Polak czy obcokrajowiec?

21.11.01, 10:25
Wiele osob na tym forum to Polacy mieszkajacy za granica, zreszta w epoce
otwartych granic pewnie wiekszosc z nas miala okazje przezyc goraca
noc/romans/malzenstwo (niepotrzebne skreslic) z osoba innej narodowosci.

Kogo wybralibyscie (albo juz wybraliscie?) na partnera - Polaka czy nie? Jak
sobie radzicie z roznicami kulturowymi? Bo o "wpadkach" w niewlasciwym jezyku w
najgoretszych momentach nawet nie wspominam...

Luiza-w-Ogrodzie
    • Gość: Bea Re: Polak, tylko! IP: *.tele2.pl 21.11.01, 10:38
      Ja jestem od dziesięciu lat z Niemcem. Szczerze mówiąc trudno mi się z nim
      dogadać, nie ze względu na język, ten opanowałam szybciutko, ale ze względu na
      znaczne różnice kulturowe. Niemcy są naszymi sąsiadami, ale tam jest zupełnie
      inna mentalność, inne podejście do życia, inne priorytety (byłe RFN). Ciągle
      narzeka, krytykuje naszą społeczność, system, kulturę, dosłownie wszystko, a ja
      jestem dla niego reprezentantką Polski i to wszystko spada na mnie.

      Dlatego, gdybym miała wybierać po raz drugi, nie zdecydowałabym się na
      obcokrajowca. Nigdy!
      • Gość: fanp Re: Polak, tylko! IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 21.11.01, 10:44
        No i widzisz jak sobie dogodziłas, kaska to jednak nie wszystko... nie
        słyszałaś o Wandzie co za Niemca iść nie chciała.... a tak będziesz się męczyc,
        chociaż pewnie to w jakiś sposób Ci to leży skoro już 10 lat z nim jesteś.....

        pozdr.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Polak, tylko! 21.11.01, 11:13
        Gość portalu: Bea napisał(a):

        > Ja jestem od dziesięciu lat z Niemcem. Szczerze mówiąc trudno mi się z nim
        > dogadać, nie ze względu na język, ten opanowałam szybciutko, ale ze względu na
        > znaczne różnice kulturowe. Niemcy są naszymi sąsiadami, ale tam jest zupełnie
        > inna mentalność, inne podejście do życia, inne priorytety (byłe RFN). Ciągle
        > narzeka, krytykuje naszą społeczność, system, kulturę, dosłownie wszystko, a ja
        >
        > jestem dla niego reprezentantką Polski i to wszystko spada na mnie.
        >
        > Dlatego, gdybym miała wybierać po raz drugi, nie zdecydowałabym się na
        > obcokrajowca. Nigdy!

        Twoj pan zachowuje sie nieladnie, zwalajac swoje niezadowolenie z "polnische
        Wirtschaft" na Ciebie. W koncu zdecydowal sie na kobiete z innego kraju i nie
        powinien podkreslac roznic kulturowych ani doszukiwac sie w jej postepowaniu
        jakichs cech czy wad narodowych. Ja bym z takim facetem nawet nie zaczynala, kasa
        nie kasa, brak tolerancji szczegolnie w mieszanych parach nie rokuje dobrze na
        przyszlosc.

        Dodam jeszcze ze nie tylko Niemcy tak robia, znam wielu Polakow i Polek,
        ktorzy "krytykuja naszą społeczność, system, kulturę, dosłownie wszystko".

        Luiza-w-Ogrodzie
      • Gość: Eva Re: Polak, tylko! IP: *.talnet.pl 23.11.01, 10:32
        Gość portalu: Bea napisał(a):

        > Ja jestem od dziesięciu lat z Niemcem. Szczerze mówiąc trudno mi się z nim
        > dogadać, nie ze względu na język, ten opanowałam szybciutko, ale ze względu na
        > znaczne różnice kulturowe. Niemcy są naszymi sąsiadami, ale tam jest zupełnie
        > inna mentalność, inne podejście do życia, inne priorytety (byłe RFN). Ciągle
        > narzeka, krytykuje naszą społeczność, system, kulturę, dosłownie wszystko, a ja
        >
        > jestem dla niego reprezentantką Polski i to wszystko spada na mnie.
        >
        > Dlatego, gdybym miała wybierać po raz drugi, nie zdecydowałabym się na
        > obcokrajowca. Nigdy!

        No widzisz i po co Ci to było! W dodatku nie pozwala Ci zamykać drzwi od
        łazienki! Co za cham!
    • niegrzeczna Re: Polak czy obcokrajowiec? 21.11.01, 12:13
      luiza-w-ogrodzie napisał(a):

      > Wiele osob na tym forum to Polacy mieszkajacy za granica, zreszta w epoce
      > otwartych granic pewnie wiekszosc z nas miala okazje przezyc goraca
      > noc/romans/malzenstwo (niepotrzebne skreslic) z osoba innej narodowosci.
      >
      > Kogo wybralibyscie (albo juz wybraliscie?) na partnera - Polaka czy nie? Jak
      > sobie radzicie z roznicami kulturowymi? Bo o "wpadkach" w niewlasciwym jezyku w
      >
      > najgoretszych momentach nawet nie wspominam...
      >
      > Luiza-w-Ogrodzie


      z mojego doswiadczenia - nie ma to jak emocjonalnosc polskiego jezyka.
      szczegolnie w kochaniu.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Polak czy obcokrajowiec? 21.11.01, 23:38
        niegrzeczna napisał(a):
        > z mojego doswiadczenia - nie ma to jak emocjonalnosc polskiego jezyka.
        > szczegolnie w kochaniu.

        Ale zalezy z jakim jezykiem i osoba porownujesz. Anglosasi (sadze ze Niemcy,
        Skandynawowie podobnie) operuja prostszym jezykiem niz polski. Co do np Ameryki
        Poludniowej, tam uzywaja zdrobnien i fantazyjnych opisow w sposob calkiem podobny
        do Polakow.

        Niemniej jezykowo poreczniej mi w lozku uzywac polskiego. Cos w tym jest...

        Tyle, ze nie tylko o jezyk tu chodzi. Zaczelam ten watek, zeby zobaczyc, jak inni
        sobie radza w mieszanych zwiazkach i widze mnostwo generalizacji w
        rodzaju "Niemcy sa..." . W koncu nie powinno sie wybierac osoby na podstawie tych
        generalizacji, ale dla tej osoby wlasnie, jej cech, wygladu, napiecia
        erotycznego. Nie idzie sie do lozka z calym narodem a z jedna osoba (no, moze
        dwiema ;-)

        Oczywiscie, roznice kulturowe pozostaja i interesuje mnie jak sobie z tym
        radzicie? M-unia jest na dobrej drodze. Wydaje mi sie ze wazne jest, zeby
        interesowac sie srodowiskiem/kultura drugiej osoby, starac sie dowiadywac i uczyc
        czegos na ten temat. Znam Amerykanina, ktory po uslyszeniu ze jestem Polka,
        przeszedl w rozmowie ze mna na polski i mowil bardzo dobrze - a okazalo sie, ze
        uczyl sie dopiero od roku i wylacznie z tego powodu, ze jego girlfriend jest
        Polka i robil to dla niej. Znam Niemca, ktory poznal Turczynke (wowczas uzywali
        angielskiego do komunikacji), teraz oboje ucza sie jezyka partnera i odwiedzaja
        kraje z ktorych pochodza. Mysle, ze to wzbogaca i ulatwia kontakty.

        Tymczasem sama sklaniam sie raczej w strone Polakow, rowniez dlatego, ze potrafia
        zrozumiec, co to jest Solidarnosc i skad pochodzi cytat "nie ze mna te numery,
        Brunner". Jest chyba latwiej byc z osoba, ktora potrafi sobie wyobrazic jak
        wygladala moja przeszlosc i skad mam pewne nawyki i zwyczaje.

        Luiza-w-Ogrodzie
        • Gość: Tola Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.server.ntl.com 30.11.01, 14:30
          masz racje luizo-w-ogordzie
          ja po czteroletniej znajomosci wyszlam za maz na niemca, jednak nie mieszkamy w
          niemczech i nasyzm wspolnym jezykiem stal sie jezyk angielski. dla mojego meza
          wlasciwie nie ma roznicy czy uzywa jezyka nieckiego czy angielskiego - dla mnie
          ciegle angielski jest jezykiem obcym...
          jednak kiedy ktos by sie mnie zapytal czy ponownie bym poslubila mojego meza
          odpowiedzialabym TAK.
          i kwestia czy jest to niemiec czy polak czy amerykanin - moim zdaniem nie ma tu
          az tak wielkiego znaczenia
          liczy sie osobowosc czlowieka i jego kultura osobista
          i jak same panie wiedza mozna miec meza polaka ktory mowi w naszym rodzinnym
          jezyku ale po czasie wlasciwie nie potrafimy juz z naszym mezem rozmawiac - o
          nie ma oczym - nie rozumiemy sie nawzajem - bo jestesmy juz tak daleko od
          siebie mimo ze mieszkamy pod tym samym dachem
          moj maz nie wie skad sie wzielo "najplesze kasztany sa na placu pigall" ale
          doklada wszelkich staran zeby jak tylko taki zwrot sie pojawi dotrzec do sedna
          i zrozumiec, ja z kolei staram sie poznac tradycje, kulture i literature
          niemiecka..
          ale moim zdaniem w malzenstwie raczej bierze gore tzw. zgodnosc charaktorw -
          czy umiejetnosc zycia razem niz narodowosc
          ta druga tylko moze nam pomoc zrozumiec wiecej i poszerzyc nasze horyzonty o
          nowe doswiadczenia i wiedze
          pozdrawiam serdecznie i dziekuje za poruszenie tego tematu
    • curious Polki 21.11.01, 12:44
      Mieszkam sobie od jakiegos czasu w Niemczech i zdazylem sie przygladnac "stosunkom polsko-niemieckim" wiec
      podziele sie swoimi spostrzezeniami. A ze znam o wiele wiecej Polek niz Polakow wiec skupie sie na paniach....
      Sprawa wyglada kiepsko, siostry, Niemcy strasznie lekce waza sobie polskie dziewczeta, ale obserwujac
      zachowanie rodaczek nie ma sie czemu dziwic. Polki uchodza tutaj za "latwe" i nie bez przyczyny bo choc ciagle
      slysze jacy to Niemcy sa beznadziejni to co i rusz ktoras wyskakuje dla nich z majtek. Moim skromnym zdaniem
      wynika to z ciekawosci - sa to zwykle dziewczyny au pair, albo studentki, ktore chca zobaczyc "jak to bedzie z
      obcokrajowcem". Ciekawe czy wszystkie takie czy tylko nasze?
      Niektore wiaza sie z Niemcami na dluzej i potem sa niezadowolone. Niemiec bowiem panne przeleci jak mu sie zachce
      a potem idzie z kumplami na piwo albo jedzie z nimi na urlop - a panienka Polka zostaje na miejscu. Niemiec oczywiscie
      zawsze mowi ze ja "bardzo szanuje, bardzo lubi, ale ceni swoja wolnosc i nie wie jak to bedzie za jakis czas". Nasza
      naiwna Poleczka stara sie jak moze chlopa usidlic, ale to na nic. Gostek ja wali jak mu sie spodoba a potem i tak robi
      swoje. Co jakis czas bywa milutki, a wtedy nasza Polka rozplywa sie z radosci - bo przeciez widac ze on jednak cos
      czuje tylko boi sie pokazac". O naiwnosci!!!! Wszystko szybko wraca do normy i nasza rodaczka dalej sie frustruje. Co
      jakis czas z gosciem zrywa, ale pozniej znowu zaczynaja od nowa. Wiadomo przeciez ze im bardziej sie laske olewa
      tym bardziej ona leci. No a poza tym Polki konkuruja ze soba - ktorej uda sie Niemca usidlic, no i za latwo sie poddac
      nie mozna, bo co sobie inne pomysla.
      Wszystko co tu opisalem to autentyk znany mi z kilku przykladow, sa na pewno inne (sam znam), ale to margines.
      • Gość: Michael Re: Polki IP: 157.25.121.* 21.11.01, 12:58
        curious napisał(a):

        > Mieszkam sobie od jakiegos czasu w Niemczech i zdazylem sie przygladnac "stosun
        > kom polsko-niemieckim" wiec
        > podziele sie swoimi spostrzezeniami. A ze znam o wiele wiecej Polek niz Polakow
        > wiec skupie sie na paniach....
        > Sprawa wyglada kiepsko, siostry, Niemcy strasznie lekce waza sobie polskie dzie
        > wczeta, ale obserwujac
        > zachowanie rodaczek nie ma sie czemu dziwic. Polki uchodza tutaj za "latwe" i n
        > ie bez przyczyny bo choc ciagle
        > slysze jacy to Niemcy sa beznadziejni to co i rusz ktoras wyskakuje dla nich z
        > majtek. Moim skromnym zdaniem
        > wynika to z ciekawosci - sa to zwykle dziewczyny au pair, albo studentki, ktore
        > chca zobaczyc "jak to bedzie z
        > obcokrajowcem". Ciekawe czy wszystkie takie czy tylko nasze?
        > Niektore wiaza sie z Niemcami na dluzej i potem sa niezadowolone. Niemiec bowie
        > m panne przeleci jak mu sie zachce
        > a potem idzie z kumplami na piwo albo jedzie z nimi na urlop - a panienka Polka
        > zostaje na miejscu. Niemiec oczywiscie
        > zawsze mowi ze ja "bardzo szanuje, bardzo lubi, ale ceni swoja wolnosc i nie wi
        > e jak to bedzie za jakis czas". Nasza
        > naiwna Poleczka stara sie jak moze chlopa usidlic, ale to na nic. Gostek ja wal
        > i jak mu sie spodoba a potem i tak robi
        > swoje. Co jakis czas bywa milutki, a wtedy nasza Polka rozplywa sie z radosci -
        > bo przeciez widac ze on jednak cos
        > czuje tylko boi sie pokazac". O naiwnosci!!!! Wszystko szybko wraca do normy i
        > nasza rodaczka dalej sie frustruje. Co
        > jakis czas z gosciem zrywa, ale pozniej znowu zaczynaja od nowa. Wiadomo przeci
        > ez ze im bardziej sie laske olewa
        > tym bardziej ona leci. No a poza tym Polki konkuruja ze soba - ktorej uda sie N
        > iemca usidlic, no i za latwo sie poddac
        > nie mozna, bo co sobie inne pomysla.
        > Wszystko co tu opisalem to autentyk znany mi z kilku przykladow, sa na pewno in
        > ne (sam znam), ale to margines.


        To chyba curious tak jest wszędzie?
      • Gość: axe Re: Polki IP: *.*.*.* 21.11.01, 13:34
        curious napisał(a):

        > Mieszkam sobie od jakiegos czasu w Niemczech i zdazylem sie przygladnac "stosun
        > kom polsko-niemieckim" wiec
        > podziele sie swoimi spostrzezeniami. A ze znam o wiele wiecej Polek niz Polakow
        > wiec skupie sie na paniach....
        > Sprawa wyglada kiepsko, siostry, Niemcy strasznie lekce waza sobie polskie dzie
        > wczeta, ale obserwujac
        > zachowanie rodaczek nie ma sie czemu dziwic. Polki uchodza tutaj za "latwe" i n
        > ie bez przyczyny bo choc ciagle
        > slysze jacy to Niemcy sa beznadziejni to co i rusz ktoras wyskakuje dla nich z
        > majtek. Moim skromnym zdaniem
        > wynika to z ciekawosci - sa to zwykle dziewczyny au pair, albo studentki, ktore
        > chca zobaczyc "jak to bedzie z
        > obcokrajowcem".


        Niestety potwierdzam w calej rozciaglosci. Najgorsze jest to, ze te dziewczyny to
        nie jakis prostaczki z malej wiochy dla ktorych to jedyna szansa na lepsza
        przyszlosc ale bardzo czesto madre dziewuchy, studentki. A jak tylko pojda do
        pubu albo na dyskoteke to jakby dostaly malpiego rozumu...
        To zachowanie jest wstretne i wstyd mi za polskie dziewuchy. Moja przyjaciolka
        podsumowala ze panienki sa z dala od domu i chca sobie poszalec ale mi to wyglada
        na zycie polska mitologia - kazdy szwab jest super i ma gruby portfel. Fu!

        Na temat Niemcow, a jestem tu juz kilka lat, moge powiedziec ze w porownaniu do
        polskiego to:
        -poczucie humoru 10%
        -zaradnosc 25%
        -pomyslowosc 10%
        -wiedza ogolna 50%
        -temprerament 25%
        -szybkosc pracy 50%
        • Gość: szneke Re: Polki IP: *.dip.t-dialin.net 23.11.01, 12:18
          Od 8 lat jestem zona niemca i nie zamienialbym go na zadnego w swiecie.Kocha
          Polske, nasza mentalnosc i mowi, ze woli 2 Polakow od 50 niemcow.Ciesz sie ze
          spotkan za naszymi polskimi przyjaciolmi i jedyne co go razi to polskie urzedy,
          ale mysle, ze tego zdania sa takze Polcy bedacy z Wizyta w PL.
          Nie generalizujcie.Nie kazda Polka leci na kase ani na sex z takim innym.
          Moj maz np.jest wspanialym ojcem,mezem i towarzyszem.Obracam sie prawie
          wylacznie w towarzystwie niemcow, bo Polacy ktorych znam nie chca mowic ze mna
          po Polsku a ja tak bym chciala.Dlatego obserwuje te zwiazki i jedynie te
          mieszane z wlochami zwykle sa jakies takie...., bo Wlosi z regoly potrafia
          tylko swietnie podrywac i robic dzieci.sa leniwi i taka niemka bidulka sama
          musi sie o wszystko troszczyc a oni by sobie najchetniej szpanowali autami,
          ciuchami.Ale niewatpie, ze sa itacy co leniwi nie sa.
          Nie jestem Polka z krwi i kosci i moze dlatego postanowilam sobie juz jako
          dziecko za Polaka nie wyjsc i nigdy nie spotkalam takiego z klasa.Oh,
          przepraszam byl jeden nadziany i z klasa, ale krotko przed slubem rzucil mnie
          dla jakiejs zdziry, ktora go dosc szybko zamienila na Kanadyjczyka.
          Polakom brak jest klasy, ale potrafia pieknie flirtowac i sprawiac, ze kobieta
          czuje sie piekna i niepowtarzalna.
      • Gość: XXL Re: Polki IP: *.echostar.pl 21.11.01, 16:42
        No nie przesadzaj ! Niemki też do trudnych nie należą.
        Te z byłego NRD to biją nasze na głowe, nie trzeba z nimi
        nawet do pubu chodzić.

        Co ciekawe mam w rodzinie dwa przypadki mieszanych
        małżeństw. (Niemiec i Austryjak) I w tych małżeństwach
        stroną dominującą są nasze rodaczki. One swoje połowy
        tak ustawiają, że czasami ich żal. Inna sprawa, że są to ludzie
        po studiach, na poziomie.
        Ten Austryjak to nawet kontakty ze swoją rodziną ograniczył
        bo synowa się nie podobała.

        Z drugiej strony młodzi Niemcy wydają się nieco zniewieścieli
        i leniwi nawet w kontaktach z dziewczynami.
    • niegrzeczna Tak, i poczucie humoru... 21.11.01, 13:52
      nie ma to jak Polacy. Zreszta to widac wszedzie na watkach
      • Gość: Michael Re: Tak, i poczucie humoru... IP: 157.25.121.* 21.11.01, 13:58
        niegrzeczna napisał(a):

        > nie ma to jak Polacy. Zreszta to widac wszedzie na watkach

        Ironia, czy prawda?

    • Gość: m-unia No nie wiem.... IP: *.nyc.rr.com 21.11.01, 18:05
      A z moich doswiadczen wynika niestety ze Polscy panowie to w
      wiekszosci za przeproszeniem nic ciekawego, zeby gorzej sie nie wyrazic.
      Moze to tylko ja mam takiego pecha trafiajac albo na mieczakow, ktorzy nie
      wiedzieli czego od zycia i ode mnie chcieli, albo na kompletnych
      prostakow, bardziej 'maczo' niz nejeden latynos... Szczerze nad tym
      ubolewam, bo bynajmniej kompleksu 'zagramanicy' nie mam,
      (obcojezycznych absztyfikantow nigdy sobie nie wyszukiwalam, to oni
      jakos mnie znajdywali) i calkiem dobrze mi w moim kraju. Jasne, ze
      pewnie sa gdzies tam jacys calkiem sensowni panowie rodem z kraju
      Lecha, ale niestety mi sie na nich trafic nie udalo - i tak sie zdarzylo, ze
      moje dwie najwieksze milosci byly nie-polakami, ale jednoczesnie moja
      polskosc bardzo szanowali, byli dumni z tego ze jestem polka, uczyli sie
      polskiego jezyka i tak dalej.
      O, na przyklad robimy sobie z moim obecnym maraton polskich filmow -
      mamy Misia, Rejs, Poszukiwany/poszukiwana, Dekalog, Seksmisja, i
      jeszcze pare innych , szkoda tylko, ze Alternatywy nie udalo mi sie
      dorwac... A on uzupelnia swoja wiedze w zakresie historii polski.
      Wszystkie szczesliwie zakochane w Polakach, czy tez nie-Polakach -
      cieszcie sie tym, tak ja ciesze sie Moim.
      Pozdr.
      • Gość: Francuz Polki.... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.11.01, 18:33
        to zupełnie inna historyjka. Jeśli się gustuje w ładnych i zgrabnych, ale
        zadufanych w sobie, zakompleksionych, ciągle smutnych, źle umalowanych,
        załamanych, pozbawionych poczucia humoru i radości życia - to Polska jest rajem
        dla takich podrywaczy. Wystarczy kiwając głową słuchać przez 1.5 godziny,
        opowiedzieć kilka historyjek o Paryżu, kupić przywiędły kwiatek i już się ma
        gdzie spać.
        Jedyny problem to 'to', że 'nagroda' nieczęsto jest warta nawet tego kwiatka...
        • Gość: Łucja Re: kasa to nie wszystko IP: *.tele2.pl 21.11.01, 22:59
          Nie wiem dlaczego niektórzy uważają, że obcokrajowiec ma pełne kieszenie kasy,
          a dziewczyna, która jest z takim facetem "poleciała" na jego kasę. Dla mnie
          takie stwierdzenie to kompletny prymitywizm. Owszem, biedna dziewczyna zabawi
          się chętnie z takim, ale żeby obcokrajowiec był mężem trzeba czegoś innego, nie
          pieniędzy.

          Ja też mam męża Niemca od ponad 12 lat i jeszcze ani razu nie byłam w
          Niemczech, nie znam jego rodziny, nie mam jego majątku - jestem z nim dla
          niego - nie dla jego kraju, rodziny, pieniędzy. Razem tutaj pracujemy i razem
          żyjemy z NASZYCH pieniędzy, nie z JEGO.
          • Gość: Anna27 uogolnienia sa bez sensu... IP: *.244.81.46.Dial1.Washington2.Level3.net 22.11.01, 01:39
            To niebezpiczny temat Luizo-w-ogrodzie. Zamiast szczerych odpowiedzi
            otrzymujesz generalizacje typu dziewucha z wioski puszca sie z Niemcem itd.

            Ja tutaj pewnie posluze jako przypadek patologiczny, bo mialam tylko jednego
            polskiego chlopaka i mnie zostwil w najciekawaszym momencie. Nie wiem jak sie
            komunikowac w lozku po polsku, bo z tym chlopakiem nie doszlam do tego etapu.
            A potem juz tylko Anglosaksonskie typy mi sie trafialy.

            Tak sie zlozylo, ze malonek jest made in U.S.A, ale jest strasznym polono-
            filem, chociaz zadnych polskich korzeni nie ma. Ma obsesje na punkcie
            Bialowiezy, Krakowa, gorali w Zakopanem i polskiego rosolu produkcji mojej
            ciotki. Na pewno nie umialabym byc z kims, kto Polski nie lubi, lub uwazal sie
            za cos lepszego. Moje chlopisko nie jest specjalnie dumne z sukcesow
            militarnych swego kraju i nigdy nie wiesza flagi amerykanskiej w naszym oknie.

            • luiza-w-ogrodzie Re: uogolnienia sa bez sensu... 23.11.01, 01:41
              Temat nie jest taki niebezpieczny, jak sie zdaje. Jezeli popatrzycie na moje
              maile, to widac ze szukam przypadkow indywidualnych, nie uogolnien. Chce sie
              dowiedziec, jak mozna zyc z kims pochodzacym z innej kultury, czlowiekiem z
              bardzo odmienna przeszloscia, innym ukladem odniesien. Pomijam jezyk, choc to
              moze byc problem.

              Luiza
          • Gość: Cynio Re: kasa to nie wszystko IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 22.11.01, 09:34
            miałaś pecha, trafiłaś na golca..... ;o)
          • Gość: Sara Re: Do Lucji IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.02, 15:54
            Lucja jesli mozesz to napisz prosze dlaczego nie poznalas jeszcze rodziny meza
            i dlaczego nie bylas w Niemczech, przeciez to tak blisko ?
      • curious Uderz w stol..... 22.11.01, 09:43
        ...a nozyce sie odezwa. Oczywiscie to wina polskich mezczyzn ze jest jak jest. Jakzesz moglem przypuszczac ze
        jest inaczej!!! Sami nieciekawi, mieczacy albo glupkowaci macho.... A wokol same piekne, madre, zgrabne primadonny
        ktore maja pecha na nikogo ciekawego nie trafic. Eeech to zycie....

        Gość portalu: m-unia napisał(a):

        > A z moich doswiadczen wynika niestety ze Polscy panowie to w
        > wiekszosci za przeproszeniem nic ciekawego, zeby gorzej sie nie wyrazic.
        > Moze to tylko ja mam takiego pecha trafiajac albo na mieczakow, ktorzy nie
        > wiedzieli czego od zycia i ode mnie chcieli, albo na kompletnych
        > prostakow, bardziej 'maczo' niz nejeden latynos... Szczerze nad tym
        > ubolewam, bo bynajmniej kompleksu 'zagramanicy' nie mam,
        > (obcojezycznych absztyfikantow nigdy sobie nie wyszukiwalam, to oni
        > jakos mnie znajdywali) i calkiem dobrze mi w moim kraju.
        Oczywiscie, oni zawsze "ami znajduja" trzeba sie tylko odpowiednio ubrac , pousmiechac i ewentualnie zakrecic ta
        czescia ciala na ktorej sie zwykle siedzi.....
        Jasne, ze
        > pewnie sa gdzies tam jacys calkiem sensowni panowie rodem z kraju
        > Lecha, ale niestety mi sie na nich trafic nie udalo - i tak sie zdarzylo, ze
        > moje dwie najwieksze milosci byly nie-polakami, ale jednoczesnie moja
        > polskosc bardzo szanowali, byli dumni z tego ze jestem polka, uczyli sie
        > polskiego jezyka i tak dalej.
        Uczyli sie jezyka. no to widzisz masz szczescie, bo co mnie tutaj uderza to to ze zaden z kolegow-niemcow po
        polsku ani slowa nie umie i nawet umiec nie chce. a chodza z tymi swoimi polkami juz ponad rok. Z drugiej strony
        znam Wlocha ktory nauczyl sie niezle polskiego tylko dlatego ze ma polke dziewczyne, wiec moze to kwestia
        niemieckiej mentalnosci, ale to wlasnie na niemcow kolezanki leca najbardziej, wlosi i inni ausländer to druga albo i
        trzecia liga.


        W paru postach pojawily sie twierdzenia ze Polki leca na zagraniczna kase. to akurat ( z tego co widze) nie jest
        prawda. Polki (przynajmniej te ktore ja znam) az tak bardzo na kase nie leca. One leca na nowosc i egzotyke. Kurde
        balans, wczoraj z jedna tak wspominalismy nasze pierwsze dni w tym pieknym kraju i mi powiedziala ze zaraz jak
        przyjechal postanowila zobaczyc jak to jest z Niemcem :-( Jeeezu, a pozniej sie dziwia ze maja u tutejszych taka a nie
        inna opinie....
        • Gość: Ptasia W czym problem? IP: 212.76.35.* 22.11.01, 09:50
          Poza sprawami oczywistymi (język, skrajnie różna kultura/religia), nie bardzo
          widzę, w czym problem. Jeśli to właściwy facet, to nie bardzo rozumiem, nad
          czym tu się zastanawiać; kasa czy egzotyka nie ma nic do tego, a poza tym,
          wszystko jest względne. Wcale nie jest też tak, "że w Polsce nikogo sobie nie
          znalazłam". Może byc po prostu tak: akurat trafiłam na cudzoziemca, a nie
          Polaka, jak większość koleżanek. I tyle.
          • luiza-w-ogrodzie Re: W czym problem? 23.11.01, 01:50
            Gość portalu: Ptasia napisał(a):

            > Poza sprawami oczywistymi (język, skrajnie różna kultura/religia), nie bardzo
            > widzę, w czym problem. Jeśli to właściwy facet, to nie bardzo rozumiem, nad
            > czym tu się zastanawiać; kasa czy egzotyka nie ma nic do tego, a poza tym,
            > wszystko jest względne. Wcale nie jest też tak, "że w Polsce nikogo sobie nie
            > znalazłam". Może byc po prostu tak: akurat trafiłam na cudzoziemca, a nie
            > Polaka, jak większość koleżanek. I tyle.

            Ptasiu, wlasnie te "oczywiste sprawy" kulturowe to moze byc problem. Nie mowiac
            juz o nacisku srodowiska/rodziny. Obserwowalam znajomego Polaka, ktory od kilku
            lat ma partnerke Iranke. Wzbudzilo to oburzenie wsrod wielu jego polskich
            znajomych (szczegolnie kobiet) dajace sie opisac slowami "co to, ladnych Polek
            nie mial i musial sobie wziac obca?!".

            Czesto perspektywy zwiazku upadaja pod ciezarem roznic czy interwencja rodziny
            ZANIM dotrzesz do punktu w ktorym mozesz stwierdzic, ze to wlasciwy facet.

            Luiza
        • Gość: m-unia Re: Uderz w stol..... IP: *.nyc.rr.com 23.11.01, 07:38
          curious napisa?(a):

          > ...a nozyce sie odezwa. Oczywiscie to wina polskich mezczyzn ze jest jak
          jest. Jakzesz moglem przypuszczac ze
          > jest inaczej!!! Sami nieciekawi, mieczacy albo glupkowaci macho.... A
          >wokol same piekne, madre, zgrabne primadonny
          > ktore maja pecha na nikogo ciekawego nie trafic. Eeech to zycie....

          No w sumie mi tam osobiscie niczego mi nie brakuje (no moze poza
          skromnoscia;-)
          Ale jakos nie przypominam sobie zebym napisala, ze Polki to same, jak
          raczyles okreslic, primadonny.

          > > ubolewam, bo bynajmniej kompleksu 'zagramanicy' nie mam,
          > > (obcojezycznych absztyfikantow nigdy sobie nie wyszukiwalam, to oni
          > > jakos mnie znajdywali) i calkiem dobrze mi w moim kraju.
          > Oczywiscie, oni zawsze "ami znajduja" trzeba sie tylko odpowiednio ubrac
          >pousmiechac i ewentualnie zakrecic ta
          > czescia ciala na ktorej sie zwykle siedzi.....

          No, zlociutki, mow o sobie... Ja tam nie musze krecic pupcia zeby zwrocic na
          siebie uwage plci przeciwnej... :-)
          Jeslis juz taki glodny szczegolow to ci powiem, ze mojego poznalam
          krecac... srubokretem, ubrana w ogrodniczki i powyciagany podkoszulek
          cala upaprana, a na dodatek glosno zlozecac kawalkowi rury, ktory
          skontuzjowal moje ramie....
          A w ogole to o co ci tak wlasciwie chodzi - o te 'podle'(????) metody
          sprowadzajace sie do wspomnianych jakze niemoralnych umizgow, a wiec
          wierutnego krecenia kuperkiem, przesylania zdradzieckich usmiechow w
          kierunku niczego nieswiadowmych ofiar, ze nie wspomne o innych, jeszcze
          gorszych diabelskich praktykach, ktore najwyraziej w twoim mniemaniu
          zarowno ja, jak i cala reszta rodu niewiesciego, uskutecznia?
          A moze owe metody sa owszem cacy jesli stosowane sa wobec Polakow, a
          jesli wobec samcow innych narowodosci to juz be? paranoja...
          Ja tam nigdzie nie twierdzilam, ze wszyscy Polacy to cepy, a zagramaniczni
          nie, tylko dlatego ze sa zagramaniczni. Poprostu opisalam swoje wlasne
          doswiadczenia, odzegnujac sie jednoczenie od wyglaszania jakichkolwiek
          truizmow, czy innych madrosci.
          Jak widze , starasz sie udowodnic, ze WSZYSTKIE kobiety zwiazane z
          obcokrajowcami leca na ich 'egzotyke' . A ktoz to dal ci prawo do wyciagania
          tak daleko idacych wnioskow, drogi medrco swiata? Bardzo latwo jest
          rzucac tego typu uogolnieniami,a duzo trudniej zachowac odrobine
          obiektywizmu.
          Zawiedziona ewidentnym brakiem powyzszej cechy u pewnych osobnikow

          m-unia

          ps.: a tak w ogole to zycze wytrwalosci w opieraniu sie tym jakze
          balamutnym zakusom gatunku zenskiego - niech moc bedzie z toba!
          Powodzenia ;-)
          • curious Re: Uderz w stol..... 23.11.01, 14:04
            Gość portalu: m-unia napisał(a):

            > Ale jakos nie przypominam sobie zebym napisala, ze Polki to same, jak
            > raczyles okreslic, primadonny.
            Wiem ze nie napisalas, ale takie odnosze wrazenie jak sobie tutaj na tym forum czytam rozne posty...

            > No, zlociutki, mow o sobie... Ja tam nie musze krecic pupcia zeby zwrocic na
            > siebie uwage plci przeciwnej... :-)
            Alez skad! :-P


            > A w ogole to o co ci tak wlasciwie chodzi - o te 'podle'(????) metody
            > sprowadzajace sie do wspomnianych jakze niemoralnych umizgow, a wiec
            > wierutnego krecenia kuperkiem, przesylania zdradzieckich usmiechow w
            > kierunku niczego nieswiadowmych ofiar, ze nie wspomne o innych, jeszcze
            > gorszych diabelskich praktykach, ktore najwyraziej w twoim mniemaniu
            > zarowno ja, jak i cala reszta rodu niewiesciego, uskutecznia?
            > A moze owe metody sa owszem cacy jesli stosowane sa wobec Polakow, a
            > jesli wobec samcow innych narowodosci to juz be? paranoja...
            Chyba sie nie zrozumielismy. Inspirowany tytulem watku - opisalem to co widze wokol siebie ( mam taka glupia ceche
            ze lubie obserwowac ludzi wokol siebie. Mowie Ci to jest fascynujace - lepsze niz bird watching i safari do kupy
            wziete). Sposoby podrywania "podle" czy nie - nie sa tutaj glownym tematem, wiec darujmy sobie ten temat.
            A chodzilo mi tylko o przedstawienie jak tutaj wyglada sytuacja "na linii Polki - Niemcy". Ja sie do tego wtracal nie bede
            - nie moje malpy - nie moj cyrk.

            > Jak widze , starasz sie udowodnic, ze WSZYSTKIE kobiety zwiazane z
            > obcokrajowcami leca na ich 'egzotyke' .
            Jezeli rozmawiasz z kilkunastoma Polkami zagranica i kazda (doslownie!) ci to mowi to chyba daje to do myslenia.

            A ktoz to dal ci prawo do wyciagania
            > tak daleko idacych wnioskow, drogi medrco swiata?
            Jak Ci powiem ze Bog to mi pewnie nie uwierzysz :-)))))

            > ps.: a tak w ogole to zycze wytrwalosci w opieraniu sie tym jakze
            > balamutnym zakusom gatunku zenskiego - niech moc bedzie z toba!
            A skad Ci przyszlo do glowy ze sie opieram?
            No moze troche.... ale w innym sensie niz myslisz. Z wami to trzeba uwazac, bo na poczatku to kazda z was zgrywa
            twardzielke, ze niby wszystko tylko dla zabawy, a potem sie okazuje ze chodzilo o cos wiecej - i zaczynaja sie dasy,
            placze i narzekania. Ale to temat na inny watek......

            > Powodzenia ;-)
            Wzajemnie :-)
      • Gość: Sara Re: Do M-unii IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.02, 15:58
        M-unia gdzie ty mieszkasz, bo z adresu nie wynika ze w Polsce?
    • Gość: gg Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.tnt8.atl4.da.uu.net 22.11.01, 16:18

      2 lata temu bylam au pair w Niemczech.
      Dla zadnego Niemca " z majtek nie wyskoczylam".
      Teraz jestem au pair w USA i od 10 miesiecy " wyskakuje z majtek"
      dla Araba. Seks z nim jest bardzo egzotyczny.
      Arab ow ma bardzo gruby portfel , ktorego moja osoba nie uszczuplila
      nawet o centa. Gdziekolwiek razem wychodzimy zawsze sama place ze
      siebie.
      Ale zgadzam sie z tym ze Polka na zachodzie widziana jest jako
      tania dziwka. Moja przyjaciolka mieszka we Wloszech . Jak tylko nie
      reaguje na zaczepki tamtejszych facetow slyszy "za ile".
      Tam mozna bardzo szybko wyleczyc sie z kompleksow(jesli sie ma).
      Wlosi leca na wszystko co sie rusza. Sa oblesni.
      Kolezanka wyszla za maz za Niemca,skapca.
      Zakupy robi wylacznie w aldi ,do tego prowadzi zeszyt do ktorego
      wkleja rachunki.
      Ja nie planuje wychodzic za maz .Jezeli kiedys zmienie zdanie
      raczej bedzie to Polak.

      • Gość: Scorpion Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.kom.tuwien.ac.at 23.11.01, 08:01
        POwinienem isc szybko do pracy, ale temat mi sie spodobal i odpowiem.
        Mieszkam juz jakis czas za granica(w Austrii). Jesli mam byc szczery nie
        wyobrazam sobie (na tym etapie) zycia ,obcowania z austryjaczka
        wloszka ,niemka. Za duze roznice kulturowe, ja zyje polska muzyka, polskimi
        ksiazkami, lubie polskie zdrobnienia, lubie sie budzic rano i zanim mozg sie
        obudzi uslyszec cos przyjemnego po polsku. Nazywaja nas tutaj "wlochami
        polnocy", potrafimy sie bawic itd. Jacy sa austryjacy -dzialaj bez animuszu,
        maminsynki, albo daja sobie rade tylko w jednej dzidzinie. Austyjaczki -
        ubieraja sie zle (jak przyjezdzam do Polski, oczy wychadza z orbit)i sa z
        reguly nie urodziwe.
        Co jest dla mnie rowniez wazne, moja kobieta musi sie swobodnie porozumiewac z
        moimi przyjaciolmi (to sa tacy prawdziwi przyjaciel od lat 19)przeciez z nimi
        sie spotykam, wyjezdzam.
        Pozdrowienia Scorpion
      • Gość: axe Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.*.*.* 23.11.01, 14:00
        Gość portalu: gg napisał(a):

        > 2 lata temu bylam au pair w Niemczech.
        > Dla zadnego Niemca " z majtek nie wyskoczylam".
        > Teraz jestem au pair w USA i od 10 miesiecy " wyskakuje z majtek"
        > dla Araba. Seks z nim jest bardzo egzotyczny.

        Fu, obrzydlistwo. Jakie to ponizajace dla bialej kobiety...
        Ja bym arabki kijem nie dotknal. W czasie studiow w RFN mieszkalem po sasiedztwu
        z arabami - tak prostackich i ograniczonych ludzi (a to byli studenci!!!), na
        dokladke falszywych (naciagactwo na pieniadze, papierosy, jedzenie, nagminne
        klamanie!), nie spotkalem do czasu az zobaczylem murzynow w usa... Moj wuj 3 lata
        spedzil w Libii - jego opinia o arabusach jest jeszcze gorsze.
        Daj spokoj dziewczyno! Co Ty wyprawiasz?!
      • drapieznik Bea, wzruszylem sie twoim postem 02.01.02, 05:25
        ktorego wiekszosc niestety nie zrozumiala. Jezeli nie pije to wszystko bedzie w
        porzadku.

        czytam te wypowiedzi ale przy tym arabie mnie ruszylo. Znajac siebie,
        poprzestane na tym. Reszta forumowiczow na pewno mnie w tym poprze.

        GG, gdzie mozna poznac jakas fajna i latwa Polke? Uwielbiam te najlatwiejsze,
        taki np. w ciagu pierwszych dwoch godzin? Mozesz pomoc? Nie jestem Wlochem moge
        zapewnic, kupuje czasem w Aldi, jak brakuje mi sera, a po polska kielbase jade
        do Krogera. Usmiejesz sie bo kilkakrotnie mialem ciekawe znajomosci
        ktore 'zaczely' sie niemal natychmiast a trwaly dobre kilka lat.

        Luiza, pytasz jak to jest kochac sie w obcym jezyku? Wszystko zalezy od
        czlowieka no i jak znasz jezyk. Jezyk to jak gra w ping ponga. Narodowosc tez
        sie liczy bo niektore narody za dobrze sie z Polkami nie mieszaja - tu przoduja
        obywatele bliskiego wschodu i azji. Zaden tam stereotyp. Widzialem.

        Jezeli chodzi o Niemcow, to tez zalezy od czlowieka: im nizszy stopien rozwoju
        tym bardziej bedzie o polokach i polnische Wirtschaft. Na to sobie nie mozna
        pozwolic bo dojdzie do rekoczynow. A juz najbardziej maja porabane Slazacy. Z
        rdzennymi Niemcami nie ma wiecej problemow niz u malzenstw w kraju. Jezeli
        chodzi o anglosasow, to jak sie zna jezyk to i w lozku idzie naturalnie (o
        czyms jest dobrze pogadac, nie?). Nawet sie czasem zastanawiam czy umialbym byc
        z Polka i mam powazne watpliwosci

        A ktore sa diablice? W kazdym kraju sa, tylko mowia innymi jezykami. Polki
        wydaja mi sie najcwansze. W kazdym kraju znajdzie sie ktos normalny, tylko jak
        taka osobe znalezc? Na to nie potrafie znalezc odpowiedzi.

        Ja jak widze Polki, to albo mezatki albo zabezpieczone przez nature. Zadnych
        samotnych.

        Jedyne kobiety ktore uwazam za beznadziejne to azjatki i Portugalki: cos tam
        bogu nie wyszlo z nimi.
    • Gość: Agata Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 11:11
      Nikt jeszcze nie napisał o pewnej cudownej zalecie obcokrajowców
      (angielskojęzycznych) - trudno znaleźć prawdziwą szowinistyczną świnię.
      Właśnie tak - Polacy całuja po rękach, przepuszczają przez drzwi, wyrywają z
      ręki cięzkie paczki (zwłaszcza przy świadkach), za to Ci mówią, że wszystkie
      kobiety są głupie (nawet jak sie takiemu panu za lat studenckich pomagało w
      matematyce, nadal utrzymuje swoje zdanie - niezłe, prawda?). Bardzo mało
      osobników płci męskiej w Polsce potrafi wejść w prawdziwie partnerski układ. Za
      to Anglosas w życiu sobie na taką uwagę nie pozwoli. Niestety, różnice
      kulturowe potrafią być uciązliwe na codzień. Dlatego najlepiej (w mojej opini)
      spotkać Polaka wychowanego za granicą. Nie bedzie walił tekstów
      o_wyzszości_faceta_nad_kobietą, tylko każdy temat mozna rozsądnie
      przedyskutować, przy użyciu racjonalnych argumentów. A do tego, wie, co to
      barszcz, Klos i muminki. Cudownie.
      • niegrzeczna Ale ja mysle ze jednak Polacy.... 23.11.01, 11:27
        tylko chyba chyba sa mniej wierni niz obcokrajowcy. Ale naprawde nie chce
        nikogo urazic.
      • Gość: axe Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.*.*.* 23.11.01, 14:08
        Gość portalu: Agata napisał(a):

        > kulturowe potrafią być uciązliwe na codzień. Dlatego najlepiej (w mojej opini)
        > spotkać Polaka wychowanego za granicą. Nie bedzie walił tekstów
        > o_wyzszości_faceta_nad_kobietą, tylko każdy temat mozna rozsądnie
        > przedyskutować, przy użyciu racjonalnych argumentów. A do tego, wie, co to
        > barszcz, Klos i muminki. Cudownie.

        ...i w tym czysie gdy on bedzie pomalu i rozsadnie gledzil, ukochana Poleczka go
        bedzie lapac za slowka, zakrzyczy, opieprzy, zabierze karte kredytowa i wcisnie
        pod pantofel. Tak wyglada partnerstwo wg Polek w zwiazkach z cudzoziemcami. Moge
        przyjac ze ten model wystepuje w 90% malzenstw Polek z Niemcami, Holendrami czy
        Szwedami. Amerykanie sie nie daja.
    • kasiulek Re: Polak czy obcokrajowiec? 23.11.01, 11:23
      A ja tam lubie polskich chlopakow i juz...
      • Gość: Pola Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.extern.kun.nl 23.11.01, 13:04
        Mysle, ze sam temat watku nie jest zbyt dobrze
        sformulowany...lepszy czy gorszy...jak rozwazanie
        wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Wielkanoca...
        Ja jestem z Holendrem i dobry z niego chlop :))
        denerwuje Go to co mnie u jego rodakow - skapstwo,
        przesadny fanatyzm, jesli chodzi o futbol, swietowanie
        Mikolaja itepe... lubi pierogi, bigos, Krakow i
        "dogaduje" sie swietnie z moja rodzina (oczywiscie ze
        mna w roli tlumacza :)), poza tym imponuje mi wiedza o
        swiecie (polityczna, geograficzna itp), czego o
        wiekszosci tubylcow nie mozna powiedziec...
        wiec nie widze problemu :)
        Tylko mam problem z przetlumaczeniem "kwiecien plecien
        itd" ;))
        Ale jesli chodzi o Polakow, to tez mam pozytywne
        doswiadczenia, wiec...
    • Gość: Alina Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.proxy.aol.com 29.11.01, 19:57
      Hej!
      Piszcie, piszcie, bo to bardzo ciekawe !!!
    • yak-ona POLAK........ 30.11.01, 01:15
      ja uwazam , ze nie ma polski szowinista!
      po 7 miesiacach w USA , po tych wszystkich randkach z dennymi amerykanami (
      czasami z grubym portfelem , ktory wogole mi nie imponowal a oni wlasnie na to
      liczyli) wiem ze nie ma jak polski chlop...
      ale i dla niego poprzeczka jest wysoko postawiona ale nigdy nie bedzie chodzilo
      o kase..kto to wogole wymyslil???
      i mozecie mi mowic ile chcecie ale ja i tak do Polski wracam -
      meza tam poszukac.
      • luiza-w-ogrodzie Re: POLAK... tak, ale z zagranicy 30.11.01, 01:31
        yak-ona napisał(a):

        > ja uwazam , ze nie ma polski szowinista!
        > po 7 miesiacach w USA , po tych wszystkich randkach z dennymi amerykanami (
        > czasami z grubym portfelem , ktory wogole mi nie imponowal a oni wlasnie na to
        > liczyli) wiem ze nie ma jak polski chlop...
        > ale i dla niego poprzeczka jest wysoko postawiona ale nigdy nie bedzie chodzilo
        >
        > o kase..kto to wogole wymyslil???
        > i mozecie mi mowic ile chcecie ale ja i tak do Polski wracam -
        > meza tam poszukac.

        Na Twoim miejscu, yak-ona, nie wrzucalabym wszystkich Amerykanow do jednego
        worka. Kolejna generalizacja, ktorej wolalabym sie wystrzegac na tym forum. Znam
        i Polakow, ktorzy rwa na portfel.

        Co powiecie na koncepcje: Polak - TAK, ale mieszkajacy od lat za granica? Z takim
        mozna miec duzo wspolnego (cale zaplecze kulturowe), ale jest bardziej na luzie,
        ma szersze horyzonty i zazwyczaj jest czystszy ;-)

        Trafil sie Wam taki?

        Luiza-w-Ogrodzie
        • yak-ona Re: POLAK... jak Polak to tylko z Polski 30.11.01, 19:55
          luiza-w-ogrodzie napisał(a):

          > yak-ona napisał(a):
          >
          > > ja uwazam , ze nie ma polski szowinista!
          > > po 7 miesiacach w USA , po tych wszystkich randkach z dennymi amerykanami
          > (
          > > czasami z grubym portfelem , ktory wogole mi nie imponowal a oni wlasnie n
          > a to
          > > liczyli) wiem ze nie ma jak polski chlop...
          > > ale i dla niego poprzeczka jest wysoko postawiona ale nigdy nie bedzie cho
          > dzilo
          > >
          > > o kase..kto to wogole wymyslil???
          > > i mozecie mi mowic ile chcecie ale ja i tak do Polski wracam -
          > > meza tam poszukac.
          >
          > Na Twoim miejscu, yak-ona, nie wrzucalabym wszystkich Amerykanow do jednego
          > worka. Kolejna generalizacja, ktorej wolalabym sie wystrzegac na tym forum. Zna
          > m
          > i Polakow, ktorzy rwa na portfel.
          >
          > Co powiecie na koncepcje: Polak - TAK, ale mieszkajacy od lat za granica? Z tak
          > im
          > mozna miec duzo wspolnego (cale zaplecze kulturowe), ale jest bardziej na luzie
          > ,
          > ma szersze horyzonty i zazwyczaj jest czystszy ;-)
          >
          > Trafil sie Wam taki?
          >
          > Luiza-w-Ogrodzie

          a ja powiem nie nawet na polaka mieszkajacego zagranica , bo dla nikogo nie
          zrezygnuje z mieszkania w Polsce...
          a amerykanie , ktorych poznalam - do jednego worka...
          moze na drugim koncu Stanow sa inni , lepsi jednak z mojego doswaidczenie-
          amerykanie sa denni jak malo kto...

          Polacy i tylko Polacy...
    • niegrzeczna POLAK!!! 30.11.01, 10:54

      Ja widze ze Polscy mezczyzni jeszcze zachowali meskosc. Zdezydowanie wole
      Polaka z Polski(takiego typowego) ...bo zagranica to juz taki pseudo Polak.

      Przepraszam, nie chce tu nikogo urazic.

      Podczas mojego pobytu w Polsca przekonalam sie czego mi tak bardzo brakowalo w
      obcych mezczyznach.

      Polacy mezczyzni sa najlepsi.
    • Gość: ramzes Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.01, 12:00
      ja jestem Polakiem i mam meza Niemca:)))
      na poczatku (ze wzgledu na roznice kulturowe i jezykowe) nie moglismy sie wogole
      dogadac. Rozmawialismy wylacznie po angielsku, a to nie byl rodzinny jezyk
      zadnego z nas. Po okolo roku wspolnych meczarni doszlismy do idealnego zwiazku.
      Chyba nie ma znaczenia, czy sie kocha Polaka czy nie, wazne na ile jestesmy
      zdolni ustapic i zaakceptowac roznice.

      ramzes
      • Gość: graf Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.01, 18:29
        Najbardziej uderza mnie chęć dogadanie się Polek z obcokrajowcami. Powalająca
        jest również radość z tego, że już się dogadujemy i akceptujemy. Takiej chęci
        nie widziałem w związkach Polak-Polka. Zawsze bylo cos w rodzaju on juz taki
        jest itd. To tak jakbysmy sami dla siebie przestali być ciekawi.
        • Gość: ALIAS Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.12.01, 15:28
          Jako ze pytanie zostalo postawione w obie strony zaczalem sie zastanawiac ile
          znam przypadkow malzenstw (lub prawie-malzenstw) gdzie Ona byla obcokrajowcem,
          a On Polakiem. jestem poza Polska od ponad 20 lat i zaliczylem 3 kraje, ale
          tego rodzaju przypadkow znam dwa, zreszta bardzo udane. Dla odmiany naszych
          rodaczek wchodzacych w zwiazki formalne lub mniej z wszystkimi nacjami swiata
          znam sterte. i nie sa one czesto zbyt pozytywne. Ostatni przyklad; mloda
          dziewczyna z oczywiscie Arabem (Libanczyk). Po kilku miesiacach euforii i
          zachwytu nad wspanialoscia seksu z tym panem zaczely sie schody; zakazy
          wychodzenia z domu bez obstawy (brat lub kolega tego pana), mniejsze lub
          wieksze awantury o pieniadze i inne sprawy. Skonczylo sie typowo: solidne
          pobicie, policja, pogotowie. Nie wniosla formalnej skargi - bala sie. Juz z nim
          nie jest. Kilka miesiecy przerwy - teraz jest z Grekiem. Ot taka "Arabeska".
          Nic generalnie przeciw naszym Paniom. Ja osobiscie nie widze siebie z
          kimkolwiek innym anizeli Polka, ale cos w tych naszych paniach siedzi co
          popycha je w kierunku np. lekko "podpalanych" partnerow. Co to jest? Moze ktos
          jest w stanie na to odpowiedziec.
          Generalnie ujmujac na kazdego Polaka bedacego w zwiazku z nie-Polka jest
          prawdopodobnie 50 naszych pan wybierajacych tych innych. Czy tylko egzotyka i
          legendy o anatomicznej wyzszosci?

          Pozdrowienia...
          • muzaaa Re: Polak czy obcokrajowiec? 03.12.01, 18:31
            Nie znam statystyk. Jezeli wierzyc w szacunki poprzedniego rozmowcy to mozna
            wnioskowac, ze polskie kobiety musza byc bardziej atrakcyjne pod roznymi
            wzgledami dla obcokrajowcow niz polscy mezczyzni.
            • drapieznik Re: Polak czy obcokrajowiec? 02.01.02, 05:32
              Tak jest na calym swiecie z kazdym (w miare mlodym) cialem i nazywa sie to
              handlem zywym towarem, rowniez nazywanym potocznie "miloscia". Polki, jak
              rowniez i Polacy nie sa tu zadnym wyjatkiem.

              Jest takie prawo natury ktore pozwala kobiecie z IQ70 dyrygowac profesorem
              kilku uniwersytetow.
          • Gość: Blondyna Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.02, 06:01
            Napisze krotko: jako maz to tylko Polak ale jako kochanek to tylko Latynos.
            Sprawdzilam!
            • Gość: Mia Re: Polak czy obcokrajowiec? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 03.01.02, 20:11
              Zamężna nie jestem, ale kochanków miałam - tak się złożyło - kilku, w tym
              trzech, którzy byli Arabami zamieszkałymi we Francji od kilkunastu lat. Mmmm,
              mieszanka piorunująca... Polacy do pięt im nie dorastają. Od kiedy mieszkam w
              Polsce nie miałam naprawdę dobrego kochanka.
    • Gość: Karolina w przeddzien slubu ze Szwedem IP: *.imit.kth.se 03.12.01, 18:57
      kazda nacja ma cos w sobie, ale to prawda ze z Polakiem latwiej sie dogadac i
      rzeczywiscie obejmie i przekaze duzo ciepla ale jesli chodzi o lozko to z
      daleka od Polakow- sa tak beznadziejni i tak w sobie zadufani i nic wiecej.A co
      do reszty to sama nie wiem ale lubie ten polski blysk w oku, bajer
      warszawiakow. Szwedzi sa nudni a kazdy problem roztrzasaja do znudzenia.Co do
      reszty zobacze....
      • Gość: Joe Re: w przeddzien slubu ze Szwedem IP: *.client.attbi.com 27.12.01, 23:59
        Chyba zle trafialas bo moja amerykanska dziewczyna mowi, ze takiego kochanka
        nigdy w zyciu nie miala.
        Najgorsze ze ona ma nadzieje za mnie wyjsc za maz a ja nie wieze w mieszane
        malzenstwa
        • schone Re: w przeddzien slubu ze Szwedem/ do Karoliny 02.01.02, 07:42
          A skad to wytrzasnelas, ze Polak do kitu? Pewnie trafilas na fajtlape!
          Czy zdolnosc do pewnych spraw zalezy od narodowosci?
          • staua story 02.01.02, 13:18
            Luiza,
            moze to Cie zainteresuje jako osobiste doswiadczenie: od poltora roku jestem z
            Rumunem. Jest nam ze soba super, zakochalismy sie w sobie od pierwszego
            wejrzenia, pomimo ze zwiazek wydawal sie z poczatku niemozliwy. Od kwietnia
            ubieglego roku mieszkamy razem. Rozumiemy sie swietnie, rozmawiamy po
            angielsku, niezle juz rozumiemy nawzajem swoje jezyki. Czasem zreszta, jak sie
            rozmawia w jezyku, ktory nie jest macierzysty dla zadnej ze stron, lepiej sie
            jest porozumiec, bo zwraca sie uwage na precyzje...a nieporozumienia mozna
            tlumaczyc wlasnie bledami jezykowymi :-).
            Tutaj nikt sie nie wypowiada na temat reakcji otoczenia, ale moze to dlatego,
            ze raczej partnerzy sa z krajow cieszacych sie w Polsce szacunkiem (wzgledy
            materialne? niewykluczone). Moja cala rodzina i ludzie, ktorych uwazalam przez
            dlugi czas za przyjaciol, odwrocila sie ode mnie, potraktowala jak idiotke,
            ktora nie wie, co robi (Cygan, barbarzynca, niecywilizowany pastuszek...to byly
            lagodne epitety). Nikogo nie interesowalo, czy dobrze sie z nim czuje i milosc
            byla ostatnim argumentem, jaki moglby przemowic do kogokolwiek, z kim
            rozmawialam. Na szczescie nie mieszkamy w Polsce, tylko w kraju, w ktorym Polak
            i Rumun nie roznia sie specjalnie - postkomunistyczna Europa Wschodnia to tutaj
            w zasadzie monolit.
            Mysle, ze zwiazki nie zaleza od narodowosci - kazdy jest soba i oczywiscie ma
            bagaz doswiadczen wynikajacych z pochodzenia, tradycji, wychowania, ale tak
            samo jest miedzy Polakami. Ktos jest dla Ciebie lub nie i wszystko jedna skad
            jest, jezeli sie kochacie.
            Pozdrawiam
            • Gość: Sara Re: Do pary polsko- rumunskiej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.02, 16:17
              To milo slyszec, ze sa ludzie szczesliwi. Napewno latwiej jest wam zyc w kraju
              w ktorym ludzie nie maja takich uprzedzen. Moze i wasze rodziny z biegiem czasu
              zaakceptuja wasz zwiazek, jesli zobacza, ze jest trwaly i szczesliwy. Czy
              planujecie sie pobrac?
              • staua Do Sary 02.01.02, 18:34
                Owszem, chyba pobierzemy sie w tym roku. Na pewno tutaj (Szwajcaria) w
                urzedzie, bo to latwiejsze (on jest prawoslawny oczywiscie).Ale na razie nie
                planujemy dokladnie, bo mamy wiele innych planow (glownie zawodowych -jazeli
                chcemy byc razem, musimy dopasowac kariery :-))
                Moja rodzina chyba sie nie przekona. Nie jestem w stanie odnowic z nimi zadnych
                kontaktow, boli mnie tylko, ze moj ojciec zmarl w nienawiscie do mnie dwa
                miesiace temu. Jego rodzina jest natomiast fantastyczna, kiedy bylismy w
                Rumunii w sierpniu, okazali mi wiele serca.
                pzdr
                • schone Re: Do Sary / do shaua 02.01.02, 18:58
                  Dosyc dokladny opis. Brakuje tylko jednego; ile razy na dzien ten Rumun moze?
                  • staua Re: Do Sary / do shaua 02.01.02, 19:30
                    przypuszczam, ze wiecej niz ja. Zreszta nie to zdecydowalo, ze z nim jestem i
                    chce byc jak najdluzej, naprawde uwazasz, ze wylacznie sex decyduje, ze chce
                    sie z kims byc? Ja pracuje przez wieksza czesc dnia i on tez, wiec nie wiem,
                    ile razy na dzien...etc
                    • drapieznik Re: Do Sary / do shaua 03.01.02, 01:33
                      To jest tak jak u wiekszosci kobiet...

                      Nie bardzo rozumiem dlaczego w Polsce jest takie uprzedzenie do Rumunow?
                      Przeciez Rumuni nie maja nic wspolnego z Cyganami, ktorych powszechnie
                      nienawidza wszyscy i wszedzie. Cyganie sa szczepem wyrzuconym z Indii kilkaset
                      lat temu i przywedrowali do Rumunii. Ciekawe, bo tych Cyganow to Rumuni bardzo
                      nienawidza... Spotkalem raz Rumuna i zaczalem miec naturalne odrzuty, ale potem
                      zostalismy przyjaciolmi. Okazal sie wiekszym fachowcem niz wielu, wielu innych.
                      Tam w tej Rumunii mieli tez tegie glowy o czym np ja nie wiedzialem. Rumuni to
                      w zasadzie pozostalosci legionow Rzymskich. Jedni Poszli do Francji, inni do
                      Rumunii. Podaj nam jakis fajny przepis rumunski na cos dobrego.
                      • staua Cyganie/Rumuni 03.01.02, 09:25
                        Hej,
                        ja tez nie wiem, dlaczego w Polsce Rumuni to Cyganie. Moze z powodu zebrzacych
                        Cyganow z Rumunii. Ale oni zebrza tez w Rumunii...jest ich tam strasznie duzo i
                        rzeczywiscie sa znienawidzeni. Niemniej stereotypy sa wystarczajaco silne, zeby
                        zniechecic moja rodzine mimo, ze moj ukochany ma doktorat i mowi kilkoma
                        jezykami, co oznacza, ze jest bardziej wyksztalcony niz wiekszosc moich
                        krewnych :-)
                        Jedzenie jest podobne do polskiego, duzo tluszczu i miesa, przyprawiaja za to
                        jak na poludniu Europy. Np. lubia golabki, prawie takie same jak nasze, jego
                        mama robila troche mniejsze. I kiszona kapuste w glowkach! I salatke z
                        baklazanow (baklazany smazone, w kostke, wymieszane z cebula nalezy rozsmarowac
                        na chlebie - mimo to nazywaja to salatka). A w lecie jedlismy glownie arbuzy,
                        bo bylo 40 stopni a one byly za darmo (1000 lei kilo tzn. naprawde za darmo).
                        Ale on nie umie gotowac, wiec wiele sie w tej materii od niego nie nauczylam...
                        pozdrowienia
                        • schone Re: Cyganie/Rumuni 03.01.02, 09:31
                          Czy to prawda ze w Rumunii moga ograbic nawet w czasie zatrzymania przed
                          czerwonymi swiatlami?
                          • staua Re: Cyganie/Rumuni 03.01.02, 09:52
                            Nikt nas nie ograbil, a caly czas jezdzilismy samochodem. Niemniej byla to
                            Dacia (99% Rumunow ma Dacie i jego rodzice tez) oraz bylam z Rumunami ktorzy
                            wygladali tak jak wszyscy, wiec nie wyroznialismy sie niczym (ja troche tak,
                            ale najwidoczniej nie wystarczajaco, zeby zachecic do kradziezy), mozliwe, ze
                            turysci sa ograbiani. Samochod trzeba zabezpieczac jak w Polsce, co dla nas
                            bylo troche uciazliwe (mieszkamy w Szwajcarii gdzie ludzie nawet nie zamykaja
                            samochodow nie mowiac o alarmach)
                            • schone Re: Cyganie/Rumuni 03.01.02, 09:58
                              Jacy Wy szczesliwcy, Szwecja!.
                              • staua hm 03.01.02, 10:04
                                Szwajcaria. Szczesliwi z powodu kraju? Niekoniecznie. Duzo uciazliwych zasad i
                                zbyt duzy porzadek, ale bezpiecznie jest. I tolerancyjnie-w pewnych granicach.
                            • drapieznik Re: Cyganie/Rumuni 03.01.02, 17:25
                              A mnie akurat tej nocy rabneli 100-kilowy worek piasku z samochodu. Byly obok 3
                              takie same worki ale widocznie pekl im krzyz z tego dzwigania. Uslyszalem jakis
                              ruch, zlapalem za spluwe i zanim dobieglem juz odjecahli z cennym piaskiem.
                              Wtedy zdalem sobie sprawe, ze swietowanie nowego roku minelo i nie
                              wytlumaczylbym sie z halasu. Dzieki za troche kolorowych idei. Brat mojego
                              kolegi-geniusza byl doktore biochemii. Otworzyl wlasna firme in ruszyl
                              PRZECIWKO gigantom farmaceutycznym. Ktos na innym watku pisal jak byl w Polsce
                              i mu rabneli $20k. Zlodziejstwo jest wszedzie. No chyba z wyjatkiem Arabii
                              Saudyjskiej, ale oni tam maja co piatek uciecie reki po zlapaniu klienta. Potem
                              wieszaja te reke na sznurku za palec zeby odztraszyc. Gwarantuje, ze efekt
                              lepszy niz w Szwajcarii. MIMO tego, w jednym roku znalazla sie grupa ludzi
                              ktora rabnela 1$mil z banku w stylu Roberta DeNiro. Nigdy ich nie zlapano ale
                              stracono jakichs biednych bezdomnych. Uwielbiam rumunskie Karpaty i Sibiu
                              salami.
                              • staua Karpaty... 03.01.02, 21:34
                                Ja tez uwielbiam rumunskie Karpaty...czasem troche tam smieci, ale i tak
                                czysciej niz w polskich gorach i mniej cywilizacji niz w szwajcarskich Alpach.
                                Ale najbardziej lubie Morze Czarne!
                                Watek nam sie troche zmienil...nawiasem mowiac
    • evunia zdezydowanie POLAK 03.01.02, 10:02
      • staua Re: zdezydowanie POLAK 03.01.02, 10:27
        Dlaczego?
      • schone Re: zdezydowanie POLAK 03.01.02, 10:31
        Przepraszam, ale pomylilem ze Szwecja. Porzadek jest porzadkiem,, to jest cos
        co trzeba cenic, to jest cos czego brakuje w wielu krajach.
        Szwajcaria, piekny kraj, bogaty, moglby byc troche wiekszy.
        Wybieram sie tam w tym roku, i nie tylko. Ciekaw jestem, gdybyscie nie
        miszkali w Szwajcarii, gdzie bylby Wasz dom? Polska? Rumunia?.
        • staua ? 03.01.02, 11:29
          Piekny kraj, troche drogi...a kwestia, gdzie bedziemy mieszkac, pozostaje
          otwarta, bo chyba w Szwajcarii nie bedziamy cale zycie (na razie mamy
          ograniczone kontrakty a nie stale, wiec pozwolenia na pobyt tez sa przedluzane
          z roku na rok). Ja nie mam nic przeciwko Rumunii, bardzo mi sie tam podoba,
          zarabia sie na razie malo, ale w Polsce niewiele wiecej akurat w naszych
          zawodach...zobaczymy za pare lat, jak sie wszystko rozwinie (zwiazek tez :-))
        • Gość: Michal Re: zdezydowanie POLAK tak? a dlaczego? IP: 213.241.35.* 03.01.02, 11:44

          ... jestem cudzoziemcem no i dlaczego ja jestem gorszy przyznam że mnie te
          wasze rozważania trochę irytują..
        • Gość: Michal Re: zdezydowanie POLAK tak? a dlaczego? IP: 213.241.35.* 03.01.02, 11:44

          ... jestem cudzoziemcem no i dlaczego ja jestem gorszy przyznam że mnie te
          wasze rozważania trochę irytują..
          • evunia Re: zdezydowanie POLAK tak? a dlaczego? 04.01.02, 12:09
            Gość portalu: Michal napisał(a):

            >
            > ... jestem cudzoziemcem no i dlaczego ja jestem gorszy przyznam że mnie te
            > wasze rozważania trochę irytują..


            Michal, posluchaj to nie ma nic wspolniego z gorszym czy lepszym.To jest kwestia
            gustu. Ktos woli jablko od gruszki, i zaden z owocow nie jes przeciez gorszy
            obiektywnie.

            Mi chodzi glownie o jezyk, dla mnie jest on bardzo wazny, ta emocjonalnosc
            jezyka, przedewszystkim te slowka uczuciowe itd..te w kochaniu itd. A ty przeciez
            tak ladnie po polsku mowisz.

            A to jest moj swoisty gust, mysle ze Polacy zachowali te meskosc ktorej brakuje
            innym mezczyznom. Jezeli jestes Slowianinem to chyba tak jak Polacy przeciez.

            ceiply :)))))))))))))





            • Gość: Michal Re: zdezydowanie POLAK tak? a dlaczego? IP: 213.241.35.* 04.01.02, 14:24

              Tak.. zgadza się każdy naród ma swoją specyfikę zwyczaję kuchnię itp. do tego
              można sie przyzwyczaić tak jak ja np. do polskiej ale męskość wybacz to już
              indywidualna cecha, szarmanckość to cechy nabyte a nie wrodzone pochodne od
              narodowości.

              Pozdrawiam
              • Gość: Milene Re: Polak ale niekoniecznie ! IP: *.w.club-internet.fr 04.01.02, 21:51
                Jest czesto dosyc przystojny i niezle zbudowany ale po trzydziestce ma juz
                niezly brzuszek i na twarzy jest, jak to sie mowi, "nalany". Duzo pije i sie
                upija , w domu niewiele robi i czesto jest niezlym maminsynkiem (duze dzieki
                dla matek Polek). Od zony wymaga, zeby byla wspaniala sprzataczka, dobra matka
                i seksowna kochanka. Oczywiscie musi tez byc piekna i godnie go reprezentowac
                (czyli byc jego wizytowka).
                Oczywiscie uogolniam bo fajnych Polakow nie brakuje. Wszyscy pisza na forum
                Gazety Wyborczej.
                Moj malzonek Zabojadek zerka mi przez ramie i zastanawia sie o czym to ja tak
                pisze. Ha ! Ha !

                • schone Re: Polak ale niekoniecznie ! 05.01.02, 09:27
                  Tak brzydko go nie nazywaj. A nuz sie domysli? I bedzie awantura domowa.
                  A czy Twoj maz jeszcze nie ma brzuszka? Czyzby mial inne procesy fizjologiczne
                  niz Polak? Osobiscie widzialem wielu Francuzow z brzuszkiem.
                  Mysle ze nie mozesz tak uogolniac, ze jak Polak to juz jakis tam, w kazdym
                  narodzie sa rozni ludzie.
                  • Gość: Milene Re: Polak ale niekoniecznie ! IP: *.w.club-internet.fr 05.01.02, 19:34
                    Shone,
                    Nie bierz tego tak do siebie, przeciez wiadomo, ze jest to tylko ogolnianie.
                    Kilka postow wczesniej czyz tez w innym temacie, nie pamietam, ktos pisal, ze
                    woli Rosjanki i Jugoslawianki od Polek. Wcale sie z tego powodu nie obrazam
                    mimo, ze jestem Polka.
                    Jezeli chodzi o mojego meza to wcale go brzydko nie nazywam bo nic w tym
                    zlego,ze je zaby (nawet moje dzieci 3 i 5 lat sa juz ich amatorami)i na pewno z
                    tego powodu sie nie obrazi. A wiesz dlaczego ? Bo on jak wielu jego rodakow nie
                    ma kompleksow w przeciwienstwie do facetow z Polski (zaznaczam - facetow, a nie
                    kobiet !)
                    Poza tym moj maz nie ma brzuszka, jest szczuply i pije tylko okazjonalnie
                    wylacznie dobre trunki. I to mi sie w nim podoba !
                    Serdecznie pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja