magda.kropka
23.02.07, 13:38
Witam,
wcześniej tylko czasami czytałam fora , ale tym razem postanowiłam napisac.
Otóz kilka miesięcy temu wyszłam za mąż. W zwiazku z tym , że z moim męzem
mielismy wspólnych znajomych i chodzilismy razem dośc długo dla wszystkich to
było oczywiste. Koleżanki przyjeły to za pewnik i wcześniej zarówno ja w
jego środowisku jak i on w moim zostalismy" zaakceptowani".Mój mąz jest
fajnym , wesołym towarzyskiem człowiekiem , który z każda osobą znajdzie
jakiś wspólny temat. Zawsze w towrzystwie dobrze nam jakos się układało i
wszystko było ok ... do czasu ślubu. Jakos ostatnio nie wiem dlaczego
kolezanki( dwie dla ścislości jedna w trakcie rozwodu druga panna),zaczynają
podrywac bezczelnie mojego męza. I ja to widze i on( nie jest zachwycony, bo
ja potem mam taka mine , że lepiej nie mówić). Wcześniej tego nie było .... a
teraz on wysłuchuje od nich( mówi mi bo sama nie jestem tego czesto
świadkiem , bo nie wiem co bym zrobiła), że jakim to jest dobrym męzem( fakt
jest najwspanialszy:-) i jak one chciałby spotkac tez takiego faceta. Na
wspolnych spotkaniach( mamy swoje grono wspólnych przyjaciół) zawsze się
kreca wokoło niego i nie wiem jak to działa , ale inne tez się przyłączają:(
nie chce robić z siebie zazdrosnej i wrednej zony ale troche mnie to
denerwuje. Dochodzi do tego, ze jak jestesmy gdzies razem w gronie zanjomych
to zwykle musimy trzymać się razem ( wtedy mniej są natarczywe), chociaz juz
tez usłyszałam jak coś niepotrznie powiedziałam o moim męzu w stylu , a że
cos tam mu się nie chiało zrobic, że nie zasługuje na niego poprostu i gderam
( to miałbyc niby żart , ale zatkało mnie), bo nie narzekałam wcale poprostu
tak jakoś wyszło w trakcie opowiadania o czymś.).Coraz mniej chce mi się
chodzic na takie spotkania , bo mój mąz raczej nie powie im " spadajcie" a ja
miałabym ochotę. Nie bardzo wiem co robić , ufam mojemu męzowi ale czasami
jest to już niesmaczne, zwłaszcza że inni tez to widza i komentarze w stylu
uważaj bo ci ktos męza ukradnie bolą. On nie zachowuje się w stosunku do nich
inaczej, zawsze traktował je tak samo tylko zastanawiam się na ile sobie
jeszcze pozwolę. Rozpisałam się ale niby głupi problem a sprawia że mnie jest
tam przykro co byście zrobiły na moim miejscu?
Pozdrawiam....