malinowy.cycek
05.03.07, 21:13
Mam taki mały... no dobrze... WIELKI problem.
A wynika on z tego, że mam pewną słabość. Lubię pierduszyć
na forach, tak po prostu miło spędzać czas wymieniając
się myślami z innymi. Czasem takie rozmowy mogą przybierać
postać niewinnego flirtu. Takiego, który ma na celu polepszenie
sobie nastroju, poczucia się może w jakiś sposób trochę bardziej
atrakcyjnym... no i nade wszystko stworzonego dla zabawy:)
Mój problem zaczął się w chwili kiedy moja kobieta w jakiś sposób
- chyba intuicja i zmysł detektywistyczny - odnalazła te wszystkie
moje "wolne rodniki" i poskładała je w sobie znaną tylko logiczną całość...
Chodzi o to, że ta całość marnie dla mnie wygląda. Dostałem niezły
opieprz i powiedziała bym się już do niej nie odzywał... że nie
chce już ze mną mieć żadnego kontaktu. Ehhh...
Próbowałem jej tłumaczyć, że to nie jest to na co wygląda, że powinna
mieć do pewnych spraw nieco więcej dystansu i dać mi może nieco więcej
swobody, ale nie chciała o tym słyszeć. Straszna z niej wredota.
No i w tym momencie mam nadzieję, że Wy drogie kobietki wkroczycie do
akcji i poddacie mi kilka pomysłów na załagodzenie jej złego nastroju.
Bardzo mi na niej zależy i nie chciałbym jej w tak głupi sposób stracić.