matyldan
09.02.07, 15:10
Mam problem z matką, chodzi o to, że ona w ogóle w domu nie sprząta. Nie
wyobrażacie sobie, o jaki syf tu chodzi. Oczywiście mój pokój sprzątam sobie
sama, wzięłam się też za części wspólne, przedpokój, łazienkę itp. Ale jeśli
chodzi o pokój np. mojej siostry (ma problemy z poruszaniem się, nie jest w
stanie np. odkurzać czy myć okien), to panuje tam totalny burdel. Mamę nie
obchodzi, że siostra chciałaby do siebie do pokoju kogoś zaprosić, a nie może
z powodu bałagnu. Podobnie w kuchni - matka ugotuje coś, zabrudzi kuchenkę,
ale umyje ją dopiero przed świętami. O jej i ojca sypialni nie wspomnę - na
podłodze wala się brudna bielizna, matki podpaski, kurz, brud, syf, śmierdzi,
zużyte szklanki stoją na szafkach, papierzyska itd.
Nieraz brałam się za szmatę i sprzątałam całe mieszkanie, ale ile można po
dorosłych ludziach sprzątać? Matka zeszły rok przesiedziała w domu i ani razu
okien nie umyła czy podłogi. Koszmar. Ja pracuję, a po pracy dorabiam sobie,
studiuję w weekendy, do domu wracam wieczorem, podczas kiedy ona wraca do
domu po 4 godzinach pracy i siada do oglądania telewizji (to że ekran pokrywa
warstwa kurzu też jej nie przeszkadza).
Może powiecie, że mam się zająć własnym pokojem i odczepić od matki, ale
wspólne części, takie jak chociażby kuchnia, to to że ja posprzątam - nie
pomaga, bo matka na następny dzień nasyfi, a mi ręce opadają. Ona od lat nie
miała odkurzacza w ręku!!! Ileż można?! Mam ochotę kupić jakies robale i
wysypac je w ich sypialni, może by się wzięła za sprzątanie. Nie wiem już co
robic.