his_girl
28.02.07, 18:29
Moja szefowa przyszła dziś do pracy z workiem odzieży z second-handu, odzieży
dla swojego dziecka. Pochwaliła się nam swoimi zdobyczami, a później dodała,
że mąż ją za ten second-hand ochrzania, ale przecież ona "na czymś oszczędzać
musi"... Dodam, że kobieta ta zarabia mniej więcej 3 średnie krajowe
miesięcznie, sama ubiera się w najlepszych sklepach, co sezon kupuje kilka
(naście) nowych par butów itp itd.
I cieszy się bardzo, że kupiła "taka ładną bluzeczkę, tu jest plama, ale się
przecież wypierze". Dziecko ma 6 lat.
Dla mnie w całej sytuacji coś jest "nie tak". A może macie inne zdanie?
PS. Nie róbmy z tego dyskusji, czy warto kupować w second-handach, czy nie.
Chodzi mi o jej podejście...