garnierka
24.01.07, 15:55
Od jakiegoś czasu nurtuje mnie pewna sprawa... mianowicie.. mam dwadzieścia
parę lat, jestem atrakcyjną kobietą, inteligentną i, ze tak powiem "mądrą"
(średnia na studiach zawsze powyżej 4). Oprócz tego pochodzę, z tzw. "dobrego
domu", rodzice na posadach, z koneksjami no i.. z pieniędzmi. Mam swój własny,
dość "rzucający się w oczy" i można powiedzieć nietypowy samochód, uprawiam
elitarny sport. Wszystko niby ładnie i pięknie, ale moje życie uczuciowe jest
jakby obumarłe...
Mam za sobą jeden poważny związek, z osobą, której "pozycja społeczna" nie
wiele odbiega od mojej... i nic więcej.. za to "tabuny" kolegów... każda moja
fascynacja mężczyzną kończy się zazwyczaj na przyjaźni...
ostatnio z ust mojego ex usłyszałam, że "zwykli ludzie się mnie boją", bo
samochód, inteligencja, bo zwykły facet uważa, że "co on może zaoferować
dziewczynie, która wszystko ma..."
Powiedzcie mi proszę czy to naprawdę tak jest? Że to "kim jestem" może ludzi
odpychać, sprawiać w jakiś sposób, że nie chcą brnąć w "głębszą znajomość"?
I nie myślcie proszę, że to są "głupie dylematy nadzianej panny"...