ibulka241
18.02.07, 03:10
Nie mogę zasnąc ze smutku, więc piszę, czekając na pociechę ... Przedwczoraj
mój najdroższy narzeczony, z którym mieszkam od dawna, wyjechał do Anglii.
Powrót ma zaplanowany na 3.03 - wiem, że dla niektórych nie jest t długo,
lecz dla mnie to wiecznosc. Spędzamy ze sobą cały nasz wolny czas... Znajomi?
Owszem, są, ale nie są to jakieś wielkie przyjaznie, w dużej mierze to nasza
wina, od kiedy jesteśmy razem, nasze kontakty z innymi osobami się
porozluzniały.. po prostu wystarczaliśmy sobie wzajemnie :( Rodzina? Z
siostrą żyjemy w fatalnych stosunkach, mieszka zresztą 3 godz drogi ode
mnie... Rodzice? Jakoś ostatnio też nam nie jest po drodze ... Myślałam, że
pojadę do nich chociaż na jakiś czas, żebym nie była sama, lecz jakoś nie
zapraszali specjalnie, gdy zadzwoniłam ... Pracy nie mam. Studia dopiero za
tydzień. Jestem sama w naszym mieszkaniu, śpię, jem, surfuje po necie i
oglądam TV... Tęsknie i co chwilę płaczę... Czuję się taka samotna a jeszcze
2 tyg przede mną ..... :(