co mnie wczoraj spotkalo...

08.02.07, 19:13
Mamy sasiadow,z ktorymi zaprzyjaznilismy sie i czasem wpadamy do siebie na
drinka,kolacje,film itd.
Znamy sie krotko,ale mialam wrazenie,ze sie zaprzyjaznimy na dluzej,az do
wczoraj....
We wtorek wieczorem wpadli do na sna drinka,tzn sasiad przyszedl
wczesniej,ona troche pozniej,bo sie kapala.
No i sie zaczelo,praktycznie od poczatku klotnia,jakies obrazliwe uwagi z jej
strony do niego ,takie zaczepki.On staral sie nie reagowac,obracac w zart,my
tez.
A w koncu ona wybuchla,ze on ja zdradza,potlukla szklanke,rozplakala
sie,zaczela sie wydzierac,normalnie cyrk i zenada.
Bylo nam strasznie glupio,on ja jakos ogarnal i wyszli.Pomyslelibysmy,ze sie
upila,ale wypila niecale 2 drinki(drugi wyladowal u nas na scianie:)
Wczoraj sasiad przyszedl przeprosic,tlumaczyc sie tak troche niezgrabnie.
Stwierdzilismy,ze ok,ze nie jego wina,ze w porzadku,zeby sie nie
przejmowal,ze ulozy sie jakos.
Spodziewalismy sie jednak przeprosin z jej strony.
No i przyszla do mnie wczoraj po poludniu.Zaczyna rozmowe jeszcze w progu,
ze "Musimy porozmawiac o wczorajszym wieczorze"
Wpuscilam ja i sie zaczelo. Oskarzyla mnie o romans z jej
mezem.Powiedziala,ze podejrzewala od jakiegos czasu,ale dopiero wczoraj
zrozumiala,ze tak jest na pewno.Zaczela mi mowic" ty sie tak poruszasz jak
idziesz zmienic plyte,albo po drinka do kuchni,kusisz go ,dotykacie sie jak
nie widze,usmiechacie"Pozniej powiedziala jeszce ,ze ma wiecej dowodow i dzis
niby moj partner ma je zobaczyc.Przepedzilam ja,ale dzis juz dzwonila,zebym
sie opamietala,ze on go kocha itd.Ona brmi tak zalosnie,tzn nie grozi
mi ,tylko blaga ,ale nie daje dojsc do slowa.
Co ja mam zrobic?? Do sasiada glupio mi isc.
Normalnie sytuacja jest straszna,a tacy fajni ludzie :((((
    • alpepe Re: co mnie wczoraj spotkalo... 08.02.07, 19:19
      głupia sytuacja, jak to są sąsiedzi. Zastanawiam się, co mogło by przekonać
      twoją sąsiadkę, że nie jest tak, jak jej się wydaje, ale ona chyba jest
      psychiczna, więc nic jej nie przekona.
      • annna84 Re: co mnie wczoraj spotkalo... 08.02.07, 19:22
        Też myślę, że ta sąsiadka ma coś z głową. Współczuję Tobie i jej mężowi.
    • kleo1 Re: co mnie wczoraj spotkalo... 08.02.07, 19:24
      Ja bym od razu powiedziała mężowi. To tak na pierwszy krok. Bo ona zaraz coś
      jemu nagada. Jak tylko zaczęłam czytac początek to od razu pomyślałam, że
      sąsiadka się z mężem pokłóciła, on uciekł ona wyczaiła gdzie i przyszła.
      A dalej to nie wiem. Może coś razem wymyślicie.
    • maialina1 Re: co mnie wczoraj spotkalo... 08.02.07, 19:27
      O Boze, co za opcja! :))
      A co twoj mąż na to?
      Przeciez skoro macie romans, to twoj maz powinien byc rownie zbulwersowany jak
      ona po tym co "wyszlo na jaw". Nie zastanowilo to twojej uroczej sasiadki?
      • lykaena Re: co mnie wczoraj spotkalo... 08.02.07, 22:34
        No wiec ona znowu u nas byla tym razem jak byl juz moj Chlop i zaczela
        zwracajac sie do niego mowic,zeby uwazal kogo ma w domu,ze jak moze byc taki
        spokojny itd.
        Jak ja usilowalam cos powiedziec,to udawala,ze mnie nie slyszy,tylko blagala
        mojego chlopa o interwencje.Pozniej zaczela wrzeszczec,a ze dzialo sie tow
        progu to bylo dobrze slychac.
        No i przyszedl jej facet,wyedy juz dosc brutalnie ja wzial za kaftan i
        wyprowadzil od nas sila. Pozniej wrocil,znow przepraszal i powiedzial,ze nie
        wie co ja napadlo,ze o tymniby romansie,tylko wtedy jeszcze z nieokreslona
        kobieta musi wysluchiwac juz od jakiegos tygodnia dwoch.
        Ona jest mloda,tzn nie ma jeszcze 30,wiec to nie menopauza,a ze soba sa dopiero
        1,5 roku.
        Dziwna ta sytuacja,nie wiem co robic,moj M sie tylko smieje,a mi szkoda tego
        jej faceta,to taki sympatyczny czlowiek,zreszta ona tez byla.
        Spotykam ja codziennie,wiec bedzie teraz dziwnie,nasze drzwi dziela dwa metry.
        Cos czuje ,ze czeka mnie niezla przeprawa,bo jak tu udowodnic,ze sie nie jest
        wielbladem??
        • annna84 Re: co mnie wczoraj spotkalo... 08.02.07, 22:39
          Ty nie musisz nic udowadniać bo to nie Ty masz problem tylko ona. Może ona
          naprawdę jakaś psychiczna. Bo z tego co piszesz to na normalną nie wygląda.
        • izabellaz1 Re: co mnie wczoraj spotkalo... 09.02.07, 11:47
          Ja bym ją olała. Im więcej będziesz wymyślać argumentów i się tłumaczyć tym Ona
          będzie pewniejsza, że między Wami "coś jest". Zwłaszcza jeśli faktycznie ma
          jakieś zaburzenia umysłowe a na to wygląda. Stosuj technikę zdartej płyty i bez
          tłumaczeń powtarzaj, że NIC WAS NIE ŁĄCZY - i tyle - przynajmniej na razie.
    • wo_man1 Re: co mnie wczoraj spotkalo... 08.02.07, 20:53
      A może on do Ciebie coś tam czuje, bo raczej na świadome wkurzenie żony
      domniemaną kochanką to nie wygląda.
      Powiedz o wszystkim swojemu facetowi i niech On do niej idzie i wszystko jej
      wyosli. Ciebie będzie olewac, ale jego już nie. Jak jej powie, że jak będzie
      Cię nachodziła i rozgadywała takie pierdoły to jeszcze sprawę do sądu odda o
      zniesławienie. No i koniecznie niech jej powie, że Jego kobieta (czyli Ty) nie
      jest - sorry - kur.. Powinno podziałać.
      Poza tym pewno jest zdesperowana, przecież ot tak nie posądza sie prawie obcej
      kobiety. Pewno przechodza kryzys małżeński. Bo mi raczej nie wygląda na to, że
      rzeczywiście przyprawia jej rogów.Przy menopauzie mogą występowac przecież
      nawet zaburzenia psychiczne...
      Pozdrawiam
    • kryzolia Re: co mnie wczoraj spotkalo... 09.02.07, 11:29
      sąsiadka jest chora i powinna sie leczyć - cierpi na chorobliwa zazdrosć.... i
      to nawet nie jest jej wina......
Inne wątki na temat:
Pełna wersja