mandolinka_b
15.02.07, 13:45
Mój facet jak tylko potrafi unika wszelkich sposobów na, że tak powiem,
bardziej zaangażowaną czystość i higienę - w chyba jego mniemaniu, bo dla mnie
krem na twarz jest tak samo nieodzowny jak mydło do mycia rąk. Nawet jak mu
kilka razy przypominam, żeby posmarował twarz kremem po kąpieli, czy przed
wyjściem na mróz - on mnie zbywa, mówiąc coś w stylu "nie zawracaj mi głowy"
albo "streszczaj się, wychodzimy" chociaż sam czasem narzeka, że mu twarz
piecze i jest ściagnięta i mówię, że ma sucha skórę :/
przed robieniem jedzenia dla nas trzeba mu przypomnieć, żeby umył ręce mydłem,
dla mnie to czynność naturalna, a on mi mówi, że jestem upierdliwa i opłukuje
je wodą :/
mycie naczyń to tez zazwyczaj ich opłukiwanie, jak proszę, żeby zrobił to
gąbeczką do mycia naczyń (płyn to wyższa szkoła jazdy - żeby go użył musi być
w naprawdę dobrym humorze) - na te prośby odpowiada ze śmiechem, że nie wie
jak długo jeszcze ze mną wytrzyma i oczywiście przy okazji i tak nie robi tego
o co go proszę :/
Wiem, że wszystkie te nawyki, a raczej ich brak, to wynik wychowania przez
matkę, która też niespecjalnie o higienę dba..
Macie jakieś sposoby na takiego upraciucha? Udało Wam się zmusić Waszych
chłopaków/mężów do większej hiegieny i dbałości o siebie? Bo widzę, że przede
mna jeszcze chyba długa droga, a to tylko kilka drobnych przykładów..