kochane, mądre dziewczyny...oświećcie mnie

21.11.01, 15:02
często odwiedzm to forum ,ale głos zabieram rzadziej,nie dorastam wam do
skarpetek swoim poziomem.
mam napisać wypracowanie z j.polskiego (III kl. gimnazjum) a ponieważ mózg mi
wysechł nic sensownebo do głowy mi nie przychodzi.

oto temat: jak rozumiesz myśl Lechonia " śmierć chroni od miłości, a miłość od
śmierci".
napiszcie choć parę zdań może mnie oświeci.
proszę potraktujcie moją prośbę poważnie.
z góry wielkie dzięki.
    • Gość: Melba Re: kochane, mądre dziewczyny...oświećcie mnie IP: *.man.polbox.pl 21.11.01, 15:06
      Przeczytaj wiersz Tuwima "Burza (albo Miłość)" i poporównuj jako jeden z wątków
      wypracowania.
    • Gość: Michael Re: kochane, mądre dziewczyny...oświećcie mnie IP: 157.25.121.* 21.11.01, 15:23
      elzkaj napisał(a):

      > często odwiedzm to forum ,ale głos zabieram rzadziej,nie dorastam wam do
      > skarpetek swoim poziomem.
      > mam napisać wypracowanie z j.polskiego (III kl. gimnazjum) a ponieważ mózg mi
      > wysechł nic sensownebo do głowy mi nie przychodzi.
      >
      > oto temat: jak rozumiesz myśl Lechonia " śmierć chroni od miłości, a miłość od
      > śmierci".
      > napiszcie choć parę zdań może mnie oświeci.
      > proszę potraktujcie moją prośbę poważnie.
      > z góry wielkie dzięki.

      Przeraża mnie to, ale...
      Problemem jest to, co Kochanowski ujął w słowach: "I miłowac ciężko i nie miłować
      marna pociecha". Miłość jest uczuciem, które nas zżera od środka, dając co prawda
      bardzo dużo w zamian, ale bardzo dużo odbierając. Śmierć chroni od miłości, gdyż
      umierając zrywa się wszelkie zobowiązania (również te wobec innych osób), zaś
      miłość przez to, że dużo człowiekowi daje - chroni go od śmierci (nawet nie
      koniecznie fizycznej, ale wewnętrzenj, duchowej i mentalnej). Miłośc nie pozwala
      się człowiekowi zamknąć w sobie - czyli, de facto, umrzeć.
      • Gość: Michael Re: kochane, mądre dziewczyny...oświećcie mnie IP: 157.25.121.* 21.11.01, 15:27
        Gość portalu: Michael napisał(a):

        > elzkaj napisał(a):
        >
        > > często odwiedzm to forum ,ale głos zabieram rzadziej,nie dorastam wam do
        > > skarpetek swoim poziomem.
        > > mam napisać wypracowanie z j.polskiego (III kl. gimnazjum) a ponieważ mózg
        > mi
        > > wysechł nic sensownebo do głowy mi nie przychodzi.
        > >
        > > oto temat: jak rozumiesz myśl Lechonia " śmierć chroni od miłości, a miłoś
        > ć od
        > > śmierci".
        > > napiszcie choć parę zdań może mnie oświeci.
        > > proszę potraktujcie moją prośbę poważnie.
        > > z góry wielkie dzięki.
        >
        > Przeraża mnie to, ale...
        > Problemem jest to, co Kochanowski ujął w słowach: "I miłowac ciężko i nie miłow
        > ać
        > marna pociecha". Miłość jest uczuciem, które nas zżera od środka, dając co praw
        > da
        > bardzo dużo w zamian, ale bardzo dużo odbierając. Śmierć chroni od miłości, gdy
        > ż
        > umierając zrywa się wszelkie zobowiązania (również te wobec innych osób), zaś
        > miłość przez to, że dużo człowiekowi daje - chroni go od śmierci (nawet nie
        > koniecznie fizycznej, ale wewnętrzenj, duchowej i mentalnej). Miłośc nie pozwal
        > a
        > się człowiekowi zamknąć w sobie - czyli, de facto, umrzeć.

        Dobrym przykładem byłby tu Hitcliff (nie pamiętam czy tak to się piszę) z
        Wichrowych Wzgórz. Kiedy jego umiłowana kobieta żyła on żył, kiedy umarła umarł z
        nią (duchowo). Chociaż w końcu brak miłości zabił go i fizycznie.
    • Gość: Michael Re: kochane, mądre dziewczyny...oświećcie mnie IP: 157.25.121.* 21.11.01, 15:31
      Acha i jeszcze jedno. Bynajmniej nie jestem kochaną, mądrą dziewczyną. W ogóle
      nie jestem dziewczyną.
      Poskładaj to do kupy i życzę powodzenia w drodze do lepszego jutra.
      • Gość: frisky2 Re: kochane, mądre dziewczyny...oświećcie mnie IP: *.devs.futuro.pl 21.11.01, 15:49
        Moze by tak zanalizowac ten werset tylko w warstwie znaczeniowej uzytych tam
        slow?

        Jesli milosc jest tym przed czym trzeba sie chronic, to znaczy ze milosc jest
        uczuciem bolesnym, przysparzajacym cierpien (bo to przed tym czlowiek sie z
        reguly broni). Musi byc bardzo bolesna, i tak silna zarazem, ze dopiero smierc
        jest w stanie "wyzwolic" czlowieka od niej.
        Z drugiej strony milosc "chroni" przed smiercia. Czyli smierc tez jest
        "zagrozeniem". W efekcie jedno "zagrozenie" chroni nas przed drugim. I w tym
        tkwi dramat rozdarcia czlowieka.
        • elzkaj Re: kochane, mądre dziewczyny...oświećcie mnie 21.11.01, 19:15
          dziękuję i dziewczynom i chłopakom.
          powoli mnie oświeca.
          może coś sklecę.
          pozdrowienia i buziaczki
          • Gość: Wojtek Re: kochane, mądre dziewczyny...oświećcie mnie IP: 172.29.179.* 22.11.01, 18:11
            Jesli jeszcze czas - zastanow sie nad pierwsza czescia wypowiedzi
            Lechonia. "Smierc chroni od milosci" to dosc szokujace dla wielu, bo kochamy
            tych, ktorzy nas opuscili, a w dodatku wielu z nas wierzy, ze jest Bog, ktory
            nas kocha nawet po smierci. Z drugiej strony smierc bywa ucieczka od cierpienia
            (takze cierpienia milosci), tak jak stala sie nia dla Lechonia.
            Prawdopodobnie konkluzja moze byc stwierdzenie, ze obie czesci wiersza,
            podobnie jak oba pojecia, sa nierozerwalnie zwiazane. Mozesz np. zacytowc
            Poswiatowska "Kto potrafi/pomiedzy milosc i smierc/wplesc anegdote o istnieniu
            (...)" - milosc i smierc to dwie sily, dwa bieguny zycia, a pomiedzy nimi
            jestesmy my.
            • Gość: elzkaj Re: kochane, mądre dziewczyny...oświećcie mnie IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 20:25
              bardzo dziękuję Wojtku.
              buziaczki
Pełna wersja