcze bardziej
                  nie
                  > nakrecac... Wiec chyba nie taka ze mnie egoistka, jak niektore osoby uwazaja?
                  >

                  nie dość, że egoistka to jeszcze i dwulicowa
                  • sir.vimes Re: Przysluga...? 24.01.07, 10:40
                    Egoistką nie jest. Ale sama na siebie bicz kręci.

                    A po co ta teżciowa miała przyjeżdżać , jeżeli około wpół do była w firmie obok,
                    a nie w żadnym korku.
                    Ja bym w tym momencie podziękowała - i pojechała do domu sama.
                    • nutopia Re: Przysluga...? 24.01.07, 10:43
                      sir.vimes napisała:

                      > Egoistką nie jest. Ale sama na siebie bicz kręci.
                      >
                      > A po co ta teżciowa miała przyjeżdżać , jeżeli około wpół do była w firmie
                      obok
                      > ,
                      > a nie w żadnym korku.
                      > Ja bym w tym momencie podziękowała - i pojechała do domu sama.

                      no ale przecież "uśmiechała się i dziękowała" i jeszcze teściowej przed synkiem
                      broniła
                      wrrrr "uwielbiam" tę cechę charakteru>...
                      • magdzik1 Re: Przysluga...? 24.01.07, 11:13
                        To może miałam jeszcze na nią nawrzeszczeć? Zastanów się co piszesz! Byłam zła,
                        ale to nie znaczy że mam z tego powodu psuć humor innym. Jeśli popsułam tobie,
                        to przepraszam, następnym razem nie czytaj moich postów, a ja, jak już wyżej
                        pisałam, więcej nic osobistego tu nie napiszę, żebyś nie musiała na mnie
                        wyżywać swoich frustracji. Bardzo się cieszę, że chociaż ty nie jesteś
                        hipokrytką i zawsze mówisz to co myślisz i że wszyscy cię za to kochają.
                        • nutopia Re: Przysluga...? 24.01.07, 11:18
                          magdzik1 napisała:

                          Bardzo się cieszę, że chociaż ty nie jesteś hipokrytką i zawsze mówisz to co
                          myślisz i że wszyscy cię za to kochają.


                          nie kochają. Uwielbiają. Co do reszty to się dostosuję.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja