rybka_01
28.02.07, 17:35
Nie wiem od czego zacząć sytuacja jest patowa. Ale może Wy mi cos doradzicie.
Otóż chodzi o moja przyjaciółkę...Ma 28 lat przyjaźnimy sie traktuje ją jak
siostre swietnie sie rozumiemy..nie bede tutaj tłumaczyc definicji
przyjaźni..no ale pod jednym kątem jej nierozumiem i nie wiem jak jej
przemówić do rozsadku.
Jest kobieta bardzo atrakcyjna, pewna siebie, inteligentna i oczywiscie
zdobywającą faceta za facetem. Tyle tylko ze ma stałego partneta ( znam go to
bardzo miły facet) mieszkają juz ze soba od kilku lat a ona na każdym kroku
doprawia mu ogromne rogi. Zawiera znajomości czasami na necie czasami w
realu, które zazwyczaj trwaja krótko ale intensywne. W zeszłym roku w jednym
czasie miała 3 facetów na raz - ale dodam ze nie spała z nimi. Dobrze wiecie
pocałunki spotkania nocne smski - tak zeby cały czas adrenalinka była wysoka.
To głupie bo ja nie wiem co mam robic czy to taki kur....wski charakter??? A
ostatnio to juz przeszła sama siebie...oczywiscie teraz spotyka sie ze
starszym od siebie facetem ale tylko na sex tak myslała ze tylko, cos tam
miedzy nimi zaczeło sie dziac i w walentynki jej facet sie jej oświadczył i
ona sie zgodziła!!! Katastrofa teraz trwaja przygotowania do wesela jakby
nigdy nic. Przejmuje sie jak cholera bo ona marnuje sobie zycie a jeszcze
bardziej temu biedakowi który jest w nia wpatrzony jak w obrazek i niczego
nie podejrzewa.