kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnieniu

28.02.07, 12:16
sa dla mnie zjawiskiem zadziwiajacym.

rownie zdziwiona bylabym np gdybym dowiedziala sie, ze w czasach apartheidu
niektorzy Czarni mieszkancy RPA byli przeciwni dzialalnosci Nelsona Mandeli.
czy cos w tym guscie.

a Wy jak myslicie?

pozdrawiam
    • nutopia Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 12:19
      odpowiedziałabym ci ale przyszedł mąż więc muszę szybko wyłączyć komputer żeby
      nie widział, że się obijam i podgrzać mu obiad
      ;)
      • jafiga Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 12:23
        to zależy co się rozumie przez feminizm i równouprawnienie bo często jest tu
        duza nadinterpretacja. ja jestem przeciwnai niechętna temu by kobiety udawały
        ze majaą "c.h.u.j.a w spodniach" za przeproszeniem:) pzdr:)
    • walutka Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 12:21
      Chciałabym poznać takiej kobiety argumenty i wtedy mogłabym się wypowiadać.
      • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 12:36
        Ja ci powiem- główne argumnety przeciw feminizmowi, jakie słyszałam od kobiet
        to:
        "feministki są głupie i brzydkie"
        "ja tam sie nigdy w życiu nie spotkałam z dyskryminacją" (może telewizji nie
        ogląda i gazet nie czyta...)
        "feministki to takie babochłopy, co chca wszystkie kobiety wysłać do kopalni i
        nienawidzą ładnych kobiet"

        eh...
        • walutka Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 12:41
          Feministki to swoją drogą faktycznie zgodzę się po części,że znimi coś "nie
          tego",tak samo w imię jakich wartości można pozbawiać człowieka życie (aborcja)?
          A równouprawnienie? Ciekawa jestem czy są jeszcze takie kobiety,które z chęcią
          cofnęłyby się do poprzednich epok,gdzie rola kobiety była narzucona z góry.
          Ja też nie spotkałm się z poważną dyskryminacją,raczej z taką
          delikatniejszą,którą mężczyźni też od kobiet zaznają.
          • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 12:48
            walutka napisała:
            > Ja też nie spotkałm się z poważną dyskryminacją,raczej z taką
            > delikatniejszą,którą mężczyźni też od kobiet zaznają.

            Tak?
            A czytałas ostatnio o tej sprawie dyrektora w łódzkim urzędzie, który
            pragnął "wylizać muszęlkę" swojej podwładnej i jak ona to ujawniła to...sama
            wyleciała z pracy! Albo jak pan komendant prosił podwładną o zrobienie mu laski
            przy świadkach, ale jak doszło do rozprawy, to pani się dowiedziała, że to ona
            jest "zakałą policji", a czyn był małej szkodliwości!!!
            To wg ciebie jest delikatna dyskryminacja? i jak myślisz, jak często mężczyźni
            się z czymś takim spotykają z naszej strony?
            Ja tam bardzo dużo takich przykładów odnajduje w mediach na codzień i jakoś nie
            mam ochoty czekać, aż osobiście mnie cos takiego spotka!!!
            • walutka Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:01
              Tak?
              A czy to jakieś wiarygodne źródło czy Fakt,owa GW czy SE? Wierzę,że czasami to
              się zdarza ale nie muszę opierać swojej opinii tylko na sporadycznych
              przypadkach. Ja widzę mężczyzn,którzy często szanują nawet bardzo kobiety,
              nawet nieraz słyszałam,że wypowiadają się o nich klepiej ogólnie niż o
              mężczyznach.W mojej pracy szef lepiej nawet się odnosi do kjobiet niż do
              mężczyzn więc co mam sobie roić coś? Znam opinię kobiet także ze starszego
              pokolenia.
              • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:25
                Pisali o tym w kilku gazetach i mówili w TV - ale jak widać niektórzy po prostu
                wolą być ślepi i głusi, bo tak im lepiej. Życzę ci, aby kiedyś spotkała cie
                jednak dyskryminacja ze wzgledu na płeć, może wtedy zmądrzejesz - tylko życzę
                ci, żeby to było cos o NAPRAWDĘ małej szkodliwości, bo nikomu nie życzę, żeby
                np został zgwałcony i dowiedział się, że to jego wina, bo jest kobietą.

                Tez znam opinie kobiet ze starszego pokolenia i akurat potwierdzają, to co ja
                myślę - co to za argument! I nie napisałam nigdzie, że wszyscy mężczyźni
                dyskryminują wszystkie kobiety. Feministkom chodzi właśnie o to, aby
                wyeliminowac te przypadki, które sie jednak zdarzają.
                • walutka Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:33
                  Feministki wszystko wyolbrzymiają i to przez nie już zaczyna dochodzić do
                  anomalii jak przez ową panią Krawczyk,
                  Znam bardzo dobrze przypadek dużej dyskryminacji mężczuyzny (teraz mi się to
                  bardzo dobrze przypomniało). Już nie chcę pisac kim on był dla mnie ale nic
                  takiego nie robiąc swojej żonie był karany przez sąd niewinnie bo sąd
                  wierzył,że to kobieta jest taka pokrzywdzona a mężczyźni krzywdzeni nie mają
                  odwagi wszcąć postępowanie przeciw kobiecie często, gdyż jest to nietolerwonae
                  w społeczeństwie. Także na tym poziomie są mężczyźni dyskryminowani a kobiety
                  co zauważam płacowo, co tez nie jest sparwiedliwe.
                • lupus76 Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:48
                  Justysia ten facet przestał być wojewodą. Złamał rawo i poniósł konsekwencje...
                  • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:51
                    Lupus on nie był wojewodą, tylko dyrektorem w Urzędzie Wojewódzkim. Przestał
                    byc dyrektorem, ale nadal tam pracuje, na niższym stanowisku, a ta pani została
                    zwolniona z powodu "redukcji".
                    • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 18:41
                      > Lupus on nie był wojewodą, tylko dyrektorem w Urzędzie Wojewódzkim.
                      > Przestał byc dyrektorem, ale nadal tam pracuje, na niższym stanowisku,
                      > a ta pani została zwolniona z powodu "redukcji".

                      O ile mnie pamięć nie zawodzi, to pan ten dostał stanowisko po tej pani...
          • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 12:54
            walutka napisała:
            > Feministki to swoją drogą faktycznie zgodzę się po części,że znimi coś "nie
            > tego",tak samo w imię jakich wartości można pozbawiać człowieka życie
            (aborcja)?


            Np w imię moich wartości. Ja jestem za aborcją, nie będę się rozpisywac
            dlaczego, bo robiłam to juz na forum (tym i kilku innych) parokrotnie i to nie
            na ten temat jest ten wątek. Zaznaczę tylko, że ja nie piszę komuś, kto ma
            odmienne zdanie, że jest "nie tego" - potrafię to uszanować.
            To kwestia dojrzałości i szacunku do innych osób!
            • walutka Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:03
              Szacunek to mogę mieć większy od Ciebie skoro nie chcę zabijać nienarodzonych.
              • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:26
                Tym niezrozumiałym zdaniem pięknie zdefiniowałaś samą siebie jako osobę godną
                szacunku, czy chodźby dyskusji - ja już nic nie musze dodawać.
          • lupus76 Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:52
            walutka napisała:

            > Feministki to swoją drogą faktycznie zgodzę się po części,że znimi coś "nie
            > tego",tak samo w imię jakich wartości można pozbawiać człowieka życie
            (aborcja)
            > ?
            > A równouprawnienie? Ciekawa jestem czy są jeszcze takie kobiety,które z
            chęcią
            > cofnęłyby się do poprzednich epok,gdzie rola kobiety była narzucona z góry.
            > Ja też nie spotkałm się z poważną dyskryminacją,raczej z taką
            > delikatniejszą,którą mężczyźni też od kobiet zaznają.


            Walutka nikt normalny nie jest za aborcją, tylko za prawem do aborcji. To duża
            różnica.
            • walutka Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:55
              Prawo do aborcji to nie jest możliwość pozbawiania życia nienarodzonego?
              • lupus76 Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 14:00
                Prawo do aborcji, to możliwośc pozwolenia kobiecie by sama zadecydowała o
                własnym losie zgodnie z własnym sumieniem dyktowanym przez przyjęty
                światopogląd. Prawo do aborcji nie jest z automatu aborcją. Na pewno jest
                natomiast znaczącym ukróceniem hipokryzji. Na temat, czy jest to życie, czy
                nie - możemy się spierać, ale nie sądzę, by ten wątek byl odpowiednim ku temu
                miejscem.
    • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 12:27
      Nie jestem niechetna rownouprawnieniu, wrecz przeciwnie.
      Natomiast jezeli chodzi o feminizm, niektorym jego nurtom mam wiele do
      zarzucenia. Jak na przyklad to, ze czesto nie rozumie sie w nim, iz mezczyzni i
      kobiety sa po prostu rozni, maja rozne postrzeganie swiata, potrzeby, instynkty.
      Tego wszystkiego feminizm zdaje sie nie brac pod uwage. Wiele feministek nie
      chce zrozumiec, ze kobiety pozostajace w domu z wyboru wcale nie sa godnymi
      pogardy albo potrzebujacymi 'ulepszania' glupimi kurami domowymi. Ze sa kobiety,
      dla ktorych dobre wychowanie dzieci jest bardziej wartosciowym zajeciem niz
      zbijanie kasy. Etc., etc.
      Nie lubie jednostronnego widzenia swiata, a niektore feministki tak wlasnie
      swiat widza, bardzo sie przy tym zacietrzewiajac.
      • fakara Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 16:39
        Dokładnie się z Tobą zgadzam, czasem mam wrażenie, że w niektórych tekstach np.
        Kingi Dunin, przejawia się wręcz pogarda dla takich kobiet, jak np. moja mama,
        która poświęciła jakąkolwiek karierę zawodową, żeby wychowywać piątkę dzieci.
        Mam wrażenie, że niemal na każdy temat są w Polsce dwa stanowiska: o.Rydzyka i
        skrajnej prawicy z jednej strony, i druga frakcja, która wrzuca do jednego worka
        równe wynagrodzenia kobiet i mężczyzn, prawa homoseksualistów, aborcję,
        eutanazję i Bóg wie, co jeszcze. Obydwie strony krzycza, zamiast mówić i tak
        naprawdę to panie Kazimiera Szczuka czy Magdalena Środa wyrządzają największą
        szkodę polskiemu feminizmowi, po prostu go kompromitując. Nigdy nie zapomnę
        programu "Warto rozmawiać" (chyba), w którym dyskutowano o prawie
        homoseksualistów do adopcji, zapytany o zdanie Kościoła ksiądz rozpoczynał swoją
        wypowiedź słowami "Jak wiadomo homoseksualiści nie mogą mieć dzieci...", na co
        p.Kazimiera Szczuka szybko ripostowała: "to jest zdanie Kościoła".
        Oczywisty jest chyba fakt, że w Polsce mamy zjawisko dyskryminacji, wystarczy
        porównać średnie płace, czy procent kobiet i mężczyzn na stanowiskach
        kierowniczych. I to z tym należy walczyć, a nie rozbrabniać się na walkę o
        używanie słów "premierka", "psycholożka" (czy to skrót od psycholocha?;), czy
        jeszcze lepiej "kominiarka" - kobieta kominiarz i "marynarka" - kobieta
        marynarz:), jak to się dzieje w Polsce.
        Pzdr.
        • bitch.with.a.brain Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:58
          hmm...płodni homoseksualiści moga mieć dzieci,tak samo jak płodni hetero i
          płodni bi.co tu dziwnego?
          A jak się nie podoba psycholożka to może zaniemy mówic pani pielęgniarz, pani
          nauczyciel, pani sprzedawca
    • izabellaz1 Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 12:57
      Nie mogę się odnieść bo nie wiem w jakim ujęciu przytaczasz tu pojęcia feminizmu
      i równouprawnienia.
      Generalnie jeśli chodzi o równouprawnienie to ok ale feminizm w skrajnej postaci
      mnie z deczka irytuje. Dokładnie chodzi o gadanie, że kobieta i mężczyzna się od
      siebie nie różnią, że są tacy sami, że świat bez mężczyzn jest lepszy i wiele
      wiele innych. Ale specjalistką od poglądów feministycznych nie jestem więc nie
      będę nic złego pisać bo mam za małą wiedzę o całości tematu.

      Aha jeszcze a propos równouprawnienia to ja lubię jak mnie mężczyzna przepuści
      pierwszą w drzwiach czy przyniesie kwiatka. W związku z tym chyba za takim 100%
      równouprawnieniem nie jestem:DDD


      • pampelune Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:10
        To bardzo ważne że zauważacie, że feminizm nie jest jednym ruchem, że piszecie:
        niektóre nurty feminizmu, niektóre feministki. To prawda, że feminizmów jest
        wiele, jego skrajne odmiany są irytujące także dla mnie, uważającej się za
        feministkę. Przede wszystkim jednak słownikowa definicja feministki to:
        zwolenniczka feminizmu, ruchu dążącego do polit. i społecznego równouprawnienia
        kobiet.
        Czy któraś z Was chciałaby nie mieć praw równych z prawami mężczyzn? Politycznie
        mamy te same prawa, społecznie jeszcze nie zawsze. Nie noszę wąsów, nie palę
        fajki, nie sikam na stojąco, ale życzę sobie żyć w społeczeństwie, w którym mam
        tyle samo do powiedzenia w społeczeństwie i w polityce co mój brat, mój ojciec,
        mój chłopak. Jestem feministką.
      • bitch.with.a.brain Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 14:50
        "świat bez mężczyzn byłby lepszy" to nie jest pogląd feministyczny.
      • justka102 Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 16:16
        izabella, czy ty umiesz myśleć samodzielnie, czy cała twoja wiedza opiera się
        na tym, co przeczytałaś w gazetach? Co ma kwiatek do feminizmu, albo
        przepuszczanie w drzwiach? Głupiutka jesteś. Przepuszczanie w drzwiach - to
        przykład podawany przez kobiety z krajów, u których takich zwyczajów nie było i
        nie ma i one gnie akceptują. Troche inaczej jest w Polsce. Poza tym kobiety są
        różne, jednym to się podoba, innym mniej. I nie zależy od tego czy na poglądy
        feministyczne ( moim zdaniem kazda ma, bo chyba nie ma osoby, która chciałaby
        być zle traktowana). Podobnie jest z kwiatkami ( chyba wiekszość kobiet lubi je
        dostawać) czy z całowaniem w rączkę ( tego nie cierpię, ale przetrzymuję jak
        się trafia całuśny pan, choć mi go trochę szkoda, bo pewnie nie zdaje sobie
        sprawy, że kobiety to różnie odbierają).
    • tomekjot Arabki są niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:02
      I co z tego
    • no.ico ?? 28.02.07, 13:25
      Przeciez to wiekszosc damskiej populacji. co w tym zadziwiajacego?
      Kobiety to 15-17 procent kierownikow sredniego szczebla, najwyzsze stanowiska
      zajmuje 5-6 procent kobiet. Europa, Ameryka - wszedzie tak samo. I dwa
      stereotypy - kobiety sa gorszymi szefami oraz kobiety starzeja sie szybciej.
      Jak zaczelam sie nad tym zastanawiac, doszlam do wniosku, ze jedno i drugie
      wynika z wygodnictwa, niecheci do wysilku, braku samodyscypliny.
      Oczekiwanie na kwiatek,czy przepuszczenie w drzwiach to jeszcze nie oznaka
      poddanstwa. Przyjmowanie komplementow wszedzie i od kazdego - owszem. Ale, z
      reka na sercu drogie panie, ile z was nie daje sie szefom w pracy
      komplementowac za wdziek i urode?
    • menk.a Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:28
      Bo ktoś robi krecią robotę i tłucze babom do niemyślących głów, że feministki
      chcą wszystkie baby wygnać do biur, zlikwidować 8 marca i nakazać nosić spodnie.
      Bezmyślność nie ma granic. Głupota jak się okazuje jt większa od wszechświata;)
      • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:55
        Ja pamietam taki artykul w 'Wysokich obcasach' pare lat temu - pani Dunin -
        ktora okropnie nabijala sie z kobiet noszacych szpilki i obcisle krotkie
        spodniczki. Nazywala je symbolami zniewolenia i podwazala zdolnosc kobiet, ktore
        takowe nosza, do samodzielnego myslenia.
        Ja bardzo przepraszam, ale czasem mam wrazenie, ze to pani Dunin czuje sie
        zwolniona od myslenia. Bo nie przyszlo jej do glowy, ze kobieta po prostu moze
        odczuwac pragnienie bycia postrzegana jako seksowna, ze adoracja mezczyzn ja po
        prostu cieszyc, i ze do cholery ciezkiej nie ma w tym nic zlego.
      • lupus76 Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 13:57
        Ale na tym również polega równouprawnienie. Jeśli byłoby inaczej byłoby
        to "naduprawnienie", czyż nie?
        • menk.a Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 15:03
          Równe prawa i możliwości. Jeśli ktoś chce nosić szpilki, mini i mieć czerwone
          panokcie? Owszem. Kobiecość itd. Choc każdy moze mieć inną definicję. Nie
          zawsze duże cycki wszystkim kojarzą się ze zmysłową kobiecością.
          Pani Dunin raczej nabijała się z kobiet, które za pomocą miniówki, dekoltu do
          pępka i szpilek próbują coś przeforsować i zdobyć. Też się z nich nabijam. Też
          mam kłopoty z myśleniem;)
          • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 18:19
            A widzisz, ja sie z tym kompletnie nie zgadzam. Po to mi Bozia dal duze blekitne
            oczeta i dlugie zgrabne nogi, zeby mi sie do czegos przydawaly. Dlatego na polu
            zawodowym nie boje sie nosic krotkich spodniczek ani zagladac panom gleboko w
            oczy podczas omawiania, powiedzmy, organizowania konferencji. Dlatego, ze
            wowczas moje zdanie ma wieksze przebicie. Nie zalezy mi na 'rownej' rywalizacji.
            Nikt nie rywalizuje 'rowno'. Kazdy ma swoje sztuczki.
            Inna sprawa, potrzepotac rzesami, inna zas, pojsc z kims do lozka za stanowisko.
            • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 18:49
              Robisz tak - Twój wybór i Twoje prawo. Ale prawem innym jest takie podejście
              krytykować.
              • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 18:55
                A moim prawem jest taka krytyke olac - jak dotad, nie byla ona przekonujaca ;-P
                • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:02
                  Co innego ustosunkować się do krytyki, co innego do krytykującej. Ty zrobiłaś to
                  drugie.
                  • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:08
                    Mozesz mi wskazac, gdzie?
                    • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:43
                      "czasem mam wrazenie, ze to pani Dunin czuje sie zwolniona od myslenia"
                      • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:55
                        Ach, to. Juz sie przestraszylam, ze urazilam jakiegos forumowicza. To byl, jak
                        mozesz zauwazyc, zabieg stylistyczny, ktory sie nazywa parafraza - parafraza
                        slow samej pani Dunin. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

                        Pragne rowniez podkreslic, ze uzylam sformulowania 'mam wrazenie', czyli
                        podkreslilam subiektywnosc opinii - to juz byla moja wlasna inwencja, poniewaz
                        pani Dunin o takie podkreslenia w swoich tekstach sie nie stara.
                        • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:07
                          > Ach, to. Juz sie przestraszylam, ze urazilam jakiegos forumowicza. To byl, jak
                          > mozesz zauwazyc, zabieg stylistyczny, ktory sie nazywa parafraza - parafraza
                          > slow samej pani Dunin. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

                          Pani Dunin nazwała Cię głupią?
                          • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:23
                            Tak, nazwala mnie i inne kobiety noszace krotkie spodniczki glupimi. W o wiele
                            mniej zrownowazonym tonie niz moj.
                            • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:32
                              > Tak, nazwala mnie i inne kobiety noszace krotkie spodniczki glupimi.

                              Istnieje jak dla mnie kolosalna różnica, pomiędzy napisaniem w felietonie
                              'zachowanie x świadczy o bezmyślności', a nazwanie bezmyślną konkretnej osoby po
                              nazwisku.
                              • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:44
                                Logicznej roznicy nie ma zadnej. Pani Dunin oskarza mnie o bezmyslnosc,
                                nazywajac jeden z moich atrybutow (spodniczke), ja oskarzam ja o bezmyslnosc,
                                rowniez nazywajac jeden z jej atrybutow (nazwisko).
                                • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:52
                                  eeela napisała:
                                  > Logicznej roznicy nie ma zadnej.

                                  Różnica jest podstawowa, bo pani Dunin nie określa Ciebie, a pewien schemat
                                  zachowania.
                                  • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:56
                                    Ze ja sie w tym schemacie mieszcze, to bynajmniej nie znaczy, ze oskarzenie jest
                                    zaadresowane w moja strone?
                                    Pani Dunin miesci sie w schemacie posiadania nazwiska Dunin.
                                    • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:58
                                      eeela napisała:

                                      > Ze ja sie w tym schemacie mieszcze, to bynajmniej nie znaczy,
                                      > ze oskarzenie jest zaadresowane w moja strone?

                                      To oznacza, że być może odnosi się to do Twojego sposobu postępowania.

                                      > Pani Dunin miesci sie w schemacie posiadania nazwiska Dunin.

                                      A jesteś w stanie jakkolwiek uzasadnić to, dlaczego każda osoba pasująca do
                                      schematu "nazwisko Dunin" jest bezmyślna? Bo jak sądzę pani Dunin przedstawiła
                                      kilka przesłanek za swoim punktem widzenia.
                                      • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:01
                                        > A jesteś w stanie jakkolwiek uzasadnić to, dlaczego każda osoba pasująca do
                                        > schematu "nazwisko Dunin" jest bezmyślna? Bo jak sądzę pani Dunin przedstawiła
                                        > kilka przesłanek za swoim punktem widzenia.

                                        Achhhh, no widzisz, i tu dochodzimy do sedna sprawy. Bo pani Dunin opisala
                                        pewien schemat zachowania i wszystkie kobiety, pasujace do tego schematu,
                                        nazwala bezmyslnymi. Ja natomiast przeczytalam pani Dunin artykul, rozwazylam
                                        jej argumenty, zajelam wobec nich stanowisko i oswiadczylam, ze MOIM ZDANIEM
                                        pani Dunin czasem przejawia bezmyslnosc. Paniala panna roznice?
                                        • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:07
                                          > Achhhh, no widzisz, i tu dochodzimy do sedna sprawy. Bo pani Dunin opisala
                                          > pewien schemat zachowania i wszystkie kobiety, pasujace do tego schematu,
                                          > nazwala bezmyslnymi. Ja natomiast przeczytalam pani Dunin artykul, rozwazylam
                                          > jej argumenty, zajelam wobec nich stanowisko i oswiadczylam, ze MOIM ZDANIEM
                                          > pani Dunin czasem przejawia bezmyslnosc.

                                          Odpowiednikiem byłoby, gdybyś - przedstawiając odpowiednie argumenty - napisała,
                                          że osoby zachowujące się tak i tak przejawiają bezmyślność. A nie po nazwisku.

                                          > Paniala panna roznice?

                                          Panna przed chwilą utrzymywała, że różnicy brak. A teraz jakową wyłuszcza. Chce
                                          mi panna tutaj jakiś zamęt wprowadzić?
                                          • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:14
                                            > Odpowiednikiem byłoby, gdybyś - przedstawiając odpowiednie argumenty - napisała
                                            > ,
                                            > że osoby zachowujące się tak i tak przejawiają bezmyślność. A nie po nazwisku.

                                            Alez ja wcale nie mialam zamiaru ze swojej krytyki czynic odpowiednika. uwazam,
                                            ze krytyka przedstawiona przez pania Dunin jest ponizej mojego poziomu
                                            intelektualnego. Pani Dunin zas jest osoba publiczna i jako taka moge ja
                                            publicznie i z nazwiska krytykowac.
                                            Nie utrzymywalam, ze roznicy brak, tylko podsmiewywalam sie z wacpanny obrony,
                                            ze Dunin krytykowala 'schemat', nie zas ludzi. Tymczasem kazdy schemat jest
                                            przez ludzi tworzony, i nie da sie krytykowac schematow, nie dotykajac ludzi.
                                            • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 22:05
                                              > Alez ja wcale nie mialam zamiaru ze swojej krytyki czynic odpowiednika.

                                              A to nie waćpanna o parafrazach pisała?

                                              > Nie utrzymywalam, ze roznicy brak, tylko podsmiewywalam sie z wacpanny obrony,
                                              > ze Dunin krytykowala 'schemat', nie zas ludzi. Tymczasem kazdy schemat jest
                                              > przez ludzi tworzony, i nie da sie krytykowac schematow, nie dotykajac ludzi.

                                              To jest dla mnie podstawą merytorycznej, rzeczowej krytyki - krytykować
                                              schematy, zachowania, wybory. Nie ludzi.
                                              • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 22:14
                                                Czyli krytyke pogladow jednego konkretnego czlowieka uwazasz za niedopuszczalna?
                                                • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 22:16
                                                  > Czyli krytyke pogladow jednego konkretnego czlowieka uwazasz za niedopuszczalna?

                                                  Błędne rozumowanie.
                                                  • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 22:43
                                                    Taki wniosek wyplywa z twoich wczesniejszych wypowiedzi.
                                                  • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 23:28
                                                    > Taki wniosek wyplywa z twoich wczesniejszych wypowiedzi.

                                                    Nie. Taki (błędny) wniosek Ty z nich wyciągnęłaś. Ja pisałam wyraźnie - oceniać
                                                    poglądy, nie człowieka.
            • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:03
              > Inna sprawa, potrzepotac rzesami, inna zas, pojsc z kims do lozka za stanowisko

              A tak swoją drogą - jak dla mnie różnica niewielka. Wyłącznie w narzędziu, nie w
              zasadzie działania.
              • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:14
                Jednak chyba inna. Ja oczu nie sprzedaje, oczami wywoluje wplyw. Faceci sami sa
                sobie winni, ze nie potrafia swojego myslenia od okolicznych widokow odseparowac
                ;-P W sytuacji przeze mnie opisywanej brak jakiejkolwiek transkacji wymiennej. Z
                seksem jest inaczej - ja ci dam to, a ty mi dasz tamto.
                • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:42
                  > Jednak chyba inna. Ja oczu nie sprzedaje, oczami wywoluje wplyw.

