Nigdy nie bylam w Warszawie

27.02.07, 11:18
    • e._ Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 11:20
      Nie przejmuj się.
      Zdecydowana większosć ludzkości też nie była.
    • cala_w_kwiatkach Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 11:22
      ale wielu moic znajomych robi wielkie oczy ze zdziwienia, ze stolicy nie
      widzialam

      Warszawiacy sa goscinni dla 'przyjezdnych'?;p
      • klocek45 Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 11:23
        Gdzie ich znajdziesz
        • cala_w_kwiatkach Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 11:24
          nie wiem
      • methinks Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 11:29
        Tak samo jak mieszkancy innych miast.

        Ja na przyklad nigdy nie bylem we Wroclawiu, Poznaniu i kilku innych wiekszych
        miastach w Polsce. To nic nadzwyczajnego.

        A nasza Warszawa - coz, nie jest najpiekniejszym miastem swiata. Kocham je i
        nie mam zamiaru stad nigdy wyjezdzac na stale - ale zeby specjalnie sie tu
        fatygowac, tylko dlatego, ze to stolica?

        Powiedzmy, ze nie namawiam i nie zniechecam.
      • konrado80 Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 11:53
        jak bede w domu, to zapraszam ;)
      • maialina1 ja tak :) 27.02.07, 13:09
        Ja jestem goscinna, mozesz do mnie przyjechac :))
        Tylko ze chwilowo mnie tam nie ma, ale jak chcesz w wakacje zwiedzic wawe to
        wpadaj! ;))
    • nutopia Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 11:25
      nic nie straciłaś:)
      ale jedź żeby to samej ocenić:)
    • wentylatorka A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 11:26
      Ja też nie byłam w Warszawie do czasu :) Kiedyś postanowiłam, że muszę pojechać
      do Wawy choćby na jeden dzień i dokłądnie tam zrobiłam ;) Pojechałam,
      pozwiedzałam jeden dzień i wróciłam. Łącznie w ciągu, troche więcej niż 24
      godziny, przebyłam 900 km :) Bo jestem z woj. dolnosląskiego i do Wawy mam ok
      450 km w jedną stronę :) Także to był mój szalony pomysł :)

      Potem pomyslałam, że ciekawie będzie przyjżeć się Warszawie dłużej i....
      pojechałam na ferie zimowe z koleżanką. Mieszkałyśmy w hotelu. Spędzyłysmy tam
      tydzień. I wszystko by było dobrze, gdyby nie prawie 40 stopniowe mrozy !!!
      KOSZMAR !! podeszwy mi od butów odpadły, bo sypali tyle soli (Naprawdwe!!) :)
      Ale nie żałuję... Podobało mi się, chociaż zdecydowanie wolę Kraków :) Miałam
      jechać na studia do Wawy, ale wylądowałam w Krakowie i nie żałuję :))

      POZDRAWIAM :)
      • rasgeea Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 11:29
        ja w Warszawie nie byłam i jakoś nie żałuję i jakoś mnie nie ciągnie. Wręcz
        pzreciwnie. Nie ma tam dla mnie nic coby mnie tam ciągneło. Miasto jak miasto.
        Wole w góry:)
        • methinks Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 11:38
          Ja nigdy nie jadlem czekolady i jakos nie zaluje i jakos mnie nie ciagnie.
          Wrecz przeciwnie. Nie ma w niej nic, co by mnie do niej ciagnelo. Zarcie jak
          zarcie. Wole sledzie :)
        • wentylatorka Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 11:40
          No racja. Warszawa to takie BETONOWE MIASTO... rynek jest mały i na jakimś
          zadupiu. W centrum pełno sklepów ze szmatami za 999zł... wszędzie tłok, ludzie,
          samochody, tramwaje, pośmiech i w ogóle... Lepsze są spokojniejsze miejsca.
          jezioro, góry morze ;)
          • nutopia ja nigdy nie byłam w Augustowie 27.02.07, 11:42
            a dodam, że jestem z Białegostoku i nie znam nikogo więcej kto by tam nie był:)
            • ewelina23-20 Re: ja nigdy nie byłam w Augustowie 27.02.07, 11:44
              A ja urodziłam się w Augustowie:) hihihi
          • konrado80 Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:01
            nie rozumiem podejscia ludzi co mowia ze w Warszawie jest pospiech
            przeciez w kazdym miescie ludzie spiesza sie np do pracy, na spotkanie
            • nutopia Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:02
              konrado80 napisał:

              > nie rozumiem podejscia ludzi co mowia ze w Warszawie jest pospiech
              > przeciez w kazdym miescie ludzie spiesza sie np do pracy, na spotkanie


              eeee to przyjedz na Podlasie:D
              • konrado80 Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:09
                no i co tam zobacze??
                zobacze to samo co w kazdym miescie, ludzi idacych i biegnacych
                jedynie w parkach na spacerze ludzie ida powoli
                • nutopia Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:10
                  konrado80 napisał:

                  > no i co tam zobacze??
                  > zobacze to samo co w kazdym miescie, ludzi idacych i biegnacych
                  > jedynie w parkach na spacerze ludzie ida powoli

                  "wolniej" się zyje, w mieście jest ciszej
                  przedwczraj akurat byłam w Wawie, ten huk jest nie do zniesienia
                  • konrado80 Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:13
                    bo w Warszawie jest wiecej ludzi i samochoduw, wiec nie ma co porownywac halasu
                    ale nie mow ze wolniej, bo jest tak samo
                    a ze tak zapytam, jak mierzysz to ze w tym miescie jest taka predkosc zycia a w
                    drugim taka??
                    • nutopia Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:22
                      konrado80 napisał:

                      > bo w Warszawie jest wiecej ludzi i samochoduw, wiec nie ma co porownywac
                      halasu
                      > ale nie mow ze wolniej, bo jest tak samo
                      > a ze tak zapytam, jak mierzysz to ze w tym miescie jest taka predkosc zycia a
                      w
                      >
                      > drugim taka??

                      konrad czy mi się wydaje czy ty czujesz się atakowany? Dziękuję ci, że
                      napisałeś mi ,ze huk pochodzi od samochodów ,tramwajów i od tego że jest ich
                      więcej. Otóż powiem ci, że domyśliłam się tego...:/
                      wolniej napisałam w cudzysłowie, a chodziło mi o to, że spokojniej... ale żeby
                      to zrozumieć, musiałbyś pomieszkać w Białymstoku np, a potem znów wrócić do
                      Wawy.
                      • konrado80 Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:34
                        nie wiem czemu tak pomyslalas
                        ja mieszkalem przez cale moje dotychczasowe zycie na obrzezach Warszawy, w domu
                        jednorodzinnym, spokoj, samochodow malo, wiec nie musze nigdzie jechac
                        duze miasta wydaja sie tylko ze jest pospiech w nich, ale zyja tam tacy sami
                        ludzie jak w mniejszych miastach, tylko jest ich duzo wiecej i chyba dlatego
                        jest takie zludzenie
                        na wsi jest jeszcze wolniej czyli spokojniej
                        to jest tylko zludzenie, a nie szybsze zycie
                        • owocoskala Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 19:16
                          > na wsi jest jeszcze wolniej czyli spokojniej
                          > to jest tylko zludzenie, a nie szybsze zycie
                          Eeee chyba nie. W Warszawie jakos wszystko się robi szybciej, każdy zastój w
                          kolejce budzi frustację, to że ktoś blokuje ruchome schody w metrze. Może ludzi
                          chcą się prześcignąć, a jest ich dużo i przeszkadzają sobie? jest jakaś
                          nerwowość w tym mieście.
                          Na wsi, ech, mozna sobie usiąść pod drzewem i toczyć niezobowiązujące rozmowy
                          wydając z siebie zdanie co 10 minut. W Warszwie połowa spotykanych ludzi
                          mieszka co najwyżej od kilku lat, więc to mit że jesteśmy "jacyś tam".
                      • konrado80 Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:37
                        tak pomyslalas bo odpisalem na Twoj post skierowany do mnie??
                        ja normalnie rozmawiam i probuje tylko pokazac ze w kazdym miescie zyje sie tak
                        samo, a pospiech to tylko zludzenie spowodowane duza iloscia ludzi
                        • nutopia Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 13:05
                          "bo w Warszawie jest wiecej ludzi i samochoduw, wiec nie ma co porownywac
                          halasu"

                          po tym zdaniu

                          to tak jakbyś mi napisał, wiesz Nutopia? matka jest tylko jedna...
                          jeśli wiesz o co mi chodzi.. a jak nie wiesz to też dobrze i miłego dnia
                          • konrado80 Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 13:23
                            to bylo tylko wyjasnienie
                            jesli juz, to widze ze Ty chyba myslisz ze to ja Ciebie atakuje i teraz sie
                            obrazilas na mnie...
                            milego popoludnia ;)
                      • jdbad Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 21:25
                        Jako Białostocczanka ie zgadzam się, ja jestem ciągle w biegu. I żeby było
                        jasne- niestety wolę Warszawę i jej pośpiech.
            • ewelina23-20 Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:03
              konrado80 napisał:

              > nie rozumiem podejscia ludzi co mowia ze w Warszawie jest pospiech
              > przeciez w kazdym miescie ludzie spiesza sie np do pracy, na spotkanie
              • konrado80 Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:07
                :)))
            • walutka Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:24
              No jest jest pośpiech w stolicy pewnie dlatego,że nie ma po drodze za dużo
              miejsc do podziwiana a do domu względnie daleko z pracy.
          • methinks Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:06
            Nawet nie wiem, ze sa tu szmaty po 999, bo po prostu nie chodze do takich
            sklepow. Na przecenach fajne ciuchy sa od 50 zeta, wystarczy tylko wiedziec
            gdzie. Najdrozszym ubraniem, jakie sobie kupilem (poza gajerem), byla kurtka
            trekkingowo-narciarska za 650 zeta, w ktorej chodze od 3 lat.

            Jesli chodzi o rynek - to faktycznie, znajduje sie juz poza granicami
            administracyjnymi Warszawy, gdzies w okolicach Minska Mazowieckiego, ale
            podobno maja go przewiezc w przyszlym roku na Maraszalkowska i gdzies tam
            postawic. Oczywiscie zamierzaja go tez przebudowac, zeby byl wiekszy i
            nowoczesniejszy, bo przyjezdnym sie nie podoba.

            Jesli chodzi o tlok, ludzi, samochody i tramwaje, to jest juz propozycja
            wybrania na prezydenta Warszawy niejakiego Kononowicza Krzysztofa, ktory
            zapowiedzial w swoim programie, ze nie bedzie niczego - wiec to tylko kwestia
            czasu.

            Pozdrawiam,
            Warszawiak Cwaniak i Burak
            • konrado80 Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:11
              methinks napisał:

              > Nawet nie wiem, ze sa tu szmaty po 999, bo po prostu nie chodze do takich
              > sklepow. Na przecenach fajne ciuchy sa od 50 zeta, wystarczy tylko wiedziec
              > gdzie. Najdrozszym ubraniem, jakie sobie kupilem (poza gajerem), byla kurtka
              > trekkingowo-narciarska za 650 zeta, w ktorej chodze od 3 lat.
              >
              > Jesli chodzi o rynek - to faktycznie, znajduje sie juz poza granicami
              > administracyjnymi Warszawy, gdzies w okolicach Minska Mazowieckiego, ale
              > podobno maja go przewiezc w przyszlym roku na Maraszalkowska i gdzies tam
              > postawic. Oczywiscie zamierzaja go tez przebudowac, zeby byl wiekszy i
              > nowoczesniejszy, bo przyjezdnym sie nie podoba.
              >
              > Jesli chodzi o tlok, ludzi, samochody i tramwaje, to jest juz propozycja
              > wybrania na prezydenta Warszawy niejakiego Kononowicza Krzysztofa, ktory
              > zapowiedzial w swoim programie, ze nie bedzie niczego - wiec to tylko kwestia
              > czasu.
              >
              > Pozdrawiam,
              > Warszawiak Cwaniak i Burak
              normalnie lepiej bym tego nie napisal :)
              2 Warszawiak, Cwaniak i Burak
              • nutopia Re: A ja byłam :) ale.... 27.02.07, 12:13
                eee chłopaki nie obrażajcie się na wentylatorkę- widocznie tak to widzi
                idąc tymi kategoriami to ja powinnam się obrazić na was za naszego Kononka;)
                (pociesza mnie fakt, że Konio jest z Kętrzyna)
    • toxic_ivy Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 11:57
      A ja nigdy nie byłam we Wrocławiu :P I jakoś ten fakt nie spedza mi snu z powiek
    • koala_tralalala Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 12:07
      Dlaczego jestescie takie zasiedziale???
      Ja wyskakiwalam na jeden-dwa dni do roznych miast. Z duzych polskich nie bylam
      tylko w Szczecinie. Poza tym zobaczylam wszystkie: od Bialegostoku po Wroclaw,
      Katowice, Gdansk, etc. O Warszawie czy Krakowie nawet nie wspominam.
      • nutopia Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 12:09
        koala_tralalala napisała:

        > Dlaczego jestescie takie zasiedziale???
        > Ja wyskakiwalam na jeden-dwa dni do roznych miast. Z duzych polskich nie
        bylam
        > tylko w Szczecinie. Poza tym zobaczylam wszystkie: od Bialegostoku po
        Wroclaw,
        > Katowice, Gdansk, etc. O Warszawie czy Krakowie nawet nie wspominam.

        długo mieszkałam w Szwajcarii i Niemczech, jak wróciłam to było dziecko..
        praca...
        teraz mam wiecej czasu to sobie nadrabiam:)
      • walutka Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 12:22
        No ja też Szczecina nie zwiedziłam i jeszcze Katowic a resztę dużych miast
        widziałam nawet tych średnich sporo a nawet tych małych :-).
        • koala_tralalala Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 13:02
          Swietnie. Pytanie bylo do zasiedzialych.
          • walutka Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 13:27
            Może by chcieli ale nie mogą.
    • 444a Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 12:40
      Zalezy jakie knajpy lubisz. Jak chcesz poskakać i masz do 20kilku lat to
      Jadłodajnia Filozoficzna/Aurora może się spodobać. Ciekawie bywa w Dobrej
      Karmie. Niektórzy polecają Tomba Tomba, ale to klub heterofriendly.
    • wentylatorka WytŁuMacZeNie "Szmat" :) 27.02.07, 12:56
      Jeśli chodzi o te "szmaty" czyli ubrania, to owszem... Tam, gdzie kręcą się
      naiwni turyści z dolarami, albo euro - tak są ubrania za 999 zł. To norma !!
      Tak samo w Krakowie. Im bliżej rynku, tym więcej turystów, im więcej turystów,
      tym większe zyski. A zyski będą tym większe im, da się ich naciągnąć na
      filiżankę kawy za 10 zł !! Dla nich 10 zł to prawnie nic. Nawet nie odczuwają
      tej różnicy.

      Tak samo pewnie jest w Warszawie. Idąc ulicami, gdzie kręcą się turyści - prócz
      skleów z pamiątkami są same markowe sklepy z drogimi ciuchami, czekające na
      turystów. Tak samo i restauracje !!
      To normalne - przecież budżet takich miast turystycznych powiększa się
      zwłaszcza dzięki turystom.
      Oczywiście osoby, które mieszkają w Wawie na stałe, wiedzą gdzie kupować, żeby
      nie przepłacać. Nie dadzą się naciągać na zwykłe buty za 300 zł, bo wiedzą że
      pare ulic dalej kupią te same za 100 zł !!
      I taka jest prawda :)

      Jeśli chodzi o ten Warszawski rynek, no to do nienajlepszych pomysłow należy
      chyba ten o jego przenoszeniu. Bo straciłby swoją duszę. Nie sztuką jest
      przenieść go gdzie indziej i przebudować, ale sztuką jest zachować jego duszę,
      oryginalność, historię i tak dalej :) Tak uważam :)

      W Warszawie minusem jest to, że wszystkie ciekawe miejsca które są do
      zwiedzania są bardzo daleko. Nie ma ich w cenrum. W Centrum, jest tylko
      betonowisko. A szkoda. Jedyne co można podziwiać do PKiN :)
      Kraków ma o tyle plus, że Rynek jest w samym centrum, Wawel, Floriańska, UJ,
      sukiennice - wszystko jest blisko siebie. Nie trzeba się przemieszczać i tracić
      czasu na przejazdy. A tak niestety jest w Warszawie. Np. łazienki a plac
      zamkowy sa od siebie daleko. I to jest minusem :(
      Ale Warszawa ma też swoje plusy ;)

      Nie powiedziałam, że nie Lubię Warszawy. Bo to miasto bardzo mi się podoba, tak
      czy inaczej ;) a jeśli chodzi o... Wrocław - to w sumie jest trochę
      przereklamowany tym, że to najbardziej ciekawe miasto w Polsce. Moje rodzinne
      miasto jest niedaleko Wrocławia. Poza tym jestem tam często, bo wysiadam we
      Wrocku jak jeżdżę do domu.
      Ma ładny rynek - owszem. Ale pozostała część miasta, to wykopy, wykopy i
      jeszcze raz wykopy. Tam naprawde jest ciekawy tylko rynek :) Bez urazy, ale
      chyba to przyciąga główną uwagę :)


      Pozdrawiam Wszystkich cieplutko :)

    • maialina1 ja tak :)) 27.02.07, 13:09
      Ja jestem goscinna, mozesz do mnie przyjechac :))
      Tylko ze chwilowo mnie tam nie ma, ale jak chcesz w wakacje zwiedzic wawe to
      wpadaj! ;))
    • wiarusik A ja nie byłem nigdy w Krakowie;) 27.02.07, 13:49
      I nie widziałem smoczusia;(
    • his_girl Nic nie straciłaś ;-) n/t 27.02.07, 18:17

      • stella.polaris25 Re: Nic nie straciłaś ;-) n/t 27.02.07, 18:34
        ja bylam ,ale tylko na lotnisku:)....a poza tym jak bede miala czas to
        chcicalbym zwiedzic mazury,ponoc bardzo piekne:)
    • heart_of_ice Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 18:35
      nie przejmuj sie, wiele nie stracilas:)

      Pauli
      --
      Mężczyźni są z Marsa, a kobiety ze...Snickersa;)
    • vandikia Re: Nigdy nie bylam w Warszawie 27.02.07, 22:46
      a chcialabys?
      ja nienawidze Warszawy i jednoczesnie ją kocham

      trzeba sie wybrac na tydzien, zeby czegokolwiek dowiedziec sie o tym miescie

      Stare i Nowe Miasto nie ma moze takiego klimatu jak starowka w Krakowie, ale
      jest ładne i nie można mu tego odmówić, warto zwiedzić Zamek Królewski,
      posłuchac jak z kamienic dobiegaja dźwieki instrumentow muzycznych, pochodzic
      po knajpach - ceny w niektorych normalne, niewygorowane.
      Warto zwiedzic Łazienki Królewkie.. moze i oklepane miejsce, ale mające klimat
      i duszę... nie warto isc gdy jest juz cieplo w weekend, bo sie zabic mozna o
      nogi innych ludzi, dzikie tłumy.. warto isc w tygodniu, w ciagu dnia, gdy w
      alejce mozna spotkac gaworzace emerytki lub matki z malymi dziecmi - na
      emerytki uwaga, trafiaja sie fanatyczki różnych ruchow religijnych :)))
      [trafilam raz i R Maryja i Swiadkowe Jehowy], w Alejach Ujazdowskich sa czesto
      fajne wystawy fotograficzne, w Łazienkach w weekendy [gdy jest cieplo] odbywaja
      sie koncerty muzyki powaznej, nastrojowe.. zwykle mam tez bule jakas dla
      labedzi :)
      Warto wybrac sie do Wilanowa, do Powsina - ogród botaniczny, cudny w okresie
      rozkwitu magnolii
      Warto połazić po Chmielnej, podoba mi sie jej klimat szczegolnie w cieple
      popoludnia, kwiaciarki, amatorzy muzyczni, sporo ludzi, sporo ogródków piwnych.
      W zimie Chmielna tez ma swoj urok i znajduja sie na niej przyjazne, fajne
      kawiarnie.
      Warto wybrac sie na Zamek Ujazdowski na fajny obiad ;-)
      Mozna dla ciekawosci 'zwiedzic' motłoch w stylu Galerii Mokotow, czy Arkadii..
      typowe centra handlowe, szkoła 'lansu i baunsu" gdzie młodociane laseczki, jak
      równiez ich mamusie ubieraja wieczorowe kreacje i wolnym krokiem przechadzaja
      sie wśród sklepowych wystaw :)) niezly ubaw, naprawde :) a przy okazji mozna
      trafic na fajne wyprzedaze.. sporo towaru. Osobiscie lubie GM, za Arkadia nie
      przepadam.
      Mozna isc na spacer na Agrykole, mozna połazić po Saskiej Kępie, po parkach,
      lubię chodzić po Czerniakowskiej - jest tam świetny sklep z papugami :)
      można iśc do Zoo [he he he ;))]
      no co jeszcze mozna...hm... znalazloby sie wiele miejsc, ktore lubie, wiele
      teatrów, wiele klubów, wiele kawiarni. Przy takich postach żałuję, że tak mało
      czasu poświęcam, choc nie do konca z mojej winy, na przebywanie w nich :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja