moonstone
09.02.07, 08:46
Witam,
ponieważ już sama nie wiem co mam robić, pomyślałam, że napisze kilka słów
tutaj. Znalazłam się w koszmarnej sytuacji. Rok temu wyprowadziłam się z Cz. i
zamieszkałam w Warszawie, z narzeczonym. W Cz. została mama i brat. Jakiś czas
temu okazało się , że nasze mieszkanie jest zadłużone, na dzień dzisiejszy na
ok 8500 zł. Czas spłaty wynosi miesiąc. Ani ja ani nikt mojej rodziny czy
znajomych nie posiada takiej kwoty. Mama zarabia śmieszne pieniądze, brat
płaci alimenty, padło na mnie. Zarabiam naprawdę niewiele, nic nie udało mi
się odłożyć, padła propozycja pożyczki w banku. Ale panicznie się boję, nawet
gdybym przy moich zarobkach dostała pożyczkę na taką kwotę, będę ją spłacała
3-4 lata. Oczywiście najbliżsi zadeklarowali, że będą pomagać w spłacie ale
przy takich dochodach to mało prawdopodobne. Mój narzeczony się absolutnie nie
zgadza, na takie obciążenie. I tak ledwo sobie radzimy gdyby doszła jeszcze
spłata pożyczki, nie wiem co by się stało.Nie wiem do kogo się zwrócić,
komornik już na nas czeka. Bardzo chcę pomóc ale naprawdę nie wiem co mam
zrobić. W głowie kołacze się cały czas słowo eksmisja. Poukładałam sobie jakoś
życie w W. ale czuje się odpowiedzialna, mimo, że zadłużenie nie powstało z
mojej winy. Czas nie stoi w miejscu a ja nadal nie wiem co robić, do kogo się
zwrócić ?