Po związku: przyjaznic się czy nie?

    • qw994 A w żadnym wypadku!!! 24.01.07, 23:03
      W ogóle nie utrzymuj z nią żadnych kontaktów, nawet jeśli ona będzie nalegała,
      bo będziesz się tylko męczył. I to długo!
    • tibby1 Re: Po związku: przyjaznic się czy nie? 24.01.07, 23:25
      Chłopie wez się w garsc i nie łam się!!! Badz facetem. było minelo wiem to
      glupie co pisze ale niestetty nie jestes juz z nią i nie bedziesz. Im sZybciej
      to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie. Ona jest szczesliwa z innym ty tez badz.
      Sprobuj poszukac szczescoe gdzie indziej. Spotkaj się z kimś. porozmawiaj, nie
      zamykaj sie w sobie to najgorsze co moze byc. Pomysl sobie ona jest szczesliwa
      z innym dlaczego ty masz cierpiec? Torche glupio pisze ale znam to uczucie z
      autopsji i ktos mi wlasnie zaczal tak tlumaczyc. Spotkałam się z pewnym
      mezczyzna mimo iz tydzien wstecz moj ex mnie rzucil. Teraz jestem w 1000 razy
      lepszym związku i ciesze się, ze tak sie stalo..
      Aha o przyjaznij zapomnij to najgorsze co moze byc. ja na Twoim miejscy bym
      calkiem zerwała kontakty.. to tylko pogarsza sytuacje sprawia, ze bedziesz o
      niej myslal a po co? Wierzysz w to, ze bedziecie zwyklym kolezeństwem? To jasne,
      ze Ty zawsze cos do niej bedziesz czul i to bedzie cos wiecej po co ci to.. ;)
      Pozdrawiam i szczescia zycze ;)
    • scandia Re: Po związku: przyjaznic się czy nie? 25.01.07, 00:58
      Dziekuje za posty/komentarze, postaram sie zerwac kontakt, na czas kiedy mi
      przejdzie, chcialbym kiedys normalnie z nią rozmawiac, ale to pewnie troche
      minie. Szkoda, ze tak wyszlo, czuje sie troche oszukany przez "milosc". Nie wiem
      czy z dnia na dzien jest lepiej czy gorzej, ale powoli, bardzo powoli wstaje, a
      jak wstane, to bede biegł, i sie nie przewróce tak jak teraz, bede juz uwazal,
      nie tylko na dziewczyne, ale na znajomych i przyjaciol, ktorzy czasami
      podkladaja nogi... bede biegł...

      Tez chcialbym tak szybko znaleźć swoją "połówke", jestem tak pelny milosci, tego
      wszsystkiego, chcialbym komus ją wylać, chcialbym poznac kogos, komu moglbym
      zaufac, oddac wszystko, zaopiekowac.. ehhhhhm, na noc mnie jakies takie marzenia
      biorą, moze przez tą swieczke w ciemnosci co sie pali w moim pokoiku, ehhhhh,
      staram sie juz sam ze soba walczyc, a przydalbym sie ktos, kto by mi pomogl z
      tego wyjsc...
    • dziewoja1 Re: Po związku: przyjaznic się czy nie? 25.01.07, 09:39
      Byłam w takiej same sytuacji jak Ty powiem Ci co mi pomogło.
      zaczęłam się spotykac z calkiem nowym mezczyzna... na poczatklu myslalam nie nie
      wyjdzie przeciez nadal kocham tamtego.. ale zczasem wyszlo.. wyleczylam się i
      teraz jestem w naprawde udanym związku. Czego i Tobie zycze;)
      Nie ma na co czekac bedac sam bedziesz mial za duza cxzasu na myslenie o niej..
      i w kazdej wolnej minucie bedziesz sobie o nij przypominal. Dobrze Ci radze;)
      pozdrowienia;)
    • suprice1 Re: Po związku: przyjaznic się czy nie? 25.01.07, 10:02
      z moich doswiadczen; zawsze na poczatku byla niechec, zal-stopa kolezenska,
      tacy znajomi.Potem z uplywem czasu, gdy wszystko sie wyprostowalo ze tak to
      okresle byla przyjazn.Jest to mozliwe.Calkiem fajnie spotkac sie z nim i jego
      dziewczyna plus ja i np. moj maz-fajnie sie gada, jest sympatycznie.kiedys sie
      dobrze znaliscie- gdy minie zal, rozgoryczenie, gdy ulozysz sobie zycie na nowo
      za jakis czas, moze byc naprawde fajnie.A poki co nic na silę.
    • amisz6 Re: Po związku: przyjaznic się czy nie? 25.01.07, 14:45
      przyjazn po zwiaku?? heheh to nigdy nie wychodzi
    • lilarose Re: Po związku: przyjaznic się czy nie? 25.01.07, 15:19
      Kumplowanie się z byłym jest mozliwe tylko w przypadku, gdy od rozstania minęło
      już sporo czasu i oboje jesteście w udanych związkach lub po prostu nie
      czujecie już do siebie "mięty"

      Ja utrzymuję z byłymi sporadyczne kontakty - smsmy z życzeniami na święta i
      urodziny, raz na sto lat jakies spotkanie - i tyle. Kiedyś próbowałam jednego z
      moich ex przerobić na dobrego kumpla (zaznaczam, że minęło sporo czasu od
      rozstania), ale on pojął moje zamiary opacznie i zaproponował mi romans (miał
      dziewczynę). Odmówiłam, on jeszcze raz ponowił propozycję, a po mojej
      kategorycznej odmowie w ogóle przestał sie odzywać. Chyba należał do tych,
      którzy nie uznają "tylko" przyjaźni i kumpelstwa, jesli nie jest ono poparte
      seksem ;//
Inne wątki na temat:
Pełna wersja