nie daję rady z teściową

13.02.07, 13:29
na samym początku znajomości z moim obecnym mężem nie miałam żanych problemów
z
teściową, ale teraz wiem, że tylko dlatego ,że mieszka kilkaset kilometrów od
nas. W związku z tym kontakty z nia ograniczały sie do naszych, krótkich
odwiedzin u niej lub jej przyjazdów na święta. Od pewnego czasu przyjeżdza
coraz częsiej i średni jest u nas ok 2 tyg.Mamy tylko 1 pokój!!! więc nie
trudno sobie wyobrazić, że nie jest mi lekko. Moja teściowa wszystko wie
najlepiej, wszystko już przezyła i nic nie jest w stanie ją zaskoczyć ( w jej
mniemaniu) ciągle robi mi nieprzyjemne uwagi na temat mojego wyglądu, sposobu
ubierania, kosmetyków.Potrafi powiedzieć, że mam "bylejakie" ubrania, złą
fryzurę i za dużo kosmetyków. Zawsze mówi to tak, aby nie słyszał tekigo mąż.
Najbardziej denerwuje ja jak mąż zwraca się do mnie w jakiś pieszczotliwy
sposób albo mówi, że jestem najładniejszą dziewczyną na świecie. To takie
miłe
żarty a ona dosłownie kipi. Na całe szcęście niedługo idziemy na swoje i
skończy się koszmar 2 tygodni w 1 pokoju z teściową.Nic nie poradzę na to,
ale
z kądą wiżytą coraz bardziej jej nie lubię, tak strasznie mnie denerwuje, że
już nie potrafię tego ukryć.Kazda wzmianka o jej przyjeździe wywołuję moją
skrywaną agresję.


    • ebi3 Re: nie daję rady z teściową 13.02.07, 13:33
      wez gleboki wdech i pomysl ze juz niedlugo:)
      no chyba ze jak bedziecie mieli wiecej miejsca to bedzie pozwalac sobie na
      czsetsze wizyty.....
      • izabellaz1 Re: nie daję rady z teściową 13.02.07, 13:35
        ebi3 napisała:

        > wez gleboki wdech i pomysl ze juz niedlugo:)
        > no chyba ze jak bedziecie mieli wiecej miejsca to bedzie pozwalac sobie na
        > czsetsze wizyty.....

        tfu tfu tfu!!!
        Weź to wypluj i odpukaj w niemalowane bo dziewczyna za chwile znowu będzie sie
        denerwować;-)
        • ebi3 Re: nie daję rady z teściową 13.02.07, 13:36
          of kors ze odpukalam..w niemalowane;)
    • izabellaz1 Re: nie daję rady z teściową 13.02.07, 13:33
      echh jak widać z rodziną niekiedy to najlepiej na zdjęciach sie wychodzi...
      trzymaj sie i ciesz, że za chwilę będziecie "na swoim":)
    • lulu_01 Problem nie polega tylko 13.02.07, 14:33
      na tym, że teraz mieszkamy w 1 pokoju ale na tym, że wizyty teściowej są długie
      (średnio 2 tyg.). Cały ten czas teściowa spędza z nami, nie spotyka się z
      żadnymi znajomymi ani rodzina. Kiedy ostatnio wróciliśmy razem trochę później z
      pracy, stała już na przedpokoju i z pretensją w głosie spytała dlaczego tak
      długo.Jezu, przecież mamy już po 30 lat.Najgorsze są niedziele, wstaje o 7 rano
      i robi nam pobudkę, póżniej obowiązkowo wspólne wyjście do kościoła,wpółny
      spacer albo wyjście do kawiarni lub kina a pózniej współny obiad, który
      oczywiście jej nie smakuje, tylko dlatego, że ja go gotowałam.A oczywiście moja
      teściowa uważa się za najlepszą kucharkę.
      ...........dzisiaj wieczorem będzie dzwoniła teśiowa i dowiem się czy
      przyjeżdza,niby na pogrzeb tylko, z epierwszy raz usłuszałam o istnieniu
      nieboszczka dopiero dzisiaj, czyli to napewno "bardzo bliska sercu" teściowej
      osoba.
      • izabellaz1 Re: Problem nie polega tylko 13.02.07, 14:40
        lulu piszesz, że macie z mężem po 30 lat. A co Twój mąż na to? Nic nie mówi?
        Nie rozumiem czy jesteście w jakis sposób uzależnieni od teściowej? Mówimy "nie
        ma nas, wyjeżdżamy. Nie mamy ochoty iść do kościoła dzisiaj pójdziemy w tygodniu
        albo wcale nie pójdziemy etc."
        Żyjcie własnym dorosłym życiem. Nie dajcie się zdominować.
        • lulu_01 Re: Problem nie polega tylko 13.02.07, 14:51
          hej, własnie wróciłam z tematu o nicałuśnym chłopaku ( fajne takie problemy).
          Wracając do tego co napisałaś to masz w 100% rację ale to jest jego matka i
          tłumaczy to w ten sposob, ż eprzeciez tak rzadko do nas przyjeżdza, ciężko mi
          się rozmawia z mężem na ten temat. On zawsze ma taki argument, że ona miała
          ciężkie życie, teraz jest sama itp. Tak naprawdę zauważyłam, z eteśiowa ma
          bardzo duży wpływ psychiczny na męz, on ciągle zyje w poczucie winy, ż eza
          rzadko ją odwiedza itp. To bardzo skomplikowane, ale ona wywiera na nim presję
          z której on nie do końca zdaje sobie sprawę
          • izabellaz1 Re: Problem nie polega tylko 13.02.07, 15:22
            To może uświadom mężowi, że Jego mama wywiera na nim presję. Tak naprawdę
            manipuluje. Nie próbowałaś rozmawiać z Nim o tym? Może warto.
            • lulu_01 Re: Problem nie polega tylko 13.02.07, 15:28
              próbowałam rozmawiać, ale zawsze kończy się tak samo. Mąż uważa, że przesadzam,
              mówi, że wie o tym, że Jego matka nie jest łatwą we współżyciu kobietą, ale
              przecież to matka. Powiedz jak mam zaregować na taki argument, ...." ale
              przecież to moja matka...."?
              • kotkaaaa Re: Problem nie polega tylko 13.02.07, 15:32
                powiedz mu, ze mamie nalezy sie szacunek, pomoc, ale juz niekoniecznie wspolne
                z nia pomieszkiwanie, gdyby kto z twojej rodziny przyjezdzal z 2 tygodniowa
                wizyta, nie przeszkadzaloby mu to? w jednym pokoju? nawet trudno mi to sobie
                wyobrazic, nie daj sobie wmowic, ze to normalna sytuacja
                • izabellaz1 Re: Problem nie polega tylko 13.02.07, 15:37
                  No w jednym pokoju przez dwa tygodnie to na pewno nie jest normalna sytuacja:)
                  Ja po prostu nie uznaję takich argumentów jak "to moja matka". I co z tego? A Ty
                  jesteś żoną i On naraża Cię na ciąłą krytykę, docinki etc. Jeśli moja mama robi
                  coś z czym się nie zgadzam mówię Jej o tym. Bo właśnie to moja mama i wiem, że
                  mogę być z Nią szczera. Nawet jak Jej się coś nie podoba co robię a tak się
                  zdarza (ma dość autorytarny charakter:)) to wyrażam swoje zdanie, oczywiście
                  grzecznie ale i tak zrobię swoje. Grunt to potrafić przeprowadzić rozmowę. A ja
                  nie będę za cenę własnych celów, planów uszczęśliwiać innych tylko dla tego, że
                  się na coś zgodzę, ulegnę.
                • lulu_01 Re: Problem nie polega tylko 13.02.07, 15:40
                  oczywiście masz rację, ja też o tym wszystkim wiem, ale w praktyce jakoś nie
                  radzę sobie z tym tak dobrze, dla przykładu dzisiaj mąż zadzwonił do mnie z
                  wiadomością, że jutro może przyjechać mama, zapytałam się czy specjalnie po to
                  dzwonił, bo przecież moze mi to powiedzieć w domu, odpowiedział, że chciał,
                  żebym wiedziałam.
                  Jeżli okaże się, że jednak przyjedzie jutro to dzisiaj porozmawiam z mężem na
                  temat takich niespodzianych wizyt.
              • sweet_pink Re: Problem nie polega tylko 13.02.07, 15:48
                to mu odpowiedz nabliższym razem twardo, że to nie oznacza, że ty z tego powodu
                musisz się meczyć 2 tygodnie na małej przestrzeni z osobą w której towarzystwie
                nie czujesz się dobrze (nie istnieje obowiazek czucia się dobrze w towarzystwie
                teściowej) i że nie życzysz sobie wizyt dłuższych niż x dni (no chyba ze te 2
                tygodnie to raz do roku, to można zacisnąć zęby i przetrzymać), bo Cię to męczy
                i kosztuje Cię dużo zdrowia psychicznego...masz prawo do stawiania takich
                warunków we własnym domu zwłaszcza że warunki bytowe macie mało komfortowe...aż
                tak z ciekawości spytam...jak rozwiązujecie sprawę sexu??...macie 2 tygodniowy
                przymusowy celibat??
                są takie osoby które bardzo cenią sobie zacisze i spokój swojego domu, nie
                przepadają za goścmi, a podłuższych wizytach czują się skatowane...poprostu taki
                charakter (sama tak miewam) i nie mogą tego zmienić w sobie. Twój mąż powinien
                to rozumieć ze taka sytuacja powoduje Twoje złe samopoczucie i nie widze żadnej
                racjonalnej przyczyny zeby dobre samopoczucie mamy mialo być ważniejsze od
                Twojego. Jesli zrozumie to na następną długasną wizytę "mamusi" weź urlop i
                wyjedź, bo naprawdę nie widze żadnych przyczyn, żebyś się miała męczyć. Kobieta
                jest jego a nie twoją matką i to on powinien o nią dbać. Jesli ona jest sama to
                niech on czesciej do niej jeżdzi, wykupi do niej darmowy numer i częściej
                dzwoni. Owszem rodziców nalezy szanować i na przyszłośc musisz się liczyć z tym,
                że jeśli mąz jest jedynakiem to w pewnym momencie będziecie musieli się nią
                opiekować, może i przez jakiś czas na stałe, ale to że jest matka twojego meza
                nie uprawnia jej w żadnym stopniu żeby teraz właziła Ci na głowę. Ustal zasaday
                wizyt (długośc i czestotliwość) i egzekwuj ich żelazną ręką, bo jak sie pojawią
                dzieci to Cię oboje zadepczą.
                • kotkaaaa Re: Problem nie polega tylko 13.02.07, 16:01
                  ja radzilabym ci nie mowic, ze nie lubisz jego mamy i zle sie w jej
                  towarzystwie czujesz, wtedy wyjdziesz na zolze i dasz mu argument
                  pozamerytoryczny, nawet gdybys ja bardzo lubila, to i tak mieszkanie w jednym
                  pokoju, bez koniecznego powodu jest niewyobrazalne i masz swiete prawo nie
                  zmuszac sie do tego, podkresl, ze ty nie stawialabys go w podobnej sytuacji
                  i jeszcze jedno, to on bezwglednie powinien to swojej mamie powiedziec,
                  oczywiscie nie wprost (poki sie da) i bardzo grzecznie, on nie ty, powodzenia
    • donatella.v Re: nie daję rady z teściową 13.02.07, 16:04
      a ty też mozesz w delikatny sposób jej coś odszczekać.... a co niech ma...
      • lulu_01 No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 21:25
        moja teściowa, bez zapowiedzi ( o sorry zadzwoniła dzisiaj,że przyjedzie jutro -
        więc pewnie jak zwykle się czepiam), bez zapytania czy przypadkiem nie mamy
        innych planów, no ale przecież to matka (i jak to mówi Mój przecież nie
        przyjeżdża często).Nie często tzn kilka razy w roku po 2 tygodnie ( w 1 pokoju)
        Nie wiem co robić, cy po raz koliny przeczekać ten okres w swoim panieńskim
        domu czy przeciwnie nie dać się i walczyć o swoje terytorium.Przy okazji Jej
        ostatniej wizyty dochodziło między nami do wielu nieprzyjemnych sytuacji, które
        kosztowały mnie bardzo dużo nerwów, bo dodatkowo musiałam jeszcze słuchać
        tłumaczeń Mojego, że powinnam być bardziej wyrozumiałą dla Jego matki,bo juz
        jest starszą kobieta.Tak..............jednak nie tyle starą, żeby zabrakło jej
        sił na ciagłe złośliwości i cięte uwagi.
        ..............po dzisiejszej wiadomosci, że jutro przyjeżdża autentycznie ostro
        rozbolał mnie brzuch, to chyba pierwsze fizyczne objawy związane z jej
        przyjazdem
        ...............któraś z dziewczyn radziła mi, żeby na czas jej przyjazdów,
        gdzieś wyjeżdżać, ale to przecież byłaby ucieczka z mojej strony i znowu jej
        byłoby na wierzchu
        ...............powoli mam tego dosyć!!!!!!!!!!!
        • izabellaz1 Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 21:37
          uuuuuu objawy somatyczne? lulu uważaj bo się na nerwicę wegetatywną zanosi...
          Nie uciekaj bo to nie najlepsza metoda. Porozmawiaj dzisiaj z mężem. Powiedz jak
          bardzo Jej wizyta na Ciebie działa stresująco. Że Jej ciągłe złośliwości i
          zarządzanie Waszym czasem jest ze strony teściowej niewłaściwe. Nie dajcie się
          wciągać w obiadki, kina, kościółki etc jeśli nie macie na to ochoty.
          To, że matka Twojego męża jest starszą osobą nie znaczy to, że daje Jej to prawo
          to mieszania się w WASZE życie i wylewania wiadra złośliwości na Ciebie. TY
          również jesteś już rodziną swojego męża.
          • lulu_01 Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 21:44
            Iza dziękuję za słowa otuchy i takie trafne spostrzeżenia,napewno jeszce się
            odezwę.
            • izabellaz1 Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 21:47
              lulu_01 napisała:

              > Iza dziękuję za słowa otuchy i takie trafne spostrzeżenia,napewno jeszce się
              > odezwę.

              Dzięki:) Odzywaj się, odzywaj koniecznie:)
        • burza4 Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 21:41
          poćwicz asertywność, i po prostu nie daj sobie jeździć po głowie.
          wystarczy być stanowczym. Kąśliwe uwagi kwituje się krótkim "nie życzę sobie
          takich uwag", pouczanie "jestem u siebie i robię to wg mojego uznania".

          Na przedłużające się wizyty musisz zareagować - jak to sobie wyobrazasz na
          dłuższą metę? teraz boli cię brzuch, za 5 lat będziesz miała wrzody! ta
          sytuacja sama się nie zmieni - nie możesz wiecznie zaciskać zębów. Jeszcze raz
          spokojnie porozmawiaj z facetem, nie musi mu się to spodobać, ale niech
          przyjmie do wiadomości, że 2 tygodnie w ciasnocie z kimkolwiek są ponad granice
          twojej tolerancji. I jeśli nie chce żeby w końcu wybuchła totalna awantura,
          niech sam zwróci uwagę swojej mamie, że trochę to męczące.
        • heart_of_ice Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 21:45
          powinnas sie raz czy drugi zapytac, czemu jest dla ciebie niemila

          ludzi naprawde zaskakuje takie proste pytanie - ale KONIECZNIE zadane uprzejmie,
          nie czepialsko....
          powiedz "mamo (czy jak sie do niej zwracasz), ja rozumiem, ze nie wszystko robie
          idealnie tak, jak powinnam (a, niech ma;)), ale radzimy sobie i jestesmy ze
          swojego zycia zadowoleni... z przyjemnoscia wyslucham twoich rad, bo na pewno
          masz wieksze zyciowe doswiadczenie, ale prosze, nie rob tego w tak nieprzyjemny
          sposob"
          a najlepiej chylkiem nagraj jej slowa - chocby po to, zeby przedstawic mezowi,
          ze to nie twoje fanaberie, tylko tesciowa jest faktycznie niemila! jemu tez
          musisz przemowic do rozumu - ty rozumiesz, ze to matka, ze starsza, ale 2
          tygodnie znecania sie nad toba niestety przerasta twoje umiejetnosci i ty juz
          zaczynasz odczuwac fizyczne dolegliwosci.... (bol brzucha to poczatek nerwicy)

          Pauli
          --
          "Miotłę z wystrzelonym airbagiem. Niewielki przebieg. Na chodzie. Sprzedam."
          • heart_of_ice Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 21:47
            przyszlo mi do glowy wyjscie hardcorowe;)
            jak przyjedzie, to juz pierwszej nocy zacznijcie uprawiac bardzo glosny, bardzo
            perwersyjny seks:D ciekawe, ile takich nocy zniesie;)
            co powie, ze nie moze spac? powiedz, ze staracie sie o dziecko, a nie umiecie
            sie kochac po cichu no i az dwa tygodnie nie wytrzymacie;)

            Pauli
            --
            "Miotłę z wystrzelonym airbagiem. Niewielki przebieg. Na chodzie. Sprzedam."
            • izabellaz1 Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 21:55
              hihihihi dobre dobre ale faktycznie hardcorowe:D
            • lulu_01 Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 21:59
              dobre ale jak dla mnie za bardzo hardcorowo, ale podsunęłaś mi pomysł, przez
              cały czas jak będziemy w trójkę będę cały czas zbyt namiętnie kleiła się do
              Mojego, najlepiej tak na granicy dobrego smaku
          • lulu_01 Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 21:52
            masz rację, Twoje porady pewnie mogłoby okazać się skutecznie, ale jest we mnie
            taka blokada i trudno byłoby miz Nią tak przyjacielsko rozmawiać,
            ......................ja już Jej nie lubię, nie lubie Jej wizyt i nie lubię
            jeździć do Niej,
            ......................tak naprawdę to przykre, miałysmy być rodziną,ale nic z
            tego nie będzie
            Co do męża,on jest taki drażliwy na Jej punkcie, jak tak będzie dalej to carno
            to wszystko widzę
            • izabellaz1 Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 22:00
              lulu_01 napisała:

              > masz rację, Twoje porady pewnie mogłoby okazać się skutecznie, ale jest we mnie
              >
              > taka blokada i trudno byłoby miz Nią tak przyjacielsko rozmawiać,
              > ......................ja już Jej nie lubię, nie lubie Jej wizyt i nie lubię
              > jeździć do Niej,
              > ......................tak naprawdę to przykre, miałysmy być rodziną,ale nic z
              > tego nie będzie
              > Co do męża,on jest taki drażliwy na Jej punkcie, jak tak będzie dalej to carno
              > to wszystko widzę

              heart_of_ice dobrze radzi. Wcale nie chodzi tu o "przyjacielskość" rozmowy. To
              jedne z technik psychologicznych wykorzystywanych przy trenowaniu zachowań
              asertywnych. To tak zwana zasłona dymna. Jak Cię ktoś obraża to mówisz: "tak,
              faktycznie może masz rację ale...". Możesz jeszcze pytać właśnie dlaczego jest
              dla Ciebie taka niemiła. Co Jej takiego zrobiłaś. Udawać trochę koziołka
              ofiarnego, że nie wiesz dlaczego i jednocześnie kontrolować sytuację i
              manipulować tymi złośliwościami. I przede wszystkim dużo konsekwencji. Nie
              róbcie nic na co nie macie ochoty.
            • kadfael Re: No i oczywiście przyjeżdża.... 13.02.07, 22:03
              Trudna sprawa. Mnie przede wszystkim, by dobiło to, że w jednym pokoju ktoś by
              z nami mieszkał i to aż dwa tygodnie. I nawet gdyby to była moja własna mama.
              Zresztą nie wyobrażam sobie żeby moja mama, czy moja niestety nieżyjaca juz
              teściowa na cos takiego wpadły. To po prostu naruszenie czyjejś prywatności.
              Może idź w tym kierunku-powiedz, że ciebie krepuje mieszkanie z teściowa w
              jednym pokoju tyle czasu. Powiedz to i jej i mężowi.
    • kicia031 Re: nie daję rady z teściową 13.02.07, 22:24
      Przytosz malzowi powiedzenie: gosc jest jak ryba - po tygodniu smierdzi.

      A powaznie, przyjezdzac do 1 pokoju i siedziec tydzien to dla mnie szczyt
      chamstwa i braku taktu. Jesli mozesz sie usunac z domu, to sie usun, np do
      rodzicow i niech sie kisza razem.
      • lulu_01 Postanowiła, że nie będę się usuwała 14.02.07, 07:42
        myślę, że jeżeli po raz kolejny na czas Jej wizyty pójdę mieszkać do swoich
        rodziców, to Ona poczuje się górą, rozpanoszy się jeszcze bardziej i te
        odwiedziny będę coraz częstsze.
        Mieszkanie do którego mamy się przeprowadzić(najpóźniej do końca roku)ma 3
        pokoje i kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy z Nią na temat nowego M,mój facet w
        żartach powiedział:........"będziemy mamę zapraszać na niedzielne
        obiadki".Teściowa była niesamowicie zdziwiona i zaskoczona, jak to zapraszać w
        niedzielę, Ona była święcie przekonana, że będzie z nami mieszkać.
        ...........dlatego nie, nie ruszam się z tego, teraz to jest moje terytorium i
        muszę silnie zaznaczyć je swoją obecnością
        • gusia49 Re: Postanowiła, że nie będę się usuwała 14.02.07, 11:00
          Nigdy pod żadnym pozorem nie możesz zgodzić się na wspólne mieszkanie Lulu,
          nigdy nie godź się na to nie godź!!!!i koniec nawet pod groźbą rozwodu
          pamiętaj never!!!!!!!! To zamorduje Was, waszą miłość, małżeństwo,
          partnerstwo, przyjażń, wszystko absolutnie. Bądź dalej MĄDRA, bo jak czytam
          niektóre posty to bozie mój!! nie dziwię się niektórym teściowym.
      • lulu_01 Dziewczyny napiszcie mi o swoich 14.02.07, 07:47
        relacjach z teściowymi,czasami jak słucham zwierzeń koleżanek i znajomych to
        odnoszę wrażenie, że prawie u wszystkich są one niezbyt fajne, a jak jest u Was?
        ...............a dzisiaj przede wszystkim dużo miłości z okazji Walentego!!!!!
        • izabellaz1 Re: Dziewczyny napiszcie mi o swoich 14.02.07, 09:14
          Mnie tam wstyd pisać bo moja teściowa jak narazie jest super. Nie narzuca się
          nigdy z niczym. Sama wyszła ponownie za mąż rok temu:) Zabierają do siebie naszą
          córeczkę czasem na weekend żebyśmy mogli z mężem pobyć sami, wyjść na imprezę.
        • horpyna4 Re: Dziewczyny napiszcie mi o swoich 14.02.07, 10:13
          Lulu, powiedz mężowi, że przecież skoro mamusia taka stara, to nie powinna
          męczyć się podróżami i nocowaniem u was w ciasnocie. Niech mąż jeździ do niej w
          odwiedziny, to chyba dla niej większy komfort.
          A co do możliwości wprowadzenia się teściowej do was na stałe, to porozmawiaj z
          mężem już teraz. Żeby nie było niedomówień.
          Rozumiem, że teściowa jest samotna? Wyswataj ją. To najlepsze rozwiązanie. Bo o
          ile Twój mąż będzie skłonny ją samotną przyjąć do mieszkania, to dwojga nie
          przyjmie.
    • gusia49 Re: nie daję rady z teściową 14.02.07, 09:44
      Oj oj, problem teścowych, zawsze to samo. Ja myślę że to jest stereotyp z
      dawnych lat, kiedy młodzi po ślubie uzależnieni od rodziców musieli znosić
      katorgi i poniżenia, teścowe- panie domu panoszyły się i czesto poniżały młode
      i niedoświadczone synowe. Teraz tak nie musi być. Ja mam teściową i sama jestem
      teściową i jakoś nie mogę pojąć dlaczego taka nienawiść w waszej rodzinie. Nie
      rozumiem, bo Twoja teściowa to mama twego ukochanego, wychowała go i z
      definicji nie może być taka zła jak opisujesz. Nie wierzę że jest zazdrosna o
      syna, nie wierzę bo mam córkę w szczęśliwym związku, są zakochani i mój zięć
      ciągle jest dla niej czuły i wtedy ja no wręcz nie wiem? jestem w jakimś
      błogostanie, że moje dziecko jest szczęśliwe. A moja teścowa to moja
      przyjaciółka, mówimy sobie wszystko, jestem jej powierniczka i NIGDY nie
      zrobiłabym czegos przeciw niej bo wiem że zraniłabym mojego męża. Przecież
      zwiazek matki z synem jest naturalny i wiem że potrzebny. Lulu musisz się
      liczyć z uczuciami męża i jego mamy, może oni potzebują kontaktu. Zrozumiesz
      wszystko jak sama będziesz mamą i w konekwencji teściową tak jak i wiekszość
      dziewczyn nie tylko z tego forum. Dużo musisz gadać gadać rozmawiać na
      wszystkie tematy, nawet przy jakimś małym alkoholu przełamywać lody, ja z
      teściową gadałam nieraz do pożnej nocy. Nie jestes już sorry młodziutka, dwie
      dojrzałe kobiety kocha jeden facet a one rywalizuja z soba--przestańcie!!!masz
      30 lat oj jako teścowa bedziesz już starą babą. Jest coś co pomaga w nawiązaniu
      luźnych fajnyvh kontaktów- mówienie po imieniu. Mój zięć mówi mi po imieniu i
      to pomaga nam w przyjacielskich układach ale teścowej mówie mamo, jesteśmy
      przyjazne to nam nie przeszkadza i już tego nie zmieniamy ale swobodniej na
      poczatku byłoby nam ze sobą po imeniu ale kiedyś tak nie było i już trudno.
      Nadmieniam nigdy nie mieszkałam z teściami ani rodzicami ale pomieszkujemy z
      sobą dużo dużo i czujemy się swobodnie z soba i jest fajnie jak widze męża jak
      uskutecznia pogaduszki z mamą a świeta to wogóle są fajne i wakacje. Lulu
      czasem trzeba przyjąc krytyke drugiej osoby i pomysleć, skoro teściowej nie
      smakuje to niech gotuje, wpuść ja do kuchni i niech Ci pokaże jak karmiła swego
      syna a twego męża, naucz sie czegoś, podpatruj, to okazja do pogaduszek w
      kuchni, powiedz że chcesz się nauczyć. Skoro ona jest wyniosła to Ty spróbuj
      mieć klasę, z uśmiecham na luzie. Lulu hmm! a może rzeczywiście warto by
      spojrzeć na twoje ciuchy krytycznym okiem?? może są byle jakie?? a kosmetyki
      wiesz! za dużo makijażu na codzień to wiocha, może dobrze ze ktoś na to zwrócił
      w końcu uwagę, moze ona chce by żona jego syna była kobietą z klasą????????
      Musisz wyluzować i być MĄDRĄ i będzie git. Duzo miłości nie tylko w Walentyki.
      • lulu_01 Re: nie daję rady z teściową 14.02.07, 11:26
        witaj gusiu49, myślę, ze mój problem z teściową nie jest efektem stereotypów na
        temat realcji teściowa-synowa, poprostu mamy zupełnie odmienne spojrzenie na
        życie i świat a jedynym łaczącym nas "elementem" jest mój maż a Jej
        syne.Rozmoway z moją teściową często polegaja mniejwięcej na tym, że za wszelką
        cenę i często wbrew logice próbuje Ona udownić, że racja zawsze lezy po jej
        stronie.Czasami są to tak absurdalne sprawy, że aż śmieszne (ostatnio przy
        stole wigilijnym spierała się, że była rok temu na wigilii u ciotki Krysi a
        naprawdę dzień ten spędziła w zupełnie innym miejscu i nie przekonały jej nawet
        zdjęcia z widoczną datą. Takich przykładów jest bardzo dużo.Z poczatku są
        śmieszne, ale na dłuzsza mete robia sie męczące.
        Mój związek z mężem to głębokie i mocne uczucie, taka miłość zycia.Teściowa
        przez całe zycie tkwiła w bardzo nieudanym małżeństwie, nigdy nie słyszałam,
        aby powiedziała cokolwiek dobrego o swoim męzu, żadnej miłej rzeczy chociaż
        zokresu narzeczeństwa.
    • lady68 Re: nie daję rady z teściową 14.02.07, 10:41
      jeśli dalej bedziesz sie na to zgadzać będzie coraz gorzej. Nie wiem czy w tym
      wypadku jakakolwiek dyplomacja przyniesie dobry efekt. Fakt że nikt nie lubi
      słuchać niczego złego na temat swojej matki. Wydaje mi się że po prostu nie masz
      wyjścia, matka będzie się chciała wprowadzić do waszego nowego mieszkania, masz
      to pewne jak w banku. Pretekst zawsze znajdzie! na początek że nie chce być
      sama, a później że bedzie pilnować wam dziecko.
      Wykończysz się psychicznie, jestem żoną takiego faceta od kilkunastu lat.
      Oczywiście nie wygrałam bo tej walki do końca się nie wygra ale zaznaczyłam
      bardzo wyrażne granice swojego terytorium. Były krzyki, awantury mało nie
      skończyło się rozwodem, ale to jedyne wyjście z tej sytuacji. Pamiętaj że lepiej
      teraz niż później jak będziesz miała dzieci. Ona doskonale wyczuwa to że masz
      skrupuły i jesteś słabsza od niej psychicznie.
      trzymaj sie i bądz konsekwentna. p
      ozdr.
      • lulu_01 Re: nie daję rady z teściową 14.02.07, 10:59
        myślę, że jest właśnie tak piszesz. Moja teściowa wyczuwa, że może sobie na
        dużo pozwolić ale pomimo tego zauważam, że nie do końca czuje się
        pewnie.Czasami mam takie wrazenie jakby testowała moje reakcje na jej docinki i
        sprawdzała na ile może sobie pozwolić. Staram się wyznaczać granice, których
        nie powinna przekraczać, ale nie zawsze mi sie to udaje.
        • lady68 Re: zgadza się 14.02.07, 11:15
          po prostu bada teren na ile sobie może pozwolić. Schemat zawsze jest taki sam u
          każdej matki syna. Martwi raczej to, że mąz sprawę bagatelizuje. Niestety gdyby
          on na samym początku zdecydowanie ustalił granice nie doszło by do tej sytuacji.
          Pocieszam Cie tym, że procent takich mężczyzn jest bardzo mały.
          Musisz jasno i wyrażnie zapowiedzieć mu juz teraz, że nie będziesz mieszkała z
          jego matką!. Ja już teraz zapowiedziałam mężowi ze nawet jak jego matka zostanie
          sama to może do niej chodzić, odwiedzać ale za żadne skarby nie ędzie mieszkać w
          naszym domu.
          Wyznacz jasne granice, mów od razu co ci sie nie podoba, może być ciężko ale nie
          masz wyboru.
          pozdr.
    • nerri Zastanówcie się nad radami... 14.02.07, 11:23
      ...być asertywną?To w tej sytuacji nie jest takie proste:D

      Egh...trzeba naprawdę wiele delikatności,taktu, wytrwałości i ... zamaskowanej
      złośliwości (:D) ,zeby poradzić sobie z nachalną teściową,nie raniąc przy tym
      faceta którego się kocha...no i dużo wsparcia z jego strony...

      Wiem,bo przechodziłam przez to...i nadal przechodzę;)
      • nerri I jeszcze jedno... 14.02.07, 11:27
        Nie uciekaj bo to tylko pogorszy sprawę.Postaw się...ale nie wprost...przytulaj
        męża,wychodźcie razem...żyjcie jak wtedy gdy jej nie ma...pogadaj z nim o
        swoich uczuciach.Bo tylko on może Ci pomóc poradzić sobie z nią i nie
        zwariować...
    • deodyma Re: nie daję rady z teściową 14.02.07, 11:31
      jakbym czytala o swojej tesciowej! cale szczescie mieszkamy na swoim i to na
      drugim koncu Polski. nie tak dawno troche sie przerazilam, bo tesciowa
      przebakiwala o przyjezdzie do nas az na 3 miesiace! jednak nie dojdzie do tego i
      nie przyjedzie. stwierdzila, ze mieszkamy za daleko!












    • lewania nie daj sie! 14.02.07, 17:36
      Ja nie mam problemow z tesciowa, bo traktuje mnie jak swoja corke, ktorej nie
      miala nigdy, bo ma dwoch chlopow.

      Jakbym mogla cos zasugerowac to stawiaj sie!!! probowalas juz byc mila i
      ulegla - nie zadzialalo. Ona jedna zloscliwosc na Twoj temat, to ty 2
      zloscliwosci na jej temat. Oczywiscie wytykajac jej, ze ty sie przeciez na
      niczym nie znasz i ona jest nieomylna. wytknij jej te wizyty przedluzone. Nie
      szczyp sie. Rozumiem Twojego faceta, bo przykro mu, ze matka taka jest dlatego
      ja tlumaczy. Ale musisz uswiadomic jemu, ze to tak dluzej trwac nie moze, bo to
      sie odbija na Twoim zdrowiu i Waszym zwiazku.

      Koniecznie sie jej stawiaj! Nie daj sie!

      Moja siostra miala taka tesciowa, ze sie kiedys pobily w koncu. Pisze "miala",
      bo nie widzieli sie z nia juz kilka lat. Wlazila im na glowe ze swoim zdaniem,
      twierdzila (jeszcze przed slubem), ze nigdy nie dostanie jej synka. A synek
      wybral moja siostre. Pani tesciowa nie przyszla ani na slub i nie widziala
      jeszcze swojego wnuka.

      Moze pomyslisz, ze to za duzo, ale ona nie chciala ustapic. Moja siostra
      zaczela jak ty - byla mila, ale miarka sie przebrala. Nie mozesz cale zycie sie
      meczyc bo ona jest starsza kobieta. To jest Twoj dom, Twoje terytorium i ty
      wyznaczasz granice.

      Pomysl: nastepnym razem jak zadzwoni i powie, ze przyjezdza to jej powiedz, ze
      niestety nie mozecie jej przyjac, bo macie juz inne plany i dacie jej znac jak
      sie plany zmienia. Jak bardzo chce odwiedzic Wasze miasto to mozesz jej
      przeslac liste hoteli. Szybko zakoncz mowiac, ze musisz juz konczyc i odloz
      szluchawke. Zobaczysz jaka bedzie reakcja.

      Jeszcze raz nie daj sie!!!
      • lulu_01 Walentynki z teściową 17.02.07, 22:05
        pierwsze w moim życiu, walentynkowy wieczór i walentynkowa noc razem z
        teściową.Super.Podobno przyjechała tylko na chwilę, a to już 4 dzień.
























        • qw994 Re: Walentynki z teściową 17.02.07, 22:14
          Tak czytam ten wątek i zastanawiam się, kiedy w końcu powiesz to któtkie i
          łatwe słowo: "nie".
          • nerri Re: Walentynki z teściową 17.02.07, 22:15
            A moja się robi coraz milsza:D
        • gdynianka_11 Re: Walentynki z teściową 18.02.07, 10:57
          Przeczytałam ten wątek i jestem przerażona! Jak nic nie zrobisz, to w nowym
          mieszkaniu zamieszkacie z mamusią męża. Czy dajesz mężowi do zrozumienia, że ta
          sytuacja ci nie odpowiada? Co robisz i mówisz, gdy sie dowiadujesz, że ona
          przyjeżdża? Ja również uważam, że powinnaś przede wszystkim wprost powiedzieć
          mężowi, że te wizyty Cię męczą, że nie czujesz się swobodnie, że nudzi cię
          ciągłe spędzanie czasu z teściową. Powiem ci co ja bym zrobiła, chociaż nie
          jest to pewnie wyjście doskonałe i byłoby przykro mężowi, otóż nie byłabym miła
          gdyby przyjeżdżała: siedziałabym z książką albo gazetą w towarzystwie jej i
          męża, nie udzielałabym się w rozmowach i odmawiałabym wsólnych wyjść na spacery
          czy do kościoła (ból głowy, brzucha, ochota na drzemkę - miliony wymówek). A
          jej uwagi na swój temat pewnie bym powiedziała, że mi przykro, że nie jestem
          tak jak ona idealna. A mąż gdyby sie zapytał, dlaczego się tak zachowuję
          usłyszałby, że myślałam, że wyszłam za mąż za jedną osobę i że nie mam siły
          dłużej udawać, ze te wizyty mnie cieszą. Na mojego męża by podziałało, byłoby
          przykro, ale na pewno by przemyślał. Radzę porozmawiać z mężem jak widzi waszą
          wspólną przyszłość i ile jest w niej miejsca dla ciebie, a ile dla mamy. Moim
          zdaniem po ślubie to nowa rodzina, którą zakładamy powinna być na pierwszym
          miejscu.
      • sara-marco Re: nie daj sie! 17.02.07, 22:17
        ewania napisała:
        Moja siostra miala taka tesciowa, ze sie kiedys pobily w koncu


        Jak widac twoja siostra niczym nie różni sie od swojej tesciowej az dziwie sie
        ze szczycisz sie siostrą.Wspolczuc mozna tylko temu facetowi ze musiał patrzec
        na idiotki.


        • uyu Re: nie daj sie! 17.02.07, 22:49
          Powinnas przy tesciowej powiedziec swojemu mezowi, ze jest skonczonym idiota
          cierpiacym na ostre bezguscie, bo ozenil sie z z taka bezbarwna istota jak ty.
          Jesli zapyta dlaczego tak mowisz popros tesciowa o powturzenie tego co tobie
          saczyla w ucho podczas jego nieobecnosci.
          Druga opcja to powiedzenie babie w cztery oczy, ze sobie po prostu nie zyczysz
          takich komentarzy.
          Trzeia to stworzenie tak "milej" atmosfery, ze to jej nerwy puszcza i wyjedzie.
          No i co ona, do cholery, robi z wami w jednym pokoju? Co za brak taktu!!!
          Otwozr okno i dzrwi, zrob przeciag, daj miotle do reki i niech babsko odlatuje
          skad przylecialo!
          • uyu Re: nie daj sie! 17.02.07, 22:50
            powturzenie = powtorzenie :))
            tak mnie babsko zdenerwowalo, ze strzelilam karygodny blad !
            pozdrawiam :))
    • absztyfikanto Re: nie daję rady z teściową 18.02.07, 00:50
      Był chyba taki film sposób na teściową.
      Nawet jeśli go nie było to teściową trzeba zlikwidować.
    • muffin3 Re: nie daję rady z teściową 18.02.07, 09:51
      Spędzając z wami Walentynki, przegięła pałę na maxa.....Jest chorobliwie
      zazdrosna o syna. Synuś dotyka i całuje inna kobietę a nie mamusię...FUJ to
      zboczenie jakieś....Niestety, ale musisz ją wyprosić z mieszkania. Predzej czy
      póżniej rozbije Ci małżeństwo. Nawet nie chce myśleć co by było, bybyś miała
      już dziecko.....DZIAŁAJ!!!
      • kol.3 Re: nie daję rady z teściową 18.02.07, 10:59
        Koszmarna sytuacja.
        Bardzo wiele kobiet popełnia ten sam błąd, starają się być miłe dla chamskich
        teściowych. Co więcej czasem znoszą chamstwo teściowej w imię miłości do męża,
        który złe samopoczucie małżonki z powodu chamstwa mamusi ma gdzieś. Nie ukrywaj
        przed mężem chamskich odzywek teściowej pod swoim adresem, powtarzaj mu
        wszystko. Powinien o tym wiedzieć.
        Naucz się mowić NIE gdy zwala się Wam na głowę, co więcej przeprowadź męską
        rozmowę ze swoim niedojrzałym mężem, który powinien odczepić się od maminej
        spódnicy. Dojrzewanie czasem trwa bardzo długo. Jeśli Wy macie po 30 lat,
        teściowa może mieć ok. 60, to nie jest wiek kiedy wymaga się opieki, niech żyje
        swoim życiem, pójdzie do pracy na pół etatu albo znajdzie sobie chłopa.
        I nigdy, przenigdy nie zgódź się na jej przeprowadzkę do Waszego mieszkania.
        • lulu_01 Jestem po szczerej i długiej 19.02.07, 10:12
          rozmowie z mężem na temat miejsca teściowej w naszym życiu. Szanuje teściową
          jako człowieka i matke mojego męża, ale na niwie prywatnej nigdy nie mogłabym
          się z nia zaprzyjaźnić, po prostu jesteśmy zbyt rózne i zupełnie inczej
          spostrzegamy życie.
          • lulu_01 Re: Jestem po szczerej i długiej 19.02.07, 10:41
            więc tak naprawdę gdyby nie mąż to nie miałybyśmy żadnych kontaktów.Wbrew temu
            co czytam na forum to najbardziej w tej sytuacji jest mi żal mojego męza. On
            doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak problemowa jest Jego matka, ale
            poprostu ciagle się na Nią lituję.Nie raz słyszałam od męza, że jak mnie nie
            ma w domu , to teściowa płacze i mówi, że został Jej już tylko On, tylko na
            Niego może liczyć i gdyby nie On to byłoby Jej bardzo ciążko.
            Porady które czytam na forum swą ciekawe ale czasami wydaje mi się, że do mojej
            teściowej niewiele dociero ( albo udaje, bo tak jest Jej wygodniej)
            Powiedziałam mężowi wprost, że nie wyobrażam sobie, żebyśmy mieszkali w trójke,
            może trochę tragizuję, ale gdybyśmy zamieszkali razem to czuje, że byłby to
            poczatek końca naszego małżeństwa.
            Niesttey tak to jest,że facet prędzej czy później i tak opowie się po stronie
            swojej matki. A zdrugiej strony przecież nie mogę mieć o to pretensji, bo to
            przcież matka.
            Zazdroszczę dziewczyna które nie maja problemu po tytułem teściowa, bo z
            biegiem lat zauważam, że jest to dla mnie coraz większy balast a z czasem
            bedzie coraz gorzej.
            • piwoniasz Re: Jestem po szczerej i długiej 19.02.07, 12:15
              Lulu, to nieprawda, ze facet opowie sie zawsze po stronie matki.Z tego, co
              przeczytałam,wnioskuję,że twój maż jest ksiażkowym przykładem synusia mamusi
              (toksycznej mamusi), ktory nie przeciął pępowiny.Prawdopodobnie juz tego sam
              nie zrobi, ale z twoja pomoca może tego dokonać.Bez watpienia cię kocha i to
              jest twoja szansa.Problem nr1 to jego nezdolność przeciwstawienia sie
              matce.Jest rozdarty między milością do ciebie, a troska o los mamy.Twoja
              rola,to uzmysłowienie mu,że potrzebuje pomocy.Poradnie rodzinne,albo jakis
              psycholog, specjalizujacy się w tej problematyce to,chyba najwłaściwsza
              droga,do rozwiązania waszych klopotów.Zyczę odwagi i powodzenia!
              • kol.3 Re: Jestem po szczerej i długiej 19.02.07, 19:59
                Lulu, myślę, że powinnaś porozmawiać z mężem poważnie i szczerze, niech nie
                myśli, że jesteś za tym, żeby on zerwał z matką. Wytłumacz mu, że kiedy matka
                się zestarzeje i będzie wymagała pomocy nie zostawicie je na lodzie itd.
                Natomiast obecnie Twoja teściowa zachowuje się dość typowo. Jest jeszcze dość
                młoda i samodzielna, zakładam, że ma ok. 60-tki. Ty, jej rywalka, odbierasz
                jej synusia, więc Cię niszczy po cichu, tak żeby synuś nie słyszał. Założę się
                że oficjalnie przy synu wcale nie wyraża się o Tobie źle, udaje sympatię,
                natomiast Ty świadoma jej rzeczywistych intencji unikasz jej. Wyjdzie na to,
                że to Ty jesteś konfliktowa, czepiasz się biednej samotnej kobiety i nie
                wiadomo o co Ci chodzi. Jest to numer większości teściowych, dopóki są
                względnie młode i sprawne jeżdżą po synowej jak po łysej kobyle, na stare lata
                zmieniają szybciutko front, żeby sobie zapewnić opiekę, bo kto im herbaty poda
                jak nie ta "wredna" synowa, która zresztą jest jedyną osobą, do której będą się
                mogły zwrócić na stare lata o pomoc.
                Wierz mi mężczyźni "synusiowie mamusiek" dojrzewają bardzo długo czasem do 50-
                tki.
                Nigdy nie zgódź się na wspólne mieszkanie. Nawet jeśli mamuśka będzie mieszkała
                osobno, i tak zatruje Ci życie i zaszkodzi Twojemu małżeństwu. Ale Twój dom
                będzie Twoim azylem. Jeśli bedziecie mieszkać razem z teściową - nie będziesz
                miała azylu.
                Życzę Ci bardzo dużo wytrwałości i szczęścia, bo przed Tobą trudne lata, nawet
                jeśli z mężem bardzo się kochacie.
Pełna wersja