pani.ewa 01.03.07, 14:24 A mianowicie: Na co/i na ile im pozwalacie? Czego im zabraniacie? Czy macie jakieś ustalone zasady? Jakie obowiązki mają wasi Panowie?? POZDRAWIAM :) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
dzikoozka Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:26 ??????????????????????????????? traktujesz faceta jak dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
pani.ewa Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:28 Nie. Ale dobrze wiemy, że każda kobieta ma jakieś swoje zasady w związku. Pewnie żadna normalna kobieta nie pozwoliłaby swojemu facetowi, na umawianie się na randki z innymi kobietami, albo nie życzyłaby sobie by, jej facet, np. przeklinał w towarzystwie, albo upijał się z kolegami na imprezie. to chyba oczywiste. Zresztą faceci to duże dzieci :)) POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
dzikoozka Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:31 chyba mamy odmienne podejscie To są zasady obowiazujące obie strony, ja staram sie nie przyjmowac protekconalnej postawy wobec faceta i nie traktuje jak dzieciaka. To jest upokarzajace dla faceta - i de facto dla kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
his_girl Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:32 > Pewnie żadna normalna kobieta nie pozwoliłaby swojemu facetowi, na umawianie się > na randki z innymi kobietami To jest chyba tak oczywiste, że nie ma potrzeby tworzenia specjalnej zasady obejmującej ten aspekt życia. ;) > albo upijał się z kolegami na imprezie. No przecież po to się spotyka z kolegami. ;-) Nic wielkiego się nie stanie, jak się upije raz w roku. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:33 pani.ewa napisała: > Nie. Ale dobrze wiemy, że każda kobieta ma jakieś swoje zasady w związku. > Pewnie żadna normalna kobieta nie pozwoliłaby swojemu facetowi, na umawianie si > ę > na randki z innymi kobietami, Jak chce niech chodzi;))) albo nie życzyłaby sobie by, jej facet, np. > przeklinał w towarzystwie, albo upijał się z kolegami na imprezie. > > to chyba oczywiste. To wcale nie jest oczywiste. Nie mam nic przeciwko jak idzie i wypije parę piw z kumplami. Jeśli nie nie zdarza się 5 razy w tyg to nie widzę problemu. > Zresztą faceci to duże dzieci :)) bez przesady:) Odpowiedz Link Zgłoś
forumowicz_pospolity Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:34 pani.ewa napisała: > Nie. Ale dobrze wiemy, że każda kobieta ma jakieś swoje zasady w związku. jezeli ma takie zasady jak napisalas powyzej to zazwyczaj zadnego zwiazku nie stworzy chyba ze przygrucha sobie chłoptysia w wieku ca 18 lat albo złapie jakiegoś jelenia w paputkach:) > > Pewnie żadna normalna kobieta nie pozwoliłaby swojemu facetowi, na umawianie si > ę > na randki z innymi kobietami, albo nie życzyłaby sobie by, jej facet, np. > przeklinał w towarzystwie, albo upijał się z kolegami na imprezie. > > to chyba oczywiste. > Zresztą faceci to duże dzieci :) > POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:40 pani.ewa napisała: > Pewnie żadna normalna kobieta nie pozwoliłaby swojemu facetowi, na umawianie si > ę > na randki z innymi kobietami, albo nie życzyłaby sobie by, jej facet, np. > przeklinał w towarzystwie, albo upijał się z kolegami na imprezie. powiem inaczej: nie umowilabym sie z facetem, ktorego podejrzewalabym o to co sugerujesz. uwazam, ze kobieta, ktora stawia sie w roli gestapo nie szanuje siebie i ma niskie poczucie wlasnej wartosci. > > to chyba oczywiste. no nie. dla mnie to nie jest oczywiste. to dziecinne. > Zresztą faceci to duże dzieci :)) tak mysla te koboiety, ktrore usiluja ich nianczyc. > POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
welkakropkabe Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 21:06 Faceta trzeba trzymać krótko. Maksymalnie 3 miesiące. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 strasznie to zabrzmiało 01.03.07, 14:30 A rozmawiamy o jednostce autonomicznej, o dorosłym człowieku z pełną zdolnością czynności prawnych??? Odpowiedz Link Zgłoś
