Samotna w wielkim mieście

06.02.07, 21:34
Pól roku temu wyszłam za mąz i przeniosłam się do Warszawy. Mąż pracuje w
jednym z tych oszklonych biórowców od 8 do 23. Gdy przychodzi jest przeżuty i
wypluty. W mojej pracy moja najmłodsza kolezanka jest w wieku mojej mamy. Poza
tym nikogo tu nie znam. Zanim się pobraliśmy to była wielka milość a teraz
nasze małżeństwo da się załatwić przez 20 min rozmowe telefoniczną. Suche
kwestie typu "o której wrócisz", "kup chleb", "przyszły rachunki". Mam piękne
mieszkanie, samochód, pieniądze. Całymi dniami albo włócze się po centrach
chandlowych, albo siedze w domu i nic nie robie. Zapisałam się na zajecia
dodatkowe typu basen, siłownia, angielski ale ludzie których tam spotykam są
oschli i nietowarzyscy. Mój mąż zawsze był samotnikiem i nie ma zbyt wielu
znajomych, a ci nieliczni to karierowicze, którym nikt nie jest potrzebny.
Opuścilam moje miasto, a tam mase kolezanek, znajomych, rodzinę. A tutaj
jestem tak ogromnie samotna i nieszczęśliwa
    • mahadeva podpucha :) 06.02.07, 21:35

      • kotkaaaa Re: podpucha :) 06.02.07, 21:37
        co to sa centra chandlowe?
        • nutopia Re: podpucha :) 06.02.07, 21:50
          kotkaaaa napisała:

          > co to sa centra chandlowe?

          Chitler do nich chodził
          • bupu Re: podpucha :) 06.02.07, 21:52
            Razem z Chermannem Brunnerem i Chansem Klossem?
            • trypel Re: podpucha :) 06.02.07, 21:55
              Zamiast zapisywać sie na angielski może pierwsze zacząc od polskiego??
        • lafcia1 Re: podpucha :) 06.02.07, 21:56
          Centra HANDLOWE. Przepraszam jeśli uraziłam czyjeś poczucie estetyki. Przykro
          mi, że zajmujecie się takimi duperelami. jeśli nie macie mi nic do powiedzenia
          to prosze powstrzymajcie się od złośliwych komentarzy. Chyba mam ostanio
          szczęcie do takich osób
          • trypel Re: podpucha :) 06.02.07, 22:01
            Maż racjem - nie zajmójmy sie dóperelami. Adaptacja do warónkuw warszawskich
            trwa w zalerzności od osobnika od 2 do 5 lat (mi zajeło 5) potem sie
            przyzwyczaiż i poznaż fajnyh ludzi i bedzie dobże.
          • konrado80 Re: podpucha :) 06.02.07, 22:03
            to jest net i musisz liczyc sie z takimi odpowiedziami...
            najwazniejsze to na luzie do tego wszystkiego podchodz
            • aniiatka Re: podpucha :) 06.02.07, 22:10
              "Mam piękne mieszkanie, samochód, pieniądze" - no coż masz wszystko a nie masz
              tak na prawde nic, coś za coś, tak to już jest. Szkoda ze nie realizujesz sie w
              pracy, to zmienialoby postac rzeczy i twoje nastawienie do aktualnej sytuacji.
              • konrado80 Re: podpucha :) 06.02.07, 22:11
                raczej niech zacznie spotykac sie z ludzmi, niech poznaje nowych, do tego dobre
                jest np forum, mozna tutaj poznac naprawde fajnych ludzi, z ktorymi mozna sie
                spotkac w realu, ja przynajmniej tak robilem i dzieki temu poznalem sporo ludzi
                • aniiatka Re: podpucha :) 06.02.07, 22:16
                  no wiesz, ale to tez ciezko, troche musisz siedziec na forum zeby kogos dobrze
                  poznac, polubic a w konsekwencji umawiac sie na kawe czy piwo, a pozatym widzisz
                  ze autorka ma pecha do nowych znajomych, siłownia, basen też nie pasuje zbytnio,
                  nie wiem.. Moze zalozcie rodzine i bedziesz miala zajęcie pochłaniające na tyle
                  czasu ze nie bedzie mozliwosci myslenia o innych przyjemnosciach i sposobach na
                  zabicie czasu.
                  • konrado80 Re: podpucha :) 06.02.07, 22:21
                    ze tak zapytam, chciala bys zalozyc rodzine z kims kto caly dzien spedza w
                    pracy?? rodzina to maz, zona i dzieci, czasem bez dzieci, a nie zona a maz w
                    pracy, lub maz, a zona w pracy
                    co to za zycie?
                    ja jakbym byl w domu, to chetnie bym sie spotkal z nia na kawe zeby pogadac,
                    przeciez chyba nie ugryzie mnie ;)
                    • aniiatka Re: podpucha :) 06.02.07, 22:31
                      ja bym nie chciala, bo wolałabym sie realizować w pracy i czeprac radosc i siłe
                      z rzeczy które ją średnoi interesuja, czyli jakis kurs,basen,silownia, centra
                      handlowe to dla mnie koszmar i udręka wiec to akurat by odpadało,no ale..Jesli
                      ona sie z tym zle czuje i jest osamotniona to szukam wyjscia, a dziecko akurat
                      byloby dla niej najstosowniejsze, co do meża no to przepraszam bardzo - widziały
                      gały co brały :)
                      • konrado80 Re: podpucha :) 06.02.07, 22:51
                        nie sama praca czlowiek zyje, trzeba wychodzic do ludzi
                        co do dziecka, to uwazam ze lepiej nie, bo okaze sie ze cos komus sie odwidzi i
                        powie dosc, a potem sama bedzie wychowywala dziecko
            • zdzichu-nr1 Re: podpucha :) 06.02.07, 22:10
              1. Popraw ortografię, bo jest skrajnie żałosna i budzi agresję (we mnie też)

              2. Poszukaj sobie jakiś organizacji pozarządowych, ludzi z jakąś autentyczną
              pasją. Tam na pewno nie będzie chłodu emocjonalnego. Fitnesy, kursy językowe
              itp. też załatwiaj sama na mieście, a nie z poręki/firmy/otoczenia etc. męża.
              jeśli mąż to finansista introwertyk to współczuję...
              • simply_z Re: podpucha :) 06.02.07, 22:13
                ale pszecierz ona chodzi na kórs angielskiego a tam som tacy zimni i oshli
                ludzie....,morze napszykład kantoński słyszałam ,że tam mili som nejtiwi
              • yagiennka Ło Jezu 06.02.07, 22:17
                Zrobiła 2 byki, pewnie z rozpędu, polecam złośliwcom udac sie na forum
                OTROGRAFIA i tam realizowac swoją misje naprawy świata :))))
                A ja sie dziwie że twój mąż pracuje od 8 - 23, przeciez to niemożliwe, ten
                człowiek wykorkuje na serce!! Albo na wrzody. Czy on musi tyle pracować? Nie
                może od 8 - 18?? 10 godzin to jest max co człowiek może przepracować aby to
                miało w ogóle jakiś sens, pozostałe godziny to strata czasu.
                A ty do której pracujesz?
                Polecam ci poszukać sobie po prostu koleżanki, przyjaciółki. Można nawet w necie :)

                • trypel Re: Ło Jezu 06.02.07, 22:22
                  yagiennka od 1,5 roku pracuje zazwyczaj od 7 do 20-21 i żyję więc można. :)
                  Nie przesadzaj - jak praca sprawia frajdę to nie patrzy sie na zegarek
                  • konrado80 Re: Ło Jezu 06.02.07, 22:24
                    to po co jemu zona/rodzina, jak nie ma dla niej czasu??
                  • yagiennka Re: Ło Jezu 06.02.07, 22:24
                    Bzdury, to nie pracujesz wydajnie tylko połowe tego czasu spedzasz na kedzeniu,
                    piciu kawy i gadaniu. Ja wole pracować 6 godzin na max obrotach niż 12 udając że
                    pracuję.
                    • trypel Re: Ło Jezu 06.02.07, 22:34
                      Częściowo masz rację. Jak co 30 minut się nie oderwę na 5 to zwariuję ale
                      wytrzymać 6 godzin intensywnej pracy umysłeowej nie dam rady i nie znam nikogo
                      kto dałby.
                      A kawy max 3 :) resztę czasu molestuję sekretarkę ;P
                      • yagiennka Re: Ło Jezu 06.02.07, 22:48
                        Tak myslałam ;)) Ja moge 6 bez przerwy, oczywiście musze zjeść, wypić herbatę
                        ale moge przez cały ten czas skupiona pracować.
            • meiga Re: podpucha :) 07.02.07, 10:29
              No właśnie, Konrado, to jest net i, choć to w oczy kłuje, mam wrażenie, że
              większość ludzi piszących na forach popełnia takie rażące błędy ortograficzne.
              Ja chyba już należę do tej części, co się poddała i nie piętnuje każdego posta,
              bo nerwów szkoda. Zresztą, każdy z poprawianych ma pewnie świstek dowodzący jego
              dyslekji czy temu podobnych. Takie czasy.
              • yagiennka Re: podpucha :) 07.02.07, 11:59
                Odpowiedź jest znacznie prostsza - pisząc recznie piszemy odruchowo i robimy
                mniej błedów. Pisząc na klawieturze musimy się zastanawiać nad każdym słowem -
                gdy się pisze szybko można się machnąć. Nie wiedzę powodu aby robić z tego
                taaaaaki problem. (oczywiście pod warunkiem że nie pisze się "ktura" ani
                "poniewarz" bo to już jest faktycznie śmieszne:))
    • izabellaz1 kup sobie słownik ortograficzny 07.02.07, 09:33
      Polecam na nudę w małżeństwie. Może przestaniesz pisać kwiatki typu: chandlowe,
      biórowców etc.
    • cioccolato_bianco nie mozna miec wszystkiego ;) n/t 07.02.07, 09:39

    • lafcia1 Re: Samotna w wielkim mieście 07.02.07, 10:04
      Dziękuję wszystkim, że poświęcili dla mnie chwię. I przepraszam za błędy
      ortograficzne (strasznie mi wstyd). Zazwyczaj ich nie robię. Mam cudowną pracę w
      której się spełniam zawodowo. Jestem pielęgniarką. Kocham to co robię bo zawsze
      chciałam pomagać innym. Tu nie chodzi o Warszawę bo mogły to być Łódź, Poznań
      Szczecin. Chodzi mi o ludzi, którymi zawsze się otaczałam i no ich brak obecnie.
      Co do dziecka to na razie odpada bo nie wiem jak będzie wyglądało moje
      małżeństwo za rok czy dwa. A nie chce krzywdzić niewinnej osoby jeśli to sie
      rozpadnie. Nie wiem dlaczego zdobylam się na napisanie tega wątku. Pewnie nigdy
      wiecej się nie odważę, liczyłam, ze porozmawiam z kimś kto był lub jest w
      podobnej sytuacji i podzieli się tym ze mną. No coż idę poczytać słownik
      ortograficzny jak mi wiele z was radziło. Dzięki tego mi było trzeba :-((((((((
      • maialina1 Re: Samotna w wielkim mieście 07.02.07, 10:21
        lafcia1 napisała:

        > Dziękuję wszystkim, że poświęcili dla mnie chwię. I przepraszam za błędy
        > ortograficzne (strasznie mi wstyd). Zazwyczaj ich nie robię. Mam cudowną
        pracę
        > w
        > której się spełniam zawodowo. Jestem pielęgniarką. Kocham to co robię bo
        zawsze
        > chciałam pomagać innym. Tu nie chodzi o Warszawę bo mogły to być Łódź, Poznań
        > Szczecin. Chodzi mi o ludzi, którymi zawsze się otaczałam i no ich brak
        obecnie
        > .
        > Co do dziecka to na razie odpada bo nie wiem jak będzie wyglądało moje
        > małżeństwo za rok czy dwa.


        A za trzy czy pięć bedziesz wiedziala?? Na co ty liczysz???
    • crunch4 Re: Samotna w wielkim mieście 07.02.07, 10:43
      w takim razie proponuje sex w wielkim miescie...
      • krooopelka Re: Samotna w wielkim mieście 07.02.07, 17:52
        Ja jestem w podobnej sytuacji bo przeniosłam sie tylko ze z wawy do poznania
        również z powodu meża... Jestem takze zwiazana ze srodowiskiem medycznym ale
        udało mi sie trafic w pracy akurat na grupe młodych osób wsrod których
        odnajduje powoli przyjazne dusze... Moj partner takze duzo pracuje i bardzo
        czesto przychodzi do domu zmeczony wiec doskonale Cie rozumiem Na poczatku ja
        rowniez czułam sie samotnie czasem bardzo samotnie w nowym mieście ale powoli
        sie aklimatyzuje pozatym sa tel ,internet które umozliwiaja kontakt z osobami
        bliskimi(wiekszosc znajomych została w stolicy badz tez jeszcze dalej)a to choc
        troche zagłusza poczucie samotnosci. Mam nadzieje ze trafisz wkoncu na jakas
        sympatyczna osobe choc w Warszawie bywa to trudne bynajmniej dla mnie a
        mieszkałam,studiowałam i pracowałam tam 5 lat Jakby co to zawsze mozemy sobie
        popisac na forum w wolnej chwili badz tez w oczekiwaniu na przyjscie partnera
        Głowa do góry:)
Pełna wersja