Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolocie

04.03.07, 19:08
przez wiele godzin.
Znacie to uczucie?
Nie mozna wyjsc, jak z restauracji, sklepu, kosciola.
Czy sadzicie, ze powinno sie podrozowac z tak malymi dziecmi, czy ich matki
sa egoistkami nie liczac sie z wygoda innych?
    • nutopia Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:09
      trzeba bylo podejść, rozmachać za nożkę i przez okno:/

      co za durny post! szczekanie psa oczywiście by ci nie przeszkadzało prawda?
      • jdbad Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:14
        Następnym razem proponuję podróz w business class, albo najlepiej prywatny
        Boeing.
    • iberia.pl Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:18
      na szczescie nie znam tego uczucia i mam nadzieje, ze nie bedzie mi nigdy dane.

      Co do zachowania dzieci w samolocie to o ile mozna zrozumiec, ze placze
      malutkie dziecko kilku czy kilkunastomiesieczne bo zle znosi roznice cisnienia
      itd. to ciezko mi zrozumiec rodzicow kilkulatkow, ktorzy nie potrafia czy nie
      widza potrzeby aby zapanowac nad swoja pociecha i wytlumaczyc, ze dziecko nie
      powinno innym przeszkadac biegajac po samolocie czy kopiac w fotel przed soba.
      • emmanuella Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:28
        Podobna dyskusja toczyła się na forum "latanie".
        Podpisuje się pod tym, co napisała iberia.pl
        Nie można winić dziecka, natomiast zachowanie niektórych rodziców pozostawia
        czasem wiele do życzenia. Kiedyś gdy wraz z koleżanką, z którą wykonywałysmy
        serwis poprosiłyśmy ojca, żeby przeszedł z dzieckiem (przewijał je w momencie
        gdy podawałyśmy posiłki) w miejscie, gdzie będzie mu na pewno wygodniej,
        zostałyśmy obrzucone róznymi epitetami.
    • takapl Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:28
      powinny same dzieci w domu zostawic i poleciec bez niego tym samolotem!! i kto
      tu jest egoista !! przeciez to nie jest wina matek ze dzieci placza !! jesli
      taka kobieta mieszka gdzies zagranica a cala rodzine ma np w polsce to co ma
      czekac pare lub parenascie lat zeby sie z rodzina zobaczyc ?! boshe...
      • rhodeisland Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:35
        Nie "zobaczyc sie z rodzina", ale pokazywac malutkie dziecko calej rodzinie. Po
        co ten pospiech? Nie mozna poczekac az dziecko na tyle podrosnie zeby mozna mu
        pewne rzeczy wytlumaczyc? Po co meczyc dziecko (bolace uszy przy zmianie
        cisnienia) i pasazerow? Problem w tym, ze wiele matek oswiadcza, ze nie
        obchodzi ich, co czuje otoczenie.
        Nie mozna nagrac film z dzieckiem i wyslac rodzinie albo pokazac dziecko przez
        kamere internetowa?
        • kajkai Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 11:55
          chyba Ci od**** !
          Samolot to środek transportu dla ludzi.
          Jak przeszkadza Ci placz dziecka to sobie kup prywatny samolot.
        • takapl Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 13.03.07, 14:00
          boshe... moja siostra mieszka w anglii, do polski przylatuje srednio co pol
          roku, teraz jest w ciazy i nie wyobrazam sobie zeby przyjechala np za 4 lata :/
          a jesli Twoim zdaniem jak teraz bedzie przyjezdzac pokazac rodzinie malutkie
          dziecko to co wczesniej pokazywala przyjezdzajac?? chore...
      • feminasapiens Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 11:19
        takapl napisała:
        przeciez to nie jest wina matek ze dzieci placza !!

        Owszem, ale nie do końca.

        Dzieci płaczą często ale nie długo.

        Założyciel/ka wątku pisze o płaczu wielogodzinnym, co może oznaczać:
        a/ dziecko jest chore => nie powinno być w podróży
        b/ rodzic nie potrafi się nim odpowiednio zaopiekować => tu można mówić
        o "winie rodziców" za płacz dziecka
        c/ założyciel/ka wątku przejaskrawia, chociaż ją rozumiem bo mnie też by szlag
        trafił jakby mi coś jojczyło przez całą długą podróż (PS. sama mam dzieci)
    • vandikia Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:32
      to nie tak....
      miałam wyjące i drące się dziecko przez dokłądnie 2 i pół godziny lotu. można
      było zejsc naprawde i ktos kto sie nie spotkal z taka sytuacja nie ma o niej
      pojecia. cisnienie w uszach, meczaca podroz plus ciagly krzyk za uchem.
      tyle, ze ja nie mialam pretensji do rodzicow.. matka probowala uspokoic
      dzieciaka, ale sie nie dalo, tak bywa. a ma takie samo prawo do podrozowania
      jak ja.
      trzeba sie pogodzic z takimi sytuacjami, nic na to nie poradzisz.. ostatecznie
      wole drace sie dziecko (moge zalozyc sluchawki i nie slysze go, lub
      minimalizuje odglosy) niz jak ma siedziec obok smierdzaca, brudna osoba - co
      tez sie zdarzylo.
      • rhodeisland Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:39
        To, ze ma prawo nie znaczy, ze musi z tego prawa korzystac.
        Moze instnieja sytuacje, gdy TRZEBA z dzieckiem latac, ale podejrzewam, ze w
        wielu przypadkach, to jest koniecznie. Najgorsze jest to, ze matce w ogole nie
        przyjdzie do glowy na co skazuje pasazerow. Niektore wrecz twierdza, ze to ich
        nie obchodzi.
        2 godziny lotu? A co powiesz na 8 godzin wsrod wrzasku?
        • vandikia Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:43
          hm nie mozesz byc egoista/egoistka.. moze czy chce.. jej sprawa, ze podrozuje
          samolotem.. sa sluchawki, sa zatyczki do uszu.. w czasie lotu trzeba byc
          przygotowanym na takie "niespodzianki"..sa zatyczki, ktore sa mieciutkie, nie
          czujesz ich, zagluszaja prace wielkich maszyn, wiec pewnie i dziecko zaglusza..
          p[omysl o tym przed nastepna podroza.. albo wynajmij prywatny odrzutowiec :)
        • sara8519 Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 01:08
          to pomysl co przezywa matka... jest zestresowana bo wie ze krzyk drazni
          pasazerow. a co wazniejsze(dla mnie) zdaje sobie sprawe, ze malenstwo ciezko
          znosi lot. nikt nie lata z rocznym dzieckiem dla przyjemnosci. bardzo zle
          wspominam takie podroze. i sa one niestety koniecznoscia.
          • agawamala Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 12:36
            Nikt nie lata dla przyjemności? Dwa lata temu lecieliśmy na Rodos z rodziną z 3
            tygodniowym ( tak nie pomyłka ) dzieckiem. Nie jechali w ważnej sprawie, tylko
            właśnie dla przyjemności.
            Dziecko darło się cała drogę, ale są zatyczki do uszu. Potem w hotelu zaczął
            się bal. Drugiego dnia maluch dostał gigantycznej biegunki ( hotek 4*). Był
            szpital, były nerwy, były biuletyny informacyjne dla całej polskiej grupy...
            Potem nad basenem były kolejne koncerty.
    • izabellaz1 zamknąć wyjące bachory w luku bagażowym! 04.03.07, 19:36
      A może komuś innemu nie podoba Twoja twarz albo kolor bluzki komuś przeszkadza.
      Dlaczego jesteś taka egoistyczna i narażasz na niewygodę natury estetycznej
      pozostałych pasażerów??? Kogoś może od tego rozboleć głowa i oczy... To nieludzkie!
      • vandikia Re: zamknąć wyjące bachory w luku bagażowym! 04.03.07, 19:39
        iz.. ja bym nei potepiala zalozycielki postu.. moze jest tuz po takiej
        podrozy... uwierz mi, ze cos takiego moze doprowadzic do pasji... nie placzace
        dziecko, nie popiskujace czy gaworzące.. ale max krzyk... max tuz za za Twoim
        uchem przez iles godzin.. wyobraz to sobie :-)


        i mimo ze to napisalam, nadal jestem zdania, ze takie dziecko z rodzicem ma
        prawo podrozowac samolotem na takich samych zasadach co ja i nie mozna miec
        pretensji do niego o to, ze tak ciezko znosi lot :)
        • izabellaz1 Re: zamknąć wyjące bachory w luku bagażowym! 04.03.07, 19:44
          Oj wiem tylko zawsze gdzieś może znaleźć coś co nam przeszkadza.
          Jeśli to jest naprawdę maleńkie dziecko to nie wie, że należy się uspokoić bo
          przeszkadza innym. Słuchawki na uszy i muzykę zapuścić:)
          • vandikia Re: zamknąć wyjące bachory w luku bagażowym! 04.03.07, 20:14
            wiem wiem, tego samego zdania jestem :)
      • rhodeisland Nieludzkie jest stresowanie kogos halasem 04.03.07, 19:42
        • izabellaz1 szalone niemowlaki w polskich liniach lotniczych;P 04.03.07, 19:47
          Nie obruszaj się;) Przecież tak malutkie dziecko nie wie, że Ci przeszkadza.
          Zazwyczaj takie maluchy mają swoje "powody".
          Nie mogłaś sobie muzyki zapuścić?
          • izabellaz1 Re: szalone niemowlaki w polskich liniach lotnicz 04.03.07, 19:52
            Przecież nie płakały żeby Ci zrobić na złość:)
          • agawamala Re: szalone niemowlaki w polskich liniach lotnicz 05.03.07, 12:40
            Malutkie dziecko nie wiem - matka powinna.
            Mnie np. nie przeszkadza głośna muzyka, a może ona doprowadzić do furii matkę
            usiłującą uśpić dziecko. Idąc tym tokiem rozumowania w godzinach między 6.00 a
            22.00 mam prawo słuchać muzyki, wiercić dziury, powodować hałas. Jestem
            egoistą? Nie!!!! Korzystam ze swoich praw.
            To samo dotyczy palaczy ( na wszelki wypadek - nie palę, i nie znoszę dymu),
            psiarzy ( nie mam psa) itd.
    • exblond Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:38
      nie lubie dzieci, ale Cie nie popre. kazdy moze uzywac samolotu. male placzące
      dzieci też. A Ty mozesz w samolocie zalozyc sluchawki i sie wylaczyc.
      • rhodeisland Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:44
        A ja lubie dzieci, ale nie lubie zmuszania przez rodzicow otoczenia do
        sluchania ich wrzasku.
        • exblond Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:45
          tez ich nie lubie. ale korzystajac z komunikacji publicznej jestesmy skazani na
          innych ludzi. czy nam sie to podoba czy nie. a jesli nie chcesz miec kontaktu z
          innymi ludzmi to wynajmij prywatny samolot. nie drwie z Ciebie, po prostu
          innego wyjscia nie ma.
        • agawamala Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 12:46
          A ja Cię poprę i się z Tobą zgodzę.
          Jestem matką dwojga dorastających dzieci - jedno za chwilę zdaje maturę. Byłam
          na etapie płaczu, i robiłam wszystko, aby płacz moich dzieci nie drażnił
          innych, nie przeszkadzał innym ludziom.
          Na wakacje jeździlismy samochodem, a gdy dzieci były malutkie kilka miesięcy
          spędzaliśmy w domu moich rodziców - podwarszawska miejscowość. Dla MNIE było to
          mało atrakcyjne - znam tam każdy kamień, ale dzieciom z róznych względów wyszło
          to na dobre.
          Przez wiele lat nie pojawiałam się w miejscach, w których obecność dzieci jest
          niepożądana, gdzie mogłyby przeszkadzać innym - restauracja, koncerty, galerie.
          Dzieci podrosły, wiedzą jak się zachować, nie są uciążliwe dla innych a ja nie
          muszę się czerwienić.
        • yavorius Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 14:37
          Trzeba było wysiąść.
          • durmitor Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 14:55
            Doskonale rozumiem, jak przy boardingu widze male dzieci to zaczynam sie
            niepokoic, a jak w samolocie ktos z malym dzieckiem zbliza sie w strone siedzen
            w poblizu mnie to wstrzymuje oddech z nadzieja ze pojdzie dalej, taka podroz do
            przyjemnnych nie nalezy, co prawda latam tylko po Europie wiec te loty dlugie
            nie sa ale zwykle padam z wyczerpania i lubie ten czas wykorzystac na
            odpoczynek...
        • kajkai Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 11:57
          A co ma zrobić ? Założyć dziecku worek na głowę, zeby paniusia byla zadowolona ?
    • emmanuella Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:45
      Na to, że dziecko płacze raczej nic nie da się poradzić, można je zagadać,
      czytać książeczki, jednak nie zawsze to pomaga. Dzieci płacza bo zatykają im
      się i bolą je uszy, bo są w zamkniętej rurze pełnej obcych ludzi.
      Nie należy winić dzieci, rodzice zachowują się czasem nieodpowiedzialnie, parę
      razy zdarzyło się, ze po sprawdzeniu kabiny do lądowania, zgłoszeniu gotowości
      do lądowania, rodzice odpinają dziecko z pasa i stawiają je przy fotelu.
      • iberia.pl Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:50
        emmanuella napisała:

        > Dzieci płacza bo zatykają im się i bolą je uszy, bo są w zamkniętej rurze
        pełnej obcych ludzi.

        dokladnie

        > Nie należy winić dzieci, rodzice zachowują się czasem nieodpowiedzialnie, parę
        > razy zdarzyło się, ze po sprawdzeniu kabiny do lądowania, zgłoszeniu
        gotowości do lądowania, rodzice odpinają dziecko z pasa i stawiają je przy
        fotelu.

        niestety czesto pierwsz lot dziecka jest pierwszym lotem...rodzicow, ktorzy
        wychodza z zalozenia, ze skoro dziecko dobrze znosi np.jazde autem to w
        samolocie bedzie grzeczne.
        Jak zycie pokazuje wielu rodzicom przyalyby sie korepetycje u super niani albo
        koncesja na "manie" dziecka.
        • emmanuella Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:54

          "niestety czesto pierwsz lot dziecka jest pierwszym lotem...rodzicow, ktorzy
          wychodza z zalozenia, ze skoro dziecko dobrze znosi np.jazde autem to w
          samolocie bedzie grzeczne"

          A właśnie nie :) W przypadku, o którym pisze, para leciała ze mną parę razy na
          trasie POZ-MUC-POZ, zapamiętałam ich przez właśnie takie nieodpowiedzialne
          zachcowanie :). Gdy mamy lecą z dzieckiem pierwszy raz, często nam o tym mówią,
          z racji tego, że potrzebują pomocy chocby przy zapięciu dziecka "dopinaczem dla
          infanta"
      • rhodeisland Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 20:24
        Nie sadzisz, ze lepiej jest oszczedzac dzieciom latania samolotem o ile to jest
        mozliwe?
        • agawamala Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 12:48
          Oczywiście, że tak!!! Moje dzieci po raz pierszy leciały samolotem w wieku 6 i
          7 lat. I zapewniam, że do dziś "zaliczyły" więcej podniebnych mil niz
          niejedna "mądra" mama.
    • rhodeisland Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 19:54
      Bardzo licze sie z otoczeniem. Nie zabieralam malych dzieci do restauracji, nie
      latalam z nimi samolotem. Generalnie licze sie z otoczeniem. Nie mam np. psa,
      bo nie chce skazywac sasiadow na jego szczekanie. Nie pale papierosow w
      towarzystwie innych.
      Nie uwazam, ze musze korzystac z wszystkiego do czego mam prawo.
      • exblond Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 20:04
        w takim razie wspolczuje ze zyjesz na pol gwizdka.
        • rhodeisland Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 20:07
          Bo licze sie z innymi?
          Zyje w harmonii z innymi i tego samego oczekuje, ale wiekszosc ludzi jest
          egoistami.
          • exblond Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 20:10
            bo bardzo sie ograniczasz. a nie pomyslalas ze Ci ludzie lataja samolotem z
            dziecmi bo musza?
            • rhodeisland Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 04.03.07, 20:21
              Nie czuje, ze sie ograniczam liczac sie z innymi.
              Naprawde myslisz, ze kazda osoba leczaca z malutkim dzieckiem musi to robic?
              Mnie najbardziej irytuja uwagi matek "nie obchodza mnie inni" Ja taka nigdy nie
              bylam, mamusia zapatrzona w swoje dziecko.
              Moj post jest zainspirowany postem na forum prywatnym, gdzie ludzie boja sie
              pisac, co naprawde mysla.
              Chcialam uslyszec opinii forum, gdzie kazdy pisze co mysli.
              Matka na tamtym forum panicznie boi sie latac i bierze na czas lotu silne
              srodki uspokajajace. Bedzie pierwszy raz leciala sama (bez meza) z malym
              dzieckiem. Zareagowala agresywnie na moja sugestie zeby sprobowala Valeriane, a
              nie otumaniajacy lek (moze upuscic dziecko, bo ten lek bardzo spowalnia
              refleks). Inni pasazerowie jej nie obchodza.
              • sara8519 Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 01:20
                lepiej zostawic dziecko z patologicznym malzenstwem, ktore zabije ci dziecko
                siekierką i leciec samemu...
              • agawamala Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 12:55
                Nieliczenie się z innymi to choroba matek małych dzieci. Dwa przykłady z
                ostatnich dni. Matka stawia wózek w przejściu, tak, żeby inni musieli się
                przeciskać, brudzić. Przesunięcie wózka o 50 cm nie kosztowałoby ją literalnie
                nic. Ktoś odważył się zwrócić uwagę. Zareagowała agresywanie - co za cham, jak
                może w wózku jest m a ł e dziecko. W pewnym momencie pojawił sie "cham",
                który nie chciał mieć ubrudzonego ubrania, poprosił o przestawienie wózka, a
                gdy spotkała go odmowa, sam to uczynił. Na tyle mało delikatnie, że obudził
                dziecko. I czyje było na wierzchu?
                Piekarnia. Matka z 3 letnim dzieckiem. Małuch dotyka i ślini wystawione
                pieczywo. Matka nie widzi w tym nic złego. Przeciez to d z i e c k o !!!!
              • monnap do Rhodeisland 08.03.07, 21:18
                Przede wszystkim wydaje mi sie ze poruszasz temat latania samolotem poniewaz na
                forum Polki w Stanach jedna z mam oburza sie jak jej sugerujesz roznego rodzaju
                farmaceutyki podczas swej podrozy z dzieckiem. Nie bede teraz wnikac w ten
                temat, ale musze stwierdzic, ze jestes mocno upierdliwa. Fajnie ze chcesz byc
                tak politycznie poprawna, ale wyobraz sobie ze nie zawsze da sie wszystkich
                zadowolic, nawet jak nie bedziesz miala dzieci w samolocie to mozesz siedziec
                kolo kogos kto chrapie, smierdzi, lub ma duza nadwage i wciska sie w twoj
                fotel. Co w takim wypadku??Wysadzisz ich z samolotu bo nie spelniaja twoich
                standartow? Ja nie wyobrazam sobie nie odwiedzic moich rodzicow (ktorzy
                mieszkaja daleko ode mnie) przynajmniej raz w roku i dla twojej wiadomosci moje
                dzieci podrozuja razem ze mna. Nigdy nie da sie przewidziec zachowania nawet
                najspokojniejszego dziecka jesli siedzisz w samolocie przez osiem godzin, ale
                to nie znaczy ze nie bedzie latac bo tobie nie jest z tym dobrze. Masz z tym
                problemy to postaraj sie zmienic siedzenia albo zrezygnuj z latania bo ja nie
                mam zamiaru i mam nadzieje ze nie bede musiala latc tymi samymi lotami co ty.
        • agawamala Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 12:49
          Wiesz, ja zyję podobnie, i nie uważam, żeby to było na pół gwizdka.
      • kajkai Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 11:59
        Ja per..... Myslalam, ze to żart !!
        Dzieci do kina nie chodza ?
        Do sklepu też nie ?
        Zamknij je i siebie w domu na klódkę.
    • avital84 Każdy człowiek jest egoistą? 04.03.07, 20:26
      A czy Twoja postawa nie jest egoistyczna?
      Gdybyś miała małe dziecko i musiałabyś gdzieś lecieć to też miałabyś w dooopie
      wygode innych pasażerów. Matki myślą przede wszystkim o wygodzie i komforcie
      swoich dzieci. I chyba tak być powinno.
      Samolot to nie pięciogwiazdkowy hotel. Ja na przykład siedziałam kiedyś koło
      chłopaka, który miał problemmy z poceniem:)Trudno. Musiałam się z tym pogodzić,
      bo do samolotu może wejść każdy. Na tym pokładzie jest równouprawnienie.
    • maialina1 zakneblować go! 04.03.07, 20:26
      A co ma z nim zrobić, zakneblowac mu buzie??

      Ja tez nie przepadam za placzem dziecka, drazni mnie strasznie, ale co niby ta
      matka ma poczac?
      • trypel Re: zakneblować go! 04.03.07, 20:54
        Tu zaletą są tanie linie :) jak widze takiego podejrzanego delikwenta to
        profilaktycznie siadam maksymalnie daleko :)
        Mojej córy nie zabierałem na urlopy dopóki nie skończyła 4 lat - wczesniej nie
        było po co bo dziecko i tak wiele z urlopu nie ma a i rodzice nie odpoczywają...
        Teraz lata i można jej powiedziec żeby była grzeczna. Ale raz jak przeżyłem 14
        godzin lotu z rozpuszczonym bachorem za mną (na oko 7lat) który przez cały czas
        kopał w mój fotel to miałem już skłonności mordercze... zacząłbym od jego ojca

        Ale jak trzeba lecieć to trzeba...
        • piekielnica1 Re: zakneblować go! 05.03.07, 08:11
          > Mojej córy nie zabierałem na urlopy dopóki nie skończyła 4 lat - wczesniej nie
          > było po co bo dziecko i tak wiele z urlopu nie ma a i rodzice nie
          odpoczywają..

          To zdanie świadczy o bardzo powierzchownym kontakcie z dzieckiem i o
          wygodnictwie tatusia.
          Nasza dwulatka sama zaprowadziła nas do toalety na lotnisku, na którym była już
          wcześniej - pół roku temu.
          "Głupiutkie" półtoraroczne dziecko nic nie rozumie?
          • trypel Re: zakneblować go! 05.03.07, 08:36
            Oj bardzo sie mylisz :)
            Po prostu nie poddaje sie społecznym naciskom żeby nie zostawiac dziecka i
            uważam że rodzicom tez należy się urlop OD dziecka. A jezdzenie z 2 latkiem to
            żaden urlop. Teraz córa ma prawie 8 lat i planujemy razem gdzie pojedziemy i co
            zobaczymy i ona ma w wyborze tych miejsc głos tak samo ważny jak ja.
    • typowy_facet Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 00:09
      wiele razy przez to przechodzilem. dzieki Bogu latam na malych trasach i nie
      musialem znosic tego zbyt dlugo.
      mlode matki z dzieckiem na reku sa naprawde(!) wkurzajace!
      zawsze mysla,ze wszystko im wolno tylko dlatego ze niedawno powily nowego
      mieszkanca tej planety
    • poopka Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 00:26
      Co za durnota ;/ Sama pokazałas własnie swoj egoizm . To co ze matka z
      dzieckiem nie ma prawa podrózowac bo tobie sie to nie podoba?? to sobie kup
      stopery nastepnym razem .. co za ludzie ;///
      • uyu Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 03:19
        Eeeeeeee tam! Oseski to nic. Poplacza i zasna. Choc dziwie sie matkom, ze je
        biora do samolotu wiedzac o tym, ze jest to dla nich szkodliwe.

        Najgorsze sa te juz chodzace i piszczace. Przez grupe takich dzieci beztroskich
        rodzicow bylismy osaczeni w samolocie z Montevideo do Madrytu. Pol doby lotu i
        duchowe zblizenie z Sienkiewiczem, ktory gdy mu w tworczej pracy przeszkadzalo
        stadko rozkrzyczanych dzieci pod oknem napisal na marginesie rekopisu ta madra
        sentencje: Krol Herod byl bardzo madrym krolem! :)))

        Na serio to rodzicom powinno sie oberwac a nie dzieciom. Nie ich wina, ze nie
        sa wychowane.
    • zwykladziewczyna5 Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 05:34
      Odpowiedzi w wiekszosci potwierdzaja to, co wiem od dawna: swiat jest pelen
      egoistycznych mamus, ktore w d...e maja to, ze ich pociecha zatruwa zycie innym.
      Latam tylko pierwsza klasa. Stac mnie, nie zamierzam poddawac sie torturom
      wrzeszczacych bachorow.
      A kiedys zrobilam cos takiego zainspirowana dowcipem. Dzieciak kopal mnie w
      krzeslo w miejscu publicznym. Zwrocilam uwage matce, ona na to, ze jest
      bezstresowo wychowany. No wiec wyjelam gume z ust, przykleilam ja matce na
      czolo i powiedzialam, ze ja tez bylam wychowana bezstresowo. Uwielbiam ucierac
      nosa mamusiom zapatrzonym w swoje paskudne bachory.
    • poopka Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 09:51
      A mnie sie wydaje zwykła dziewczynko ze wyzej srasz niz d*** masz z tymi
      przechwalankami czym ty nie latasz a twoje zachowanie było 100% bardziej
      chamskie niz odzewek temj mamusi jesli to prawda oby jak najmniej takich osob
    • n.michal Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 11:10
      wez duzy rozbieg przynajmniej 100m i dobrze sie rozpedz. pod koniec biegu przed
      grubym betonowym murem pochyl glowe i przyp.ierdol z calej sily, jesli ci sie
      nie poprawi powtarzaj zabiego do skutku.
    • maretina Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 11:40
      tak oczywiscie, male dzieci nie powinny opuszczac domu rodzicow lub
      piaskownicy. rodzice do 18 roku zycia powinni im towarzyszyc, w ogole powinni
      myslec tylko o sasiadach i marudach, zeby bron boze ich uszu nie skalal placz
      dziecka lub inne jego glosne zachowanie.
      dziecko w samolocie? rany boga! ono powinno byc w luku bagazowym a nie z
      normalnymi kulturalnymi ludzmi w miejscu dla pasazerow przebywac.
      matki, ktore osmielaja sie zyc normalnie po urodzeniu dziecka to swinie
      najgorszej rasy.
      mam nadzieje, ze jestes bezplodny.
      • agawamala Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 13:01
        Jedno z moich dzieci niedawno ukończyło 18 lat, ale drugie ma jeszcze kilka
        miesięcy do 18 urodzin. Więc może idąc tokiem Twojego rozumowania niech od dziś
        zacznie słuchać bardzo głośneej muzyki. Mamy w domu niezłe wzmacniacze. My
        wybierzemy się z mężem do kina. Ciekawe co powie matka 2 letniego chłopca?
        Mieszka pode mną.
        • basiabjork Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 13:47
          Sa sytuacje wyjatkowe. Ja bede MUSIALA latac z dzieckiem, poniewaz bedziemy sie
          przeprowadzac - a mieszkamy na Islandii.
          I co w takiej sytuacji?

          • agawamala Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 14:27
            To może 1% wszystkich latających z małymi dziećmi. Znakomita większość lata bo
            lubi, bo chce, bo ma przyjemność spędzić wakacje u cioci w Ameryce albo pogrzać
            się na Kanarach.
            Sorry, ale po 6-10 godzinach lotu i wysłuchiwaniu wrzasku dziecka - w człowieka
            wstępują mordercze instynkty.
            Ponawiam pytanie - jak byś się czuła, gdyby moje dziecko co 2 minuty wstawało z
            fotela i Cię kopało? Ma 18 lat i może MUSIEĆ do ubikacji. A, że właśnie
            obudziło Twoje dziecko to już inna bajka. Ostatecznie są zatyczki do uszu......
            • maretina Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 15:43
              gdyby twoje dziecko kopalo mnie, to pomyslalabym zle o tobie i jego ojcu.moze
              pomyslalabym, ze powinniscie stracic prawa obywatelskie, jesli pozwalacie
              dziecku bic pasazerow samolotu, bo chyba dziecko nie lecialoby samo? a ty nie
              jestes sparalizowana i rozumiem, ze jakos bys zareagowala.
              nie wierze tez, ze jakies dziecko w samolocie wyje kilka godzin. dziecko jak
              sie ropzplacze to po pewnym czasie pada zmeczone rykiem.... wyolbrzymiasz
              sytuacje i doprowadzasz dyskusje do absurdu.
              decydujac sie na transport zbiorowy nalezy liczyc sie z tym, ze nie jestesmy
              sami. jak komus sie nie podoba, to prosze sobie prywatne odrzutowce kupic.
            • amoitalia Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 16:39
              To bardzo ciekawe... Może podasz link do badań statystycznych które mówią o tym
              1 procencie??
              A nie przyszło Ci do głowy że sporo ludzi (nie tylko Polaków) mieszka teraz za
              granicą i może czasem mają ochote polecieć z małym dzieckiem do rodzinnego
              kraju, chociażby po to żeby poznało dziadków i swoich kuzynów?
              Ale nie, 99% to ci, co beztrosko latają sobie na wakacje z trzytygodniowym
              niemowlakiem, tak?
          • maretina Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 15:39
            naprawde zamierzsz tlumaczyc sie z tego, ze podrozujesz z rodzina? zlituj sie,
            nie daj sie wciagnac w te rynsztokowa dyskusje. normalny czlowiek wie, ze kazdy
            ma prawo do podrozy, normalny czlowiek tez wie, ze dzieci czasami rycza.
    • alohomora1 Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 15:56
      Myslę że rodzice nie są egoistami wręcz przeciwnie że ty jesteś egoistką!Miałam
      okazję leciec samolotem z moim małym synkiem udało się jakoś bez płaczu choc
      nie wiedziałam jak on to zniesie,był to jego pierwszy lot więc trudno było
      przewidziec.Za mną siedziała kobieta miej więcej z rówieśnikiem mojego synka i
      płakał niemiłosiernie nie byłam wściekła na nią ze budzi akurat moje dziecko
      tylko jej wspułczułam bo ona tez miała tego doś i była bardzo zmęczona i głupio
      się czuła właśnie przez takie niewyrozumiałe panny jak ty.
    • kaatrin Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 16:51
      nie widze problemu. Sama kiedys bylas dzieckiem i co? Mamusia cie zamykala w
      domu przed calym swiatem bo przypadkiem moglabys sie rozplakac np. w autobusie?
      Daj ludziom zyc!

      Duzo bardziej denerwuja mnie we wszelkich srodkach komunikacji:

      ludzie, ktorzy sie nie myja i cuchna
      palacze - smrod z paszczy i nie tylko nie do opisania, obrzydliwosc
      ludzie sluchajacy ipoda tak glosno, ze ja tez slysze czego sluchaja

      to sa egoistyczne zachowania.
      • tusia.jot a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 17:01
        Mam za soba 11 godzin wcisniecia miedzy sciane samolotu a wielka lady.
        Stewardessa nie widziala problemu. A nie wszystkie miejsca byly zajete i mogla
        babsko usadzic na dwoch siedzeniach.
        Placz dziecka jest okropny. Mozna jednak zalozyc sluchawki i wlaczyc cos. Nie
        sadze, zeby decydowano sie na podroz z maluchem zeby podokuczac wspolpasazerom.
        • emmanuella Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 17:48
          Jeżeli przeszkadzała Ci tusza tej pani, mogłas spytac stewardesse czy możesz
          się przesiąść
          • tusia.jot Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 18:06
            To byl obowiazek stewardessy. One znaja liczbe wolnych miejsc w momencie
            usadzania pasazerow. Poniewaz nie reagowaly, uznalam, ze samolot jest pelen.
            Dyskomfort widac, mimo usmiechu. A jakos nie wyobrazalam sobie, ze moge
            zglosic, ze obok tej pani nie chce siedziec. Podziekowalam za mily lot juz na
            miejscu i uslyszalam wlasnie cos podobnego, ze powinnam to zglosic. Jak ktos
            siedzi na polowie swojego fotela, to to widac!
            • emmanuella Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 18:11
              Tak się składa, że jestem stewardessą :) I do moich obowiązków należy
              przesadzenie pasażerów tylko w momencie, gdy siedza nie zgodnie z loadsheetem,
              jezeli miejsca przy wyjściach ewakuacyjnych zajmuja osoby , które tam nie
              powinny siedziec. Jeżeli ktoś mi zgłasza, ze czuje się niekomfortowo, jeżeli
              jest taka możliwość to przesadzam pasażerów, wspomniana stewardesa może
              myślała, ze lecicie razem.
              • tusia.jot Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 18:23
                Nie wiem, co myslala. Wiem juz, ze miala obowiazek i mozliwosc tej pani wskazac
                inne miejsce, bo ja juz siedzialam. A pani byla niezwykle mila. Troche
                zazenowana, rozumiala moje meki a ja sie usmiechalam, ze ok.
                To bylo oczywiste zaniedbanie, wiem, bo pieklilam sie po wyladowaniu. Bylam tak
                zdretwiala, ze nie moglam uniesc bagazy.
                • emmanuella Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 18:31
                  Powtarzam jeszcze raz :) Nie było obowiązkiem stewardessy przesadzać tą panią.
                  Miała wykupione jedno miejsce w samolocie więc dostała jedno miejsce. Jeżeli
                  już winić kogos za tą sytuacje, to osobe w check in, że tak a nie inaczej
                  usadziła pasażerów mimo tego, że nie bylo kompletu i niestety Ciebie, że nie
                  poprosiłaś o zmianę miejsca.
                  • tusia.jot Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 18:40
                    > Powtarzam jeszcze raz :) Nie było obowiązkiem stewardessy przesadzać tą
                    panią.
                    > Miała wykupione jedno miejsce w samolocie więc dostała jedno miejsce.

                    Myslisz sie. Obowiazkiem stewardess jest zadbac o komfort wszystkich pasazerow.
                    Za to maja placone. Chichraly sie glupio, zamiast patrzec, kto gdzie siada.
                    Mojej grubasce bylo glupio, a ja dretwialam. Czyli dwie osoby byly niezadbane.
                    Oczywiscie, gdyby ktoras z nas byla przystojnym facetem, panie przescigalyby
                    sie w umizgach. A paru fajnych bylo na pokladzie, nimi byly zajete.
                    • emmanuella Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 18:43
                      Proszę Cie nie rozśmieszaj mnie :). Rozumiem Twoje zdenerwowanie, ale uwierz mi
                      chyba wiem lepiej co nalezy do moich obowiązków :). Sama napisałaś, ze
                      usmiachałas sie i udawałaś, że jest ok. Stewardessa to nie jasnowidz, więc
                      trzeba było poprosić ją o zmiane miejsca. Wiem, że moje argumenty i tak do
                      Ciebie nie dotrą, ponieważ wziełaś sobie tą stewardese na celownik. Więc myślę,
                      że na tym powinnyśmy zakończyć ta dyskusje, ponieważ ja pisze Ci jak jest, a Ty
                      nadal swoje:)
                      • tusia.jot Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 19:05
                        Zdenerwowana to bylam na lotnisku, jak mialam klopot z poruszaniem sie. I
                        jakbys zobaczyla zdenerwowanie wezwanych na pomoc!

                    • durmitor Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 18:53
                      Dawno nie slyszalam wiekszego absurdu, jak to widzialas ze sa wolne miejsca i
                      uznalas ze samolot jest pelen?:-) Chyba nie podrozujesz zbyt czesto, na chwile
                      przed tym jak samolot rusza z miejsca to wiadomo ze na te wolne miejsca nikt
                      juz nie przyjdzie, no bo skad sie maja wzisc Ci ludzie, teleportowac sie czy
                      jak?;-) Zawsze jak mi cos nie pasuje (np niepokojaca bliskosc malych dzieci:-)
                      to sie rozgladam i siadam gdzie mi pasuje i nie zawracam glowy stewardessie ;-))
                      • tusia.jot Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 19:13
                        nie widzialam wolnych miejsc. Ani nie musialam manifestacyjnie ich szukac. To
                        jest obowiazek obslugi. One od zawracania im glowy sa...
                        • emmanuella Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 19:17
                          tusia troszke przeczysz sama sobie, w tym co piszesz. Przeciez nie odezwałas
                          się ani słowem do tej stewardesy, a ona jasnowidzem nie była. Koniec dyskusji
                          • tusia.jot Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 19:25
                            Nie przecze sobie. To bylo wiele lat temu. O tym, ze samolot nie byl pelen, ze
                            zdziwieniem dowiedzialam sie na lotnisku.
                            Rozumiem, ze tutaj odreagowujesz wymagana w twojej profesji uprzejmosc.
                            • emmanuella Re: a co powiesz o "puszystych"...? 05.03.07, 19:30
                              Ok, teraz mi powiedz, w którym momencie byłam dla Ciebie nieuprzejma :). To, że
                              mówię Ci jak sytuacja wygląda, nie oznacza, że jestem nieuprzejma. A co do
                              atakowania to cały czas Ty atakujesz, nie przyjmujesz argumentow moich i
                              jeszcze innej osoby.
                            • d.o.s.i.a Re: a co powiesz o "puszystych"...? 07.03.07, 19:52
                              Nie pojmuje jak mozna usmiechac sie i potakiwac, ze wszystko jest ok, a przy
                              tym meczyc sie i nie poprosic o zmiane miejsca przez caly lot i potem miec
                              pretensje, ze stewardessa to nie jasnowidz!!!
                              Masz spory problem z wyrazaniem swoich potrzeb. Ale to nie jest wina
                              stewardessy!
          • tusia.jot ps. 05.03.07, 18:08
            tusza tej pani mi nie przeszkadzala. Tylko zabierala moja przestrzen.
            • kaatrin Re: ps. 07.03.07, 21:30
              Tusia sama jestes sobie winna. Trzeba sie bylo przesiasc, gdybys poprosila
              stewardese, na pewno by sie udalo. Twoje zachowanie to: "Na zlosc babci odmroze
              sobie uszy".
              Swoja droga podobno niektore linie lotnicze w USA nakazuja grubasom wykupic 2
              miejsca.
    • serendepity Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 18:14
      Zawsze brac ze soba jakis odtwarzac muzyczny/walkman'a. Wybierac miejsce z
      przodu. Jak do tej pory dziala w moim przypadku, a latalam swego czasu co dwa
      tygodnie.

      Jedyny raz kiedy za bardzo nie mialam wyboru miejsca i dali mi na koncu samolotu
      malo nie zeszlam od ryku dziecka z tylu. Przesiadlam sie jeszcze przed odlotem
      pare miejsc dalej. Syrena straszna.

      Zreszta w samolocie zwykle nie trafia sie zbyt duzo dzieci i sa w roznym wieku i
      roznie sie zachowuja.
      • kaatrin Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 07.03.07, 21:18
        Przewaznie dzieci usadzaja z przodu rzedu, poniewaz tam jest wiecej miejsca.
        Ostatnio siedzialam za dwojka dzieci i ich rodzicami. Dzieci plakaly, co
        gorsza, wymiotowaly. Zal mi tej matki bylo, strasznie sie denerwowala.
    • hodos Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 05.03.07, 18:32
      ja niestety nie znam tego uczucia.. latałam sama a potem z kilkumiesięczną
      córką.. robiłam wszystko aby nie miała powodu płakać.. i nie miała.. myślę, że
      dzieci płaczące w samolocie to również dzieci płaczące w domu, nie dające się
      uspokoić, i nie mam na myśli sytuacji gdy bolą uszka przy zmianie ciśnienia..
      • annie_laurie_starr Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 07.03.07, 19:37
        Posty rhodeisland coraz bardziej przekonuja mnie, ze to kobieta, ktora nie ma
        ani regularnego bzykania, ani nic do czytania czy zrobienia i ktorej wszystko
        przeszkadza. Ja bym zalecala terapie.
        • iberia.pl Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 07.03.07, 19:40
          annie_laurie_starr napisała:

          > Posty rhodeisland coraz bardziej przekonuja mnie, ze to kobieta, ktora nie ma
          > ani regularnego bzykania,

          kolejna domorosla pani psycholog....:-DDDDDDDD
        • zwykladziewczyna5 Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 07.03.07, 19:42
          A ja mysle, ze jestes egoistyczna mamuska wkurzona, ze ktos Ci zwrocil uwage.
          Masz tez swira na punkcie bzykania, myslisz, ze zycie sie wokol niego krecil
          • annie_laurie_starr Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 07.03.07, 19:53
            Lubie bzykanie i jestem matka, ktora czesto latam z malym dzieckiem. Place za
            bilet swoj i dziecka, wiem mam tez prawo do swojego komfortu i komfortu dziecka.
            Jak dotad moje dziecko plakalo maksimum 20 minut w czasie lotu i to nie przy
            kazdym locie.

            Ponadto zabieram dziecko do restauracji, na basen, do centrum handlowego i gdzie
            mam ochote. To, ze mam dziecko nie oznacza, ze musze rezygnowac z wszystkich
            przyjemnosci zycia. Gdyby moje dziecko zle zachowywalo sie lub powodowalo czyjsc
            dyzkomfort to na pewno bym zereagowala, czy przeprosila.

            Zwykla dziewczyno - Twoje i rhodeisland posty sa bardzo podobne. Czyzby Was
            sklonowano.
            • agawamala Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 07.03.07, 21:35
              Mnie nie sklonowano. Wkurzają mnie roszczeniowe mamuśki, które uważają, że
              świat powinien kłaniać się im i ich dzieciom.
              Wczoraj weszłam do sklepu. Przede mna stała w kolejce mama z 3 letnią
              dziewczynką i całkiem sporym wózkiem dla lalek. Wózek stał równo na środku,
              tak, żeby ludziom było niewygodnie. Poprosiłam o przesunięcie wózka. Zero
              reakcji. Sama więc przesunłelam i co......... dziewczynka w ryk i zabiera się
              do bicia mojej skromnej osoby,mamuśka z buzia, jak mogłam przesunąć wózek z
              lalkami JEJ dziecka, przeciez ludzie moga stać byle gdzie, byle jak, nawet
              przed sklepem, bo dziecko chce, bo dziecko musi........
              Dziecko przestało ryczeć i próbować mnie bić dopiero gdy usłyszało, że za
              chwilę przyjedzie wielki okratowany samochód i zostanie zabrane do więzienia
              dla niegrzecznych dzieci gdzie jest tylko woda, suchy chleb i kula u nogi.
              Wiem, że to dwuznaczne z mojej strony, ale są ludzie, przed którymi trzeba
              umieć się bronić :)
        • kajkai Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 12:02
          Podpisuję się pod poradą pani psycholog
    • rhodeisland Podsumowanie 07.03.07, 19:52
      Chcialabym zeby wszyscy tak sie liczyli z otoczeniem jak ja. O to mi chodzilo
      gdy zakladalam post. Lubie dzieci i sa sytuacje, gdy trzeba je zabrac w podroz
      samolotem. Nie rozumiem zabierania dzieci do eleganckich restauauracji, nie
      reagowania na to gdy dziecko kopie czyjes siedzenie, stawiania innych ludzi w
      sytuacji gdy musza slychac wrzasku dziecka. Bylam niedawno w ksiegarni, z
      glosnikow plynela cicha relaksujaca muzyka, ludzi mowili szeptem. Chcialam
      przejrzec pare ksiazek, napic sie herbaty. Weszla matka z dzieckiem na reku.
      Dziecko zaczelo wrzeszczec. Matka nie probowala uspokoic dziecko, ale
      przegladala ksiazki przez ok. pol godziny. Czy to byla sytuacja gdy nie mogla
      wyjsc z ksiegarni? Mozecie powiedziec, ze miala prawo tam byc, ale czy powinna
      korzystac z tego prawa? Zepsula mi przyjemnie zapowiadajace sie popoludnie. Czy
      powinnam byla zabrac do ksiegarni wtyczki do uszu?
      Halas jest stresujacy, staram sie go unikac i nie narazac na niego innych.
      Pozdrawiam i prosze o liczenie sie z otoczeniem.
      P.S. Osobny temat to zabieranie na basen dzieci nie w wodoodpornych pieluchach.
      Bylam tego swiadkiem podczas roznych wyjazdow.
      • annie_laurie_starr Re: Podsumowanie 07.03.07, 19:55
        Rhodeisland, powiedz mi lepiej w jakiej okolicy teraz przebywam, zebym czasem
        nie weszla w Twoja przestrzen zyciowa. Wiesz, ja lubie nosic kolor czerwony, a
        byc moze kolor czerwony jest zbyt mocny dla Twoich oczu.

        • izabella1991 Re: Podsumowanie 07.03.07, 20:04
          Coscie tak na Rhodeisland wsiadly,jak na lysa kobyle?Ma dziewczyna racje!
          Sa niestety mamuski-idiotki sa normalne mamy.Duzo ludzi (w tym ja) nie znosi
          z calego serca piskow i kwekania obcego dzieciaka-i ma prawo do tego.
          Po jakiego diabla ciagac dzieci tam,gdzie nie trzeba?Co to za wypoczynek(np.
          lot i wczasy) z malym brzdacem.Jezeli jest spokojny,niemarudny,no to jeszcze...
          Natomiast po jaka cholere brac malego wrzaskliwca w podroz samolotem,jezeli
          koniecznie nie trzeba,to ja juz tego nie pojmuje!Sami nie wypoczna i komus nie
          dadza...psy ogrodnika!Do szpitala w odwiedziny na oddzial zakazny tez malucha
          wezmiecie;-((Albo na pogrzeb?
          Pozdrawiam-Iza
          • annie_laurie_starr Re: Podsumowanie 07.03.07, 20:06
            Bylam na pobrzebie mojej babci gdy mialam 5 lat i jakos mnie to nie zabilo.
            • annie_laurie_starr Re: Podsumowanie 07.03.07, 20:12
              A tak powaznie Izabello to uwazam, ze wiekszosc rodzicow bierze pod uwage rozne
              opcje i raczej specjalnie nie zaklocaja spokoju wspolpasazerow. Najczesciej
              rodzice mysla o tym co robia. Jesli decyduja sie na wczasy z dzieckiem, to moze
              nie maja go z kim zostawic. A moze lubia spedzac czas cala rodzina. Powiem
              szczerze, ja nie zostawilabym dziecka na tydzien z kims innym niz dziadkowie - a
              poniewaz mieszkaja bardzo daleko, to wakacje musimy spedzac z dzieckiem.
      • zwykladziewczyna5 Re: Podsumowanie 08.03.07, 04:26
        Boze, przypomnialas mi pewna sytuacje. Bylam na wakacjach, plywalam w basenie
        hotelowym. Przyszla mamusia z niemowlakiem ubranym w zwykla pieluche, wsadzila
        go do basenu, dziecko zrobilo kupe, musieli zamknac basen zeby go oczyszcic.
        Nie wiecie mamuski, ze dziecka, ktorego sra pod siebie nie wsadza sie do
        wspolnego basenu?
    • d.o.s.i.a Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 07.03.07, 19:58
      > przez wiele godzin.
      > Znacie to uczucie?
      > Nie mozna wyjsc, jak z restauracji, sklepu, kosciola.
      > Czy sadzicie, ze powinno sie podrozowac z tak malymi dziecmi, czy ich matki
      > sa egoistkami nie liczac sie z wygoda innych?


      Nie wierze, ze sa ludzie, ktorzy z premedytacja biora male dzieci do samolotu
      tylko po to, aby te uprzykrzaly zycie innym. Kazdy lata z tego, czy innego
      powodu i zaloze sie, ze nikt nie zabierze malenkiego dziecka do samolotu bez
      rozwazania wszystkich za i przeciw. Podejrzewam, ze kazdy rodzin ma stresa
      przed taka podroza i nie robi tego dla przyjemnosci, a tym bardziej, aby
      podk...rwic reszte pasazerow.
      Nie zdazylo mi sie rowniez, aby dziecko darlo sie przez np. 9 godzin pod rzad,
      bo to jest raczej fizycznie niemozliwe...
      Nie wyolbrzymiaj sytuacji do granic absurdu. Jezeli drazni Cie placz dziecka to
      znaczy, ze w ogole masz w sobie duzo zlosci do calego swiata. Moze nad tym
      popracuj.
      Moze troche zrozumienia - moze kiedys Ty bedziesz podrozowala z malym
      dzieckiem.
      • agawamala Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 07.03.07, 21:27
        To nie tak. Mnie drażnią cudze dzieci, i zawsze starałam się wczuć w sytuację
        innych ludzi, których mogły drażnic moje. Oznacza to, że mnie specjalnie nie
        przeszkadzało jak moje dzieci pluły i paćkały przy jedzeniu, ale ponieważ wiem,
        że obcym ludziom może to odebrać apetyt i przyjemność pobytu w restauracji - po
        prostu nie zabierałam tam dzieci. Proste? Dla mnie tak.
        I dlatego może taszcząc dzieci tam czy gdzie indziej, gdzie mogłyby
        przeszkadzać zastanówmy się czy chcielibyśmy doświadczyć tego samego ze strony
        innych.
        Wychodzisz z mężem na kolację we dwoje, zostawiasz w domu dziecko pod opieką
        niani, a tu przy sąsiednim stoliku równo drze się równolatek Twojego. Nie
        wierzę, że podchodzisz do tego z usmiechem, zwłaszcza, gdy na co dzień zmagasz
        się z własnym płaczącym dzieckiem.
        • d.o.s.i.a Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 07.03.07, 23:01
          Moze ja jakas dziwna jestem, albo zycie mnie rozpieszcza, ale widze wiele
          dzieci wokol siebie, takze w restauracjach, samolotach itp. ale one mi jakos
          nie przeszkadzaja. Jakos nie widze, aby wszystkie wrzeszczaly, pluly, bily i
          jeszcze nie wiadomo co. Dzieci jak dzieci, mniej lub bardziej grzeczne, ot
          normalne.

          Ale ja znam ten typ - moja mama nie jest w stanie zniesc radia, bo jej za
          glosno. Sa ludzie ktorym przeszkadzaja dzieci - widocznie tak juz jest. Sa
          ludzie, ktorzy juz wsiadajac do samolotu wypatruja malych, dracych sie bahorow -
          byleby bylo co w domu opowiadac...

          Wiecej luzu zycze, mniej nerwow a i dzieci przestana przeszkadzac.
    • dorisja Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 07.03.07, 23:07
      Kup sobie Wlasny samolot nikt Ci nie bedzie przeszkadzal. A tak pozatym co by bylo jak to twoje dziecko by plakalo?
      A moze matki z dziecmi powinny zamknac sie w 4 scianach w domu bo przeszkadzja innym?
      Pozdrowienia dla glupty.
      • agawamala Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 09.03.07, 08:18
        Wiesz na tej zasadzie ( kup sobie własny samolocik) można każdemu skutecznie
        uprzykrzyć życie. Bo o ile wiem już od czasów Fredry zasada "wolnoć Tomku w
        swoim domku" nie jest taka jednoznaczna.
        Dlaczego mam np. w samolocie nie wstawać co 10 minut? Mam prawo, chodząc po
        pokładzie zapobiega się ewentualnej zakrzepicy. A jesli ktoś musi bez przerwy
        wstawac to już jego sprawa. Przeszkadza mu/ Niech sobie kupi własny samolocik:)
        Podróżuję w przedziale z mataką i małym dzieckiem. Wykupiłam bilet, jest dzień.
        Niby dlaczego mam nie rozmawiać przez komórkę, czasem muszę mówic tochę
        głośniej, bo pociąg wydaje odgłosy. Dziecko właśnie zasnęło, ale co mnie to
        obchodzi. Matka prosi, o cichą rozmowę? Przeszkadza im to? Niech sobie kupi
        własny pociąg. Wszak jestem w publicznym środku lokomocji. Bachor zacznie się
        drzeć- pójdę do Warsa, niech się z nim buja matka. itd, itp. Absurd? Pewnie w
        jakims stopniu tak, ale NAUCZMY SIĘ PRZESTRZEGAĆ PRAW INNYCH LUDZI TO Z
        PEWNOŚCIĄ INNI BĘDĄ PRZESTRZEGALI NASZYCH ......i odwrotnie.
    • wilk11 Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 08:26
      Ja jestem zdania, że są sytuacje ph. albo rybka albo p.i.p.k.a (czasami)
      Pewne wybory ustalają nam tryb życia i priorytety.
      Priorytetem byłoby tu dobro dziecka. Podróż samolotem w tym wieku jest dla
      dziecka niebezpieczna (przeciążenia, klimatyzacja również na lotnisku,
      niewygoda, sztuczne światło itp) Ale i tak to pestka w porównaniu z tymi
      wszystkimi rodzicami, którzy zabierają maluchy do supermarketu i fundują im
      godzinną podróż wózkiem z oczętami utkwionymi w lampy (znacie tę pozycję?)
      A w samolocie siedzący za mną chłopiec około 4-letni skakał po siedzeniu,
      krzyczał, ciągnął mnie za włosy i przyciskał buzię do mojego fotela oraz bekał.
      Ale jak wyjąłem CKM (dla ścisłości, pismo, nie broń) i zacząłem przeglądać
      zdjęcia to do końca podróży miałem spokój :) Polecam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja