magdzik1
23.01.07, 18:15
Moj ukochany zadzwonil do mnie w poludnie i zaproponowal, ze dzisiaj z pracy
odbierze mnie jego mama, bo bedzie niedaleko i szybciej bede w domu... Koncze
prace o 17, jest 18, a ja nadal czekam... Owszem, dzwonila, ze jest korek,
ale ja o tej porze bylabym juz w domu... Poplakalam sie ze zlosci... Mam juz
dosc... A musze jeszcze zrobic zakupy (chcialam je zrobic wczoraj, ale
spieszylismy sie do domu, bo trzeba bylo nakarmic psy). Jak bedzie mial
wiecej takich pomyslow, to go chyba udusze! I jak ja mam na niego nie
nawrzeszczec?