Nie wierzyłam w miłość przez neta, ale...

08.02.07, 16:18
... spotkała mnie tak jakby ?? Nie wiem co o tym mysleć czy powinnam okrzepnąć
!?... Nie jestem fanką netu, siedzę na nim tylko czasem, dla relaksu, czasami
pogadam przez gg ze znajomymi, no jedyna moją słabością jest forum sportowe,
bo jest maniaczką sportową:))). Raz tylko za namową koleżanki spotkałam się z
chłopakiem , którego poznałam przez gg, gadaliśmy długo ze sobą , bo tak
odrazu to ja bym się nie spotkała, o ile na gg się nawet fajnie gadało, w
realu okazał się okropnym nudziarzem, nie dało się z nim pogadać i znajomość
się zerwała, powiedziałam wtedy to był pierwszy i ostatni raz !!! Ale w
minione wakacje, podczas dyskusji na forum sportowym napisał do mnie pewnien
chłopak potem zaczął pisać do mnie maile, a po pewnym czasie sms'y. Muszę
przyznać gadało się super, okazało się ,że mamy podobne pasje, kochamy ten sam
sport, studiujemy ten sam kierunek, z tym ,że jest z innego miasta, nie jest
to bardzo daleko, ale trochę jest... No i tak gadamy już od wakacji, można z
nim pogadać o wszystkim chłopak jest inteligentny , miły, na poziomie. No i w
pewnym momencie poczułam, że on mi odpowiada, że ma taki fajny charakter itd.
jaki zawsze chciałam u chłopaka. Dotychczas nie miałam szczęścia do chłopaków,
ci , których poznawałam byli nieodpowiedzialni, olewali naukę, mieli wszystko
gdzieś, takie cwaniaczki, a ja zawsze chciałam chłopaka z poważnymi planami na
życie, traktującym naukę poważnie, inteligentnego, na poziomie, zaradnego, ale
równocześnie z poczuciem humoru, dobrego partnera do rozmowy, takiego
sympatycznego chłopaka, no i on taki jest. Chyba się zakochałam , nie wiem ?
Zawsze uważałam ,że miłośc przez neta nie jest możliwa, choć niby moja
koleżanka znalazła tak chłopaka, a kuzynka męża, ale mi się to wydawało dziwne
miłośc i net. Nie wiem co to jest, to coteraz czuję, ale to są raczej objawy
miłości, no bo co innego, czekam z utęskinieniem na jego tel. dzwoni co kilka
dni,uwielbiam z nim gadać na gg, gadamy prawie codziennie, wiemy już o sobie
dużo, zwierzamy się sobie, pocieszamy wzajemnie jak, któreś ma jakis problem.
Jeszcze się nie spotkaliśmy w rzeczywistości, mamy zamiar, już się nie możemy
tego doczekać, ale to dopiero za kilka miesięcy. Ale z drugiej ja się boje
tego spotkania tzn. boję się ,że tak jak poprzednio na żywo okaże się, że to
pomyłka i stracę bądż co bądż fajnego kumpla itd. Powiedzcie mi czy to może
być miłość ? I czy to ma szansę powodzenia jeśli już ? Czy spróbować i spotkać
się czy nie ? z góry dzięki za rady:)
    • cini-mini Re: Nie wierzyłam w miłość przez neta, ale... 08.02.07, 17:35
      Czy to jest miłość? miłość raczej nie - oczarowanie, wzajemna fascynacja, pragnienie bycia z kimś blisko. Myślę, że warto się spotkać, dla samej przyjaźni chociażby, ale z doświadczenia wiem, że taka miłość jest bardzo trudna. Nie jest niemożliwa, ale bardzo trudna. Też kiedyś poznałam takiego cudownego chłopaka, mądrego, ambitnego, dowcipnego, przystojnego - no po prostu ideał chłopaka i przyjaciela :) Jego jedyną wadą było to, że mieszkał daleko ode mnie - 300km. Dzisiaj wiem, że tamta miłość nie miała szans, żaden miły sms czy szczera rozmowa nie zastąpi czułego spojrzenia, dotyku czy chociażby samej obecności ukochanego faceta :) A czy stracisz fajnego kumpla? Jeżeli naprawde jest fajnym kumplem takim też sie okaże w rzeczywistości, chyba nie chcesz oszukiwać się, że jest taki wspaniały gdy tymczasem jest starym, zboczonym prykiem? ;) Pozdrawiam
    • annna84 Re: Nie wierzyłam w miłość przez neta, ale... 08.02.07, 18:42
      To może być miłość i to oczywiste, że powinniście się spotkać:)
      • forumowicz_pospolity Re: Nie wierzyłam w miłość przez neta, ale... 08.02.07, 18:45
        niech mówio ze to nie jest miłość tralalalala
        byleby sie nie skonczyło lalalalalala:)))

        spotkaj sie po prostu a sie przekonasz
        sam internet to za mało żeby sie zakochac na 100 proc:)
        • marylin87 Re: Nie wierzyłam w miłość przez neta, ale... 08.02.07, 19:15
          Też tak myślę, spotkam się ,spotkam, bo potem bym żałowała, a tak się przekonam
          co z tego wyjdzie, może się uda:)) Dzięki za wszystkie rady. Pozdrawiam:)
          • nikosik Re: Nie wierzyłam w miłość przez neta, ale... 08.02.07, 19:56
            Pewnie, że tak:)

            A czy to Miłość?
            Jeśli nie masz z nim kontaktu a śni ci się, że jest smutny, a potem okazuje
            się, że w tym czasie był taki i miał swe smutki. To jak to inaczej nazwać?
            Osoby mocno ze sobą związane emocjonalnie, umieją wyczytać więcej niż inni. I
            pomóc. Nie mówiąc już o telepatii:)
            Jeśli wiecie o sobie dużo, to znacie się. Bo w Miłości chodzi również i otot:)

            spotkajcie sie:))))))))))))))))))
    • jan_stereo Re: Nie wierzyłam w miłość przez neta, ale... 08.02.07, 19:39
      Im szybciej sie z nim spotkasz tym lepiej(i dla niego i dla Ciebie) z kazdym dniem idealizujesz go sobie
      coraz bardziej, tak ze za jakis miesiac wyjdzie ze nia ma takiego czlowieka na naszej planecie ino w
      Twojej glowie i spotkanie z nim moze byc kiepskie w zestawieniu Twych oczekiwan odnosnie jego
      postaci.
    • domdom11 Re: Nie wierzyłam w miłość przez neta, ale... 08.02.07, 19:46
      Napisałaś "Nie wierzyłam w miłość przez neta..."
      Po tytule byłam przekonana, że faktycznie się pokochaliście:) Tak prawdę mówiąc
      to nie wiesz (nie wiecie) czy to naprawdę jest miłość. Tak naprawdę nie znacie
      się:(
      Spotkajcie się:)
      Życzę by to naprawdę była MIŁOŚĆ :)
      • malerude Re: Nie wierzyłam w miłość przez neta, ale... 08.02.07, 22:37
        ja sie zgadzam z cini-mini:)sama przezywalam cos takiego dwa razy..raz - do
        spotkania bylo idealnie, po spotkaniu - sie rozpadlo.A bo odleglosc, a bo cos
        tam.Za drugim razem - po spotkaniu nasze kontakty sie nasilily, padalo wiecej
        deklaracji, ale odleglosc zrobila swoje - rozmylo sie.Ale...wrocilo:)ze zdwojona
        sila..takze..nie jest to niemozliwe, natomiast trzeba brac to delikatnie na
        dystans:)pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja