wikipedia81
30.01.07, 22:23
Jestem ciekawa co sadzicie o takiej oto sytuacji:
Udzielalam korkow facetowi, ktory ma 50 lat. Ja studentka 26 lat.
Po pol roku wyjechalam do innego miasta. On sie we mnie zakochal (wyznal mi to
w liscie) Czulam, ze cos facet do mnie sciemnia ale bez przesady.
Wtedy tez stwierdzilam, ze nalezy jasno sprawe postawic.
Odpisalam mu ze z mojej strony na nic wiecej nie moze liczyc oprocz zwyklej
przyjazni.
Powiedzial ok. No i teraz bawi sie w takiego "tatsia".
Dzwoni do mnie 2x w tyg. pyta sie co u mnie slychac itd.
Zastanawiam sie co z robic z ta znajomoscia:
1) zerwac kontakt, (nie mowie nikomu o tej znajomosci bo boje sie ze zaczna
sie plotki)
2) dalej to ciagnac, w koncu nie robie nic zlego. Niech zyje sobie w
wyimaginowanym swiecie..
Dodatkowe Info:
On ma zone, dzieci.
Ja: nie mam faceta. Z mojej strony NIC nie moze oczekiwac i sprawe postawilam
jasno. Jestem pewna ze nawet pocalowac go bym nie mogla ale lubie go na swoj
sposob.
Mieszkamy w innych miastach.
Pozwolic mu na te telefony mniej wiecej 2x w tygodniu? Zazwyczaj opowiada co u
niego a ja co u mnie.
Co o tym myslicie?