dzikoozka Re: strasznie to zabrzmiało 01.03.07, 14:32 Jakbyś była facetem mogłabym sie w Tobie zakochać ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: strasznie to zabrzmiało 01.03.07, 14:35 dzikoozka napisała: > Jakbyś była facetem mogłabym sie w Tobie zakochać ;))) hahahahahhahahahhahaha oplułam klawiaturę herbatą:)))!!! Dlaczego "zakochać"??? Odpowiedz Link Zgłoś
dzikoozka Re: strasznie to zabrzmiało 01.03.07, 14:35 Bo rozsądnie gadasz kobieto ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: strasznie to zabrzmiało 01.03.07, 14:38 dzikoozka napisała: > Bo rozsądnie gadasz kobieto ;)) ;))) Miło mi bardzo:))) Ps. Ale bywają chwile kiedy nie jestem rozsądna:DDD Odpowiedz Link Zgłoś
dzikoozka Re: strasznie to zabrzmiało 01.03.07, 14:40 No cóz, nikt nie jest idealny, jakoś bym to przegryzła ;)))) jakbyś miała duzego aaaaaaaaaaaaaaaa;DDDDDDDDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: strasznie to zabrzmiało 01.03.07, 14:49 dzikoozka napisała: > jakbyś miała duzego aaaaaaaaaaaaaaaa;DDDDDDDDDDDDDDD Mam w domu "dużego" ale tak bezpośrednio nie należy do mnie:DDDDDD ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: strasznie to zabrzmiało 01.03.07, 15:02 dzikoozka napisała: > w domu to ja tez mam :DD Och Ty!!! To w domu masz a chcesz się we mnie zakochiwać:DDD??? Chyba poskarżę się Twojemu facetowi;P Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: strasznie to zabrzmiało 01.03.07, 14:34 Co za straszna idea! Dla mnie nie do pomyślenia! Sama też przy nim przeklinam,i upijam się czasami z nim i naszymi kolegami,nie mam dla niego 15 centymetrowego łańcucha.. Odpowiedz Link Zgłoś
big2.munich Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:32 pani.ewa napisała: > A mianowicie: > > Na co/i na ile im pozwalacie? Pozwalam... sie wszedzie calowac..;-) > > Czego im zabraniacie? Calowac...inne panie.. > > Czy macie jakieś ustalone zasady? Calowac... zawsze i..wszedzie... kiedy mamy na to ochote.. > > Jakie obowiązki mają wasi Panowie?? Calowac... ale tylko mnie!!! > > POZDRAWIAM :) ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
pani.ewa Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:34 No i takie odpowiedzi mi się podobają. A nie jakieś złośliwe słowa krytyki, pod kątem tego, że temat się nie podoba. Jeśli komuś się nie podoba, to niech się tu nie udziela i nie komentuje złośliwie. POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
szuwareknocny Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:39 moj facet to nie pies, nie musze go tresowac, bo swoj rozum ma i wie na co moze sobie pozwolic a czego ma unikac. nienawidze pantoflarzy i w zyciu nie chcialabym miec takiego "poslusznego i ulozonego" facecika. sama cenie swoja swobode to dlaczego mam ja ograniczac ukochanemu(nie mam na mysli skokow w bok mowiac o swobodzie)? jak chce wypic z kumplami to idzie: moj facet na szczescie zna umiar, widzi ladna kobiete to sobie patrzy ;-). gorzej gdyby zaczal probowac ja podrywac, wtedy pieklo hehehe. Odpowiedz Link Zgłoś
baler_inca Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:34 Hmm mój sam się krótko trzyma. Z pracy wraca prosto do domu o ludzkiej porze (15-17), nigdy nie wychodzi wieczorami na piwo, nie spotyka się z kolegami bo nie czuje potrzeby, odpoczywa grając na kompie lub oglądając ze mną filmy na dvd, wychodzimy i wyjeżdżamy tylko razem i dość często, w domu sprzątamy razem, z tym, że tylko ja gotuję i tylko on zmywa naczynia. Każde ma swojego jednego kota i za niego płaci i po nim sprząta. Ja karmię oba;) Nie mam czego mu zabraniać - no, może obgryzania paznokci;) A nie, przepraszam, 4 lata temu gdy się poznaliśmy, on akurat zerwał ze swoją ex, która okazała się namolna, wisiała na nim, domagała się wożenia autem itd. Kategorycznie zakazałam kontaktów z nią, sama w zamian oferując zerwanie kontaktów z moimi ex. Nie było z tym problemów (no, jego ex trochę się nahisteryzowała, ale odpuściła. Niestety - do jego rodziców nadal wydzwania jak jej czegoś trzeba, np. pracy:/) Zabroniłam tez (tuż po poznaniu;) oglądania pornosów i kazałam zlikwidować kolekcję gołych babek w kompie. Teraz, po latach, sama mam pornosy na dysku i podchodzę do tego zupełnie inaczej. Chyba tyle:) Odpowiedz Link Zgłoś
his_girl Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:39 > Z pracy wraca prosto do domu o ludzkiej porze (15-17), nigdy nie wychodzi > wieczorami na piwo, nie spotyka się z kolegami bo nie czuje potrzeby, odpoczywa grając na kompie lub oglądając ze mną filmy na dvd, wychodzimy i wyjeżdżamy > tylko razem i dość często (...) Takie papużki-nierozłączki? I nie spotyka się z kolegami? Mnie by to martwiło. Odpowiedz Link Zgłoś
baler_inca Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:44 No, trochę papużki. Od prawie 4 lat niezmiennie. Koledzy mnie nie martwią, bo ich po prostu nie ma. To znaczy żadnych takich bliskich, bo dalekich znajomych ma każdy. On jest osobą skrytą i wyalienowaną, nie szuka przyjaźni, nie utrzymuje kontaktów. Mówi, że nie potrzebuje się ziwerzac, na czyjeś zwierzenia szkoda mu czasu, kontakty ze mną i rodzina całkiem zaspokajają jego potrzeby społeczne. Czasem go namawiam, żeby spotkał się z dalszym znajomym na piwie, ale robi to tylko w interesach - raz na kilka miesięcy. Cóz, taki jest. Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysek27 Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 18:34 mnie by martwiło jakby mój facet nie miał kolegów i sie alienował w domu dzik jakiś :( Odpowiedz Link Zgłoś
kookardka Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 02.03.07, 11:24 A m,nie to nie dziwi.Kazdy jest inny i ma inne potrzeby. Sczezrze powiem lepszy taki facet w domu niż taki, który z koleżankami gania na piwo. Odpowiedz Link Zgłoś
niezapominajka44 Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 02.03.07, 10:55 moj tez nie spotyka sie z kolegami, bo nie chce,widzi sie w pracy z nimi to mu wystarcza.i takze wraca o normalnych porach,zawsze odbiera mnie z pracy,tzn przyjezdza po mnie,zawsze wychodzimi wszedzie razem.Dla mnie to bardzo normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
baler_inca Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 02.03.07, 16:41 Mój tez zawsze po mnie przyjeżdża :) Chyba mamy facetów w tym samym gatunku - dla mnie najfajniejszym :D Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:37 pani.ewa napisała: > A mianowicie: > > Na co/i na ile im pozwalacie? wyszlam za maz za pelnoletniego czlowieka, ktorego zaden sad nie ubezwlasnowolnil. > Czego im zabraniacie? jw. > > Czy macie jakieś ustalone zasady? uczciwosc, szacunek, lojalnosc... milosci nie ustalalismy. ona jest ponad wszystkim > Jakie obowiązki mają wasi Panowie?? maz wzial na siebie sprawy finansowe, zakupowe, czesto wyprowadza psa,masa spraw zwiazanych z funkcjonowaniem domu, opieka i wychowanie dziecka. generalnie poza sprawami finansowymi(ktorych nie znosze), uzupelniamy sie. jesli nie moge czegos zrobic robi to maz i odwrotnie. w kwestii dziecka nie opisuje, bo to normalne, ze jesli jest dwoje rodzicow to dwoje ma obowiazki. zadnej zasdady nie ustalalismy, tak sie samo poukladalo. kazde zajelo sie tym w czym dobrze sie czulo. > POZDRAWIAM :) Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:42 Nie potrzebuje moich pozwoleń, nie zabraniam mu niczego.Pewne zasady ustaliliśmy wspólnie i dotyczą obu stron.Np seksualna wyłączność i uczciwość, to zanczy żadnych kłamstw.Wszystko inne jest dozwolone. Odpowiedz Link Zgłoś
pani.ewa To tylko przykłady :) 01.03.07, 14:43 Drogie Panie Przykład: "Upijanie się z kolegami" i "umawianie się na randki z innymi kobietami" To tylko ogólne przykłady. Nie musicie się ich trzymać i czepiać :) chyba wiedzie, co to jest przykład :)) POZDRAWIAM :) Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: To tylko przykłady :) 01.03.07, 14:46 tak wiem. przyklad to taki wzor, w miejsce pierwowzoru podstawia sie PODOBNE sytuacje. zatem trafilas jak kula w plot. Odpowiedz Link Zgłoś
pani.ewa Nie zrozumcie mnie źle :) 01.03.07, 14:48 Poza tym... Drogie Panie. Ja nie mówię, że "Trzymanie" faceta to ubezwłasnowolnienie go, czy też trzymanie na smyczy czy łańcuchu. Nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi o to, że wasi mężczyźni są niedojrzali, że trzeba ich pilnować i prowadzić za rączkę. Chodzi mi o takie komentarze, jakie napisały tu inne Panie, które konkretnie odpowiadają na pytania zadane w wątku. Chyba każdy z Waszych Panów ma jakieś obowiązki? Chyba nie jesteście tzw. "Jeleniami" i nie wyręczacie ich we wszystkim?? Prawda? POZDRAWIAM :) Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Nie zrozumcie mnie źle :) 01.03.07, 14:49 każdy dorosły człowiek ma jakieś obowiazki,takie jest życie. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Nie zrozumcie mnie źle :) 01.03.07, 14:51 chyba nie sadzisz, ze jestesmy osobami, ktore maja na swoich barkach caly swiat? to naturalne, ze jesli jest sie we dwoje to dwi osoby ciagna ten wozek. w ogole slowo "obowiazek" mnie razi. nie czuje sie do niczego zmuszana, moj maz tez nie. to co robimy w domu jest dla nas i dla naszego malucha.robimy wszystko d o b r o w o l n i e. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Nie zrozumcie mnie źle :) 01.03.07, 15:01 Wybacz, ale jeśli chcesz żeby cię w określony sposób zrozumiano to pisz wyraźnie. "krókie trzymanie" nie oznacza wspólnych rozmów a "krótkie trzymanie" - jak psa, niewolnika, osobę podległą. >Na co/i na ile im pozwalacie? >Czego im zabraniacie? Takie podejście to się stosuje w wojsku lub w więzieniu. Napisałaś to tak jak napisałaś i nikt nie będzie się domyślał czy nie chodziło o coś innego. Jak się krzyczy "do nogi" to nie ma się na myśli " czy możesz podejść do mnie ?" Odpowiedz Link Zgłoś
burkinafaso2 Re: Nie zrozumcie mnie źle :) 01.03.07, 15:22 Wybacz Silic. Odniosę się do innego wątku. Sam bronisz Cinquerora, który obraża kobiety i twierdzisz, że masz podobne poglądy. Czyli kobieta to gorsza rasa stworzona do seksu i gotowania. Nie jest Wam do niczegoinnego potrzebna. Skoro tak to bądź konsekwentny. Czepu łapiesz, więc za słowa kobietę wytykąjąc jej mechanizm, który sam stosujesz wraz z Conquerorem tylko że w odwrotną stronę? Masz rację to nie jest hipokryzja:) Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Nie zrozumcie mnie źle :) 01.03.07, 15:51 Nie ma sprawy. Ja napisałem , że nie podzielam wszystkich jego poglądów, zgadzam się się z częścią. Nie uważam kobiety za gorszą rasę, ale myślę że ona bardziej nas potrzebują niż my ich ( co nie znaczy,że uważam je za niepotrzebne :) ), zgadzam się też z jego zdaniem na temat "głodu macicy". Broniłem przede wszystkim jego jako kogoś o konretnych pogladach, nawet jeśli nie zgadzam się do końca ze wszystkim. Tam atakowano jego osobę, nie pogląd. Jak to było... nie zgadzam się z tym co mówisz ale umrę za to, byś mógł to głosić :). Ja lubię czepiać się słów, nie ukrywam. Jednak nie stosuję takiego mechanizmu jak Conqueror - nie mój styl ( nie ta forma ). Naprawdę nie jestem hipokrytą. Odpowiedz Link Zgłoś
tomekjot Wystarczy mi taka 01.03.07, 14:59 aby bym mógł pilotem włączyć telewizor Odpowiedz Link Zgłoś
tomekjot tak ale musiałby zona 01.03.07, 15:51 zawołać ekipę murarską, nie dam się Odpowiedz Link Zgłoś
pani.ewa Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 14:55 Nie spodziewałam się, że taki wątek wywoła takie oburzenie. Chyba lepiej dajmy sobie spokój, bo czuję się jakbym była atakowana przez wygłodniałe hieny, szukające zaczepki. POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
baler_inca Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:05 Źle sformuowałaś pytanie. Z niewiadomych względów wiele pań czuje się urażonych, gdy sugeruje im się, że ich faceci mogliby nie być idealni. Bo oni wszyscy są idealni, traktują je jak księzniczki, przynoszą świeżo zerwane kwiaty do łózka każdego ranka, pomagają w sprzątaniu (pardon, sprzątają, bo to przeciez współny obowiązek), upijają się kulturalnie raz na tydzień i nigdy, przenigdy nie oglądają się za innymi laskami. Czego tu zakazywać? Tylko skąd zatem tyle wątków: jak przekonać faceta, żeby mi pomagał w domu? co zrobic, żeby chłop nie znikał na całe noce, jak ja sama siedzę z dzieckiem? dlaczego on kłamie? ITD. Gdy padają odpowiedzi: zmuś go, żeby zmył naczynia, sama tego nie rób, niech urośnie góra, to wszystkie na forum się cieszą i czekają na rezultaty. Gdy ktoś radzi: sama wychodź z kumpelkami, wychowaj go, niech widzi, jak się czujesz sama z dzieckiem, to też ogólna radocha i poparcie. Ale na własnym podwórku - cisza, spokój, równouprawnienie, szacunek i podział obowiązków. Wniosek jest jeden - nasi męzowie są idealni w ogóle, ale wybrakowani w szczególe. Trzeba pytać o te szczegóły, wtedy uzyska się sensowne odpowiedzi. Będzie burza? Rany, nie chce mi się.... Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:07 Nie będzie burzy:) Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:10 na cholere mi kwiaty w łózku?:)Zresztą ja tu widze odwrotną zalezność.Może mój związek jest udany wlasnei dlatego,że traktujemy się nawzajem z szacunkiem bez zmuszania drugiej osoby do czegoś,zabraniania itp.Tak powinny wygladać relacje między dorosłymi ludźmi,ianczej to jest powielanie relacji rodzic--dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
baler_inca Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:16 Czy jeśli twój ukochany, równouprawniony mąż nagle zacznie na potęgę latać po imprezach, wracać podchmielony lub całkiem na bani w środku nocy, przegrywać w kasynie wasze (lub tylko swoje) oszczędności, to albo zaakceptujesz go takim, jaki jest, albo się rozwiedziesz, bo zachowanie tego dorosłego faceta już nie będzie ci odpowiadać? A moze raczej najpierw będziesz go maglować poważnymi rozmowami, które on oleje, bo jest dorosły i sam za siebie odpowiada, potem zaczniesz szafować zakazami, prośbami, groźbami i diabli wiedza czym jeszcze, a na koniec postawisz ostre warunki (np. albo ja, albo chlanie i kasyno)? Co zrobi dobra, mądra, szanująca prawa męża żona w takiej sytuacji? Powiesz że z twoim mężem to niemożliwe? DObrze ci życzę, ale obawiam się, że każdy może wpaść w zgubny nałóg (alkoholu, hazardu, itp). Zmusisz do leczenia? Czy poczekasz, aż sam się zmusi (czyli być może ngdy)? Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:23 To co robi ze swoimi oszczędnosciami mnie nie interesuje,nawet nie wiem ile tego jest.To jego własność, może to przegrac i nawet nie musi mnie o tym informować. Na imprezy może chodzić,choc byloby dziwne gdyby nagle mu sie diametralnie usposobienie zmieniło.Raz naruszył wspólnie ustalone zasady, okłamal mnie.i wtedy odbyłam z nim poważną rozmowe, powiedziałam,że jeszcze raz się to zdarzy i odchodzę.I slowa dotrzymam, on o tym dobrze wie.Co do alkoholizmu to nie można nikogo zmusić do leczenia, jeżeli czlowiek sam nie chce sie leczyć to terapia jest nieskuteczna. Odpowiedz Link Zgłoś
baler_inca Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:39 Dobrze, masz rację, ale co jeśli jego oszczędności w połaczniu z twoimi miały służyć jakiemuś celowi? Na przykład odkładacie na mieszkanie/dom/wakacje. Niektóre malżeństwa mają wspólne konto. Jeżeli szanowny małżonek przebimba wszystkie oszczędności - po prostu odejdziesz? Przeciez zuepłnie naturalną rzeczą jest to, że nie wszystko w zachowaniu partnera nam odpowiada. Jeżeli czułabyś się upokorzona jego ciągłymi spojrzeniami na inne babki na ulicy, nie poprosiłabyś go, żeby tego przy tobie nie robił? Prosząc go - wymogłabyś na nim określone zachowanie. To normalne w związku dwojga ludzi. POwinniśmy dostosowywać się do potrzeb partnera, a nei o wszystkich wiemy bez jego słów. Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:46 prośba a rozkaz/zabranianei to dwie różne rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
baler_inca Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:48 Oh, każda z nich zmienia niepożądane zachowanie partnera w pożądane. Przez nas, nie przez niego. Właśnie o tym mówiłam załozycielce wątku - źle sformułowała pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
hholy Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:57 no dokladnie,pytanie jest zle sformulowane zabronic to ja moge kotu lazic po stole ponawiam swoja kwestie,ze nie zamierzam wiazac sie z kretynem i jeszcze dodam,ze nie zamierzam sie wiazac dopoki dobrze nie poznam drugiej osoby Odpowiedz Link Zgłoś
baler_inca Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 16:02 Obawiam się, że do zakochania się na zabój wystarczy parę dni, a nawet może i mniej? A jak juz się zakochasz, to będziesz mieć skłonnośc do wybielania wad partnera. A co, jeśli w dodatku te najgorsze wyjdą dopiero 10 lat po ślubie? :/ Ludzie się zmieniają... Odpowiedz Link Zgłoś
hholy Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 16:23 ale od zakochania sie do zwiazku daleka droga wiem co mowie,bo przezylam jeden taki zwiazek i dzekuje bardzo wlasnie jestem zakochana w Panu Idealnym ale nie zamierzam sie z nim wiazac na razie bo za malo go znam a slub...?ha ha ha... jaki slub?slub w stanie zakochania? to musialabym byc naprawde naiwna Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 16:15 otóż to, ja zanim zaczęłam związek z moim partnerem znalam go 2 lata.Po prostu wiedzieliśmy oboje,ze podobne rzeczy nam pasują a podobne nie.I nie było potrzebne zmienainie zachowań drugiej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
baler_inca Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 17:09 No to "pozazdrościć":) Moje związki zawsze brały się od pierwszego wejrzenia, a ten ostatni (trwający prawie 4 lata i obecnie w fazie narzeczeństwa) to już totalne szaleństwo. Poznaliśmy się będąc w innych wieloletnich związkach, ja wyjechałam na 3 miesiące za granicę, a pierwszego dnia po moim powrocie byliśmy już parą;) Żadnegfo zastanawiania się, brania na rozum, poznawania wcześniej wad i zalet. Nigdy nie zdarzyło mi się, żebym związała się zkimś kogo dobrze znam. Znajomi, przyjaciele i koledzy są dla mnie aseksualni;) Jak mnie nie trafił piorun w pierwszych chwilach to już nie trafi i trudno. A bez pioruna się nie obejde, mowy nie ma ;D Odpowiedz Link Zgłoś
hholy Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 18:30 ja tez nie moglabym sie zwiazac z kims,na widok kogo nie wyrastaja mi skrzydla,zapominam swoje imie i slysze swoje serce w glowie ale na razie pan idealny jest daleko,gdyby byl blisko to pewnie bysmy byli w fazie pznawania sie-ale nie nazwalabym tego od razu zwiazkiem! a kolegow mam w wiekszosci cholernie seksownych:) Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 19:52 w moim przypadku szaleństwo zaczęło sie po dwóch latach.I dobrze,bo jak się poznalismy to mialam dopiero 16 lat:)I nic dziwnego,ze nie był mną zainteresowany.W sierpniu bedzie 6 lat jak jestesmy razem.I nie żałuje,że wczesniej się poznaliśmy,wiedzieliśmy czego się po sobie spodziewać Odpowiedz Link Zgłoś
hholy Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:26 droga baler_inco po prostu nie zamierzam wiazac sie z kretynem! Odpowiedz Link Zgłoś
baler_inca Re: Zakończmy ten wątek, ponieważ... 01.03.07, 15:40 tia... tylko czasem wiążemy się z fajnym, mądrym i dorosłym facetem, któremu potem nagle szajba odbija. Nie tylko kobiety potrafią się czaić z prawdziwymi cechami swojego charakteru:/ Odpowiedz Link Zgłoś
popka5 Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 14:58 Zabranianie czegokolwiek facetowi - przewaznie - to odrwotny skutek. Tak uwazam. Moje kochanie wie, na co sobie moze pozwolic a na co nie. Dla mnie normalne jest, kiedy moj facet idzie na piwo z kumplami czy ludzmi z pracy i pryzjdzie o polnocy podchmielony. Nie widze w tym nic zlego :) Ja rowniez spotykam sie ze znaomymi z pracy czy kumpelkami i wiemy jak sie koncza takie wyjscia :) Odpowiedz Link Zgłoś
serendepity Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 15:00 Generalnie trzymam faceta na wyciagniecie reki ;-) A tak na powaznie to zadne z nas nie musialo ustalac jakis odgornych zasad, bo jakos bylo oczywiste na co mozna lub nie mozna sobie pozwolic bedac z kims w zwiazku. Nic nikomu nie zabranialam jak i nikt mi nic nie zabranial. W koncu kazde z nas ma swoj rozum i korzysta z niego. Przeciez zabronienie czegos drugiej osobie wcale nie gwarantuje, ze ta osoba i tak tego nie zrobi. Obowiazki domowe i nie domowe podzielily sie same na przestrzeni czasu i chyba obu stronom odpowiada taki uklad, bo nigdy nie bylo mowy, ze jest inaczej i cos komus nie odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
exblond Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 15:06 na co pozwalam lub zabraniam??? litosci!!! to nie jest moj syn czy niewolnik!!! Moj facet ma wlasne zasady i rozum i wie ze niektorych rzeczy sie nbie robi bo rania partnera. nie daje mu zandych nakazow lub zakazow. Odpowiedz Link Zgłoś
miss_a Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 15:12 ja chwala Bogu nie musze mojego ukochanego krotko trzymac, bo on ma tak lagodny i dobry charakter, i tak niesamowite wrodzone poczucie co jest fair a co nie, ze po prostu nigdy mi nie wycina zadnych wrednych numerow. jesli powiedzmy uznam ze z czyms przesadzil (co zdarza sie rzadko), po prostu mowie mu o tym, gadamy o tym chwilke i on mnie bez problemow przeprasza. sama tez zreszta jestem bardzo sklonna do kompromisow wiec zyjemy sobie pokojowo i bezkonfliktowo. wiadomo ze jak powiedzmy powie mi jakas zartobliwa zlosliwosc, to ja mu rownie zartobliwie groznym tonem odpowiadam ze dzisiaj spi na kanapie, albo wysylam go "do garow", ale poniewaz nic z tego nie jest na serio, to trudno to uznac za rzeczywiste "proby trzymania krotko" :) pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
hholy Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 15:13 w zyciu bym sie nie zakochala w mezczyznie,ktory by mi pozwalal,zebym mu czegos zabraniala!wiadomo,ze pewne zasady trzeba ustalic ale nie w sposob"zabraniam ci/pozwalam" Odpowiedz Link Zgłoś
burkinafaso2 Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 01.03.07, 15:35 Masz rację to jest forum wygłodniałych hien. I wcale nie żartuje:). Może reakcja była taka, bo wątek wygląda na założony przez mężczyznę, który boi się związków. Takie przynajmniej jest moje odczucie. To wygląda jakby pisał to ktoś kto chciałby zacząć nowe życie, ale się go boi. Boi się ograniczeń i chce się dowiedzieć czego może się spodziewać. Jak widać baba to hiena;) Uważaj więc. To była wersja dla faceta:) Teraz wersja dla kobiety.( facet też może czytać, a nawet powinien ) Nie należy ograniczać faceta. On sam powinien wiedzieć, gdzie są pewne granice. Myślę,że jeżeli ludzie się rozumieją i pasują do siebie to wypływa naturalnie. To normalne, że facet też potrzebuje trochę wolności. Tak samo jak kobieta zresztą. Nawet będąc w związku powinno się mieć własny świat, do którego czasem trzeba uciec. Nie można się uzależniać od jednej osoby i ograniczać się tylko do niej, bo jeśli coś się skończy to wtedy się nie pozbieramy. Poza tym to zdrowsze dla związku. Zwłaszcza kiedy ludzie są indywidualistami. Jeżeli chodzi o inne kobiety to jest to sprawa indywidualna każdej pary. Na początku powinno się ustalić takie rzeczy. Znałam jedną parę, która była w tzw. związku otwartym. Niestety nie przetrwali. Myślę, że jeśli chce się zbudować coś poważnego to nie tędy droga. Chyba i zarówno mężczyzna jak i kobieta byli by zazdrości wiedząc, że ich połówka jest teraz z kimś innym. Są być może ludzie, któym to nie przeszkadza. Ale wydaje mi się, że do czasu. Jeśli się kogoś kocha nie chce się z nikim tą osobą dzielić. POZDRAWIAM:) Odpowiedz Link Zgłoś
pani.ewa ______________Sprostowanie :) 01.03.07, 19:44 Mówiąc o zasadach i tak dalej nie miałam na myśli tego, że kobieta i mężczyzna siadają na przeciwko siebie i mówią: "Zabraniam Ci tego i tego, i pozawalam Ci na to, a na tamto" Zupełnie nie o to mi chodziło. Może i racja w tym, że pytanie zostało źle sformułowane i u większości wywołało to negatywne emocje. Cóż - ludzie popełniają błędy, nawet na forum :) W każdym razie dziękuję DROGIE PANIE, za udział w burzliwym WĄTKU !! :) POZDRAWIAM SERDECZNIE :) Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: zabraniam wszystkiego i nie pozwalam na nic. 01.03.07, 22:16 Obowiazki to ja z pewnoscia mam, ale to ja je glownie sam ustalam., choc ona ciagle jest na muszce. Lubie miec ten obowiazek przed kobieta. Mocno lubie. Kobieta tez mi pozwala na tyle na ile ja sobie chce, czy moge w tym konkretnym przypadku. Kobieta ktora by ograniczala cokolwiek dla mnie bylaby niedobra. Z taka bym nie chcial byc i pewnie bym nie byl. Odpowiedz Link Zgłoś
niezapominajka44 Re: zabraniam wszystkiego i nie pozwalam na nic. 02.03.07, 11:11 Ja niczego nie zabraniam bo mój mąż dysponuje czyms takim jak rozum i wie sam co moze a czego nie powinien.Owszem czasem sugeruje ,że chciałabym coś tak i tak,ale co zrobi to jego decyzja,chociaż częściej pzrychyla sie do moich sugestii.W jego "obowiązkach" jest by przyjechał po mnie do pracy ,ale nigdy nie robi tego kosztem swojej pracy,więc jesli wiem ze ma cos do zrobienia w pracy u siebie to jest to dla mnie priorytet i wiem ,że jade sama autobusem lub ktos mnie podrzuci itp.Nie chciałabym ,aby w pracy powiedział ,że musze sie urwac bo jadę po zone do pracy,dla mnie to wstyd przed jego pracodawcą-kaleka na razie nie jestem i dzięki Bogu.No chyba ze mroz to wtedy dzwonie ze czekam na niego i nosa nie wystawiam za drzwi.Hehehe. W domu staramy sie robic wiekszośc wspolnie ,chociaz to roznie wychodzi.Ja zawsze gotuje dla nas i dziecka,piore,on czesto zmywa podłogi,myje czasem gary,za to jak jestem ja w domu a mały narobi w pieluche to mąż woła mnie :-)) a i nigdy nie czyszcze kibelka :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
podliszek mam koleżanki i mi zabrania... 02.03.07, 11:34 Ja mam dziewczynę i toczymy ciągłe boje o moje wyjścia z koleżankami. Koleżanek mam dużo, zostały mi jeszcze te znajomości z czasów kiedy nie byłem w związku.Awantury z moją dziewczyną są o wyjście na piwo, o wyjście na łyżwy czy wycieczkę rowerową z tymi koleżankami. To moje koleżanki i mojej dziewczyny na te spotkania nie zabieram. Nie rozumiem o co ona się tak czepia i zaczynam mieć tego dosyć. czy to jest normalne ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani.ewa Zazdrość ? jest na porządku dziennym. 02.03.07, 15:50 podliszek napisał: > Ja mam dziewczynę i toczymy ciągłe boje o moje wyjścia z koleżankami. > Koleżanek mam dużo, zostały mi jeszcze te znajomości z czasów kiedy > nie byłem w związku.Awantury z moją dziewczyną są o wyjście na piwo, > o wyjście na łyżwy czy wycieczkę rowerową z tymi koleżankami. > To moje koleżanki i mojej dziewczyny na te spotkania nie zabieram. > > Nie rozumiem o co ona się tak czepia i zaczynam mieć tego dosyć. > czy to jest normalne ? > Normalne jest z pewnością to, że Twoja dziewczyna jest BARDZO o Ciebie zazdrosna. Jesteście w związku i to chyba ją powinieneś zabierać na łyżwy, na wycieczki, na rower :) Postaw się na jej miejscu. Gdyby to ona wychodziła ciągle z kolegami ? Ciągle by ją zapraszali do kina, do teatru, na spacery do restauracji? Może jej powiedziałbyś, że nie masz nic przeciwko, ale w głębi czułbyś ukłucie zazdrości. Twoja dziewczyna boi się, że wypadki z koleżankami zagrożą Waszemu związkowi, boi się, że któraś Cie, jej zabierze. Odpowiedz Link Zgłoś
lilarose Re: Jak krótko, trzymacie swoich Facetów?? 02.03.07, 11:44 Słyszałam takie powiedzenie: faceta trzeba trzymac krótko. Najwyżej rok, dwa... :)) Odpowiedz Link Zgłoś