Jestem zaborcza :P

30.01.07, 15:48
Chodzi oczywiście o mojego Małża :)

Byliśmy na imprezce i do kuzyna kleiła się "koleżanka".Ktoś postronny mógłby
pomyśleć że to jej facet...
Ale najlepsze było zachowanie jego żony.Udawała twardą ,z przyklejonym do
twarzy uśmiechem.
Znam ją dobrze i wiem (mówiła mi potem) ,że była to najgorsza impreza w jej
życiu ,że było jej przykro itp.
Zapytałam ją dlaczego nie zareagowała ,a ona na to ,że sama nie wie...Ale że
nie chciała robić z siebie idiotki.

Ja gdybym była na jej miejscu to w 3 sekundy doprowadziłabym ślubnego do
pionu.
Też tak macie?
Czy może tylko ja taka mało wyrozumiała...
    • wytrwala Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 16:04
      u mnie to pewnie juz choroba ale ja nie jestem wyrozumiala wogole. Gdyby
      zaistaniala taka sytuacja po prostu wyszlabym z imprezy (oczywiscie z mezem),
      ktory by pozniej dostal w ryja ze pozwalal aby kleila sie do niego jakas
      panienka, a drugi raz by dostal za to, ze pozwalal na to przy mnie.
      • wiarusik Re: Jestem zaborcza :P 31.01.07, 13:34
        Jezu!:)
        Wyjdź za mnie!Lubię takie ostre,zdecydowane i walczące o swoje:D
    • bohema77 Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 16:29
      A mi nie przeszkadza, jak jakaś kobieta "klei" się do mojego faceta- przecież
      on nie ma wpływu na jej zachowanie. Co innego, gdyby to on "kleił" się do
      niej ;) Poza tym, są różne poziomy "klejenia".
      • mamab26 Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 16:37
        No pewnie ,że nie ma wpływu...
        Nasz znajomy jak zdradził żonę ,to się tłumaczył ,że "on nie chciał.to ona
        natrętna taka była.wręcz go przymusiła ,żeby się z nią przespał"...
        "Klejenie" dla mnie się nie stopniuje.
        Tylko ja mam prawo kleić sie do mojego męża :P
        • bohema77 Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 16:41
          Nie mówiłam o historiach tego typu, miałam na myśli np. sytuację, gdy na
          imprezie do faceta podchodzi kobieta i wyraźnie z nim flirtuje (słownie). Nic
          złego się wtedy nie dzieje. Chyba nie oczekujesz, że facet odwróci się od niej
          na pięcie :)
    • piekielnica1 Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 16:30
      A ja uważam, że jak ma okazję to niech się dowartościuje.
      Pod kontrolą.
      Zazwyczaj robi mi wyrzuty, że go nie broniłam.
      • bohema77 Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 16:34
        > Zazwyczaj robi mi wyrzuty, że go nie broniłam.

        Oczekuje, że "rywalkę" wyszarpiesz za kudły? ;))))
    • kinekkinek Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 17:43
      No co Ty powiesz, same wnioski a gdzie jakieś wskazówki? Do leakrza Ty się
      przejdź, w ogóle za kogo Ty się uważasz, za mnie?
      • wytrwala Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 18:01
        w sumie nie napisalas na czym polegalo to klejenie sie? co dokladnie robila?
        wczesniej ktos pisal o slownym flircie - no taka sytuacja rzeczywiscie
        jest ,,nie do pokonania" bo mimo ze to flirt to jednak to tylko rozmowa i wrecz
        nie wypada facetowi obrocic sie na piecie bo wyszedlby na gbura/idiote, ale
        jesli laska sie wiesza facetowi na szyi to ona sam wrecz powinien postawic ja
        do pionu...
        • kinekkinek Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 19:03
          łaska sie wiesza facetowi na szyi... nieśzczęśliwy to musi być facet.
          Podpipnam sie pod Twój post, ale odnośnie mojego- rekalmodawcy są najabardziej
          zaborczy, ale... chyba nie chodzi o to, kto jest najbardziej a kto mniej?
        • mamab26 Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 19:05
          Wieszanie się na szyji bo tylko jeden z wielu elementów cyrku ,jaki panienka
          odstawiła...
          • bohema77 Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 20:19
            A to w takim razie on rzeczywiście zachował się paskudnie. Nie powinien na to
            pozwolić, zwłaszcza w towarzystwie swojej dziewczyny.
      • mamab26 Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 19:17
        Nie bardzo rozumiem do kogo ten post?
        Możesz sprecyzować?
    • cioccolato_bianco Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 19:46
      zaden z moich partnerow nie pozwalal wlazic na siebie jakims panienkom ;)
    • nerri Ja również jestem zaborcza:D 30.01.07, 20:29
      Mój facet nie daje łazić po sobie obcym babom;)A nawet gdyby "coś" po nim
      łaziło czy kleiło się do niego,pomogłabym jej się "odkleić" :D
    • katarzynka_n Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 21:14
      Ja bym zabiła...ta panienkę Na szczęście mojemu facetowi nikt sie na szyi nie
      wiesza poza mną Nawet moja przyjaciotka ktora ze wszystkimi wita sie poprzez
      "przytulenie" rezygnuje, bo wie, ze nie lubie jak jakiekolwiek inne sie zblizaja :D
      • nerri Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 21:18
        Dokładnie...kiedyś nasza znajoma cmokneła P. na przywitanie...tak prychnełam na
        nią,że żegnała się z nim już z daleka;p
        • wytrwala Re: Jestem zaborcza :P 30.01.07, 23:23
          wooooow no to jestem pod wrazeniem jesli wieszanie sie mu na szyi to nic w
          porownaniu z innymi rzeczami, ktore robila.... takiego faceta wywalilabym chyba
          z domu za takie cos i nie chcialabym go oglada przez dlugi czas.... zeby tak
          sie zachowywac... i to przy zonie?! strach pomyslec na co on takim puszczalskim
          pozwala kiedy zony wogole nie ma obok !
          • mamab26 Re: Jestem zaborcza :P 31.01.07, 12:29
            On śmieje się z całej sytuacji i mówi ,że jesteśmy przewrażliwione ,bo to tylko
            żarty...Ale żarty są wtedy ,gdy śmieszą wszystkich.A jego żonie bynajmniej do
            śmiechu nie było...
            Ogólnie nie jest to typ faceta-kobieciarza.
            Ale dla mnie brak reakcji to też reakcja.
    • yagiennka Zawsze mnie zadziwia 31.01.07, 14:21
      to fałszywe przekonanie sporej części mężatek czy kobiet w stałych związkach, że
      jak będa drugiej połowy dostatecznie dobrze pilnować, doprowadzac do pionu i
      kontrolowac to się nic złego nie przydarzy i wszyscy będa żyć długo i
      szczęśliwie ;)) A tymczasem prawda jest zupełnie odwrotna, im bardziej kogoś
      przyciskamy tym bardziej ma chęć zrobić coś na przekór albo uciec.
      Ja bym nie doprowadzalą w takiej sytuacji swojego faceta do tzw. pionu - po
      prostu bym wyszła i pojechała do domu. Jeśli facet sam nie umie sie kontrolowac
      i nie widzi że przekracza jakąś granicę to jesteśmy ze złym facetem. Albo coś
      nie gra w tym związku. Inna sprawa gdyby ślubny był po prostu tak wstawiony że i
      do kota by się kleił ;) To mogę zrozumiec i wybaczyc jako chwilowe ograniczenie
      poczytalności. Biorę za chabety, żegnam się z towarzystwem i idziemy do domu.
      Proste.
      • mamab26 Re: Zawsze mnie zadziwia 31.01.07, 14:56
        yagiennka napisała:

        > to fałszywe przekonanie sporej części mężatek czy kobiet w stałych związkach,
        ż
        > e
        > jak będa drugiej połowy dostatecznie dobrze pilnować, doprowadzac do pionu i
        > kontrolowac to się nic złego nie przydarzy i wszyscy będa żyć długo i
        > szczęśliwie ;))

        I tu się z Tobą zgadzam.

        Całe szczęście mam męża którego pilnować nie muszę :P

        Co nie znaczy ,że będę tolerować zachowania ,które mi się nie podobają.
        Skoro jest ze mną ,to niestety musi się liczyć z moim zdaniem.I jeśli
        mówię "nie rób tego czy owego bo mnie to rani i sprawia przykrość" to
        oczekuję ,że się dostosuje.A nie zbyje mnie mnie głupim tekstem typu "nie
        przesadzaj ,wyluzuj"...

        Ostatnio wśród moich znajomych zapanowała moda na szeroko pojętą wyrozumiałość.
        Coś o czym piszesz:
        "Inna sprawa gdyby ślubny był po prostu tak wstawiony że
        > i
        > do kota by się kleił ;) To mogę zrozumiec i wybaczyc jako chwilowe
        ograniczenie
        > poczytalności. "

        Mnie nie interesuje ile mąż wypije.Może wypić cysternę ,ale ma byc wobec mnie w
        porządku.Tego od niego wymagam i sama również się do tego stosuję.
        Myślę ,że poprostu sęk w tym ,że wiele osób z mojego otoczenia nie potrafi
        mówić wprost ,czego oczekuje od swoich partnerów.Przymykają oko na wiele spraw
        bo nie chcą wyjść na staroświeckich ,zaborczych zazdośników...
        Żarty żartami ,ale jesli zależy mi na mężu i na naszym małżeństwie ,to muszę
        się liczyć z jego uczuciami.A nie jak to ktoś wcześniej napisał :
        "miałam na myśli np. sytuację, gdy na
        imprezie do faceta podchodzi kobieta i wyraźnie z nim flirtuje (słownie). Nic
        złego się wtedy nie dzieje. Chyba nie oczekujesz, że facet odwróci się od niej
        na pięcie :)"

        Tak właśnie tego oczekuję ,bo jak pisałam wcześniej jestem zaborcza :P
    • lupus76 Dziękuję :)! 31.01.07, 14:23
      Dzięki Drogie Panie! Ten wątek utwierdził mnie w przekonaniu, ze
      żenićabsolutnie sięnie należy :)
      • yagiennka Re: Dziękuję :)! 31.01.07, 14:38
        A z związku tez być nie należy?:) Każdemu wg potrzeb, możesz być całe życie sam.
        Nie chodzi o to aby nie wychodzić w ogóle w domu ale aby nie łazic po bagnach bo
        się mozna utopić - jeśli wiesz co mam na myśli :)
        • lupus76 Re: Dziękuję :)! 31.01.07, 14:46
          Yagiennka spójrz na ton tych wpisów. Nie chciałbym być w skórze tego faceta,
          który ma z jednej strony ścianę, a z drugiej szarżującego buhaja w spódnicy...
          • tygrysek27 Re: Dziękuję :)! 31.01.07, 14:51
            dwie zasady: nie zachowuj się zatem jak d...ek wobec swojej kobiety

            i wybierz kobiete która ma podobne do Ciebie spojrzenie na tą sprawę
            • lupus76 Re: Dziękuję :)! 31.01.07, 14:55
              Kobieta nigdy nie jest moja. Jest ze mną...
              • mamab26 Re: Dziękuję :)! 31.01.07, 14:59
                Czyli analogicznie mój mąż nie jest mój?
                A czyj?Sąsiadki? :P
                Najważniejsze to wybrać sobie partnera podobnego do siebie.O ile wtedy mniej
                problemów.
              • tygrysek27 Re: Dziękuję :)! 31.01.07, 15:00
                skoro juz czepiasz się słówek: kobiecie która JEST z tobą......

                :)
              • kociamama Re: Dziękuję :)! 31.01.07, 18:23
                widac ze nie traktujesz kobiet przedmiotowo;)

                Pzdr,
                kociamama.
        • lupus76 Re: Dziękuję :)! 31.01.07, 14:48
          Yagiennka - spójrz na kategoryczność większości wpisów w tym wątku. Nie
          chciałbym być w skórze tego faceta, który za sobą ma ścianę, a przed sobą
          szarżującego buhaja w spódnicy...
      • mamab26 Re: Dziękuję :)! 31.01.07, 15:03
        Absolutnie żenić się nie nalezy
        Jeśli nie jest się w stanie dac drugiej osobie tego czego ona oczekuje :)
        i nie chodzi mi o worek kasy :)
        • mamab26 Sedno jest w tym 31.01.07, 15:11
          żeby odpowiednio się dobrać a małżeństwie
          Ja jestem zaborcza i mój mąż też.Wymagamy od siebie lojalości i zachowujemy się
          tak ,jak sami chcielibyśmy być traktowani
          Problem jest wtedy ,gdy jedno chce wolności i nie widzi nic złego w wieszaniu
          się na szyji osobie trzeciej...
          • yagiennka Bo Lupus się po prosti boiiii :) 31.01.07, 18:13
            I w tym cały problem. Boi sie że będzie miał zaborcza babę ;) Ale przecież każdy
            wybiera sobie tego kogo chce. Ja nie jestem zaborcza i nikomu nad głową nie
            stoje. Jesli mnie coś rani to o tym powiem ale nie będe wydzwaniac z kontrolami
            10 razy dziennie i pilnowac. Ani nie mam na to ochoty i uważam że to bezcelowe.
            Nie zadaję się z gó..arzami, z facetami pokroju Waldka (wszyscy go chyba znają)
            i z lwami salonowymi, którzy muszą bo sie uduszą. Mnie tacy faceci nie
            interesują. Daję wolnośc a oczekuję lojalności i tak samo mi potrzebna jest
            wolność ale jeśli z kims jestem to z nim jestem i nie mam zamiaru go zdradzac.
            Poza tym trzeba odróżnić niewinny flirt od zdrady, nie będe się czepiac o to że
            jakaś kobieta się do niego uśmiechnie ani o to że on przy niej usiądzie i sobie
            pogadają. Byle by nie było tak że oni sobie gadają a ja siedzę sama w kącie. Ja
            powinnam być na 1 miejscu u mojego faceta :))
    • bohema77 Re: Jestem zaborcza :P 31.01.07, 18:00
      Dziewczyny, ale nie mozna tez przesadzać. Czasami sytuacja jest zupełnie
      niewinna, a Wy doszukujecie się nie wiadomo czego. Pamiętam, jak kiedyś
      spotkałam w klubie znajome małżeństwo, przywitałam się z obojgiem pocałunkiem w
      policzek, po czym zostałam złapana za ramię przez zonę, która wysyczała mi,
      żebym trzymała się z daleka od jej męża! Byłam w szoku (tym bardziej, że w
      zyciu nawet nie przyszło mi do glowy, by z tym facetem flirtować), on był
      potwornie zawstydzony (zresztą później zadzwonił do mnie z przeprosinami). Więc
      zastanówcie się czasami, czy nie mylicie zwykłych objawów sympatii z flirtem-
      chyba inne kobiety mają prawo po prostu lubić Waszych mężczyzn?
      • mamab26 Re: Jestem zaborcza :P 01.02.07, 01:36
        > chyba inne kobiety mają prawo po prostu lubić Waszych mężczyzn?

        A ja mam prawo nie lubić jak inne lubią mojego Małża :P
        • bohema77 Re: Jestem zaborcza :P 05.02.07, 17:10
          mamab26 napisała:

          > > chyba inne kobiety mają prawo po prostu lubić Waszych mężczyzn?
          >
          > A ja mam prawo nie lubić jak inne lubią mojego Małża :P


          Oczywiście, że masz takie prawo, jednak nikt nie jest zobowiązany go
          respektowac ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja