Postawione na głowie?

IP: *.unregistered.formus.pl 22.11.01, 17:19
Proszę, napiszcie, czy, jak często, w jakich sytuacjach zapraszacie facetów( w
sensie płacenia). Kilka dni temu zostałam skrytykowana przez swojego chłopaka,
że niby za rzadko to ja płacę w kinie, restauracji etc. Dodam, że to
cudzoziemiec. Czy to az takie faux pas?
    • Gość: gucio Re: meskim okiem IP: 194.181.183.* 22.11.01, 17:37
      droga sissi,

      widzisz tak to jest, ze nasi koledzy zagraniczni, a zwlaszcza ci z zachodu,
      skadinad sluszny postulat rownouprawnienia plci wzieli na serio. kazdy placi za
      siebie i tyle. jesli twoj luby jest przez ciebie zmuszany do pokrywania
      wiekszosci rachunkow to czuje sie wykorzystywany tak samo jak poska kobieta
      sprzatajaca gnijace w kacie skarpetki swojego slubnego. z kolej nasze polskie
      chlopy generalnie sprzeciwiaja sie skadinad slusznemu postulatowi
      rownouprawnienia plci, dalej roszczac sobie prawo zostawianiaa skarpetek w kacie,
      ale slono za to placac w kawiarniach i restauracjach (w okresie przedmalzenskim).
      albo skarpetkni albo portfel. wybor nalezy do ciebie.

      pozdrawiam,
      gucio

      Gość portalu: sissi26 napisał(a):

      > Proszę, napiszcie, czy, jak często, w jakich sytuacjach zapraszacie facetów( w
      > sensie płacenia). Kilka dni temu zostałam skrytykowana przez swojego chłopaka,
      > że niby za rzadko to ja płacę w kinie, restauracji etc. Dodam, że to
      > cudzoziemiec. Czy to az takie faux pas?

      • kasiulek Re: meskim okiem 22.11.01, 17:48
        Gość portalu: gucio napisał(a):

        > droga sissi,
        >
        > widzisz tak to jest, ze nasi koledzy zagraniczni, a zwlaszcza ci z zachodu,
        > skadinad sluszny postulat rownouprawnienia plci wzieli na serio. kazdy placi za
        >
        > siebie i tyle. jesli twoj luby jest przez ciebie zmuszany do pokrywania
        > wiekszosci rachunkow to czuje sie wykorzystywany tak samo jak poska kobieta
        > sprzatajaca gnijace w kacie skarpetki swojego slubnego. z kolej nasze polskie
        > chlopy generalnie sprzeciwiaja sie skadinad slusznemu postulatowi
        > rownouprawnienia plci, dalej roszczac sobie prawo zostawianiaa skarpetek w kaci
        > e,
        > ale slono za to placac w kawiarniach i restauracjach (w okresie przedmalzenskim
        > ).
        > albo skarpetkni albo portfel. wybor nalezy do ciebie.
        >
        > pozdrawiam,
        > gucio
        >



        Tak a propos kolegow z Zachodu przedstawiam teorie mojego kolegi polskiego na ten
        temat:

        1. on zapłaci, jezeli liczy na coś więcej;
        2. Ty zapłacisz, jezeli liczy na coś więcej i jest chamem i sknerą;
        3. Ty zapłacisz, jeżeli na nic nie liczy.

        Optuje za 2


        To jest cytat z maila, ktorego dostalam od kolegi z kraju na wiesc, ze zaprosil
        mnie na piffko kolega z Ameryki. Ale chyba jednak na piffko z nim nie pojde...


    • Gość: Helena Re: Postawione na głowie? IP: *.waw.cdp.pl 22.11.01, 17:39
      U mnie to trudne, bo jestem ze swoim Panem od 5 lat i placimy w sumie wspolnie,
      raz jedno, raz drugie w zaleznosci od tego kto ma grubsze konto w danym
      momencie. Ale od czasu do czasu spotykam sie z facetami prywatnie i ZAWSZE
      placi ON. Nigdy nie dano mi odczuc, ze teraz moja kolej wyciagac pieniazek z
      portfela. Zreszta w momencie, kiedy facet by proponowal, ze moja kolej placic,
      albo placimy po polowie, bylby to ostatni raz kiedy bysmy sie spotkali.
      Oczywiscie, jezeli to typowo przyjacielskie spotkanie, to kazdy placi za
      siebie. W stosunkach damsko meskich to kobieta powinna byc rozpieszczana.
      • Gość: gucio Re: Postawione na głowie? IP: 194.181.183.* 22.11.01, 17:46
        dziekuje pani heleno za ten pouczajacy post. nie omieszkam go zacytowac w
        kolejnej dyskusji o rownouprawnieniu kobiet. prawdziwy rarytas. zycze dalszego
        rozpieszczania w stosunkach.

        pzdr
        g

        Gość portalu: Helena napisał(a):

        > U mnie to trudne, bo jestem ze swoim Panem od 5 lat i placimy w sumie wspolnie,
        >
        > raz jedno, raz drugie w zaleznosci od tego kto ma grubsze konto w danym
        > momencie. Ale od czasu do czasu spotykam sie z facetami prywatnie i ZAWSZE
        > placi ON. Nigdy nie dano mi odczuc, ze teraz moja kolej wyciagac pieniazek z
        > portfela. Zreszta w momencie, kiedy facet by proponowal, ze moja kolej placic,
        > albo placimy po polowie, bylby to ostatni raz kiedy bysmy sie spotkali.
        > Oczywiscie, jezeli to typowo przyjacielskie spotkanie, to kazdy placi za
        > siebie. W stosunkach damsko meskich to kobieta powinna byc rozpieszczana.

        • Gość: Helena Re: Postawione na głowie? IP: *.waw.cdp.pl 23.11.01, 10:16
          Gość portalu: gucio napisał(a):

          > dziekuje pani heleno za ten pouczajacy post. nie omieszkam go zacytowac w
          > kolejnej dyskusji o rownouprawnieniu kobiet. prawdziwy rarytas. zycze dalszego
          > rozpieszczania w stosunkach.
          >
          > pzdr
          > g
          >
          Guciu,
          cytuj go prosze ile ci sie tylko zywnie podoba, ja nigdy nie czulam sie
          pokrzywdzona czy dyskryminowana z tytulu mojej niby slabszej plci.
          Zawsze traktowano mnie jak kobiete: noszono zakupy, wbijano gwozdzie, przesuwano
          meble, placono za kolacje, teatr, kupowano kwiaty i perfumy i czasem doslownie a
          czesciej w przenosni noszono na rekach. Zaden z moich facetow nigdy nie
          zasygnalizowal, ze z takimi rzeczami moge przeciez sama dac sobie rade. Jasne, ze
          wywiercenie dziury w scianie czy pomalowanie mieszkania to zadna filozofia i
          potrafie to zrobic, ale mi tradycyjny podzial rol damsko-meskich zupelnie nie
          przeszkadza, a wrecz bardzo sobie go cenie. Ja z dzika radoscia gotuje obiadki,
          zajmuje sie czesciowo domem (do ciezszych prac przychodzi pomoc), piore i tak
          dalej. A mojemu Panu pozwalam sie czuc jak prawdziwy mezczyzna i zajac sie tym,
          czego mi sie nie chce robic. Jak znam zycie rzuca sie na mnie tak zwane
          feministyki, ze jastem taka biedna, glupia i wykorzystywana. I fajnie,
          przynjamniej beda mialy zajecie.
          A ciebie Guciu niezmiennie pozdrawiam i ciesze sie, ze moj post sprawil Ci tyle
          radosci.
          Helena
          • Gość: gucio Re: Postawione na głowie? IP: 194.181.183.* 23.11.01, 10:56
            droga heleno,

            rozumiem i szanuje twoje zapatrywanie na podzial obowiazkow i nieco inne
            rozumienie partnerstwa w zwiazkach od prezentowanych przez pryncypialne
            feministki. ciesze sie tez i z twojego drugiego postu, ktory - takze zacytowany -
            nieco zlagodzi powszechna polaryzacje opinii (my i one) na tematy rownych praw i
            rownych obowiazkow plci. powiedziawszy co powiedziawszy, pozostaje przy swoich
            pogladach propagujacych fundamentalna rownosc praw i obowiazkow, zarowno w domu,
            jak i w pracy, kinie czy w wojsku. jak sie mowi a to trzeba tez umiec powiedziec
            be.

            z tradycyjnie cieplym pozdrowieniem,
            gucio

            Gość portalu: Helena napisał(a):

            > Gość portalu: gucio napisał(a):
            >
            > > dziekuje pani heleno za ten pouczajacy post. nie omieszkam go zacytowac w
            > > kolejnej dyskusji o rownouprawnieniu kobiet. prawdziwy rarytas. zycze dals
            > zego
            > > rozpieszczania w stosunkach.
            > >
            > > pzdr
            > > g
            > >
            > Guciu,
            > cytuj go prosze ile ci sie tylko zywnie podoba, ja nigdy nie czulam sie
            > pokrzywdzona czy dyskryminowana z tytulu mojej niby slabszej plci.
            > Zawsze traktowano mnie jak kobiete: noszono zakupy, wbijano gwozdzie, przesuwan
            > o
            > meble, placono za kolacje, teatr, kupowano kwiaty i perfumy i czasem doslownie
            > a
            > czesciej w przenosni noszono na rekach. Zaden z moich facetow nigdy nie
            > zasygnalizowal, ze z takimi rzeczami moge przeciez sama dac sobie rade. Jasne,
            > ze
            > wywiercenie dziury w scianie czy pomalowanie mieszkania to zadna filozofia i
            > potrafie to zrobic, ale mi tradycyjny podzial rol damsko-meskich zupelnie nie
            > przeszkadza, a wrecz bardzo sobie go cenie. Ja z dzika radoscia gotuje obiadki,
            >
            > zajmuje sie czesciowo domem (do ciezszych prac przychodzi pomoc), piore i tak
            > dalej. A mojemu Panu pozwalam sie czuc jak prawdziwy mezczyzna i zajac sie tym,
            >
            > czego mi sie nie chce robic. Jak znam zycie rzuca sie na mnie tak zwane
            > feministyki, ze jastem taka biedna, glupia i wykorzystywana. I fajnie,
            > przynjamniej beda mialy zajecie.
            > A ciebie Guciu niezmiennie pozdrawiam i ciesze sie, ze moj post sprawil Ci tyle
            >
            > radosci.
            > Helena

            • Gość: Helena Re: Postawione na głowie? IP: 213.134.140.* 23.11.01, 11:20
              Gość portalu: gucio napisał(a):

              > droga heleno,
              >
              > rozumiem i szanuje twoje zapatrywanie na podzial obowiazkow i nieco inne
              > rozumienie partnerstwa w zwiazkach od prezentowanych przez pryncypialne
              > feministki. powiedziawszy co powiedziawszy, pozostaje przy swoich
              > pogladach propagujacych fundamentalna rownosc praw i obowiazkow, zarowno w domu
              > jak i w pracy, kinie czy w wojsku. jak sie mowi a to trzeba tez umiec powiedzie
              c be.
              >
              > z tradycyjnie cieplym pozdrowieniem,
              > gucio

              Guciu,
              ja wcale nie uwazam, aby "moj" podzial praw i obowiazkow byl krzywdzacy dla
              jednej ze stron (czyli nierowny). Poprostu byc moze, dzieki swojemu wrodzonemu,
              ogromnemu szczesciu trafalam na mezczyzn, dla ktorych moje podejscie do wpolnego
              zycia i bycia bylo objawieniem. Aby zachowac rozsadna rownowage, nie wyglada to
              tak czarno-bialo typu "baba do garow, facet do pracy", tymniemniej jednak staram
              sie zachowac dosc tradycyjne miejsce kobiety i mezczyzny. Nie znaczy to wcale, ze
              nie pracuje zawodowo, bo robie to oczywiscie i zniezlym jak sadze skutkiem.
              Poprostu takie wzorce przejelam od moich dziadkow, rodzicow, ktorym wychodzilo to
              naprawde doskonale, czego efektem jest naprawde spora i szczesliwa rodzina. Zeby
              nie okazac sie takim ostatnim reliktem, jasne, ze w ten model babciny, tak samo
              jak moi rodzice wprowadzam pewne udoskonalenia adaptacyjne do panujacych czasow i
              warunkow. Tak czy inaczej milo mi, ze mozemy sobie powymieniac uwagi nie probujac
              sie za uszy przecignac na jedynie sluszna strone.
              Pozdrawiam serdecznie
              Helena
              • Gość: gucio Re: Postawione na głowie? IP: 194.181.183.* 23.11.01, 11:36
                dorga heleno,

                ani nie napisalem, ani nie pomyslalem, ze podzial obowiazkow w twoim zwiazku(ach)
                uwazasz za krzywdzacy. malo tego, smiem podejrzewac, ze taki "nieco babciny" stan
                rzeczy jest dla ciebie wygodny. i sadze tez, ze wiekszosc kobiet w naszym
                spoleczenstwie mysli podobnie. w kocu to musi (jak mniemam) byc dosc mile, jesli
                ktos obdarza cie szczegolna atencja, nosi zakupy, placi w restauracji i nosi na
                rekach tylko dlatego, ze jest odmiennej plci i takie postawy zostaly mu narzucone
                przez kulture i wlasna babcie. oczywiscie i gucio tak robi, z przyjemnoscia,
                jako, ze nikt nie chce po prostu uchodzic za chama. jednak, czy jest to fair -
                smiem watpic. takie tradycyjnie "gentelmanskie" zachowanie na pewno nie sprzyja
                likwidacji nierownosci praw i obowiazkow plci w polsce, a nawet je utrwala.

                sciskam goraco,
                g


                Gość portalu: Helena napisał(a):

                > Gość portalu: gucio napisał(a):
                >
                > > droga heleno,
                > >
                > > rozumiem i szanuje twoje zapatrywanie na podzial obowiazkow i nieco inne
                > > rozumienie partnerstwa w zwiazkach od prezentowanych przez pryncypialne
                > > feministki. powiedziawszy co powiedziawszy, pozostaje przy swoich
                > > pogladach propagujacych fundamentalna rownosc praw i obowiazkow, zarowno w
                > domu
                > > jak i w pracy, kinie czy w wojsku. jak sie mowi a to trzeba tez umiec powi
                > edzie
                > c be.
                > >
                > > z tradycyjnie cieplym pozdrowieniem,
                > > gucio
                >
                > Guciu,
                > ja wcale nie uwazam, aby "moj" podzial praw i obowiazkow byl krzywdzacy dla
                > jednej ze stron (czyli nierowny). Poprostu byc moze, dzieki swojemu wrodzonemu,
                >
                > ogromnemu szczesciu trafalam na mezczyzn, dla ktorych moje podejscie do wpolneg
                > o
                > zycia i bycia bylo objawieniem. Aby zachowac rozsadna rownowage, nie wyglada to
                >
                > tak czarno-bialo typu "baba do garow, facet do pracy", tymniemniej jednak stara
                > m
                > sie zachowac dosc tradycyjne miejsce kobiety i mezczyzny. Nie znaczy to wcale,
                > ze
                > nie pracuje zawodowo, bo robie to oczywiscie i zniezlym jak sadze skutkiem.
                > Poprostu takie wzorce przejelam od moich dziadkow, rodzicow, ktorym wychodzilo
                > to
                > naprawde doskonale, czego efektem jest naprawde spora i szczesliwa rodzina. Zeb
                > y
                > nie okazac sie takim ostatnim reliktem, jasne, ze w ten model babciny, tak samo
                >
                > jak moi rodzice wprowadzam pewne udoskonalenia adaptacyjne do panujacych czasow
                > i
                > warunkow. Tak czy inaczej milo mi, ze mozemy sobie powymieniac uwagi nie probuj
                > ac
                > sie za uszy przecignac na jedynie sluszna strone.
                > Pozdrawiam serdecznie
                > Helena

                • Gość: Helena Re: Postawione na głowie? IP: 213.134.140.* 23.11.01, 12:09
                  Gość portalu: gucio napisał(a):

                  > takie tradycyjnie "gentelmanskie" zachowanie na pewno nie sprzyja
                  > likwidacji nierownosci praw i obowiazkow plci w polsce, a nawet je utrwala.
                  >
                  > sciskam goraco,
                  > g

                  Guciu Mily,
                  napewno bardzo wiele kobiet musi walczyc o swoje, musi wymuszac w pewien sposob
                  swoje prawa bo obowiazkow maja ponad miare. Z pewnoscia, skoro jest tyle glosow
                  istnieje dyskryminacja kobiet w miejscach pracy czy jakichkolwiek innych
                  miejscach i sytuacja. Ja wcale tego nie neguje, mimo, ze nigdy zadna przykrosc
                  nie spotkala mnie z racji plci. Nie wiem jednak czy model zycia ja sobie
                  ukochalam ma jakikolwiek wplyw na ogol. Szczerze watpie. Jest on poprostu
                  podyktowany ogromna, obopulna wygoda w mojej jednoskowej sytuacji. Ja czuje sie
                  zadbana, kochana, otoczona troska a on czuje sie doceniony, tez kochany i rowniez
                  otoczony troska i opieka tyle ze innego rodzaju. Na 100% jednak mozna powiedziec,
                  ze to, w czym ja funkcjonuje doskonale, dla innej osoby moze byc bolesne i
                  krzywdzace. Mysle, ze kazdy powinien sobie wypracowac takie zycie prywatne, w
                  ktorym bedzie czul sie dla siebie najbardziej komfortowo. Dla Ciebie jest to
                  rownosc w kazdej sytacji i kobieta partner, dla mnie to tradycyjny model i
                  meżczyzna-opoka. Jezeli tobie jest dobrze i ja nie narzekam, to chyba jestesmy
                  szczesciarzami odnajdujac sie w skrajnie roznych zwiazkach.
                  Niezmienne serdecznosci
                  Helena
                  • Gość: gucio Re: Postawione na głowie? IP: 194.181.183.* 23.11.01, 12:22
                    amen, pani heleno. w roznorodnosci sila. cieszylbym sie jednak gdyby takie
                    przypadki, jak opisany w poscie inicjujacym te dyskusje spotkaly sie z wieksza
                    wyrozumialoscia pan polskich. jest to zwyczajnie niesprawiedliwe, jesli faceci
                    niewyskakujacy z portfela przy kazdje okazji sa powszechnie oceniani przez
                    kobiety jako chamscy. choc zawsze place i sprawia mi to porzyjemnosc to
                    taka "przemyslanie wyczekujaca i oczekujaca" postawa kobiet jest dla mnie
                    oburzajaca. dzieki bogu, spotkalem na swojej drodze kobiety, ktore radzily sobie
                    z tym w nieco bardziej wysublimowany sposob. zyjemy w koncu w xxi wieku. nawet w
                    polsce.

                    pozdrwiam
                    g


                    Gość portalu: Helena napisał(a):

                    > Gość portalu: gucio napisał(a):
                    >
                    > > takie tradycyjnie "gentelmanskie" zachowanie na pewno nie sprzyja
                    > > likwidacji nierownosci praw i obowiazkow plci w polsce, a nawet je utrwala
                    > .
                    > >
                    > > sciskam goraco,
                    > > g
                    >
                    > Guciu Mily,
                    > napewno bardzo wiele kobiet musi walczyc o swoje, musi wymuszac w pewien sposob
                    >
                    > swoje prawa bo obowiazkow maja ponad miare. Z pewnoscia, skoro jest tyle glosow
                    >
                    > istnieje dyskryminacja kobiet w miejscach pracy czy jakichkolwiek innych
                    > miejscach i sytuacja. Ja wcale tego nie neguje, mimo, ze nigdy zadna przykrosc
                    > nie spotkala mnie z racji plci. Nie wiem jednak czy model zycia ja sobie
                    > ukochalam ma jakikolwiek wplyw na ogol. Szczerze watpie. Jest on poprostu
                    > podyktowany ogromna, obopulna wygoda w mojej jednoskowej sytuacji. Ja czuje sie
                    >
                    > zadbana, kochana, otoczona troska a on czuje sie doceniony, tez kochany i rowni
                    > ez
                    > otoczony troska i opieka tyle ze innego rodzaju. Na 100% jednak mozna powiedzie
                    > c,
                    > ze to, w czym ja funkcjonuje doskonale, dla innej osoby moze byc bolesne i
                    > krzywdzace. Mysle, ze kazdy powinien sobie wypracowac takie zycie prywatne, w
                    > ktorym bedzie czul sie dla siebie najbardziej komfortowo. Dla Ciebie jest to
                    > rownosc w kazdej sytacji i kobieta partner, dla mnie to tradycyjny model i
                    > meżczyzna-opoka. Jezeli tobie jest dobrze i ja nie narzekam, to chyba jestesmy
                    > szczesciarzami odnajdujac sie w skrajnie roznych zwiazkach.
                    > Niezmienne serdecznosci
                    > Helena

                    • Gość: Helena Re: Postawione na głowie? IP: 213.134.140.* 23.11.01, 12:52
                      Gość portalu: gucio napisał(a):

                      > amen, pani heleno. w roznorodnosci sila. cieszylbym sie jednak gdyby takie
                      > przypadki, jak opisany w poscie inicjujacym te dyskusje spotkaly sie z wieksza
                      > wyrozumialoscia pan polskich. jest to zwyczajnie niesprawiedliwe, jesli faceci
                      > niewyskakujacy z portfela przy kazdje okazji sa powszechnie oceniani przez
                      > kobiety jako chamscy. choc zawsze place i sprawia mi to porzyjemnosc to
                      > taka "przemyslanie wyczekujaca i oczekujaca" postawa kobiet jest dla mnie
                      > oburzajaca. dzieki bogu, spotkalem na swojej drodze kobiety, ktore radzily sobi
                      > e z tym w nieco bardziej wysublimowany sposob. zyjemy w koncu w xxi wieku.
                      nawet w polsce.
                      >
                      > pozdrwiam
                      > g
                      >
                      Guciu Mily,
                      Trudno jest oceniac owego mezczyzne po tym jak zasugerowal uczestniczenie w
                      kosztach owej milej osobie, ktora rozpoczela dyskusje. Po pewnych rzeczach jakie
                      sobie uswiadomilam w trakcie, trzeba by bylo jednak postawic co najmniej dwa
                      pytania: 1. Jaki ma stosunek ow Pan do owej Pani - tzn. co o tym mysli w glebi
                      serca? Bo jezeli poprostu spotyka sie z nia, tak jak z kilkoma innymi dla zabicia
                      czasu, troche po kolezensku, to powinien to uczciwie powiedziec i wtedy
                      partycypowanie w kosztach zupelnie nie dziwi. Ja nie smiem oczekiwac, ze moj
                      kolega z ktorym umawiam sie na pogaduchy i drinka bedzie za mnie placil. 2.
                      Jakiej jest narodowosci? Tzw. Europejczycy (mam tu na mysli min. Francja, Niemcy,
                      GB, Holandia) juz przeszli w swoich krajach etap walki kobiet o rownuprawnienie i
                      czesto traktuja ich jak troche innych facetow wychodzac z zalozenia -
                      chcialyscie? -to macie! W takiej sytuacji tez mozna go w sumie usprawiedliwic
                      poprostu zwyklymi roznicami kulturowymi.
                      Dzieki Guciu, faktycznie czasem zdaza mi sie zapomiec, ze nawet w Polsce mamy XXI
                      wiek,
                      serdecznosci
                      Helena
                      • Gość: gucio Re: Postawione na głowie? IP: 194.181.183.* 23.11.01, 15:31
                        Gość portalu: Helena napisał(a):
                        1. Jaki ma stosunek ow Pan do owej Pani - tzn. co o tym mysli w glebi
                        > serca? Bo jezeli poprostu spotyka sie z nia, tak jak z kilkoma innymi dla zabic
                        > ia
                        > czasu, troche po kolezensku, to powinien to uczciwie powiedziec i wtedy
                        > partycypowanie w kosztach zupelnie nie dziwi.

                        niestety mam odmienny poglad heleno. nie mozna oczekiwac, ze jesli facet ma
                        powazny stosunek to placi a jesli nie to nie placi. portfel nam nic o milosci nie
                        powie. poza tym, czesto ci co maja niepowazny stosunek a placa, potem sobie kaza
                        odplacac w stosuknach.

                        gucio
                        • Gość: Helena Re: Postawione na głowie? IP: *.waw.cdp.pl 23.11.01, 16:46
                          Gość portalu: gucio napisał(a):

                          > niestety mam odmienny poglad heleno. nie mozna oczekiwac, ze jesli facet ma
                          > powazny stosunek to placi a jesli nie to nie placi. portfel nam nic o milosci n
                          > ie powie. poza tym, czesto ci co maja niepowazny stosunek a placa, potem sobie
                          > kaza odplacac w stosuknach.
                          >
                          > gucio

                          Kurcze Panie Guciu,
                          zawsze znajdziesz jaka dziure w calym i nie moge ci odmowic racji. Nie boli mnie
                          ze, sie do tego przyznaje, tylko to, ze mam chyba zbyt idealistyczne podejscie do
                          swiata. Chyba musze zaczac zakladac, ze ludzie nie maja az tak prostych i
                          czystych intencji jakbym sobie tego zyczyla. Z bolem stwierdzam, ze czlowiek to
                          pokretne stworzenie... chociaz jakby wszyscy byli tak przewidywalni i
                          prostolinijni jak ja, to pozdychalibysmy z nudow :-))) Tym optymistycznym
                          akcentem koncze tydzien i ewakuuje sie do domciu.
                          Trzymaj sie cieplo,
                          Helena
      • Gość: Ptasia ROZPIESZCZANA?! IP: 212.76.35.* 22.11.01, 18:39
        • Gość: soso ? IP: 195.41.66.* 22.11.01, 20:46

          W calej sprawie nieeleganckie jest tylko, ze o tym wspomnial. Reszta to wybory
          obu stron i tak to widze. Wynurzenia pan powyzej o rycerskich i placacych
          mezczyznach w sytuacjach przyjacielskich uwazam za nieporozumienie. A niby
          dlaczego facet ma placic w takich sytuacjach? Nie widze wytlumaczenia. No bo
          chyba nie dlatego, ze jest plci odmiennej?
          W normalnej sytuacji (adorowania przez pana), uwazam, ze naturalne jest, jak
          dziewczyna takze wychodzi z inicjatywa i zaprasza (w domysle) na swoj koszt.
          Tak moze i powinna robic. Jak na to zareaguje adorator to inna sprawa. Jezeli
          chce sie przypodobac lub imponowac kasa to jego wybor. Za niezdrowe uwazam
          oczekiwanie przez kobiete, ze ma byc oplacana. Durne to jakos.
          No i na zakonczenie. Jezeli facetowi ciazy placenie to zapraszanie sie skonczy
          i uwazam to za naturalna kolej rzeczy. Facet z charakterem po prostu przestanie
          zapraszac. Natomiest sugerowanie placenia uwazam za wyjatkowo niegrzeczne i to
          niezaleznie czy robi to kobieta czy mezczyzna. Inicjatywa zaplacenia zawsze
          powinna wyjsc z obu stron no a nastepnie uzgodnienie, kto placi tym razem.
          Nie bez znaczenia sa oczywiscie okolicznosci. Studentka i milioner pewnie
          uksztaltuja inny uklad niz dwoje pracujacych ludzi na przecietnych posadkach.
    • Gość: sublima Re: Postawione na głowie? IP: *.bojary.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 11:39
      absolutnie nie. Jak facet zaprasza Cię, to znaczy ze chcę Cie widzieć, chce
      przebywać w Twoim towarzystwie, więc niech ponosi koszty. W sumie jeśli faceci
      chcą być gentelmenami to niech będą:))
      • naska Re: Postawione na głowie? 23.11.01, 12:30
        dodam cos do wypowiedzi sublimy,"jesli ktos kogos chce widziec niech placi".W
        pewnym sensie sie z toba zgadzam ale tylko w czesci- druga dotyczy tego, ze
        czasami to ja chce kogos widziec ( w domysle faceta) i jesli ode mnie wychodzi
        propozycja spotkania typu zaproszenie to nie wyobrazam sobie, zeby facet tylko
        dlatego, ze jest facetem, musial placic.(Wielu zdaje sie z gory skazywac na
        placenie w takim przypadku no bo przeciez ona mnie wyciaga ale to ja jestem
        facet...)Jesli kogos zapraszam to ja place, mimo, ze uwazam sie za warta
        spotkania osoba a moze wlasnie dlatego, ze ten on jest tego wart....pozdrawiam
        • Gość: sublima Re: Postawione na głowie? IP: *.bojary.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 12:47
          kiedys prawie zawsze płaciłam za siebie, wywołując wręcz okrzyki zdziwienia ze
          strony moich partnerów. więc najzwyczajniej w świecie przestałam . I co? I od
          tej pory żaden nie narzeka
          pozdrowionka
          • naska Re: Postawione na głowie? 23.11.01, 12:57
            a to tez dobre:)pozdrawiam
Pełna wersja