                  Dająca d... za stanowiska też ciała nie daje, a jedynie wywoluje nim wpływy :).

                  > Faceci sami sa sobie winni, ze nie potrafia swojego myslenia
                  > od okolicznych widokow odseparowac ;-P

                  Kwestia nie w tym co oni sobie winni.

                  > W sytuacji przeze mnie opisywanej brak jakiejkolwiek transkacji wymiennej.
                  > Z seksem jest inaczej - ja ci dam to, a ty mi dasz tamto.

                  Nawet przy seksie nie musi być owa transakcja jasno przedstawiona.
                  Ale to są szczegóły. Zasada jest taka sama: to na czym kobiecie zależy -
                  stanowisko, opinia, zgoda, podwyżka czy cokolwiek innego - zdobywa ona nie
                  wartością swojej pracy, ale ciałem, seksualnością.
                  • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:51
                    zdobywa ona nie
                    > wartością swojej pracy, ale ciałem, seksualnością.

                    Uwazam swoja prace za wartosciowa i rowna w swojej jakosci tej wykonywanej przez
                    mezczyzn. W prezentowaniu tekstu naukowego spodniczka i oczy nic mi nie pomoga,
                    bo tekst jest na papierze, a nie na biustonoszu. Natomiast kiedy przychodzi mi
                    organizowac konferencje, uzywam oczu i spodniczek ile wlezie - po pierwsze po
                    to, aby chlopy, z ktorymi pracuje, mi zbytnio nie podskakiwaly i zeby praca byla
                    dobrze skoordynowana, po drugie - konferencyjnym gosciom zawsze jest milo, gdy
                    sa witani przez atrakcyjna i zadbana kobiete, i zwieksza to szanse, ze zechca
                    przyjechac za rok. Ot, podprogowe programowanie ludzkich umyslow. Wszystko
                    zalezy od sytuacji i wszelkie ogolne umoralniajace gadki dla mnie nie
                    przedstawiaja zadnej wartosci - czesto ich glosiciele nie zetkneli sie w zyciu
                    nawet z taka mozliwoscia, ktora pozwalalaby czuc sie postawionym przed danym
                    moralnym wyborem.
                    • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:06
                      Ależ to nie ma nic wspólnego z moralnością. No, może odrobinkę, bo wprowadza
                      nieuczciwą konkurencję. Ale chodzi głównie o podejście do własnej osoby i
                      własnej płci.
                      Wiem, że czasami ciężko się powstrzymać. Ale osobiście bardzo staram się jednak
                      to robić, w pracy jestem człowiekiem-pracownikiem, a nie kobietą.
                      • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:26
                        A ja jestem kobieta wszedzie i zawsze, i uwazam, ze tak powinno byc, ze
                        odzieranie sie samemu z atrybutow wlasnej plci jest jak odzieranie sie ze skory,
                        ewentualnie wciskanie sie w inna skore. W pracy piersi nie ulegaja mi cudownej
                        dematerializacji, narzady plciowe nie transformuja sie na wzor lalki barbie, a
                        poziom hormonow pozostaje mniej wiecej taki sam, jak w domu.
                        • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:34
                          > W pracy piersi nie ulegaja mi cudownej dematerializacji, narzady plciowe
                          > nie transformuja sie na wzor lalki barbie, a poziom hormonow pozostaje
                          > mniej wiecej taki sam, jak w domu.

                          Ale to jeszcze nie oznacza, że należy ich używać.
                          • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:47
                            Co to znaczy 'nie uzywac'? Ja ich nie 'uzywam', to czesc mnie, to ja jestem.
                            Moje hormony, tak jak i moja osobowosc, skladaja sie na calosc. Moja flirciarska
                            osobowosc i moje hormony zadaja meskiego podziwu na kazdym kroku. Nie widze
                            zadnych racjonalnych powodow, dla ktorych mialabym sobie tego odmawiac.
                            • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:55
                              > Nie widze zadnych racjonalnych powodow, dla ktorych
                              > mialabym sobie tego odmawiac.

                              Ja widzę. Pani Dunin widzi. I wcale nie oznacza to, że któraś z nas jest bezmyślna.
                              • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:58
                                Nie, znaczy jedynie, ze znajdujecie przyjemnosc w zafalszowywaniu przed swiatem
                                swojej natury. Prosze bardzo, wedle gustu i zyczenia. Ale ze wam sie to podoba,
                                nie znaczy automatycznie, ze osoby takich pragnien pozbawione sa bezmyslne.
                                • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:03
                                  > Nie, znaczy jedynie, ze znajdujecie przyjemnosc w zafalszowywaniu
                                  > przed swiatem swojej natury. Prosze bardzo, wedle gustu i zyczenia.

                                  Jakoś nie czuję, by brak mizdrzenia się do każdego rozporka w okolicy
                                  zafałszowywał moją naturę :). Ale wedle gustu i życzenia. Tylko nie zdziw się,
                                  że niektórzy niechętnie będą podchodzić do Twojego sposobu rozwiązywania problemów.

                                  > Ale ze wam sie to podoba, nie znaczy automatycznie, ze osoby
                                  > takich pragnien pozbawione sa bezmyslne.

                                  No tak... trzeba jeszcze spełniać warunek 'nazwisko Dunin' :).
                                  • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:18
                                    > Jakoś nie czuję, by brak mizdrzenia się do każdego rozporka w okolicy
                                    > zafałszowywał moją naturę :). Ale wedle gustu i życzenia. Tylko nie zdziw się,
                                    > że niektórzy niechętnie będą podchodzić do Twojego sposobu rozwiązywania proble
                                    > mów.

                                    Tak, glownie sa to kobiety, ktorych mizdrzenie nie odnosi zadnych skutkow. Tak
                                    wynika przynajmniej z moich wlasnych obserwacji na moim wlasnym otoczeniu.

                                    Powiedz mi, Xtrin, czy ty malujesz do pracy paznokcie? Albo robisz makijaz?
                                    • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 22:06
                                      > Tak, glownie sa to kobiety, ktorych mizdrzenie nie odnosi zadnych skutkow.

                                      Ta... tego właśnie "argumentu" brakowało...
                                      • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 22:15
                                        Jest to argument oparty na obserwacjach w moim wlasnym otoczeniu.
                                        • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 22:17
                                          > Jest to argument oparty na obserwacjach w moim wlasnym otoczeniu.

                                          Pozostaje współczuć otoczenia. Lub obserwacji.
                                          • eeela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 22:45
                                            Zadna kobieta swiadoma swojej kobiecosci nie zatraca tej swiadomosci,
                                            przechodzac z jednego pomieszczenia do drugiego.
                                            • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 23:29
                                              eeela napisała:

                                              > Zadna kobieta swiadoma swojej kobiecosci nie zatraca tej swiadomosci,
                                              > przechodzac z jednego pomieszczenia do drugiego.

                                              Heh.. ja swoje, a Ty swoje.. :)
                                              Dobranoc.
            • tomekjot Takie stanowisko mi sie podoba 01.03.07, 15:08

    • methinks Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 15:09
      Feminizm nie rowna sie rownouprawnieniu. Moja dziewczyna jak najbardziej jest
      za rownouprawnieniem (tak samo jak i ja; chociaz zauwazylem, ze kobiety zwykle
      popieraja rownouprawnienie do momentu, w ktorym zaczynaja oczekiwac od mezczyzn
      faworyzowania zaslaniajac sie tzw. "dobrym wychowaniem"), ale nie jest w stanie
      wysluchiwac tych wszystkich pie..feministycznych wykrzykiwanych przez jakies
      wasate wojujace lesby. Feminizm to sposob na dziecinne rozladowanie emocji
      przez wszystkie niespelnione kobietki (ktorych jest mi oczywiscie szkoda i
      nalezy im wspolczuc).

      Pozdrawia maskulinista.
      • menk.a Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 15:11
        Nie mylmy równouprawnienia z savoir vivrem;) one się nie wykluczają;)
        • methinks Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 15:41
          Ciekawe jak sie ma sawuar wiwr do pogladow naczelnej feminuchy Polski,
          niejakiej Szczuki Kazimiery. Strach w drzwich przepuscic.

          Zreszta - feministki, nikt inny, sa winne rozciapciania wspolczesnych mezczyzn.
          Zamiast facetow powstaja teraz jakies miekkie paciałki, od ktorych kobiety
          wymagaja, zeby golili sobie jajka, klate i pachy. Niedlugo wymysla sposob, zeby
          mogli zachodzic w ciaze...

          Oby, po tym jak juz wygine (a bedzie to dopiero za dobrych kilkadziesiat lat -
          jak bede mial szczescie), pozostalo jeszcze paru facetow, ktorzy powalcza o
          rownouprawnienie.

          Mezczyzn.
        • silic Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 16:08
          > Nie mylmy równouprawnienia z savoir vivrem;) one się nie wykluczają;)

          Ten klasyczny savoir vivr opiera się właśnie na nierówności płci. Choćby
          przepuszczanie w drzwiach - kobiet ma pierwszeństwo bo jest kobietą i tylko z
          tego powodu.
          • menk.a Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 16:20
            dlatego chętnie puszczam panów przodem;)
          • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 16:24
            Silic, a czy przepuszczenie w drzwiach to aż takie faworyzowanie? Bo tak
            sugerował pan, który naprowadził nas na ten temat.

            Osobiście tego od nikogo nie wymagam. Nikt mnie w drzwiach przepuszczać nie
            musi i nie nazwę go chamem (ani jej).
            Chodzi raczej o to, że niektórzy mężczyźni mszczą się w ten sposób, na
            zasadzie: Taaa? jesteś FEMINISTKĄ? chcesz być mi równa? to masz!!!" i np
            puszczają drzwi tuż przed nosem babce, tak, że mało jej nie zabiją! (sytuacja
            znana z autopsji) Albo uznają, że skoro kobieta jest taka "twarda" to można
            przy niej bardzo wulgarnie sie wypowiadać, bekać, oglądać pornosy (w pracy) i
            tego typuu zachowania. Osobiście uważam, że równouprawnienie nie oznacza, że
            można mnie traktować niegrzecznie, bez szacunku.
            • silic Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 16:50
              Faworyzowaniem to raczej nie jest. Moim zdaniem to sztuka dla sztuki, której
              jednak część kobiet oczekuje. Uważają że im się należy.
              Nie znam takich mężczyzn jakich opisujesz, ale jeśli tak robią to jest to dla
              mnie bez sensu ( to a'propos tych drzwi). Jednak już co do bekania, oglądania
              porno to się nie zgodzę. Jeśli ten ktoś robi to samo przy meżczyznach to nie
              widzę powodu by nie robił tego w twojej obecności - to właśnie jest równe
              traktowanie. Ja nie lubię wielu zachowań ludzkich ale nie odbieram tego jako
              ataku na moją osobę.
              Częściej natomiast zauważam zachowania kobiet chcących jednocześnie
              równouprawnienia z jednej strony i względów z drugiej. Ostatnio rozmawiałem ze
              znajomą , która ( całkiem chyba nieświadomie ) prezentowała takie stanowisko.
              • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 16:59
                silic napisał:
                Jednak już co do bekania, oglądania
                > porno to się nie zgodzę. Jeśli ten ktoś robi to samo przy meżczyznach to nie
                > widzę powodu by nie robił tego w twojej obecności - to właśnie jest równe
                > traktowanie. Ja nie lubię wielu zachowań ludzkich ale nie odbieram tego jako
                > ataku na moją osobę.

                Dla mnie to tez nie jest atak na moją osobę, jednak nie chcę żeby ktokolwiek
                tak sie przy mnie zachowywał. tak samo jak nie chcę słuchać rasistowskich
                dowcipów. Nie będę sie juz w to zagłebiać, czy fakt, że nie mam ochoty oglądac
                pornosów w pracy wynika z mojej płci. Dla mnie w kazdym razie przejawy takiego
                zachowania, jaki opisałam, to po prostu brak wychowania i kultury.
                A z drugiej strony, czy to oznacza, że mam kolegom z pracy opowiadać o moim
                obfitym okresie, bo kolezankom opowiadam!!!
                • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 17:04
                  Dodam, że to bekanie, oglądanie pornosów w mojej obecności i może jeszcze
                  drapania sie po sferach intymnych oburzałoby mnie w przypadku obu płci,
                  aczkolwiek nigdy mi się nie zdarzyło być świadkiem takiego zachowania innych
                  kobiet w mojej obecności.
                  Rozumiem tez, że ktoś może po prostu byc niewychowanym chamem i nie ma to nic
                  wspólnego z równouprawnieniem. Straszne jest tylko to, że niektórzy mężczyźni
                  zaczynaja się tak zachowywać przy kobietach, po tym, jak dowiedzą się, że sa
                  one feministkami.
                • silic Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 17:08
                  No właśnie - kultura to jedno a równouprawnienie to drugie. Nie wiem czemu
                  akurat o tym napisałaś , ten kolega zmuszał cię do ogladania tego filmu czy co ?
                  Trudno zabronić innym opowiadania takich a nie innych dowcipów czy ogladania
                  filmów. Możesz zwyczajnie nie brać w tym udziału. Związku z równouprawnieniem
                  nie widzę.
                  • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 17:16
                    Akurat w tym przypadku chodziło o równouprawnienie. Jesli takie zachowanie
                    pojawia się tylko w przypadku kobiety, która nie kryje sie z feminizmem, na
                    zasadzie - chcesz równouprawnienia, to masz - to jak najbardziej chodzi o
                    równouprawnienie.

                    Nie wiem czemu
                    > akurat o tym napisałaś , ten kolega zmuszał cię do ogladania tego filmu czy
                    co ?
                    > Trudno zabronić innym opowiadania takich a nie innych dowcipów czy ogladania
                    > filmów. Możesz zwyczajnie nie brać w tym udziału.

                    W pracy jak najbardziej można zabronić i nie rozumiem, czemu ty nie widzisz w
                    tym nic złego. Natomiast zmuszać mnie nikt nie musi, jeśli ogląda w mojej
                    obecności filmy pornograficzne (np jeśli pracujemy w jednym pokoju), to zakrawa
                    to na molestowanie, a z pewnościa jest przejawem chamstwa!
                    • silic Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 17:30
                      Może ma ochotę na konfrontację z tobą ? Rzuca ci rękawicę bądź stara się
                      sprowokować. Nie będę analizował powodów bo zbyt mało wiem o tej sytuacji.

                      > W pracy jak najbardziej można zabronić i nie rozumiem, czemu ty nie widzisz w
                      > tym nic złego.

                      Ja to nie wiem jaką wy macie pracę , że filmy porno (i nie tylko) można u was
                      oglądać :). Dla mnie sprawa jest prosta: jeśli on sobie ogląda film, nie
                      zmuszajac cię do oglądania i słuchania to jest to tylko jego sprawa. Jeśli
                      regulamin pracy tego nie zabrania (choć nie wiem czy taki istnieje :) ) to
                      musisz się z tym pogodzić - albo odejść z pracy. Tylko pamietaj , że on tak
                      samo może się od ciebie domagać np. wyłączenia radia.
              • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:01
                > Częściej natomiast zauważam zachowania kobiet chcących jednocześnie
                > równouprawnienia z jednej strony i względów z drugiej.

                Jakich względów? Przesunięcia przysłowiowej szafy?
                • silic Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:15
                  A nawet i tej przysłowiowej szafy :)
                  Nie zrobią czegoś bo są kobietami, oczekują że za nie ktoś coś zrobi, to że one
                  są takie bezradne to wystarczający powód by je wyręczyć.
                  • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:30
                    > A nawet i tej przysłowiowej szafy :)
                    > Nie zrobią czegoś bo są kobietami, oczekują że za nie ktoś coś zrobi,
                    > to że one są takie bezradne to wystarczający powód by je wyręczyć.

                    "Kobieca bezradność" to rzeczywiście żałosny chwyt. Choć bezradność sama w sobie
                    - niekoniecznie :).
                    Jak z tą nieszczęsną szafą - jeżeli mam w pracy przenieść stukilowe urządzenie
                    to oczywiście, że wołam do tego rosłych facetów. Nie dlatego, że jestem kobietą,
                    ale dlatego, że jestem za słaba.
      • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 15:13
        Ja jestem młodą mężatką, nie mam wąsów, maluje się, noszę wąskie spódnice i
        szpilki i czuję sie spełniona prawie na wszystkich polach (jeszcze dziecka
        pragnę tylko) ale wojować będę, szczególnie z takimi jak ty!!!
        • bitch.with.a.brain Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 15:15
          takich jak on to zostaw, sami wyginą:)
          • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 15:15
            Jezu, mam nadzieję!
        • scibor3 Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 16:19
          > Ja jestem młodą mężatką, nie mam wąsów, maluje się, noszę wąskie spódnice i
          > szpilki i czuję sie spełniona prawie na wszystkich polach (jeszcze dziecka
          > pragnę tylko)
          ... a niedługo będę młodą rozwódką ;-)
          • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 16:28
            scibor3 napisał:

            > > Ja jestem młodą mężatką, nie mam wąsów, maluje się, noszę wąskie spódnice
            > i
            > > szpilki i czuję sie spełniona prawie na wszystkich polach (jeszcze dzieck
            > a
            > > pragnę tylko)
            > ... a niedługo będę młodą rozwódką ;-)

            Rozwiń tą myśl proszę, bardzo nie to zainteresowało, w końcu mowa o mnie! Na
            czym opierasz swoje przewidywania?
            • scibor3 Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 01.03.07, 21:40
              Proste. Albo masz mężczyznę i feminizm mu się znudzi albo masz ciapę wtedy on ci
              się znudzi.
      • fakara Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 16:57
        Po pierwsze: feminizm to, z założenia, ruch walczący o równouprawnienie kobiet,
        więc szczerze mówiąc, nie widzę różnicy, o której mówisz.
        Nie jest to ruch, który ma udowadniać, że mężczyźni są tacy sami jak kobiety,
        wręcz przeciwnie, że kobiety, różniąc się od mężczyzn, zasługują na równą rolę w
        społeczeństwie. Zaś jeżeli chodzi o "wasate wojujace lesby", to niestety, ci
        którzy krzyczą najgłośniej, są najbardziej zauważalni, co wcale nie znaczy, że
        mają rację. Ja np. od dłuższego czasu zastanawiam się, czy p. Dunin nie jest
        przypadkiem mężczyzną, chcącym skompromitować polski ruch feministyczny, ale o
        tym już pisałam... pzdr.
        • aglajajepaczyn Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 18:55
          Bardzo ciekawa dyskusja, chcialabym dorzucic do niej moja opinie, z perspektywy
          polnocnoamerykanskiej.
          W Kanadzie jest normalne, ze kobiety a "femistkami", bowiem feminizm nie ma tam
          tej stygmy "wasatych lesbijek". Feminizm to po prostu normalnosc w relacjach
          miedzy kobieta a mezczyzna. Ta sama placa, te same wymagania.
          Z wielka przyjemnoscia zauwazam, ze wciaz zdarzaja sie mezczyzni, ktorzy
          przepuszcza w drzwiach. Dla mnie to po prostu objaw grzecznosci.

          Wydaje mi sie, ze w Polsce trzeba jeszcze troche poczekac, az sie ludzie
          przyzwyczaja do tego pojecia, i ze zadania o rownouprawnienie nie jest
          wybrykiem pomylonych kobiet. Czego, rzecz jasna, serdecznie sobie i innym zycze.

          pozdrawiam
          • azazela Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 01.03.07, 16:53
            aglajajepaczyn napisała:

            > W Kanadzie jest normalne, ze kobiety a "femistkami", bowiem feminizm nie ma
            >tam tej stygmy "wasatych lesbijek". Feminizm to po prostu normalnosc w
            >relacjach miedzy kobieta a mezczyzna.
            Tylko pozazdroscic normalnosci

            > Wydaje mi sie, ze w Polsce trzeba jeszcze troche poczekac, az sie ludzie
            > przyzwyczaja do tego pojecia, i ze zadania o rownouprawnienie nie jest
            > wybrykiem pomylonych kobiet. Czego, rzecz jasna, serdecznie sobie i innym
            >zycze
            Pczekac tak, ale nie biernie. "Samo" nic nie nie zrobi, nie zmieni
    • anulex Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:07
      Jestem zwolenniczką równouprawnienia płci. Nie identyfikuję się z feminizmem,
      bo on nie walczy o równouprawnienie, tylko o prawa dla kobiet, często kosztem
      dyskryminacji mężczyzn. Możecie teraz napisać, że jestem głupiutka
      (to "argument" dość często używany w tym wątku).

      ---
      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
    • aquira Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 19:09
      Ja jestem za równouprawnieniem. Tym bardziej jeśli chodzi o pracę. Każdy
      człowiek bez względu na płeć ma prawo mieć takie stanowisko i taką wypłatę na
      jakie zasługuje. To samo tyczy się obowiązków domowych - jestem zwolenniczką
      partnerstwa. Jeśli zaś chodzi o feminizm - tu powstają problemy. Ogólnie ten
      nurt od pewnego czasu przestał kojarzyć mi się dobrze i chyba zatracił swoje
      dawne cele. Część feministek uważa, że golenie nóg i pach oraz noszenie staników
      to zniewolenie - ja uważam to za wygodę. Ponadto jestem przeciwko aborcji,
      uważam że kobieta nie ma prawa decydować o czyimś życiu (a już tym bardziej bez
      zgody ojca, ale o tym już dyskutowaliśmy).
      Mężczyźni różnią się od kobiet - tak było i zawsze będzie. Nie można na siłę
      wszystkiego zmieniać (np: nie wyobrażam sobie żeby facet przy mnie beczał, ale
      sama sobie pozwalam na łzy). Ale jeśli chodzi o ważniejsze sprawy społeczne i
      polityczne - jestem zdecydowanie za.
      • olaboga.gdzie.ma.noga Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:07
        "nie wyobrażam sobie żeby facet przy mnie beczał, ale sama sobie pozwalam na łzy)"

        WSZĘDZIE, za wyjątkiem naszego obszaru kulturowego (tj. wśród białych) faceci płaczą, gdy cierpią. I nie tracą w opinii ogółu nic na męskości.

        Gdybyśmy wychowując chłopców - przyszłych mężczyzn nie wpajały im takich durnych formułek typu "chłopaki nie płaczą", wielu facetów nie topiło by w dorosłym życiu frustracji i smutku w kieliszku, nie kończyło w szpitalu z zawałem itd. itp.
        Co w tym takiego niby niemęskiego jak łzy faceta, któremu jest źle?
      • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:18
        aquira napisała:
        Ponadto jestem przeciwko aborcji,
        > uważam że kobieta nie ma prawa decydować o czyimś życiu

        Teraz to przywaliłaś z grubej rury i sama chyba nie widzisz swojej hipokryzji -
        uważasz, że jak ty decydujesz za kogoś, czy ma urodzić dziecko czy nie, to nie
        decydujesz o jego życiu?!
        I co to za bzdura, że to KOBIETA nie może decydować o czyimś życiu?! A facet
        może?!
        A sędzia może skazywac na dożywocie, albo na śmierć?! A prezydent może wysyłać
        żołnierzy do Iraku i Afganistanu?!
        Zapytam cię o jeszcze jedno: czy kobieta ma prawo decydowac o SWOIM życiu?!

        Proponuję ci zostać Matką Królową Polski i wtedy to TY wszystkim będziesz mogła
        mówić co mogą, a czego nie, a my będziemy do ciebie listy pisać, zanim
        zdecydujemy sie wysr.., za przeproszeniem, o Wielka Pani!
        • aquira Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:44
          Wiesz, jestem przeciwko aborcji, ale to nie znaczy, że zmuszę jakąś z kobiet do
          nieusunięcia dziecka. Kobieta zarówno jak i mężczyzna nie powinni decydować o
          czyimś życiu (chodzi mi o jego odebranie). Tym bardziej o niewinnym. Za karą
          śmierci też nie jestem, a jeśli ktoś jest skazany na dożywocie to widocznie
          niewinny nie jest. (BTW - sędzią może być także kobieta, a piszesz tak, jakby
          nie miała tego prawa). Wojnie też się sprzeciwiam...
          Tak, kobieta ma prawo decydować o swoim życiu, ale podkreślam - nie ma prawa
          odebrać życia dziecku. Problem oddać do adopcji? Wiele rodzin z chęcią
          obdarowałoby miłością takiego niemowlaka.
          PS. Nie denerwuj się tak:/
          • tamade Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:47
            nawet po gwałcie dokonanym przez posła Łyżwińskiego?
            • aquira Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:51
              Heh... Jestem za tylko w wypadkach w których w naszym kraju można ją wykonywać
              legalnie.
              • tamade Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:59
                a ja jestem za prawem do decyzji o ew. aborcji w każdym przypadku. To jej ciało. A takim Wierzejskim, Piłkom, Giertychom nic do tego.
                Na szczęście w Czechach i w Szwecji można się poddać zabiegowi, co zmniejszy liczbę skrobanek nielegalnych.
          • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:54
            aquira napisała:

            > Wiesz, jestem przeciwko aborcji, ale to nie znaczy, że zmuszę
            > jakąś z kobiet do nieusunięcia dziecka.

            Ale już prawny zakaz aborcji jest zmuszaniem kobiet do rodzenia. Więc jeżeli go
            popierasz to w pewnym sensie te kobiety zmuszasz.
            Natomiast prawne zezwolenie nikogo do niczego nie zmusza.
            • aquira Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:02
              Ale ja nie mam żadnej władzy. W żadnym referendum też nie brałam udziału. To
              jest tylko moja opinia. Jak jakaś kobieta chce usunąć dziecku to proszę
              bardzo... :/ Ja bym tego nie zrobiła.
          • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:01
            > Tak, kobieta ma prawo decydować o swoim życiu, ale podkreślam - nie ma prawa
            > odebrać życia dziecku. Problem oddać do adopcji? Wiele rodzin z chęcią
            > obdarowałoby miłością takiego niemowlaka.

            Wybacz za moje emocjonalne podejście, ale...czy byłas kiedyś w domu dziecka?
            Masz jakąś konkretną wiedze na temat systemu adopcji, np jakies liczby...ile
            dzieci jest w domach dziecka, ile zostaje adoptowanych, w jakim wieku?!
            Pracowałaś kiedyś z chorymi dziećmi oddanymi do domu pomocy społecznej?!
            Widziałaś na własne oczy chłopca, którego rodzice trzymali w klatce w stodole,
            która niestety sie spaliła?!
            Widzisz - przypuszczam, że nie. ja po prostu za dużo w życiu widziałam i za
            bardzo jestem zajęta ochroną życia, które już trwa i jest beznadziejne, żeby
            się podniecać tym, że gdzies jakas kobieta usuwa ze SWOJEGO brzucha niechciany
            PŁÓD!
      • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:21
        aquira napisała:
        Nie można na siłę
        > wszystkiego zmieniać (np: nie wyobrażam sobie żeby facet przy mnie beczał, ale
        > sama sobie pozwalam na łzy).

        Współczuję tobie, twojemu facetowi i twojemu synowi. I jeszcze jego żonie i
        dzieciom.
        • good_boy Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:25
          Podejrzewam, że część - być może znaczna - tych kobiet, co to wypowiadają się jako przeciwne równouprawnieniu to w rzeczywistości faceci z kobiecymi nickami.

          Bo sporej części męskiej społeczności jest po prostu nie w smak jest utrata władzy na różnych polach na rzecz partnerstwa i równych praw.
          • silic Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:27
            A jakąż to władzę posiada meska społeczność ?! I na jakich polach ?
            • good_boy Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:31
              a choćby prawną - ile jest facetów w polskim organie ustawodawczym, czyt. w Sejmie? A ile kobiet? Jakie więc macie szanse na wprowadzenier takiego równouprawnienia jakie jest w krajach skandynawskich?
              • silic Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:38
                :))))) A czy ktoś zabrania kobietom zostać posłankami ? Ktoś zabrania wybierania
                kobiet ? Czy ustawa o np. lustracji jest pro-meska czy pro-kobieca ? :))))
                • tamade Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:40
                  nie. na szczęście nie. A że Polska jest kobietą, mam nadzieję, że więcej będzie pań posłanek w przyszłej kadencji.
                  • silic Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:46
                    No właśnie.
                    A nie jakieś bajanie o polach władzy męskiej...
              • anulex Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:47
                Wiesz, badania prof. Siemieńskiej wykazały, że zwiększenie odsetka kobiet w
                polskim sejmie nie przyczyniło się do zwiększenia równouprawnienia.

                ---
                Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
                • tamade Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:49
                  bo cóż jest odsetek. Gdyby było więcej kobiet w sejmie niż facetów - myślisz, że też by się nic nie zmieniło?

                  • anulex Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:08
                    Po wyborach w 2001 roku ten odsetek wynosił 20%. Wydaje mi się, że to nie jest
                    mało. Tymczasem jak pisze prof Siemieńska "Równocześnie przypadek polskiego
                    sejmu dobitnie pokazuje, że sam wzrost liczby kobiet w parlamencie nie decyduje
                    automatycznie o częstości i sposobie podejmowania ważnych spraw. W ostatniej
                    kadencji parlamentu (po wyborach w 2001 roku) tzw. sprawy kobiecie niezbyt
                    często pojawiały się w debatach sejmowych, nieczęsto były przedmiotem inicjatyw
                    ustawodawczych, a jeszcze rzadziej były uwieńczone sukcesem (zresztą również
                    odeminnie definiowanym w zależności od poglądów politycznych)." O ile możnaby
                    uznać, że ilość kobiet mogła być niewystarczająca do przegłosowania nowych
                    przepisów, jednak nie da się w ten sposób wytłumaczyć braku inicjatywy.

                    Nie wiem, co by się zmieniło, gdyby w sejmie było więcej kobiet. Wszystko
                    zależałoby od tego, jakie to byłyby kobiety. Niestety z wiekiem tracę nadzieję
                    na to, że pojawią się kandydaci, na których zagłosuję dlatego, że będę chciała
                    a nie w ramach wybierania mniejszego zła.

                    ---
                    Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
                    • tamade Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:19
                      bo te 20% to nic, pikuś w odniesieniu do 80% facetów. Jaka ustawa przejdzie?
                      • anulex Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:24
                        Myślisz, że wśród tych 80% mężczyzn są sami przeciwnicy kobiet, którzy
                        odrzuciliby każdą sprzyjającą paniom ustawę? Posłanki rzedko kiedy próbowały
                        wysuwać propozycje takich ustaw, więc trudno powiedzieć, jak zareagowali by
                        panowie. A dla tego, że nie próbowały nie widzę usprawiedliwienia. Na pewno nie
                        jest nim to, że było ich 20%.

                        ---
                        Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
                        • tamade Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:32
                          myślę, że to że Szwecja została uznana przez ONZ za najbardziej równouprawnione państwO świata to wpływ kobiet stanowiących aż 45% w parlamencie.

                          Myślę też,że obecnie w polskim parlamencie większość to prawicowi-konserwatyści, którzy najchętniej widzieli by kobietę przy garach a la model z XIXw.
                          • anulex Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 21:42
                            Nie wiem, z czego wynika sytuacja w Szwecji. Na początek należałoby zdać
                            pytanie, czy mają dużo kobiet w parlamencie, bo panuje równouprawnienie, czy
                            panuje uprawnienie, bo mają dużo kobiet w parlamencie.

                            W 2001 roku wybory wygrało SLD.

                            ---
                            Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
        • aquira Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:28
          Specjalnie użyłam określenia "beczał". Kilka łez owszem, ale wielki krzyk
          rozpaczy? :/ No nie widzi mi się to. I mojemu facetowi też.
          • justysialek Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:34
            A co ma biedny powiedziec?! jak już dałas do zrozumienia, że płaczący facet to
            jakas ciota, to teraz nawet jak mu serce będzie pękać, to najwyzej sobie język
            do krwi przygryzie. I dlatego mu współczuję. Nawet nie wie, jaka to ulga po
            prostu sie wypłakać w chwili bezradności i rozpaczy.
            A tak na margonesie, to tłumienie uczuć (nieważne czy z twojego powodu, czy
            dlatego, że on sam tak chce) doprowadzi prędzej czy później do chorób
            somatycznych. natury sie nie da oszukać. Dlatego tylu dyrektorów ma zawały!!!
            • aquira Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:48
              Taaa... Nie dałam mu do zrozumienia, że płaczący facet to ciota. Kiedy z nim
              rozmawiałam mówiłam mu, że nic by się nie stało gdyby uronił parę łez. Ale on
              powiedział, że to mu się nie zdarza. Nie współczuj mu, bo nie masz czego.
          • xtrin Re: kobiety niechetne feminizmowi i rownouprawnie 28.02.07, 20:36
            aquira napisała:

            > Specjalnie użyłam określenia "beczał". Kilka łez owszem, ale wielki krzyk
            > rozpaczy? :/ No nie widzi mi się to. I mojemu facetowi też.

            Kilku facetów przy mnie "beczało" i nijak nie wydało mi się to uwłaczające ich
            męskości. Wręcz przeciwnie, w pewien sposób ją podbudowywało.
    • widokzmarsa Jako feministka masz lekko niedotleniony umysł 28.02.07, 20:31
      i pewnych rzeczy nie wiesz i nie rozumiesz.
      Oczywiście, tysiące murzynów walczyło z mandelą, ponieważ walki w rpa nie były
      głównie miedzy białymi i czarnymi tylko między plemieniem mandeli i plemieniem
      zulu. Teraz też to oni się głównie mordują
      Tak samo przed i nawet jeszcze w czasie drugiej wojny światowej, hitlerowcy
      współpracowali z żydami w celu ustanowienia niezależnego państwa żydowskiego a
      eichmann, był w palestynie u goldy mair(za drugim razem go tam powiesili).
      Później niemcy odpuścili i zaczęli likwidować żydów.
      Są różne sytuacje w których ludzie widzą inne zyski a ty inne.
      Co do feministek, to potwierdzają one rozpowszechnioną wiedzę że część kobiet
      jest poważnie ograniczona umysłowo.
      • xtrin Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 20:38
        > Co do feministek, to potwierdzają one rozpowszechnioną wiedzę że część
        > kobiet jest poważnie ograniczona umysłowo.

        Część mężczyzn także. I co w związku z tym?
        • widokzmarsa Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 20:43
          chcesz powiedzieć że istnienie feministek potwierdza istnienie ograniczonych
          umsłowo facetów? Ciekawa hipoteza.. :) Jesteś jezuitka?
          • tamade Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 20:44
            a w czym ci feministki przeszkadzają, coś taki na nie cięty?
            • widokzmarsa Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:00
              ogólnie nie lubię lewactwa. Najgorsze że mam sporo koleżanek feministek, jakoś
              mnie wytrzymują, tyle że nie dyskutujemy:)
          • xtrin Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 20:49
            widokzmarsa napisał:

            > chcesz powiedzieć że istnienie feministek potwierdza istnienie ograniczonych
            > umsłowo facetów? Ciekawa hipoteza.. :) Jesteś jezuitka?

            W którym miejscu mojej wypowiedzi znalazleś takie wynikanie?
      • justysialek Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 20:40
        widokzmarsa napisał:
        > Co do feministek, to potwierdzają one rozpowszechnioną wiedzę że część kobiet
        > jest poważnie ograniczona umysłowo.

        Takimi tekstami to tylko utwierdzasz mnie w przekonaniu, że feministki mają
        jeszcze w Polsce dużo do zrobienia.
        • gres81 Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 20:45
          ale zdecydowanie wiecej maja do zrobienia w krajach arabskich.
        • widokzmarsa Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 20:45
          co mają zrobić? Upodobnić się fizycznie jeszcze bardziej do facetów(przytyć,
          golić na łyso, chodzić w męskich ubraniach) i stworzyć kolejną partię
          komunistyczną by już wszyscy inteligentni mężczyźni czuli do nich obrzydzenie?
          • justysialek Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 20:49
            Zmienic mentalność społeczną i stereotypy.

            Po raz kolejny (nawet w tym wątku) powtarzam: mam długie włosy, nie mam wąsów,
            nie noszę bojówek i jesli jeszcze raz postanowisz napisac coś takiego na m.in
            mój temat, to prosze to poprzeć dowodami w postaci moich zdjęć bez włosół, z
            wąsami i w męskim ubraniu!
            • widokzmarsa Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:11
              wiem, są piękne feministki. Kiedyś pukałem się z taką aż przestała być feministką:)
              • justysialek Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:15
                Eeee tam! jakaś cienia gienka była. Mnie byś nie przekabacił.
                A może sam byś zmienił poglądy...? Nie ma to jak ciężkie lanie z ręki ponętnej,
                ale twardej ideowo feministki ;-))
                • widokzmarsa Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:22
                  piękna rzecz:)
                  ona nie była cienka. Dała mi kopa, znalazła sobie męża i narobiła gromadkę dzieci:)
          • eeela Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 20:54
            - doprowadzic do tego, zeby pensje kobiet zrownaly sie z pensjami mezczyzn
            - zapobiegac i chronic kobiety przed przemoca domowa
            - dbac o zabezpieczenie finansowe i socjalne kobiet pracujacych w domu
            - zapobiegac molestowaniu w pracy
            - bronic przed przemoca na tle seksualnym
            - i wiele innych
            • widokzmarsa Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:07
              - moja koleżanka zarabia ok 100 tys miesięcznie i jest warta ok 20 mln. Chyba
              coś się powinno zrobić bym jej dorównał
              - druga moja koleżanka regularnie bije męża(prezesa dużej firmy) który co jakiś
              czas musi brać urop bo nie może iść do pracy z podbitymi oczami
              - rozumiem że od ugotowania facetowi obiadu -20 zł ze skarbu państwa, za loda
              -30 zł z pieniędzy podatnika etc. I oczywiście opodatkować to boi jak robi laskę
              to jest to wartość dodana. Wprowadzić nową służbę państwową do kontrolowania
              gotowania, sprzątania, prasowania etc, nowe kary w kodeksie karnym ...
              - kobieta szanująca się będzie taka w otoczeniu stu żołdaków(prawo już jest)
              - przemocą gdzie? Gwałt jest niekaralny?
              - wiele innych lewackich głupot....
              • justysialek Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:12
                moja kochana mama zarabia po 25 latach pracy 1400. Chcesz się z nią
                zrównać???!!! :-)))
                • widokzmarsa Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:33
                  nie chcę. Ale to jest wynikiem nie tylko seksizmu świata ale raczej systemu
                  który wszystko chce uśrednić do dołu a nie dać wolność by każdy mógł iść w górę.
                  Moja sąsiadka jest lekarzem i ma 1300 po 20 latach pracy. Zdarza się, kobiety
                  zazwyczaj mają gorzej ale ciężko jest przeskoczyć tysięce lat w jedno stulecie.
                  • tamade Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:36
                    no właśnie... a dlaczego mają gorzej? Bo coś z tym równouprawnieniem u nas do d*py.
              • eeela Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:25
                > - moja koleżanka zarabia ok 100 tys miesięcznie i jest warta ok 20 mln. Chyba
                > coś się powinno zrobić bym jej dorównał

                Proponuje wyciagnac srednia statystyczna z zarobkow kobiet, i wtedy do niej
                twoje zarobki rownac. Ciekawam, czy cie takie rozwiaznie ustysfakcjonuje.

                > - druga moja koleżanka regularnie bije męża(prezesa dużej firmy) który co jakiś
                > czas musi brać urop bo nie może iść do pracy z podbitymi oczami


                Ofiarami przemocy w rodzinie w zdcydowane wiekszosci sa kobiety. Ale rozumiem,
                ze nie dotarla do ciebie jeszcze taka wiedza.

                > - rozumiem że od ugotowania facetowi obiadu -20 zł ze skarbu państwa, za loda
                > -30 zł z pieniędzy podatnika etc. I oczywiście opodatkować to boi jak robi lask
                > ę
                > to jest to wartość dodana. Wprowadzić nową służbę państwową do kontrolowania
                > gotowania, sprzątania, prasowania etc, nowe kary w kodeksie karnym ...


                Rozumiem, ze uznajesz, iz za gotowanie, sprzatanie, prasowanie, wychowywanie
                dzieci kobietom nie nalezy sie zadne zabezpieczenie finansowe ani socjalne?

                > - kobieta szanująca się będzie taka w otoczeniu stu żołdaków(prawo już jest)

                Ciesze sie, ze taki masz stosunek do szanujacych sie kobiet, ale niestety, nie
                wszyscy zoldacy maja.

                > - przemocą gdzie? Gwałt jest niekaralny?

                ja mowilam o obronie przed, a nie o karaniu za.

                > - wiele innych lewackich głupot....

                Poziom krytyki przez ciebie (i wielu innych tobie podobnych) przedstawionej
                niezmiennie utwierdza mnie w przekonaniu, ze 'lewactwo' stoi intelektualnie o
                wiele wyzej od 'prawictwa'.
                • widokzmarsa Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:35
                  nie chcę równać do średniej, to pomysł komunistów. Nie mogę z tobą dyskutować,
                  bo jestem za stary by walić głową w ścianę. Lubisz seks?
                  • tamade Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 21:40
                    no i chłopczyk nie wiedział, co by tu dalej "mądrego" powiedzieć to klepnął o seksie....ZENADA
                  • eeela Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 22:20
                    Nikt nie kaze ci rownac do sredniej kobiecej, wskazane jest raczej to, aby
                    srednia zarobkow kobiet zrownala sie ze srednimi zarobkow mezczyzn.

                    Seks lubie, a dlaczego cie to interesuje?
                    • widokzmarsa Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 22:34
                      a czy kobiety powinny rzucać tyle samo punktów w kosza gdy grają z facetami?
                      Wskazane jest by wszsycy mieli lepsze szanse. Równanie do średniej, czy to
                      kobiet do mężczyzn, czarnych do białych etc powoduje niesprawiedliwość. Świat
                      jest kiepsko skonstruowany i dużo w nim zła, choć teraz mniej niż kiedyś.
                      Działalność feministek kiedyś to inna bajka niż teraz. Moze powoli się to
                      wyrówna i każdy będzie miał szansę. Ale wątpię. Za dużo jest walczących.
                      Dlaczego się pytam o seks? Bo seks uspokaja emocje, czyni
                      szczęśliwszym(szczególnie gdy jest oparty o uczucie) i poprawia zdrowie a ja
                      uważam że wszystkie kobiety powinny być szczęśliwe i zdrowe:)
                      • eeela Re: Jako feministka masz lekko niedotleniony umys 28.02.07, 22:47
                        Kobiety nie maja takich samych mozliwosci fizycznych jak mezczyzni, ale maja
                        podobne mozliwosci intelektualne. Tymczasem na podobnych stanowiskach, wykonujac
                        prace tak zwana umyslowa, kobiety zarabiaja zwykle mniej. Temu nalezaloby
                        zapobiegac.

                        Jestem zdrowa, szczesliwa i spokojna, dziekuje za troske :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja