Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolocie

    • reniatoja Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 08:33
      > Czy sadzicie, ze powinno sie podrozowac z tak malymi dziecmi, czy ich matki
      > sa egoistkami nie liczac sie z wygoda innych?


      Oczywiście, że nie powinno się podróżować z tak małymi dziecmi. JEst to szczyt
      chamstwa i głupoty. Należy do piątego roku życia przechowywac dziecko w
      zamkniętej komórce z dzwiękoszczelnymi oknami i nie pokazywać swiatu bo moze
      komuś zakłócić krajobraz (usmarkane nosy), albo naturalny szelest strumyczków i
      łanów zbóz swoim płaczem. Ja jestem kulturalna i w życiu bym sie nie odwałyła
      iśc gdzieś między ludzi z moim dzieckiem, a co dopiero podróżować z nim - w
      końcu każdy ma prawo przeżyc życie nie oglądając ani nie słysząc mojego mojego
      niemowlaka.
      • iwonka9911 Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 11:44
        Prosze mi laskawie napisac ile lat powinno miec dziecko które według Was "
        może" leciec z Wami- bezdzietnymi, lubiacymi cisze i spokój.Wybieram sie jak co
        roku na wakacje z dzieckiem samolotem ktore ma 5 lat i zastanawiam sie czy
        zostanę wpuszczona na poklad samolotu przez osoby ktore nie toleruja dzieci.Z
        córką latam na wakacje od trzech lat i nigdy nie płakala w samolocie.
        • annie_laurie_starr Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 13:43
          Iwonka9911 - no wlasnie z tego powodu osoby takie jak rhodeisland i
          zwykladziewczyna powinny oglaszac w internecie gdzie beda przebywac w
          najblizszym czasie, cobysmy dzieciate kobiety mogly wybierac inne loty, inne
          ksiegarnie, inne toalety publiczne i inne koscioly. Amen!
        • reniatoja Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 14:10
          Ty, Iwonko, skoro twoja córka nie płakała jeszcze nigdy w samolocie, to jeszcze
          z tobą pół biedy, bo nie zakłóciłaś podróży koleżankom. Ale ja? Moja córka
          kiedys niesteetey ryczała w samolocie zakłócając. A mogłam przecież wziąć ją do
          pontona i w samotnosci popłynąć wpław przez ocean. Albo siedzieć na dupie w
          komórce dopóki nie ukończy prawidłowego wieku, a nie w podróże się wybierać.
          jestem bardzo niewychowana egoistką i nie dbam o wygodę innych podróżujących,
          fe.
          • pochodnia_nerona Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 15:43
            Przesadzacie w drugą stronę. Naprawdę, warto czasem pomyśleć, zanim coś się
            zrobi. Jakbym wiedziała, że dziecko źle znosi podróże, to nie targałabym go
            samolotem, również ze względu na innych ludzi. W końcu - nie czyń drugiemu, co
            tobie niemiłe, prawda? A mnie niemiłe jest wysłuchiwanie ryków, niestety. Co
            innego, kiedy niestety, ale trzeba zabrac dzieciaka, ale wożenie po całym
            świecie niemowlaka tylko dlatego, że mamusi to odpowiada, a mamusia nie liczy
            się z tym, czy to innym życie zatruwa, świadczy o niskim poziomie empatii i
            kultury osobistej.
            • ania.downar Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 17:41
              Mnie tez leczy. Tym bardziej, ze placzu dziecka nie da sie porownac z zadnym
              innym dzwiekiem. Matka natura dala tu czadu.
              Nie awanturuje sie, bo to z obiektywnych przyczyn nie ma sensu, ale ukrywac
              zmeczenia dzwiekiem tez nigdy nie probuje.
              Trzeba miec tez troche zrozumienia, ze slina, smarki czy kupa dzieciatka jest
              dla postronnych obrzydliwa.

              Kolezanka wybrala sie z dzieckiem kiedys do kina na seans dla matek z malymi
              dziecmi. Nie zdzierzyla.
            • reniatoja Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 23:05
              Na swoje usprawiedliwienie dodam, że to była pierwsza w życiu podróz samolotem
              mojego dziecka i nie wiedizałam, czy zniesie ją dobrze, czy źle - zniosło
              bardzo źle. Ale to tez nie był mój kaprys, że sobie chciałam podóżować, bo to
              zadna przyjemność telepać się z niemowleciem po świecie, ale czasami niestety
              trzeba - względy rodzinne, zawodowe, zdrowotne. Ja nie miałam innego wyjścia,
              musiałam lecieć i poleciałam. Gdybym mogła, to bym nie leciała wtedy, ale
              nawet nie ze względu na komfort innych pasażerów, lecz ze względu na własny
              święty spokój i wygode, bo podróze z maluchami są mega męczące i fajniej sie
              siedzi w domu niż kolebie po lotniskach.

              Jednak uważam, że bronienie ludziom podróżowania z małymi dziećmi, to jest
              zwykła dyskryminacja. Są miejsca, gdzie dzieciom wstęp jest wzbroniony i tam
              nie pcham się z dzieciakiem, jednak zakazu podróży z dziećmi nie ma - jeśli Wam
              dzieci przeszkadzają w samolocie to moim zdaniem sami powinniście o to zadbac
              biorąc ze sobą stopery lub wybierajac taki lot, gdzie nie będzi dzieci (można
              popytać w biurze czy na pokładzie będą dzieci i sami kombinujcie, bo dziecko
              też człowiek. Z kościoła wychodzę, gdzy dziecko zaczyna płakac, ale z samolotu
              nie bardzo jest jak, wiec sorry winetou, lecimy razem. Dzieci są cześcią
              społeczeństwa i nawet w krajach, w których obowiązuje cisza popołudniowa - za
              której zakłócanie groza wrecz konsekwencje prawne - płacz dzieci nie jest
              podstawą do wezwania policji. Taki świat, że dzieci czasami ryczą.
    • 73gonia Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 19:04
      Nie jestes zmuszona, masz wybor, mozesz nie leciec skoro wiesz ze jada male
      dzieci, mozesz wlozyc zatyczki do uszu, malym dzieciom raczej nie zakleisz ust.
      Ludzie podrozuja bo musza, lecialam z dziecmi do dawno niewidzianego meza (
      jedno mialo 4 miesiace drugie 5 lat), byly grzeczne. Jak mala miala rok
      jechalysmy do dawno niewidzianej babci i juz nie bylo spokojnie mala panicznie
      bala sie pasa i darla sie w nieboglosy, byla zmeczona podroza przed samolotem.
      Najgorsze w tym wszystkim byly te glupie spojrzenia, komentarze pod nosem,
      robilam co moglam zeby ja uciszyc, nie ze wzgledu nawet na nia tylko na nich
      egoistycznych siedzacych obok dupkow . Teraz tez lece na swieta, dla
      zainteresowanych moge podac kiedy i dokad. Niestety to ty jestes egoistka i tak
      naprawde nie liczysz sie z innymi tylko dbasz o swoje odczucia i swoj komfort.
      Uwierz mi ze ja tez nie lubie placzu swojego dziecka, mi tez zatyka uszy i mam
      tego dosyc. Niestety dla wielu ludzi matka z dzieckiem to udreka zwlaszcza dla
      tych co nie maja swoich. Wlasnie w kraju Matek Polek doswiadczam tego
      najczesciej, ciagle te spojrzenia jak matka z wozkiem ma czelnosc jechac
      autobusem i blokuje przejscie, na plazy dzieci sa za glosne, w domu tez
      przeszkadzaja sasiadom, na podworku za glosno graja w pilke ( na naszym
      ustawiono wielki zakaz gry w pilke), w kosciele tez sa zmora dla starszych pan
      i mozna tak wymieniac bez konca.
    • feralcat Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 19:17
      rhodeisland napisała:

      > przez wiele godzin.
      > Znacie to uczucie?
      znam to uczucie, jak wydzieraja te geby w nieboglosy w autobusie, metrze, i..w
      samolocie. Zawsze szarpie mi to nerwy.
      I prosze nie pisac ze ja tez wydzieralam sie jak bylam mala, bo nigdy srodkami
      transportu pulicznego moi rodzice mnie nie wozili.
      Ale dzieci to przyszlosc wiec niech sie wydzieraja ile chca
      • kajkai Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 09.03.07, 09:26
        Mialas prywatny samolot ??
        W przychodniach nie darlaś gęby a może też tam Cię nie zabierali ?
        A sklepy ? Zoo ? Muzea ? Teatry ???
        Nigdzie Cię nie zabierali ?? bidulka !
    • nella27 Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 08.03.07, 21:33
      Leciałam w samolocie w którym przez 9 godzin , dwójka dzieci na fotelu za mną
      darła się w niebogłosy....głowę miałam kwadratową. Straszna katorga...... choć
      rozumiem,że dziecko ma swoje prawa i trudno je "wyłączyć".
      • reniatoja Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 09.03.07, 08:30
        Apeluję o odrobinę zrozumienia. Bądźcie przekonani, że dla rodziców tych dzieci
        taka podróz z wrzeszczacym dzieckiem to również katorga. Nikt nie wybiera sie w
        daleką podróż samolotem z małym dzieckiem, ot tak, "żeby się przeleciec" -
        skoro leci to znaczy, ze musi leciec. I tak samo jak Wy musi słuchać ich
        wrzasku, a dodatkowo stresować sie tym, ze Wam przeszkadza. Ja np mieszkam za
        granicą, wakacje tu trwają trzy miesiace - a mam małego synka - to co mam
        robic, nie pojechać w odwiedziny do rodzinnego domu przez kilka lat, bo BYĆ
        MOZE (przecież tego nie da się przewidzieć ze 100% pewnoscią) mój synek będzie
        płakał w samolocie? Każdy by wolał żeby jego dziecko było wesołe, cichutkie i
        chodziło ja w zegarku, ale właśnie - niemowlecia nie da sie wyłączyć i czasem
        kompletnie nie wiadomo juz co robić, zeby przestało płakać.

        A co innego rozwrzeszczane bachory biegające po samolocie i wrzeszczące dla
        zabawy, a rodzice zadowoleni, ze mają takie żywe srebra - tu sie starym należy
        kop w tyłek.
        • ania.downar Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 09.03.07, 09:57
          Renia, ale mamy zrozumienie. Na pewno nikt Ci nie zrobil nigdy karczemnej
          awantury o to, ze dziecko Ci ryczy. Ale nie ma powodu dla ktorego mielibysmy
          udawac, ze to jest bardzo fajne jak dziecko sie drze, skoro mozemy powiedziec
          prawde, czli "tak, to przeszkadza i meczy zaj*scie!". Dodam jeszcze "nie, to w
          90% nie jest to Wasza wina, drogie matki!".
          • guido_contini Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 09.03.07, 13:03
            Zalosny ten post Rhodeisland.
            Jak mozna nazwac poszukiwanie idealnego Swiata jak nie utopia.
            Twoje spostrzezenia, a przede wszystkiem oczekiwania, sa tak bardzo typowe dla
            osob o niskim statusie, a jednoczesnie o wysokim mniemaniu co do wlasnej
            wartosci. Charakterystyczne tez dla nowobogackich.
            Piszesz segregacyjnie o eleganckich restauracjach, ksiegarniach, czy shoping
            centrach ale po Twoich argumentach z cala pewnoscia stwierdzam, ze nie znasz
            ani eleganckich restauracji, ani eleganckich sklepow, a jedynie o ich istnieniu
            slyszalas i marzysz. Ten elegancki Swiat, o ktorym piszesz, to Swiat wymyslony
            przez Ciebie, w ktorym chcialabys grac pierwsze skrzypce. Bardzo jest to
            zalosne i snobistyczne. Zeby sie zrealizowac powinnas kupic sobie prywatna
            wyspe i prywatny samolot. Zobaczymy tez, jak bedziesz patrzyla na zycie i
            wszystkie niespodzianki, ktore ono ze soba niesie, kiedy sama juz bedziesz
            matka podrozujaca samolotem z placzacym, niewiadomo z jakich przyczyn
            dzieckiem. Bzdura jest, ze podroz samolotem jest czyms szkodliwym dla dziecka.
            Natomiast latwo jest tak ukierunkowac ten problem.
            Natomiast Swiat wyglada tak, ze zyjemy wsrod roznych ludzi, o przeroznej skali
            kultury osobistej. Zatem musimy byc przygotowani na przerozne sytuacje zyciowe,
            w ktorych jestesmy tylko zdani sami na siebie i starac sie rozwiazac problem, w
            taki sposob zeby samemu byc zadowolonym i niedokuczyc innym. Niekiedy wystarczy
            odrobina empatii, a Swiat moze stac sie ponownie kolorowy.
            Sytuacje krytyczne, typ kopanie w tyl fotela, sa zawsze mozliwe do rozwiazania.
            Mozna przeciez w przyjazny sposob poinformowac rodzica dzieci albo pasazera,
            ktoremu sie to niekontrolowanie przytrafia. Zgadza sie, ze takie uwagi nie
            zawsze pomagaja, wowczas potrzebna jest jest terapia wstrzasu, a wowczas
            niektorzy zrozumieja, ze nieczyn tego drugiemu co Tobie nie mile. Tu wstrzymam
            sie od opisywania sposobow, bo wydaje mi sie, ze przypadki chamstwa sa
            ekstermalnie rzadkie. No coz, placz dziecka ma swoja przyczyne i niekiedy jest
            trudny do poskromienia. Kiedy nie uda nam sie w techniczny sposob pokonac
            wytlumienia denerwujacych nas dzwiekow, trzeba ta podroz potraktowac
            jako "katastrofe", z ktorej udalo nam sie ujsc z zyciem. Typ przewijania malych
            dzieci na kolanach, swiadczy najczesciej o brakach w kulturze osobistej, kiedy
            ma sie do dyspozycji w toalecie samolotu specjalnie skonstruowany stol do
            takich czynnosci. Moze, zeby nie stawiac sytuacji na ostrzu noza, mozna zawsze
            dyskretnie powiadomic o tym stewardese, ktora na pewno potrafi przekazac to
            wlasciwemu pasazerowi. Upartej tusia.jot, moge tylko tyle podpowiedziec, ze o
            wlasny interes dbamy sami. Stewardesy to tez ludzie. Niektore z nich maja
            bardziej wyostrzona intuicje spostrzegania klopotliwych sytuacji, niektore
            oceniaja sytuacje niewlasciwe, a sa i takie, ktore nie powinny wcale pracowac w
            tym zawodzie, co najczesciej spotykalo sie przed laty w LOT, kiedy to panie te
            czuly sie wybrankami losu, a praca ich miala polegalac tylko na obnoszeniu sie
            wlasna uroda.
            Wniosek prosty. Rozwiazywanie problemow, ktore nas otaczaja zalezy w
            najwiekszym stopniu od naszej kultury osobistej i zaradnosci.
            Dzisiaj, w dobie masowego latania za bardzo dostepne pieniadze, trzeba sie
            liczyc z tym, ze samoloty moga bardziej przypominac metro czy tramwaj.
            Kulture podrozowania ksztaltuje sie latami, a wiec nie dziwcie sie takimi
            zdarzeniami, szczegolnie w kraju gdzie bylo to dotchczas luksusem, a wiec
            nieosiagalne dla mas.
            Dla tych, ktorych nie zadawala masowy transport, istnieja inne mozliwosci. Za
            wygode i luksus trzeba zaplacic, tylko ze business class na wiekszosci
            europejskich lini, to tylko kotara, absolutnie nietlumiaca odglosow placzacego
            dziecka.
            Innym i wiekszym problemem sa pijani i glosno zachowujacych sie osilkowi
            pasazerowie.
            Ciekawy jestem, jak wiele osob posiada na tyle cywilnej odwagi aby zwrocic im
            uwage.
            Z moich obserwacji moge powiedziec, ze wiekszosc siedzi wowczas jak
            steroryzowani, z opuszczonymi oczami, cicho jak trusie.
            Wszystkim zycze spokojnych lotow i szczesliwych ladowan.
            • kajkai Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 09.03.07, 13:37
              Jeden mądry post :)
            • ruotsi Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 13.03.07, 12:24
              guido_contini napisał:

              > Zalosny ten post Rhodeisland.
              > Jak mozna nazwac poszukiwanie idealnego Swiata jak nie utopia.
              > Twoje spostrzezenia, a przede wszystkiem oczekiwania, sa tak bardzo typowe
              dla
              > osob o niskim statusie, a jednoczesnie o wysokim mniemaniu co do wlasnej
              > wartosci. Charakterystyczne tez dla nowobogackich.
              > Piszesz segregacyjnie o eleganckich restauracjach, ksiegarniach, czy shoping
              > centrach ale po Twoich argumentach z cala pewnoscia stwierdzam, ze nie znasz
              > ani eleganckich restauracji, ani eleganckich sklepow, a jedynie o ich
              istnieniu
              >
              > slyszalas i marzysz. Ten elegancki Swiat, o ktorym piszesz, to Swiat
              wymyslony
              > przez Ciebie, w ktorym chcialabys grac pierwsze skrzypce. Bardzo jest to
              > zalosne i snobistyczne. Zeby sie zrealizowac powinnas kupic sobie prywatna
              > wyspe i prywatny samolot. Zobaczymy tez, jak bedziesz patrzyla na zycie i
              > wszystkie niespodzianki, ktore ono ze soba niesie, kiedy sama juz bedziesz
              > matka podrozujaca samolotem z placzacym, niewiadomo z jakich przyczyn
              > dzieckiem.

              Bardzo madre spostrzezenie ale zbyt lagodnie powiedziane.
              Wedlug mnie ludzie podobni Rhodeisland to objaw ekstermalnego samolubstwa i
              egocentryzmu.
            • ruotsi Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 13.03.07, 12:31
              guido_contini napisał:

              > Zalosny ten post Rhodeisland.
              > Jak mozna nazwac poszukiwanie idealnego Swiata jak nie utopia.
              > Twoje spostrzezenia, a przede wszystkiem oczekiwania, sa tak bardzo typowe
              dla
              > osob o niskim statusie, a jednoczesnie o wysokim mniemaniu co do wlasnej
              > wartosci. Charakterystyczne tez dla nowobogackich.
              > Piszesz segregacyjnie o eleganckich restauracjach, ksiegarniach, czy shoping
              > centrach ale po Twoich argumentach z cala pewnoscia stwierdzam, ze nie znasz
              > ani eleganckich restauracji, ani eleganckich sklepow, a jedynie o ich
              istnieniu
              >
              > slyszalas i marzysz. Ten elegancki Swiat, o ktorym piszesz, to Swiat
              wymyslony
              > przez Ciebie, w ktorym chcialabys grac pierwsze skrzypce. Bardzo jest to
              > zalosne i snobistyczne. Zeby sie zrealizowac powinnas kupic sobie prywatna
              > wyspe i prywatny samolot. Zobaczymy tez, jak bedziesz patrzyla na zycie i
              > wszystkie niespodzianki, ktore ono ze soba niesie, kiedy sama juz bedziesz
              > matka podrozujaca samolotem z placzacym, niewiadomo z jakich przyczyn
              > dzieckiem.

              Bardzo madre spostrzezenia chociaz bardzo lagodnie okreslone. Wedlug mnie
              ludzie podobni Rhodeisland to okazy ekstermalnego samolubstwa i egocentryzmu.
    • koni42 Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 09.03.07, 13:35
      Jezuuuuu! Mówimy o dzieciach, a nie jakiś tam potworach! Mam nie podróżować samolotem,
      pociągiem, autokarem, bo ktoś nie lubi dzieci. Coś mu przeszkadza? Powyżej 3 lat można
      dziecku wytłumaczyć, jak się zachowujemy w samolocie i takie dziecko nie płacze (wyje) ot tak
      sobie. Małe dziecko (czyt. poniżej 3 lat) widocznie miało swoje problemy, coś je bolało, było
      zestresowane, może było mu niedobrze, bolały go uszy. Gwarantuję wam (sama jestem mamą 5
      letniej dziewczynki), że rodzice zabezpieczają się przed podróżą na każdą okoliczność. Więc
      gdy dziecko płacze musi mieć powód. Ja współczuję matce, bo ona pewnie była najbardziej
      zdenerwowana.
    • dzikoozka Re: Byc zmuszonym sluchac placzu dziecka w samolo 13.03.07, 12:35
      Czasami nie ma wyjścia i trzeba polecieć. Lepiej lecieć godzinę niż jechac
      pociagiem sześć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja